Przejdź do treści

Design w Łodzi – relacja

Design w Łodzi – relacja
Relacja z Łódź Design: wystawa Food | Design | Humanity to kolorowa i zabawna instalacja z wykorzystaniem jedzenia, fot. archiwum prywatne
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
matka trzymająca dłoń dziecka
Coraz większa ilość cesarek
doktor michał lipa przodem
Czy USG jest bezpieczne?
Meghan Markle jest w ciąży. Poinformował Pałac Kensington
Marta Frej dla Hello Zdrowie!
smutna kobieta
Czy kobiecy gniew może być zdrowy?

Zgodnie z zapowiedzią, czas napisać, co wartego obejrzenia napotkacie na Łódź Design Festival. To relacja z festiwalu, który zawsze ciekawie podsumowuje bieżące trendy w projektowaniu.

W tej relacji podsumujemy najciekawsze realizacje festiwalu. Z trzech przewodnich wystaw festiwalu: „Food | Design | Humanity”, „Za_mieszkanie” i „Deep Need” bardziej przypadły nam do gustu dwie pierwsze. Doceniliśmy także tradycyjne podsekcje, które od zawsze towarzyszą głównemu programowi: Make Me! i Must Have.

Tak jak pisałam tydzień temu, Łódź Design Festival zawsze cieszy szybkim reagowaniem na trendy i ich inkorporowaniem do programu. Nierzadko jednak zdarza mu się także zająć ciekawy głos w sprawie. Podczas tegorocznej edycji najbardziej zaskoczyła mnie konceptualna prezentacja „Za_mieszkanie”, zrealizowana przez krakowską Fundację Instytutu Architektury. Ta bardzo dobrze zriserczowana wystawa pokazywała głębię różnic, które dzielą Polaków ze względu na przestrzeń, jaką zamieszkują.

relacja

Zwiedzający na wystawie Za_mieszkanie, zdjęcie: serwis prasowy ŁDF

Makietom i zdjęciom faktycznych siedzib – najczęściej z Krakowa i okolic – towarzyszył krótki opis bohaterów i ich motywacji do zamieszkania w konkretnym typie budownictwa – typu kamienica, osiedle socjalne, grodzone osiedle czy blok – a także poręczne kategorie socjologiczne, wspomagające ten opis hasłami z zakresu analizy naukowej. Opisy nie były suchymi akademickim tekstami, tylko miejscami ironicznymi, a miejscami zaangażowanymi komentarzami, co nie wszystkim mogło się podobać – mnie akurat tak, bo chodziło też o pewną typizację. Inną część realizacji zajmowało badanie koncepcji miasta-ogrodu i mitu własnej zielonej przestrzeni, które stoją w pewnej mierze za dążeniem bogacących się Polaków do coraz większej izolacji przestrzeni prywatnej od publicznej. 

Intrygująco zapowiadała się wystawa „Food | Design | Humanity” pod kuratelą Sonji Stummerer i Martina Hablesreitera – pary architektów i projektantów zaangażowanych w związki z jedzeniem. Ich własna realizacja (m.in. na zdjęciu głównym) obejmuje trzy stoły, z których każdy podporządkowany jest innemu hasłu: proces projektowania, rytuał spożywania i wieczność. Wypełniały je ułożone kolorystycznie przedmioty i elementy jadalne, których twórcy używają w różnych celach dla pokazania funkcji jedzenia w ludzkim świecie. Prezentację pary Austriaków można studiować naprawdę długo, by wychwycić wszystkie innowacyjne sposoby pokazania żywności, jej podobieństwo do całkiem innych elementów świata codziennego i w końcu jego materialność (część produktów do końca wystawy na pewno zdąży się zepsuć!).

relacja

Czarne jedzenie kojarzy się z technologią, wystawa Food | Design | Humanity, zdjęcie: archiwum prywatne

Ma ona jednak właśnie bardziej kontemplacyjny czy estetyczny charakter niż gros obiektów dostępnych w Centrum Festiwalowym, które charakteryzuje jednak funkcjonalność. Na piętrze, gdzie gości „Food | Design | Humanity”, jest już bardziej praktycznie, obcujemy bowiem z produktami zaprojektowanymi do kuchni i jadalni. Świetne są „nośniki jedzenia”, powstałe w ramach współpracy poznańskiej School of Form z londyńskim Royal College of Art, czyli wystawa „Art Food”, z których 12 trafi do produkcji,

relacja

Art Form, czyli wystawa prezentująca ceramikę autorstwa studentów poznańskiej School of Form i londyńskiego Royal College of Art, z których część trafi do produkcji w Ćmielowie, zdjęcie: archiwum prywatne

piękne – najnowsze ceramiczne i porcelanowe projekty Marka Cecuły realizowane dla nowo otwartego Studia Designu fabryki w Ćmielowie.

relacja

Solniczki Rock & Salt Marka Cecuły, zdjęcie: archiwum prywatne

Ciekawie kombinują studenci gdańskiej ASP, którzy dostali za zadanie zaprojektowanie narzędzi z okolic stołu, które zbliżają do siebie użytkowników. Powstały bardzo piękne, organiczne „noże” do masła:

relacja

Projekt Marii Marjakovej – organiczny kształt kamienia sprzyja smarowaniu chleba masłem! Zdjęcie: archiwum prywatne

albo wyglądający na średniowieczne narzędzie tortur dziadek do orzechów:

relacja

Projekt Karoliny Navus Wysockiej, który wykorzystuje najprostsze naturalne narzędzie do rozłupywania orzechów. Zdjęcie: archiwum prywatne

Szokująca była kolekcja zdjęć autorstwa Petera Menzla i Faith d’Aluisio, prezentujących rodziny z kilkudziesięciu krajów i ich tygodniowe zakupy. Obejrzyjcie sami (zdjęcia numer 21 i 22), komentarza tu nie potrzeba.

Ostatni punkt mojej relacji, czyli pierwsze piętro festiwalu z wystawami, to najbardziej klasyczne prezentacje – nagrodzonych w konkursie Make Me! innowacyjnych przedmiotów i hitów ostatniego roku zgromadzonych na wystawie Must Have. Z tej pierwszej kategorii do gustu najbardziej przypadły mi projekty odznaczające się ogromną prostotą i funkcjonalnością: deski do podawania dobrych polskich serów De.Serki (plus za lokalny patriotyzm gastronomiczny!) Aleksandry Satlawy,

relacja

Do rozmiaru sera możemy dopasować odpowiednią deseczkę, zdjęcie: serwis prasowy ŁDF

Nomada – niezbędne życiowe minimum Niny Wronieckiej, czyli próba stworzenia podstawowego zestawu mebli dla młodego człowieka, który dużo się przenosi i chce pozostać wolnym od zbędnych gratów

relacja

W zestawie Nomada oprócz prościuteńkiego fotela i regału jest jeszcze biurko z lampką i stołkiem, zdjęcie: archiwum prywatne

oraz Pic-nic Marzeny Krupy, czyli lekki, składany, jednorazowy stoliczek do wykorzystania w plenerze.

relacja

Jednorazowy stoliczek piknikowy w wersji transportowej i rozłożonej, zdjęcie: archiwum prywatne

Must Have to z kolei rzeczy funkcjonujące już w obiegu, dlatego oszczędzę Wam czytania o nich.

Relacja powinna mieć puentę, dlatego muszę nadmienić, że cieszy mnie niepomiernie to, jak bardzo rozpowszechnione jest ostatnio w Polsce myślenie o jedzeniu. Ten kierunek, podyktowany być może modą, może nam tylko wyjść na dobre – dzięki skupieniu na tym, jak i gdzie jemy, niechybnie zyskamy też namysł nad tym, co jemy. A to bardzo ważna dziedzina życia, w której Polacy wciąż jeszcze nie są mistrzami balansu i rozwagi. Oby dobry design torował nam drogę do dobrego i mądrego jedzenia!

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Dizajn dla zmysłów

Sól z Islandii

Sól z Islandii

Zielone smoothie

Zielone smoothie

Dizajn na jesień

Dizajn na jesień

Marmolada dla oczu

Marmolada dla oczu

Dizajnerska iluzja

Dizajnerska iluzja

Ostatni piknik lata

Ostatni piknik lata

Must Have eko dizajnu

Must Have eko dizajnu

Rzecz dla miejskiego ogrodnika

Rzecz dla miejskiego ogrodnika

Meblowy azyl

Meblowy azyl

Panda i papier

Panda i papier

Własna piekarnia

Własna piekarnia