Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z czym do dzieci

Czytanie na ekranie

Czytanie na ekranie
Zdjęcie: shutterstock

Papierowe książki dla dorosłych zdigitalizowały się już dawno, coraz częściej w cyfrowej formie pojawia się literatura dla najmłodszych. Jakie to praktyczne: tablet w dłoń i do łóżeczka! Ale czy taka czytajka to ciągle wartościowa bajka na dobranoc, czy tylko kolejne minuty gapienia się w ekran?

To bardzo kuszące. Do zgarnięcia jest przynajmniej 20 minut dziennie - do dowolnego wykorzystania! – i świetnie rozwijające się dziecko w bonusie. Czy na pewno? Pożytki z głośnego czytania latoroślom zna już chyba każdy rodzic. Wiemy, że to rozwija połączenia neuronowe w mózgu, poszerza słownictwo, rozbudza wyobraźnię, wzmaga apetyt na więcej. Poza tym z kogoś, komu czytano, wyrośnie ktoś, kto czyta. Wiemy, ile czytać (dwadzieścia minut dziennie, codziennie – to absolutne minimum), kiedy czytać (obowiązkowo wieczorem, „do poduszki”) i co najlepiej czytać (i z tego mamy ściągę, wystarczy zajrzeć na stronę fundacji „Cała Polska czyta dzieciom”). Kto przeczytał już dziesiątki razy ukochane opowiadanie malucha, setki razy opowiedział, co widzi na obrazku, i tysiące razy, z coraz mniejszym zaangażowaniem, wyrecytował „Lokomotywę”, wie też, że czasem rodzicielskie oczy się zamykają, choć narząd mowy ciągle pracuje, że czasem myśli odpływają i tylko czujne ucho słuchacza wyłapie, że właśnie przeskoczyliśmy 3 strony i kompletnie zgubiliśmy wątek. Dlaczego sobie nie pomóc, nie ułatwić, z pomocą technologii nie kupić te dwadzieścia minut? Przecież w skali tygodnia to dwie godziny, a w skali roku… dużo, dużo więcej.

Kochanie, pan lektor Ci poczyta, a mamusia/tatuś w tym czasie poprasuje/zerknie na mecz/poleży gapiąc się w sufit, ale będzie tuż obok, bo to w końcu nasz wspólny wieczorny czas.

Jeszcze niedawno do wyboru mieliśmy albo książki tradycyjne, papierowe albo audiobooki. Teraz coraz więcej tytułów, zwłaszcza klasyki, a w szczególności wierszyków, dostępnych jest w opcji e-bookowej. Szczególnie przez dzieci pożądanej, bo kolorowej, głośnej, interaktywnej. Taka e-czytajka w zasadzie sama zajmie się dzieckiem, a obsługę urządzenia maluchy łapią w mig, zaskakując niejednego dorosłego. Ale czy to jeszcze jest książka? Zwolennicy mówią: tak, książka i coś więcej. Bo nie dość, że sama się przeczyta, to jeszcze zaskoczy bonusami: kolorowanką, piosenką, wyskakującą w samym środku intrygi grą zręcznościową. Przeciwnicy twierdzą jednak, że żadne urządzenie nie zastąpi kontaktu z żywym, w 100% interaktywnym i zaangażowanym człowiekiem. Nie trzeba być ekspertem, żeby zauważyć, że maluch zostawiony sam na sam z e-bookiem nie skupia się na historii, ale na rozrywce. Naciska, przesuwa, potrząsa. Tu nie ma okazji do zadawania dodatkowych pytań, szukania wyjaśnień, pretekstu do rozmowy. I jak wieczorne e-czytajki pogodzić z zaleceniem ograniczania dzieciom czasu spędzanego przed telewizorem? Wiadomo przecież, że najmłodsi styczności z ekranem nie powinni mieć wcale, a starszakom minuty z kreskówkami trzeba skrupulatnie wyliczać. Zamiast tłumaczyć sobie, że to przecież książka, tylko taka nowocześniejsza, że edukacja, że rozwój, czytajki na ekranie zostawmy na sytuacje wyjątkowe. Długą podróż, nudne czekanie w kolejce albo awarię strun głosowych. Wtedy 20 minut świętego spokoju naprawdę nam się przyda.


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Najpopularniejsze na blogu

Śniadanie, które szkodzi

Agnieszka Radziszowska

Dziewczynka czy chłopczyk?

Agnieszka Radziszowska

Powiązane artykuły

Książki wiecznie młode

Niezapomniana klasyka nadal dostępna. Przypominamy lektury naszego dzieciństwa.
Niezapomniana klasyka nadal dostępna. Przypominamy lektury naszego dzieciństwa.

TOP 5 książek obrazkowych

Są takie książki obrazkowe, które zachwycą nie tylko najmłodszych, ale też świetnie radzące sobie z czytaniem...
Są takie książki obrazkowe, które zachwycą nie tylko najmłodszych, ale też świetnie radzące sobie z czytaniem starszaki: książki – wyszukiwanki. Oto nasz top książek, które czytają się same.

Komiks – kultowe obrazki do czytania

Komiks to znakomity pomysł na rozpoczęcie przygody z samodzielnym czytaniem. Zabawna historia, mało tekstu...
Komiks to znakomity pomysł na rozpoczęcie przygody z samodzielnym czytaniem. Zabawna historia, mało tekstu i dużo oglądania. Od czego zacząć? Wystarczy przypomnieć sobie komiksy naszego dzieciństwa.