Przejdź do treści

Chodź, pobiegamy na… rowerze!

Chodź, pobiegamy na... rowerze!
Kiedy człowiek zobaczy ten wehikuł pierwszy raz, od razu pojawia się refleksja: -jakie to proste, banalne i doskonałe. Dlaczego to nie ja to wymyśliłem? Zdjęcie: James Dyson Awards
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Meghan Markle
Meghan Markle podróżuje samolotem. Nasz ekspert odpowiada, czy latanie jest bezpieczne dla ciąży?
Główny Inspektor Sanitarny: teorie przeciwników szczepień to szarlataneria
Anja Rubik przekazuje 1000 książek „#SEXEDPL” do polskich szkół
Ewa Chodakowska
Ewa Chodakowska zachęca do badań piersi
Lizi Jackson-Barrett
Łysa Lizi Jackson-Barrett: Rok temu płakałam. Teraz czuję się świetnie

Łańcuch, suport z pedałami, zębatka na tylnej piaście – najdoskonalszy napęd świata jest prosty i w zasadzie niezniszczalny. W zasadzie, bo wprawdzie mamy XXI wiek i supermateriały, ale i tak zdarza się, że rowerowe podzespoły odmawiają posłuszeństwa. Łańcuchy się rozciągają i zrywają, zębatki gubią swoje – nomen omen – zęby, zaś suport, zwłaszcza w jeździe w terenie, też łatwo zakatować (zwłaszcza gdy rowerzysta jest ciut większych gabarytów). I co się wtedy dzieje? No, głupie pytanie – rower przestaje jechać, można go co najwyżej prowadzić lub… Oooo, to, to! Dobrze kombinujecie. Można jechać, odpychając się nogami od ziemi. Dokladnie taką zasadę działania miał pra-rower Karla von Drais (od jego nazwiska czasem określany… drezyną)!  Ile tak można? Wszystko zależy od kondycji. Generalnie nasze nogi są dostosowane do długotrwałych i stosunkowo dużych obciążeń. Kłopot w tym, że odpychanie jest mało skuteczne, gdy siedzimy. A gdyby tak „drajwera” nie sadzać na ramie, lecz go pod nią… podwiesić? Taki właśnie pomysł mają niemieccy projektanci pojazdu Fliz Laufrad (dosłownie Fliz-rower do biegania). Zamiast siodełka jest solidna uprząż z wielopunktowymi pasami. Kierowca-jeździec-biegacz (trudno go jednoznacznie nazwać) wisi wygodnie nad ziemią, a jego głowa i ramiona są dodatkowo chronione przez rozwidloną ramę z tworzywa sztucznego. Fliz Laufrad ma zwykły widelec bez amortyzacji (pojazd jest przeznaczony na gładki asfalt lub na twarde ścieżki leśne), ale za to projektanci wyposażyli go w solidne hamulce tarczowe.  Przecież jak się na czymś takim człowiek „rozbiegnie”, to aż strach…  

W tym wehikule sporo jest roweru, ale to nie jest rower. W zasadzie Fliz Laufrad to bardziej… hulajnoga. Zdjęcie: James Dyson Awards.

Pierwsze próby z modelem „dynamicznym” wykonanym z desek. Zdjęcie: James Dyson Awards

A tu już rama prototypu prawie gotowa! Zdjęcie: James Dyson Awards.

Wizja Fliz Laufbike jest lekko szalona i ekscentryczna, ale projekt zyskał uznanie i został przyjęty do oceny w ramach tzw. James Dyson Award, czyli konkursu fundacji Dysona dla utalentowanych wizjonerów. Dyson, nawiasem mówiąc, zaczynał podobnie – nikt nie chciał wierzyć, że jego bezworkowe odkurzacze przebiją maszyny do sprzątania Electroluksa czy Hoovera. A jednak się udało. I tego ja właśnie życzę wizjonerom zza Odry, bo ich modern-rower (czy jak to „coś” nazwać) jest GENIALNY. Czekam na produkcję seryjną.  I kupię coś takiego bez gadania.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Baletnica tańczy w ciąży

Baletnica tańczy w ciąży

7 nawyków, które odbierają ci energię

Adaptogeny w obliczu czynników stresogennych

Drzemka dobra na wszystko

6 sposobów na odzyskanie energii po pracy

Skąd to ciągłe zmęczenie?

Spożywcze wampiry energetyczne

Spożywcze wampiry energetyczne

5 patentów na wiosenne przemęczenie

Przesilenie – kiedy wiosną nie chce się nic…

Przesilenie – kiedy wiosną nie chce się nic…

Chodzenie boso - naładuj się prosto z natury

Chodzenie boso – naładuj się prosto z natury

Kalorie odstaw na bok

Kalorie odstaw na bok

10 sposobów na energię w ciągu dnia

10 sposobów na energię w ciągu dnia