Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy konkret

Australijski wirus grypy H3N2 – co musisz wiedzieć?

Australijski wirus grypy H3N2 – co musisz wiedzieć?
Zdjęcie: shutterstock
Media biją na alarm i ostrzegają przed groźną mutacją wirusa grypy, który może wkrótce dotrzeć do Europy. Sprawdziliśmy, co na ten temat mówią australijskie władze i specjaliści.

Media obiegła ostatnio niepokojąca informacja, że wkrótce do Europy dotrze wyjątkowo groźna mutacja wirusa grypy H3N2 z Australii. Do końca września zachorowało tam co najmniej 170 tys. osób (prawie 2,5 raza więcej niż w roku 2016). Mówi się o epidemii, nawet najgroźniejszej od pół wieku. A sama grypa wywołana tym wirusem może przebiegać ciężej niż w ubiegłych latach. W związku z tym gorącym tematem pojawia się wiele pytań.

Co mówi australijski rząd?

Australijskie ministerstwo zdrowia informuje, że sezonowa grypa co roku powoduje znaczną liczbę zgonów i wysoką zachorowalność wśród Australijczyków. Na rok 2017 przypada wysoki odsetek zachorowań na wirusa grypy typu A (H3N2), który szczególnie atakuje osoby starsze. Najgorszy scenariusz dotyczył w dużej mierze mieszkańców domów opieki, ale nie brakowało też ofiar wirusa wśród zdrowych osób dorosłych. I choć ministerstwo podkreśla wagę szczepień, to jednak zwraca uwagę, że w tym sezonie ich skuteczność jest niższa niż zwykle, szczególnie jeśli chodzi o ochronę osób starszych przed wirusem H3N2.

Co mówią lekarze?

Co roku mogą dominować inne typy wirusa grypy. Jednak w ostatnich latach za zachorowania na grypę na świecie odpowiedzialny jest częściej właśnie H3N2. - Ten sam szczep uderzył ostatniej zimy w Wielką Brytanię i inne kraje europejskie, gdzie wywołał sporo problemów – przypomina w brytyjskim „The Guradian” prof. Peter Collignon, specjalista mikrobiologii z Australian National University. – Zauważono w tych krajach, że szczepienie nie było skutecznie przeciwko H3N2, zerowy efekt osiągało u osób powyżej 65. roku życia. Można więc powiedzieć, że podobne zdarzenia, które w tym sezonie dotyczą Australii, były do przewidzenia – ocenia Collignon.

Faktycznie, wystarczy zajrzeć do tego, co pisano o grypie w zeszłym roku i okazuje się, że mieliśmy wyjątkowo trudny sezon również w Polsce. Szpitalne łóżka i przychodnie były oblegane przez pacjentów z objawami grypy. Według danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - PZH, który monitoruje dane o grypie, w sezonie 2016/2017  mieliśmy ponad 4,8 mln zachorowań! Ostatni raz tak wysokie liczby odnotowywano w latach 1974/1975.  

W „The New York Times” pojawił się artykuł, którego autor stara się odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Australia nie była przygotowana na atak niebezpiecznej grypy. Oprócz niskiej wyszczepialności, autor wskazuje na jeszcze jeden ważny aspekt, mianowicie postawę Australijczyków wobec poważnej infekcji. – Do dzisiaj ludzie mają tu błędne wyobrażenie na temat grypy – mówi na łamach gazety dr Tony Bartone, wiceprezes głównego stowarzyszenia medycznego w Australii. – Mamy tu kulturę, która nie respektuje czasu wolnego od pracy z powodu grypy. Australijczyk powie: „Nie dam sobie pokrzyżować planów przez grypę”. Nie zyskuje ona należnego respektu – dodaje dr Bartone.

Czy australijska mutacja grypy jest wyjątkowo groźna? I tak, i nie. Specjalista powie jedno -  każda grypa jest groźna. To nie przeziębienie, z którym możemy wyjść na spacer (o różnicach między tymi infekcjami przeczytasz tutaj). Grypa może wywoływać groźne powikłania, jak zapalenie mięśnia sercowego, niewydolność nerek, zapalenie płuc, zapalenie opon mózgowych. Na komplikacje narażone są zwłaszcza osoby z grup ryzyka: powyżej 65. r.ż., dzieci poniżej 5 r.ż., osoby z obniżoną odpornością (np. przyjmujące leki immunosupresyjne), chorzy na niektóre schorzenia przewlekłe i kobiety w ciąży.  Jednak powikłania dotyczyć mogą każdego z nas. Dlatego jeśli zachorujemy na grypę, bezwzględnie powinniśmy zostać w domu, odpoczywać, przyjmować duże ilości płynów. Warto przypomnieć też, bo z tą wiedzą bywa różnie, że grypę leczymy przede wszystkim objawowo - najlepiej lekami wieloskładnikowymi - przeciwgorączkowymi, przeciwbólowymi oraz przeciwzapalnymi, a nie antybiotykami – te w walce z wirusami są nieskuteczne.  

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane artykuły

7 mitów o grypie

Julia Krupińska

Przeziębienie czy grypa?

Agnieszka Radziszowska

Najpopularniejsze na blogu