Przejdź do treści

„Nie musisz gotować trzydaniowych obiadów, ani chodzić po domu w sukience i w szpilkach”. Barbara Falenta o macierzyństwie z dystansem i książce „Mamy dla Mamy”

Barbara Falenta z książką "Mamy dla Mamy"
Archiwum prywatne
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
unsplash.com
Jak uniknąć bólu kolan i kręgosłupa podczas górskich wycieczek? Fizjoterapeutka tłumaczy
istockphoto.com
Jesteś w ciąży, a urlop jeszcze przed tobą? Dermatolożki tłumaczą, dlaczego lepiej nie wystawiać się na słońce
istockphoto.com
7 czynników pogarszających objawy alergii
minipizze z żurawiną
Minipizze z żurawiną i camembertem. Domownicy będą prosili o dokładkę
Przeklinanie ma swoje korzyści. Nie wierzysz? Sprawdź

Kobiety patrzą na siebie bardziej globalnie. Myślą o sobie jako o mamie, ale też partnerce i kobiecie. Starają się pogodzić te wszystkie role, a nie tylko skupić na dziecku. Ono jest ważne, ale całkowite poświęcenie się, zaniedbanie siebie czy swojego związku, w rezultacie i tak wychodzi ze szkodą dla dziecka. O nowych nurtach rodzicielstwa i wielu innych – ważnych dla współczesnych mam – sprawach opowiada Barbara Falenta, mama dwóch chłopców i pomysłodawczyni projektu „Mamy piszą książkę”. –  Mamy bardzo często stają przed trudnymi decyzjami. Powinniśmy siebie nawzajem szanować i dawać sobie prawo do podejmowania własnych decyzji wobec naszych rodzin – mówi w rozmowie z Hello Zdrowie.

Marta Dragan: Rezultatem niezwykłego projektu „Mamy piszą książkę” jest poradnik „Mamy dla mamy”. Poradnik, nad którym pracowało ponad 1000 mam. Wiem, że na potrzeby książki powstała grupa na Facebook’u, na której wspólnie dyskutowałyście. Jakie wnioski wysnułaś po tych rozmowach? Jakie jest macierzyństwo okiem polskich mam?

Barbara Falenta: Macierzyństwo nie jest na pewno tak cukierkowe, jak widzimy w mediach, szczególnie społecznościowych. Dwa tygodnie po porodzie modelka wraca na wybieg, dziennikarka do telewizji. Tymczasem większość mam jest w zupełnie innym miejscu. W jednym z wątków mamy przyznawały, że jest trudniej, niż myślały, że będzie.

Ilustracja - mama karmi piersią dziecko w wannie

Drugim czynnikiem, który pojawiał się w dyskusji jest to, że pod pewnymi względami jest trudniej niż kiedyś. Zmienił się model rodziny, bardzo często młode mamy nie mieszkają już ze swoimi mamami, bardzo często nie mieszkają nawet w tej samej miejscowości. Nie mamy takiego wsparcia najbliższej rodziny w opiece nad dziećmi, jakie miały nasze mamy.  To, że mama jest z dzieckiem 24h/dobę 7 dni w tygodniu, bywa przytłaczające. Na opiekunkę wciąż może pozwolić sobie tylko niewielka część rodzin.

Myślisz o dziecku?

Sprowadzić na świat nowe życie to nie lada wyczyn. Ciała przyszłych mam przechodzą szereg zmian, warto wtedy skupić się na sobie. Sprawdź jak może Cię wesprzeć WIMIN.

Sprawdź
Barbara Falenta
Barbara Falenta
Współczesna mama bierze na siebie za dużo i często nie ma szczęścia, żeby trafić na kogoś, kto powie jej: „Nie musisz mieć idealnie wysprzątanego domu, chodzić w sukience i w szpilkach, gotować trzydaniowego obiadu. Zadbaj o siebie”

Z jaką presją muszą mierzyć się polskie mamy? Czego wymaga od nich otoczenie, partnerzy czy politycy?  

Wydaje mi się, że problemem jest wymaganie pogodzenia zbyt wielu ról. Mama z każdej strony bombardowana jest dobrymi radami typu:

  • bądź kobietą sukcesu,
  • realizuj się zawodowo,
  • znajdź dla siebie czas,
  • chodź na fitness,
  • czytaj książki,
  • bądź wspaniałą partnerką i maluj się codziennie, żeby mąż dalej widział w Tobie piękną kobietę,
  • bądź idealną matką i nigdy się nie denerwuj,
  • gotuj wspaniałe obiadki, tylko domowe i najlepiej z produktów eko, bo inaczej to oznacza, że jesteś złą matką.
Kobieta z dzieckiem

Biorąc pod uwagę otoczenie, rożne grupy kreują różny model macierzyństwa. Ta biedna mama ma na sobie za dużo. Do tego wszystkiego musi być jeszcze uśmiechnięta i oczywiście nie narzekać, żeby nie usłyszeć od swojej własnej mamy czy babci: „… bo za moich czasów to musiałam jeszcze prać pieluchy ręcznie, albo sama przecierać marchewkę, a Ty masz gotowe słoiczki…”. To przecież nie jest tak. Teraz macierzyństwo wygląda inaczej.

Czyli jak?

Pewne rzeczy są łatwiejsze, bo są te wygodne pieluchy czy słoiczki z marchewką, ale wiele innych jest trudniejszych. Choćby ograniczone wsparcie lub czasem jego brak od najbliższej rodziny. I to nie jest zarzut do rodziny, ale raczej znak czasów – wszyscy dłużej pracują, są bardziej aktywni, mobilni.

Wydaje mi się, że współczesna mama bierze na siebie za dużo i często nie ma szczęścia, żeby trafić na kogoś, kto powie jej: „Nie musisz mieć idealnie wysprzątanego domu, chodzić w sukience i w szpilkach, nie musisz codziennie gotować trzydaniowego obiadu. Zadbaj o siebie, zadbaj o dziecko, to teraz taki czas. Kiedy dziecko podrośnie, będzie inaczej”.

Jeszcze inny, ważny wniosek z obserwacji naszej grupy jest taki, że w dużym stopniu to mamy mamom narzucają nierzeczywistą wizję macierzyństwa.  To widać na niektórych grupach czy na Instagramie – same cukierkowe zdjęcia, uśmiechnięta mama z pięknie ubranym i uśmiechniętym dzieckiem. To nieszczere.

Katarzyna Płaza-Piekarzewska z córką na rękach

Z drugiej strony każda z mam ma inną sytuację życiową, osobistą, zawodową. Oczywiście także inne dziecko.

Dokładnie, dlatego po prostu przestańmy się nawzajem oceniać. Każdy podejmuje decyzje na swoich własnych warunkach. Przestańmy oceniać, że jedna mama wróciła do pracy po zaledwie sześciu miesiącach a druga piąty rok z rzędu siedzi z dzieckiem i to z pierwszym, a nie z dwójką czy trójką. Mamy bardzo często stają przed trudnymi decyzjami. Powinniśmy siebie nawzajem szanować i dawać sobie prawo do podejmowania własnych decyzji wobec naszych rodzin.

Po wielu dyskusjach w tej naszej książkowej grupie mam też takie spostrzeżenie, że kobiety coraz częściej patrzą na siebie bardziej globalnie. Myślą o sobie jako o mamie, ale też partnerce i kobiecie. Starają się pogodzić te wszystkie role a nie tylko skupić się na dziecku. Owszem, dziecko jest ważne, ale całkowite poświęcenie się, zaniedbanie siebie czy swojego związku, w rezultacie i tak wychodzi ze szkodą dla dziecka.

Barbara Falneta

Archiwum prywatne

Skąd w ogóle wziął się pomysł wydania książki, którą napiszą mamy dla innych mam?

Potrzeba jest matką wynalazków. Kiedy zaszłam w pierwszą, a potem w drugą ciążę, czytałam dużo książek związanych z ciążą i macierzyństwem. Przy drugim dziecku zaczęły mnie zaskakiwać tematy, o których wcześniej nie wiedziałam, a wydawały mi się ważne. Takim tematem były np. foteliki montowane tyłem w samochodzie czy rozejście mięśni prostych brzucha. W zasadzie, tematy związane bardziej z kobietą a nie z dzieckiem.

O rozejściu mięśni prostych brzucha dowiedziałam się trzy miesiące po swoim drugim porodzie. Pomyślałam, że to jest jakiś absurd, że przez dwie ciąże, będąc już mamą przez prawie dwa lata, spotykając na swojej drodze tylu specjalistów, ginekologów, położników, położne, innych lekarzy, w ogóle nie wiedziałam nic o tak ważnym problemie! Zaskoczeń tego typu miałam sporo, aż sama siebie zapytałam, dlaczego nie ma jednego miejsca, w którym zebrane byłyby wyjaśnienia wszystkich tematów, o których warto wiedzieć. Wtedy przyszedł mi do głowy pomysł napisania książki.

Założycielki Akuku Mamo - Magda Tereszczuk i Marta Mroczek

Książki, a nie bloga czy portalu. W Internecie treści często są niekontrolowane, brakuje źródeł na podstawie, których powstały dane wpisy. Teraz coraz więcej mam chce, wręcz naukowo wiedzieć, co jest dobre a co nie. Czy kary i nagrody są dobre czy nie? Czy spanie z dzieckiem jest dobre czy nie? Karmienie piersią to wiemy, że jest dobre, ale jak długo można/trzeba/warto to robić? Mamy chcą to wiedzieć i szukają rzetelnych źródeł wiedzy, a jednocześnie są przytłoczone jej ilością. Ja sama, czytając dla siebie, jeszcze w ciąży czy już potem po porodzie, trafiałam na sprzeczne informacje. Stąd decyzja o bardzo merytorycznej książce pisanej przez ekspertki, ale będące jednocześnie mamami.

Kiedy już pojawił pomysł, żeby te wszystkie ważne tematy spisać w jednym miejscu, wiedziałam, że ja nie mogę się tym zająć, bo nie jestem ekspertką od wszystkiego. Żeby było jeszcze śmieszniej, nie mam i nigdy nie miałam nic wspólnego z wydawaniem książek. Przez lata pracowałam w branży marketingowej, z wykształcenia jestem magistrem inżynierem biotechnologii. Pomyślałam sobie jednak, że wydawanie książek to nie fizyka kwantowa czy chirurgia naczyniowa, więc mogę się tego nauczyć.

Wtedy też przyszedł mi do głowy pomysł, że przecież nie muszę tego robić sama, mogę poprosić do współpracy inne mamy, inne kobiety, które postrzegają ten macierzyński świat jak ja – chcą i potrzebują wiedzieć, ale czasami nie wiedzą czego szukać i gdzie szukać. I tak zapadła decyzja, żeby zrobić to grupowo.

Barbara Falenta
Barbara Falenta
Przez lata pracowałam w branży marketingowej, z wykształcenia jestem magistrem inżynierem biotechnologii. Pomyślałam sobie jednak, że wydawanie książek to nie fizyka kwantowa czy chirurgia naczyniowa, więc mogę się tego nauczyć

Od pomysłu, przez stworzenie grupy na Facebook’u, po gotowe dwa tomy książki upłynął rok. Jak wyglądały kulisy powstawania książki?

Śmieję się, że to jest rekord świata, żeby napisać tak ogromną książkę w tyle osób i w tak krótkim czasie. Tak naprawdę są to dwie niemałe książki, mają 2,2 mln znaków.  Jedna dotyczy ciąży, druga macierzyństwa. Statystyczna książka ma ok. 250-300 tys. znaków. Nasze dwa tomy to po prostu kilka książek w jednej.

Chciałam, żeby książka była efektem dyskusji wielu osób, a nie dziełem jednego autora. Szukałam narzędzia, oczywiście on-line, żeby zaangażować wiele osób. Wtedy wpadłam na pomysł założenia zamkniętej grupy, gdzie będziemy dyskutować o wszystkich tematach. Założyłam ją w listopadzie 2017, opisałam zasady jej działania i zaczęłam zapraszać mamy.

Premiera książki "Mamy dla Mamy"

Archiwum prywatne / fot. Ania Kolatorska

Na początku miałam nadzieję, że znajdę 50 osób, które będą chciały pisać. Napisałam o swoim pomyśle na kilku grupach rodzicielskich, gdzie sama byłam aktywna. Już pierwszego dnia zgłosiło się ponad 200 osób. To było dla mnie spore zaskoczenie. Po niecałych czterech tygodniach było nas już ponad 700. Wtedy przestałam aktywnie promować grupę, bo przestraszyłam się, że taka ilość będzie już nie do opanowania. Kiedy było nas 700-800 zaczęłyśmy dyskutować o książce – jaka ma być, a jaka ma nie być.

Przed napisaniem rozdziału robiłyśmy dyskusję na dany temat. Pytałyśmy mam jak to u nich wyglądało, co było trudne, co łatwe, jak miała się praktyka do teorii. Pytałyśmy o różne rzeczy, żeby zbadać przekrojowy stan wiedzy, by autorka mogła uwzględnić różne punkty widzenia i dowiedzieć się czego oczekują przyszłe czytelniczki. W większości rozdziałów są zresztą cytaty z tych dyskusji.

Barbara Falenta
Barbara Falenta
Matki ciągle słyszą: „nie noś, nie śpij z dzieckiem, bo przyzwyczaisz, nie przytulaj, niech się wypłacze”. Nieraz słyszałam to od pediatry, a to przecież w ogóle nie jego obszar

Jakie miałaś założenia wobec tej książki i czy spotkały się one z aprobatą matek na grupie?

Tak, już podczas pierwszej dyskusji potwierdził się mój koncept, że ma mieć bardzo krótkie i konkretne rozdziały, po prostu wprowadzać w temat, być podstawowym vademecum. Drugie założenie książki narzuciłam ja, a dotyczyło tego, że każdy rozdział ma być pisany przez ekspertkę, która jest jednocześnie mamą.

Chciałam, by była to wiedza bardzo rzetelna i bazująca na obecnych badaniach, dlatego bardzo pilnowałam, żeby pisały dyplomowane ekspertki. Ekspertki, np. fizjolożki, psycholożki, fizjoterapeutki czy dietetyczki, lekarki, które zgłaszały się do projektu, musiały udokumentować swoje doświadczenie i ja to weryfikowałam, np. dzwoniąc do ich miejsc pracy, sprawdzając posiadane dyplomy.

Zależało mi na ekspertkach, żeby odejść od teoretyzowania, dodać aspekt życiowy. Ważne było, by była ona także mamą, która powie: „tak zalecamy, bo tak jest w teorii, ale w życiu czasami bywa różnie, są różne drogi i różne możliwości”. Takie było założenie.

Na których rozdziałach zależało ci najbardziej?

Chciałam, żeby to była książka przekrojowa. Nie było jednego konkretnego segmentu. Pilnowałam, żeby nie umknęły takie nieoczywiste obszary, jak ten związany z dylematami powrotu do aktywności zawodowej, bo mamy bardzo często nie mają wiedzy o tym, jakie prawa czy przywileje im przysługują.  Ogromnie zależało mi także na psychologii dziecka. Pojawiły się tam nowe nurty rodzicielstwa – rodzicielstwo bliskości, porozumienie bez przemocy czy wychowanie bez kar i nagród.

To dyskusja ze starym modelem wychowania, czyli „nie noś go bo przyzwyczaisz, nie śpij z dzieckiem, bo przyzwyczaisz czy nie przytulaj, niech się wypłacze”. Matki ciągle to słyszą. Nieraz słyszałam to od pediatry, kiedy chodziłam na wizyty ze starszym synem, a to przecież w ogóle nie jego obszar. Bardzo dużo mówi się o tym, że dziecku należy się taki sam szacunek jak osobie dorosłej mimo że ta mała istotka jeszcze nie potrafi mówić. A przecież jest takie powiedzenie, które słyszymy od starszych pokoleń, że „dzieci i ryby głosu nie mają”.

Zależało mi na tym, żeby w książce pokazać te nowe nurty rodzicielstwa. Jest dużo psychologicznych badań naukowych, które mówią o tym, jak postępować z dzieckiem, jak pewne zachowania rodziców wpływają pozytywnie bądź negatywnie na dziecko.

Kiedy mamy pisały tę książkę?  

Grupa skupiała same Polki, ok. 8 proc. z nich mieszka za granicą – w Australii, Peru, Kanadzie, USA, Islandii, Norwegii, Niemczech, Szwajcarii. Jeśli chodzi o autorki, praktycznie każda z nich powiedziała później: „myślałam, że to będzie prostsze, a w efekcie pisałam w środku nocy, po położeniu dzieci spać”, albo „pisałam to jedną ręką na klawiaturze, z dzieckiem przy piersi.

Barbara Falenta

Archiwum prywatne

Jakie porady mamy-czytelniczki znajdą w dwóch tomach poradnika „Mamy dla Mamy”?

250 różnych zagadnień. To tematy zdrowotne dotyczące dziecka i matki, np. dotyczące badań, jakie powinna wykonać kobieta po porodzie i zakończeniu karmienia piersią, tematy psychologiczne, czego może spodziewać się po swoich emocjach, tematy dotyczące depresji poporodowej i baby blues, sprawy wspólnego rodzicielstwa, np. bycia spójnym wobec dziecka w swoich zachowaniach.

Jest też rozdział o tym, kiedy w ogóle wrócić z macierzyńskiego. Wcześniej czy później trzeba zmierzyć się z takim dylematem. Kobiety wracające z urlopu macierzyńskiego czy wychowawczego, bardzo często chcą zmienić swoją ścieżkę zawodową. Tak też wynikało z naszej dyskusji na grupie. Założycielki portalu i fundacji „Mamo pracuj” napisały bardzo fajnie o tym, jakie są opcje – że można wrócić na etat, nie trzeba wcale zakładać biznesu, chociaż można. Opcji dla mam, które chcą pogodzić opiekę nad dzieckiem z aktywnością zawodową, jest coraz więcej.

Oczywiście w poradniku pojawiły się także tematy przekrojowe: jak dbać o dziecko w pierwszym roku życia, jak wygląda kalendarz wizyt u lekarza, jak rozwija się maluch, jak wspierać jego rozwój. I wiele, wiele innych.  Na stronie internetowej www.mamydlamamy.pl mamy spis treści, gdzie wymienione są wszystkie zagadnienia.

Książka "Mamy dla mamy"

Książka „Mamy dla mamy” / Archiwum Hello Zdrowie


Barbara Falenta – pomysłodawczyni i koordynatorka projektu „Mamy piszą książkę”, którego rezultatem jest seria książek „Mamy dla Mamy” napisana wspólnie przez 1200 kobiet. Przedsiębiorcza kobieta, mama dwóch młodych mężczyzn, żona fajnego męża oraz pasjonatka dalekich podróży.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

istockphoto.com

„Czy podoba mi się moje ciało poporodowe? Nieszczególnie, ale jestem z niego bardzo dumna”. Kobiety pokazały, jak wyglądały po porodzie

Szczepienia noworodka w szpitalu – dlaczego tak wcześnie? Odpowiada immunolożka

Instagram

Młoda matka pokazała inny rodzaj macierzyństwa. W komentarzach zawrzało

Nie może pani zostać w domu? Ciąża jako społeczny ciężar

Kaya Szulczewska

„Nie oceniajcie ludzi po wyglądzie, po wadze, po ich zdrowiu, ani po zdjęciach w mediach społecznościowych”. Kaya Szulczewska pokazuje, jak można manipulować obrazem

brzuch ciężarnej

Skóra a ciąża. Dermatolożka podpowiada, jak dbać o skórę w trakcie ciąży

dziewczyna na krześle

Wydaje ci się, że masz krótszą nogę? Fizjoterapeutka podpowiada, co za tym stoi

„Nie podejmując decyzji o refundacji leku, odbiera Pan mnie i tysiącom Polek, matek, córek, żon, partnerek, szansę na życie!”. Anna Puślecka apeluje do Ministra Zdrowia

Piersią Zdrowiej! Zobacz najlepsze zdjęcia pokazane na Instagramie z okazji Światowego Tygodnia Karmienia Piersią

„Wszyscy jesteśmy wręcz patologicznie szczęśliwi, nie czujemy się ograniczeni w żaden sposób. Wręcz przeciwnie, ta nasza liczebność nas pcha do przodu” – mówi Patrycja Biegańska, mama pięciu synów

Połóg. Higiena intymna po porodzie

Agnieszka Kaczorowska

Agnieszka Kaczorowska urodziła. Pokazała piękne zdjęcia ze szpitala

Niemożność wypróżnienia do końca, uczucie pełności w pochwie, ból podczas stosunku – to objawy obniżenia się narządów rodnych. Jak tego uniknąć? Tłumaczy fizjoterapeutka Gosia Włodarczyk

„W Chinach medycyna chińska przygotowuje przyszłych rodziców już rok przed planowaną ciążą. Dzięki temu depresja poporodowa nie zdarza się tam często” – mówi Aneta Rosłon, terapeutka medycyny chińskiej

kimjestdoula.pl

Joanna Kozakiewicz, doula: moja wizja szczęśliwego porodu i macierzyństwa może być zupełnie inna od wizji mojej klientki

Joanna Koroniewska na Polsat SuperHit Festiwal 2019

Joanna Koroniewska o karmieniu piersią: mimo wielu ciężkich momentów nie poddałam się

https://www.instagram.com/alliupham/

Popularna trenerka fitness pokazała, jak wygląda jej brzuch po porodzie. Z tym samym problemem zmaga się wiele kobiet po ciąży

Olga Frycz

Olga Frycz wsadza kij w mrowisko. Wyjaśnia, jak w jej przypadku wygląda kwestia karmienia córki

5 profili na Instagramie, które odczarowują temat miesiączki

Katarzyna Burzyńska-Sychowicz

Katarzyna Burzyńska-Sychowicz urodziła. „Trochę wcześniej niż się spodziewałam”

Maja Hyży pokazała dużą bliznę i napisała mądre słowa o miłości do swojego ciała. „Jestem z niego dumna, jakie nie jest, ale jest moje”

meryl streep

Meryl Streep: kiedy skończyłam czterdzieści lat, dostałam trzy oferty zagrania czarownicy

„Jestem chuda. Nie znoszę tego słowa, tak jak przez większość życia nie akceptowałam, że taka jestem”. Joanna Osyda szczerze o swojej wadze

Babska solidarność istnieje! Zobacz profile na Instagramie, które przeczą teorii, że kobiety się nie wspierają