Przejdź do treści

Biuro na manowcach

Biuro na manowcach
Taki pokój do pracy to marzenie! Szef - jeśli ma taką potrzebę - może mieć z wami kontakt choćby przez wideo łącze, a za to człowiek ma spokój i może się skupić na pracy. Zdjęcie www.officepod.co.uk
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Kampania Fundacji Arena i Świat
Wspaniałe bohaterki w kampanii „Badaj się i żyj pełną piersią. Nie daj się rakowi”
Agnieszka Hyży o macierzyństwie: wszystkie jedziemy na tym samym wózku!
Michał Lipa o dodatkowych kilogramach w ciąży. Ile może przytyć ciężarna?
Fryzjerka znalazła dziwną plamkę na jej głowie. Okazało się, że po 13 latach ma nawrót raka
szczepionka
Grypa – dlaczego się szczepimy?

Wiem, że praca w gromadzie ma sens. Łatwiej się wtedy komunikować, a kiedy pojawi się problem – szybciej można go rozwiązać. Kłopot w tym, że w większości przypadków pracujemy w tzw. open space’ach – wielkich halach, w których nasi pracodawcy nasze biurka ustawiają zawsze piekielnie ciasno. Gdy biuro jest ciche, taką ciasnotę – umówmy się – da się jakoś przeżyć.

Potrzebujecie sali konferencyjnej lub pokoju spotkań? Takie coś można mieć nawet pod własnym domem! Kusząca perspektywa, prawda? Zdjęcie www.officepod.co.uk

Afera zaczyna się w momencie, gdy w biurze koledzy i koleżanki hałasują jak przysłowiowe pszczoły w ulu. Trudno zebrać myśli i człowiek za nic nie może się skupić. Cierpią na tym nasze szare komórki, spada również – o zgrozo – nasza skuteczność oraz wydajność. Anglicy tymczasem przekonują, że można inaczej. Wystarczy porzucić nasze biurowce i pracę przenieść do… garaży. Znaczy co – namawiam do przeniesienia się między opony, smary i stare akumulatory? Absolutnie nie. Równie dobrze można pracować w minibiurach (w narzeczu wyspiarzy office pods), które – jak garaże – da się ustawić na tyłach własnej posesji. Zminiaturyzowane „kapsuły biurowe” (to już znacznie lepiej brzmi, co?) nie zajmują wiele miejsca – w ich środku mieści się biurko, fotel oraz całkiem pojemna szafa. Całość jest doskonale przeszklona, więc nie grozi klaustrofobia, a i widok na ulubione kąty też nie jest bez znaczenia – od razu pracuje się raźniej. Wyposażenie? Jakie tylko sobie człowiek zażyczy – od oczywistej klimatyzacji, wentylacji i ogrzewania, przez kompaktowy stół konferencyjny, po kozetkę, na której da się uciąć krótką drzemkę. Pracodawcy na tym nie ucierpią, bo człowiek wypoczęty to człowiek bardziej skuteczny i chętny do pracy. Aha, mając odpowiednio skomunikowanego office poda pod własnym domem odpada konieczność dojazdów i stania w uciążliwych korkach. Spada również prawdopodobieństwo spóźnień – z domu do kapsuły jest przecież ledwie kilka kroków. Moim zdaniem praca w outdoorze (powiem nowocześnie) to jest to!

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Zainteresują cię również:

Kubek kawy

Kawa a jakość plemników. Okazuje się, że jest zależność!

Angelina Jolie najpierw szokowała, teraz ratuje życie

Strach przed bólem gorszy niż ból

Strach przed bólem gorszy niż ból

6 badań, dzięki którym diagnozujemy nowotwory

Nie odkrywaj swojej pasji – stwórz ją

Zdenerwowany? Zjedz coś

Fitness na zdrowe jelita

Owoce i warzywa bez przemycania

Owoce i warzywa bez przemycania

Pies kontra upał. Jak pomóc zwierzakowi?

10 ekokosmetyków idealnych na lato

10 rzeczy, które czyścisz źle, za rzadko lub wcale

Mamo, mam coś w oku!