Przejdź do treści

Zdrowe odżywianie – dlaczego to takie trudne?

Zdrowe odżywianie – dlaczego to takie trudne?
Projekt Sama Solvera. Źródło: www.wrapgenius.me
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Kampania Fundacji Arena i Świat
Wspaniałe bohaterki w kampanii „Badaj się i żyj pełną piersią. Nie daj się rakowi”
Agnieszka Hyży o macierzyństwie: wszystkie jedziemy na tym samym wózku!
Michał Lipa o dodatkowych kilogramach w ciąży. Ile może przytyć ciężarna?
Fryzjerka znalazła dziwną plamkę na jej głowie. Okazało się, że po 13 latach ma nawrót raka
szczepionka
Grypa – dlaczego się szczepimy?

Do sałatki wybierasz majonez czy jogurt naturalny? A potem ciastko czy jednak jabłko? I już masz wątpliwości. Mimo że zdrowe jedzenie to rewelacja, nie jest łatwo. Wiecie, co to jest szkodliwe otoczenie żywieniowe?

Na temat zdrowego odżywiania trąbi internet, telewizja, medycyna i… w zasadzie wszystko dookoła. Ogólna świadomość w tym temacie jest naprawdę bardzo duża i ciągle wzrasta. Zdrowe trendy żywieniowe rosną jak grzyby po deszczu. Jednak trąbi się o tym nadal, bo wciąż coś jest na rzeczy.

Kwestia postępu

Sam Solver, młody Amerykanin, w swoim projekcie postanowił dogłębnie przyjrzeć się temu, co je. Przez dziesięć tygodni fotografował swoje zakupy, czytał etykiety i zbierał dane. Na podstawie informacji z 290 produktów określił procentowy rozkład ich rodzajów, dowiadując się, co przeważa w jego zakupach, a czego zjada najmniej. Określił też procent pożywienia organicznego i GMO oraz miejsce pochodzenia. Obliczył, że w tym czasie zjadł 3548 różnych składników żywieniowych. W końcu najzdrowszym przyznał swoje nagrody oraz wyróżnił te najmniej zdrowe – o największej zawartości soli, cukru oraz tłuszczu. Wszystko po to, by w przyszłości móc dokonywać zdrowszych wyborów.

No to jak – zawsze wybierasz zdrową żywność? Zapewne nie trzeba tak dogłębnej analizy, by domyślić się odpowiedzi, że „raczej nie zawsze”, a może nawet „tylko czasem”. I wcale mnie to nie dziwi. Minione stulecie upłynęło pod znakiem szalonego rozwoju gospodarczego, który zaserwował nam tzw. szkodliwe otoczenie żywieniowe (z ang. toxic food environment). Termin ten ukuł Kelly D. Brownell – profesor i dyrektor Centrum Polityki Żywności i Otyłości Uniwersytetu Yale, w Connecticut (USA). Mówiąc wprost – jest to zespół wielu czynników (biologicznych, psychologicznych i społecznych) współczesnej kultury, który utrudnia nam zdrowe jedzenie, a w konsekwencji silnie wpływa na wystąpienie otyłości. Otyłość, ze względu na gwarantowany wachlarz powikłań, jaki gwarantuje, obecnie jest pierwszym zabójcą ludzkości. Być może dla niektórych zabrzmiało to niedorzecznie, bo nie borykają się z tym problemem, ale zalecam czujność, bo niebawem może się stać to ich utrapieniem. A to dlatego, że nasze ewolucyjnie ukształtowane prawa związane z pozyskiwaniem pokarmu wywróciły się do góry nogami.

Inny układ

Zdrowe odżywianie – dlaczego to takie trudne?

Źródło: www.wrapgenius.me

Czynniki, które składają się na szkodliwe otoczenie żywieniowe, decydują wprost o tym, co wybieramy do jedzenia. Oto te najpoważniejsze z nich:

1. Biologiczny popęd do tłuszczów i cukrów – kiedyś nasze geny otrzymywały mało tłuszczów nasyconych, a dużo witamin oksydacyjnych, czyli utleniaczy wolnych rodników. Dziś te proporcje są odwrócone. Rynek fast foodów skutecznie serwuje nam dania napakowane cukrami i ociekające tłuszczem. Taki posiłek dla organizmu to ogromna praca, przy znikomym zysku.

2. Jakość produktów żywieniowych – wartość odżywcza często odbiega hen daleko od pożądanych dla zdrowia, ale za to „nadrabia” niską ceną. Produkty zdrowe w zestawieniu z wątpliwej jakości żywieniową tanizną wypadają słabo. Ich cena wydaje nam się niejednokrotnie za wysoka. I niestety – jeszcze nie są dostępne na każdym kroku. Trzeba się często pofatygować, by je zdobyć.

3. Powszechna dostępność pożywienia – w krajach cywilizowanych zauważa się tendencję do sięgania po pokarm, gdy jest on w zasięgu ręki, a nie na skutek odczuwania głodu. Myślimy (albo i nie), że skoro jest jedzenie, to je sobie zjem. A jak nie ma, to wystarczy jeden telefon i zamówione jedzenie pojawi się pod naszymi drzwiami w ciągu godziny. Co więcej, to pożywienie jest nie tylko dostępne, ale też stosunkowo tanie i… smaczne (no bo przecież nam smakuje). A to, że ma kiepską wartość odżywczą? Jakoś przełykamy. Kilkakrotnie za dużo, zapominając, że mózg sygnał o sytości otrzymuje od żołądka dopiero po 20 minutach! Podczas gdy wciskamy kolejny kawałek pizzy, w rzeczywistości często jesteśmy już najedzeni.

4. Stereotyp efektywnego metabolizmu – czyli to, co mawiały nasze babki: o, jaka biedna chudzina, a ten chłopiec jaki zdrowy… taki pulchniutki. Co znaczyło po prostu: im więcej zjesz, tym lepiej dla ciebie. Nie tędy droga – przejadanie i objadanie to błędy kardynalne.

5. Nieregularność spożywania posiłków – to omijanie posiłków i przyjmowanie jednej megaporcji. Myślimy – raz a dobrze. I to bardzo źle! Długie niejedzenie jest stresem dla organizmu, a trawienie ogromnych porcji – wielkim obciążeniem.

6. Marketing – czyli wszystko to, co stoi za tym, żebyśmy kupili jakiś konkretny produkt, który oferuje nam producent. Jesteśmy kuszeni wszelkimi promocjami, gratisami i obietnicami, np. big size – duże porcje, zarówno te w barach szybkiej obsługi, jak i w sklepach. Taka duża porcja jest niewiele tylko droższa od tej o połowę mniejszej. Wtedy nie zajmujemy się moralnością (dobre czy nie?), tylko odruchowo kalkulujemy, co nam się opłaca. Do tego jesteśmy też częstowani dozą absurdu, jak np. domowe kopytka z miesięcznym okresem przydatności do spożycia. I raczej też się nie zastanawiamy. Od razu sugerujemy się informacją, która nas przyciąga.

7. Chemiczne uzależnienie – żywność wysokoprzetworzona, zawierająca wiele polepszaczy smaku jest produktem silnie uzależniającym. Tak np. producenci wykorzystują glutaminian sodu, na który reagują również receptory smaku umami. Zaśmieceni sztucznością ponownie wybieramy taką klasę produktów. A pozbycie się takich nawyków  często oznacza drogę przez mękę.

No i klamka zapada. Nasz umysł łapie to w mig, tak jak nasza ręka łapie niezdrowe produkty. Ale spokojnie – są do tego klucze. 

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Stoicyzm dziś, czyli jak być szczęśliwym

Dizajn dla zmysłów

Neurony do lamusa. Czas na glej!

Lenistwo. Służy nam czy nie?

Po zdrowie do lasu!

Kilka faktów o (nie)przytulaniu

Egomaniak

Udręki szczęki – słów kilka o nerwowych nawykach

Związek to wybór – nie zawsze dobry.

Wszyscy kłamiemy

Pozbądź się lęku, żyj tu i teraz

Mózg nie lubi świąt?

Mózg nie lubi świąt?