Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Z nastolatkiem trzeba być

Z nastolatkiem trzeba być
Zdjęcie: Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii nr 2 "KĄT" w Warszawie | www.moskat.pl

ZZ: Co mogłoby być przykładem takiej zasady?

AL: Przyjrzyjmy się najczęściej opisywanej: „Masz wrócić do domu do dziesiątej”. Inne przykłady: „Nie przychodzisz pijany do domu”, „Jeśli zamierzasz nie wracać, to mnie o tym informujesz”, „Nie kradnie się niczego, również z domu, jeśli potrzebujesz pieniędzy, to mi o tym powiedz”. Ważne, by w każdym przypadku nad sensownością danej zasady się porządnie zastanowić. Bo czy zasada: „Nie przychodzisz do domu pijany” nie oznacza przypadkiem, że gdy będzie pijany, zamiast wrócić do domu, położy się na ławce w parku? Więc czy nie lepiej by było jednak, gdyby, nawet pijany, wrócił? To warto dobrze przemyśleć. Każda rodzina powinna opracować własną listę takich zasad. Pamiętając, że im jest ich mniej, tym lepiej. U nas w szkole obowiązują na przykład tylko trzy zasady: po pierwsze, mają chodzić do szkoły, bo jak nie chodzą, to nie możemy z nimi pracować, a oni korzystać. Po drugie, obowiązuje zakaz agresji – nie mogą się bić ani wyzywać. Po trzecie, nie mogą być pod wpływem środków zmieniających świadomość. I tyle wystarczy. Im mniej zasad, tym lepiej, bo gdy będzie ich za dużo, dzieciak się pogubi. I ważne jest, by przekraczanie tych zasad przez dziecko wiązało się z ponoszeniem konsekwencji – zawsze. Bez egzekwowania przez rodziców odpowiedzialności za łamanie przyjętych reguł cały system nie ma sensu.

ZZ: To mają być takie zasady funkcjonowania dziecka w rodzinie?

AL: Nie tylko dla dziecka! Zasady mają być jasne, proste i nieprzekraczalne dla wszystkich. Zasady nie powinny dotyczyć tylko dziecka. Mają dotyczyć wszystkich. I wszyscy powinni uczestniczyć w ich formułowaniu, nawet jeśli inne będą dotyczyły dziecka, a inne rodziców. Warto pamiętać, że dzieciak także ma prawo oczekiwać czegoś od rodziców. To działa w obie strony. Nie może być tak, że tata może, a synek nie. Nastolatki są bardzo nastawione na sprawiedliwość społeczną. Zresztą dobrze jest założyć pewną elastyczność tych zasad, budującą stopniowo zaufanie obu stron. Weźmy na przykład tę godzinę powrotu do domu. Jeśli zaczynamy od dziesiątej i faktycznie dzieciak o dziesiątej wraca, zaproponujmy jedenastą. Pozwólmy na kilka imprez do jedenastej i sprawdźmy, czy to działa. Jeśli tak, można pomyśleć o dwunastej. Jasne, że dzieciak od razu chciałby do pierwszej, ale taka gradacja jest lepsza i pokazuje, że jednak opłaca się przestrzegać zasad.

ZZ: A jeśli sobie naprawdę nie radzimy, gdzie szukać pomocy? I kiedy tak naprawdę pomoc z zewnątrz jest konieczna?

AL: Uważam, że jeśli nie dzieje się nic radykalnego, to rodzice powinni pójść do eksperta i pogadać. Bo to najczęściej rodzic ma problem z zachowaniem dziecka, nie nastolatek. I najlepiej byłoby, gdyby najpierw nauczył się sensownie reagować na to, co się dzieje. W mojej szkole mam ciągle do czynienia z dzieciakami, które są przeładowane rozmowami z psychologiem. Bo rodzice od małego ciągają je po psychologach. Te dzieci mają po prostu dość. Dzwonią do mnie ich rodzice i mówią: „Proszę pana, musi pan pomóc mojemu dziecku”. Więc pytam w czym i słyszę: „Nie wiem, ale na pewno ma jakiś kłopot, bo nie chodzi do szkoły”. Więc zastanówmy się – jaki on ma kłopot? Siedzi w domu i nic nie robi. Dziecku to nie przeszkadza, ono właśnie świetnie się bawi. Chodzi na imprezki, do szkoły jak pójdzie, to głównie towarzysko. Żyje sobie od piątku do piątku, prawda? I kto tu ma kłopot, dzieciak? Nie, rodzic. Rodzic potrzebuje wsparcia w relacji z trudnym członkiem rodziny, w trudnym etapie swojego życia. Dlatego moim zdaniem potrzebny jest pełny system pomocy, i dla dzieci, i dla rodziców.

Już wkrótce na HZ rusza nowy cykl artykułów poświęconych problemom towarzyszącym okresowi dojrzewania. Lektura obowiązkowa dla rodziców, którzy chcą zrozumieć swoje dorastające dzieci i towarzyszyć im w tym ważnym okresie.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane Kroki do zdrowia

Przeżyj zdrowy tydzień

Długość trwania: 1 tydzień

najpopularniejsze artykuły

Powiązane artykuły

Część 1: Dojrzewanie – co to takiego?

W czasie dojrzewania nikt nie ma lekko. Nastolatki przechodzą okres gwałtownych zmian w ich ciele i szukają...
W czasie dojrzewania nikt nie ma lekko. Nastolatki przechodzą okres gwałtownych zmian w ich ciele i szukają swojego miejsca w świecie, którego jeszcze nie rozumieją. Do dorosłych dociera, że dotychczasowa instrukcja obsługi ich dziecka przestała działać, a nowej nie otrzymali.

Część 3: Rówieśnicy – szansa czy zagrożenie?

Przychodzi taki moment w życiu nastolatka, kiedy pozycja rodziców słabnie....
Przychodzi taki moment w życiu nastolatka, kiedy pozycja rodziców słabnie. Coraz większe znaczenie zaczyna za to odgrywać paczka znajomych – to ona staje się najważniejszym punktem odniesienia. Martwić się czy nie?

Część 2: Pogadajmy

Nie atakować słowami, nie obrażać, na kłamstwo reagować od razu. Czasem po prostu pogadać. O to, jak...
Nie atakować słowami, nie obrażać, na kłamstwo reagować od razu. Czasem po prostu pogadać. O to, jak rozmawiać z dorastającym dzieckiem, by w ogóle chciało do nas mówić, pytamy ekspertów.

No risk, no fun

Ryzyko jest wpisane w ludzką naturę. Już nasi przodkowie, aby zdobyć pożywienie i przetrwać, musieli...
Ryzyko jest wpisane w ludzką naturę. Już nasi przodkowie, aby zdobyć pożywienie i przetrwać, musieli wciąż ryzykować. Dzisiaj też podejmujemy ryzykowne zachowania, dzięki czemu nasza cywilizacja wciąż się rozwija.