Przejdź do treści

Zdrowie w doniczce

Zdjęcie: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Ginekolog Michał Lipa o tym, jak i kiedy można ocenić długość i wagę dziecka
Chemioterapia: kobiety silniej odczuwają skutki niż mężczyźni
Mama Ginekolog: nie sprawdzajcie w ulotkach, czy dany lek można stosować w trakcie karmienia piersią
michał domaszewski
Dr Michał Domaszewski: nie bójmy się odpoczywać, kiedy chorujemy
selma blair
Selma Blair o stwardnieniu rozsianym: miałam symptomy od lat, ale nie były traktowane poważnie

Rośliny doniczkowe są często postrzegane jako element wystroju wnętrza. Jednak cieszenie oczu nie jest ich najważniejszą funkcją. O wiele więcej niż dla naszego zmysłu estetycznego robią dla naszego zdrowia i samopoczucia. Co zawdzięczamy sansewieriom, gruboszom, zamiokulkasom i innym „doniczkowcom”?

Jeśli człowiek ma przebywać w zamkniętych pomieszczeniach na Ziemi lub w przestrzeni kosmicznej, musi zaopatrzyć się w naturalny system wspierania życia – rośliny. To główny wniosek zawarty w raporcie NASA  z 1989 r. Podsumowane w tym opracowaniu badania prowadzone przez amerykańską agencję kosmiczną stanowią krok milowy na drodze do zrozumienia, jak ważną rolę w naszym życiu codziennym odgrywają rośliny. Wprawdzie naukowcy NASA skupiali się raczej na tym, jak przetrwać na Marsie, ale przy okazji uświadomili nam, że rośliny mogą chronić nasze zdrowie również na Ziemi – przed szkodliwymi czynnikami obecnymi w zamkniętych pomieszczeniach, w których spędzamy znaczną część życia.

[sticker]

Rośliny oczyszczają powietrze z toksyn

Wraz z nastaniem nowoczesnej cywilizacji technicznej człowiek przeniósł swoje środowisko życia do izolowanych pomieszczeń, zbudowanych ze sztucznych materiałów i wypełnionych sztucznymi tworzywami. To wygodne otoczenie jest niestety pełne niewidocznych gołym okiem zagrożeń. Wśród nich są nie tylko bakterie, wirusy i grzyby, ale również rozmaite związki lotne pochodzące z farb, lakierów, mebli czy sprzętów AGD. Sytuacja robi się szczególnie niebezpieczna, gdy pokoje i lokale, w których spędzamy czas, są słabo wentylowane. Rośnie wówczas ekspozycja organizmu na szkodliwe substancje, takie jak formaldehyd, benzen czy trichloroetylen. W Polsce w sezonie grzewczym nakłada się na nią narażenie na szkodliwe gazy i pyły obecne w smogu przenikającym do budynków. Wszystkie te czynniki mają drażniący wpływ na oczy, skórę, śluzówkę nosa i gardła, a często także działanie rakotwórcze i neurotoksyczne. Na szczęście nie jesteśmy wobec nich zupełnie bezradni. W latach 80. ubiegłego wieku NASA przeprowadziła eksperyment w ośrodku o nazwie BioHome. Był to starannie odizolowany od otoczenia budynek zbudowany wyłącznie ze sztucznych materiałów. Wszyscy jego mieszkańcy doświadczali nieprzyjemnych objawów o charakterze alergicznym: od łzawienia oczu po trudności z oddychaniem. Sytuacja się zmieniła, w momencie gdy BioHome został wypełniony roślinami doniczkowymi. Dotkliwe symptomy minęły jak ręką odjął. Ten i inne eksperymenty prowadzone pod auspicjami NASA pokazały, że rośliny świetnie sprawdzają się w czyszczeniu powietrza ze szkodliwych związków lotnych, a także stanowią barierę ochronną przed pyłami. Większość z nich trafia do gleby, gdzie jest rozkładana i staje się… pożywieniem dla roślin.

Rośliny zwiększają produktywność

Z roślinami nie da się pogadać, choć podobno lubią, gdy się do nich mówi. Trudno więc wyjaśnić, w jaki sposób motywują nas do pracy, bo z pewnością nie poleceniami służbowymi. Wiadomo jednak, że potrafią to robić całkiem skutecznie. Badanie prowadzone przez zespół psychologów z Exeter University na przestrzeni dziesięciu lat wykazało, że wyposażenie biura w raptem kilka „doniczkowców” zwiększa produktywność pracowników średnio o 15 proc. To prawdopodobnie efekt poprawy ogólnego samopoczucia. Eksperci stwierdzili bowiem również, że pomieszczenia urządzone w ascetycznym stylu, pozbawione rzeczy miłych dla oka, stanowią „najbardziej toksyczne środowisko pracy”. Niestety, filozofia schludnej przestrzeni dominuje w większości firm i instytucji, które wolą odciąć pracowników od „rozpraszaczy”, niż zapewnić im miłe warunki do pełnienia obowiązków. Jednak dążenie do minimalizmu nie zawsze przynosi pożądane rezultaty. Jak celnie podsumował biurowe trendy prof. Alex Haslam, współautor badania, „czasem mniej faktycznie oznacza mniej”.

Zdjęcie: shutterstock

Rośliny łagodzą stres

Stres nie tylko skraca życie, ale również obniża jego jakość. W dodatku jest przeciwnikiem wagi ciężkiej – szczególnie trudnym do pokonania, gdy wpisany jest w naszą codzienność, np. w związku z charakterem wykonywanej pracy. Okazuje się jednak, że naszym sojusznikiem w walce z napięciem nerwowym mogą być rośliny. Dowodzi tego eksperyment opisany w 2015 r. na łamach „Journal of Physiological Anthropology”. Naukowcy przydzielili losowo 24 osobom w wieku ok. 25 lat dwa różne zadania: pracę przed komputerem lub pracę przy przesadzaniu roślin doniczkowych. Następnie uczestnicy zamienili się rolami: ogrodnicy przeistoczyli się w pracowników biurowych i odwrotnie. Przeprowadzona przez naukowców ewaluacja psychologiczna i fizjologiczna, m.in. pomiar zmienności rytmu zatokowego i ciśnienia krwi, wykazała, że osoby zajmujące się przesadzaniem kwiatów były znacznie spokojniejsze i bardziej rozluźnione niż „komputerowcy”. Badacze sformułowali wniosek, że interakcja z roślinami obniża objawy stresu psychologicznego oraz towarzyszące mu objawy fizjologiczne. Choć trudno uprawiać ogrodnictwo, pracując przed komputerem, to jednak towarzystwo kwiatów podczas biurowej harówki z pewnością pomoże złagodzić napięcie nerwowe i polepszyć samopoczucie.

Rośliny przyspieszają proces leczenia

Nie wiadomo, czy chodzi o dyskretne oddziaływanie chemiczne, czy zależność psychosomatyczną. Badania pokazują jednak, że obecność roślin doniczkowych w pomieszczeniu przyspiesza proces leczenia i rekonwalescencję. Naukowcy dowiedli tego, przeprowadzając eksperyment na grupie 90 osób po zabiegu hemoroidektomii, czyli wycięcia hemoroidów. Połowa badanych trafiła do sal wypełnionych żywymi roślinami. Druga połowa stanowiła grupę kontrolną. U pacjentów, którzy mogli cieszyć się urokami kwiatów doniczkowych, stwierdzono mniejsze dolegliwości bólowe, obniżone ciśnienie krwi, mniejszy poziom zmęczenia, niepokoju i stresu oraz lepszy nastrój niż u rekonwalescentów z grupy kontrolnej. W efekcie „towarzystwo” roślin przyspieszało powrót do zdrowia i stanowiło dodatkowy czynnik terapeutyczny. Autorzy badania stwierdzili, że to skuteczny, tani i nieinwazyjny sposób na zwiększenie jakości leczenia w warunkach szpitalnych. Warto by zapytać, kiedy stanie się medycznym standardem…

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Ciemna strona inteligencji emocjonalnej

Nie usuwaj migdałków! (Chyba że naprawdę musisz)

Tylko nie wstawaj lewą nogą

Dlaczego wciąż jestem singlem?

Piwko po treningu? Lepiej nie…

Dr Google cię nie wyleczy

Nie odkrywaj swojej pasji – stwórz ją

Inteligencja jako źródło cierpień

Depresja jako stan zapalny

Żywność przeciwko alergii

Przepis na lidera: skromność z… narcyzmem

Dbaj o zdrowie bez przesady