Przejdź do treści

Breitling Emergency II: zegarek ratunkowy

Breitling Emergency II: zegarek ratunkowy
zdjęcie:www.breitling.com
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Ginekolog Michał Lipa o tym, jak i kiedy można ocenić długość i wagę dziecka
Chemioterapia: kobiety silniej odczuwają skutki niż mężczyźni
Mama Ginekolog: nie sprawdzajcie w ulotkach, czy dany lek można stosować w trakcie karmienia piersią
michał domaszewski
Dr Michał Domaszewski: nie bójmy się odpoczywać, kiedy chorujemy
selma blair
Selma Blair o stwardnieniu rozsianym: miałam symptomy od lat, ale nie były traktowane poważnie

Znalazłem fajny zegarek, który nie ma specjalnej konkurencji, a przyda się w sytuacjach awaryjnych. Oto Breitling Emergency II, czyli jak za 49 tysięcy złotych wezwać pomoc choćby na prawdziwy koniec świata?

Wiem. Cena w przypadku tego gadżetu oszałamia lepiej niż tani dopalacz. Za czterdzieści parę tysięcy złotych można mieć przecież nowy samochód i to w dodatku nie będzie żaden miejski „maluch”, do którego człowiek wsiada jak do kabiny tortur. Kłopot w tym, że życie jest bezcenne. Truizm? Tak, ale na nim (a także naszym bezpieczeństwie i komforcie) akurat oszczędzać nie powinniśmy. Załóżmy, że macie wolne iks tysięcy i że możecie sobie sprawić takiego Breitlinga. Jesteście miłośnikami wypraw w góry, narciarstwa off pistes, wspinaczek wszelkich, nurkowania w dzikości lub przemierzania rowerem afrykańskich dżungli. Załóżmy, że jedziecie spokojnie gdzie was oczy poniosą, a wtedy – całkiem nagle i oczywiście nieoczekiwanie – zdarza się wypadek. Co się może zdarzyć? Oj, choćby złamiecie nogę lub rozchorujecie na malarię. Jest więc kłopot, ale z siecią telefoniczną problem jeszcze większy – bez zasięgu GSM zadzwonić po pomoc się nie da. Macie telefon satelitarny? Ale on też potrzebuje baterii, która może się rozładować. I co wtedy? Ślązacy powiedzieliby „psińco”, czyli – w wolnym tłumaczeniu – nawarzyliście sobie piwa. Człowiek bez odpowiedniego ekwipunku mógłby już zacząć się bać o własne życie, ale wy macie przecież tego wielkiego Breitlinga na przegubie. Wysyłacie więc radiowy sygnał (wystarczy odkręcić nakrętkę i wyciągnąć dwa długie druty-anteny), który w centrali uruchamia procedurę ratunkową. Potem czekacie cierpliwie aż was namierzą i zorganizują pomoc. Ot, proste, co? Emergency II kryje w obudowie dwa nadajniki, które nadają sygnał SOS na różnych częstotliwościach, przez całą dobę, w temperaturze od minus 20 do plus 55 stopni C. W dodatku nadajniki mają niezależną baterię (trzeba ją jednak podładować przed podróżą za pomocą specjalnej ładowarki) – działają więc niezależnie od zegarka. Breitling ma tytanową kopertę i jest solidnie uszczelniony, a to oznacza że wytrzyma i kąpiele na większej wysokości, i wspinaczkę, i błoto, i piach. Gdyby jeszcze nie ta cena. No, nieprzyzwoita po prostu. Ale jak powiedziałem: na własnym bezpieczeństwie lepiej nie oszczędzać. Jeśli kogoś stać – niech kupuje.

zdjęcie:www.breitling.com

zdjęcie:www.breitling.com

zdjęcie:www.breitling.com

zdjęcie:www.breitling.com

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Zainteresują cię również:

Kubek kawy

Kawa a jakość plemników. Okazuje się, że jest zależność!

Angelina Jolie najpierw szokowała, teraz ratuje życie

Męski „PMS”, czyli Syndrom Poirytowanego Samca

Męski „PMS”, czyli Syndrom Poirytowanego Samca

Strach przed bólem gorszy niż ból

Strach przed bólem gorszy niż ból

6 badań, dzięki którym diagnozujemy nowotwory

10 produktów łagodzących objawy menopauzy

Nie odkrywaj swojej pasji – stwórz ją

Zdenerwowany? Zjedz coś

Fitness na zdrowe jelita

Owoce i warzywa bez przemycania

Owoce i warzywa bez przemycania

Pies kontra upał. Jak pomóc zwierzakowi?

10 ekokosmetyków idealnych na lato