Przejdź do treści

Dietetyczka kontra rodzina na zakupach

Ilustracja: Julia Szostak
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Meghan Markle jest w ciąży. Poinformował Pałac Kensington
Marta Frej dla Hello Zdrowie!
smutna kobieta
Czy kobiecy gniew może być zdrowy?
trójka niemowlaków na łóżku
Mama trojaczek zawiedziona swoim poporodowym brzuchem
Marihuana
Medyczna marihuana zalegalizowana w Wielkiej Brytanii

To będzie początek historii o tym, jak dzielna dietetyczka chce uchronić świat przed atakującym ludzkość we wszystkich sklepach śmieciowym jedzeniem… Musicie bowiem wiedzieć, że stojąc w kolejce do kasy i zerkając w koszyki kolejkowiczów, przeżywa ona chwile grozy. Opowiem wam o tym, a na pierwszy ogień pójdą zakupy dla rodziny.

Jedzenie w moim życiu jest wszędzie. Jestem dietetyczką, trenerką personalną i jedzeniowym freakiem. W swojej pracy zawodowej spotykam się z ludźmi na poradach dietetycznych, podczas których rozmawiamy oczywiście głównie o jedzeniu. Prowadząc treningi, w przerwach między ćwiczeniami bardzo często plotkuję ze swoimi podopiecznymi o tym, co jedliśmy na śniadanie, co najlepiej jeść po treningu czy jakie zdrowe pyszności przygotujemy na kolację. Na dodatek w moim codziennym życiu świadomego konsumenta cały czas myślę o tym, co zjem pomiędzy spotkaniami w pracy, gdzie pójdę na zdrowy obiad i jakie zrobię zakupy – jedzeniowe oczywiście. Czyli jedzenie, jedzenie, jedzenie… 

I ja, Natalia P., przyznaję się – jestem także jedzeniowym podglądaczem. Czasami czuję się jak dietetyczna superbohaterka, która chce zbawiać świat przed szerzącym się w sklepach śmieciowym jedzeniem. Obserwowanie ludzi podczas zakupów sprawia mi niezwykłą frajdę. Ta potrzeba, żeby krzyknąć: „Odłóż to na półkę, to trucizna, a nie jedzenie!”, jest tak silna, że kiedyś naprawdę wybuchnę. 

Gdy stoję w kolejce do kasy, mam okazję przypatrzeć się z bliska zakupom innych osób. Na początku skupiam się na analizie, kim jest podejrzany konsument. Mężczyzna czy kobieta, osoba starsza czy może student, singiel, a może zakupy są robione dla całej rodziny. Po wstępnej weryfikacji przerzucam swój wzrok na wybrane przez daną osobę produkty. To, kto robi zakupy, w dużym stopniu determinuje zawartość jego koszyka. A zatem, na pierwszy ogień, zakupowy koszyk rodziny z dziećmi.

Cukier, cukier, cukier

Rodziny z dziećmi wybierają najczęściej produkty, które będą smakowały ich pociechom. Deklarujemy, że chcemy, żeby dzieci zdrowo się odżywiały, jednak to, co mogę zobaczyć w koszykach rodziców, raczej tych deklaracji nie potwierdza. Słodkie jogurty owocowe (150 g jogurtu to około czterech łyżeczek cukru!). Wypieczone z oczyszczonej pszennej mąki i bogate w cukier ciasteczka o fikuśnych kształtach, które reklamowane są jako śniadaniowa wartościowa przekąska, a tak naprawdę wystarczy przeczytać etykietę, żeby dostać palpitacji serca po rozszyfrowaniu składu. Kolorowe płatki śniadaniowe. Naprawdę?! Wciąż wierzymy w to, że czekoladowe kulki to dobry pomysł na pełnowartościowy posiłek dla najmłodszych? To mit. Dorzucone przez producenta witaminy nie zrobią z nich elementu zdrowego posiłku. Głównym składnikiem takich przekąsek czy płatków śniadaniowych jest cukier, syrop glukozowo-fruktozowy (czyli znowu cukier), glukoza, czyli cukier w trzecim wcieleniu, i „biała” oczyszczona mąka, czyli tak naprawdę cukier po raz czwarty. Wysokooczyszczona mąka pozbawiona jest wartości odżywczych, witamin, minerałów, błonnika i wpływa na funkcjonowanie organizmu podobnie jak cukier z cukierniczki. Co my tam jeszcze mamy? Olej palmowy. Europejski Urząd do Spraw Bezpieczeństwa Żywności (EFSA – European Food Safety Agency) potwierdził, że produkty zawierające olej palmowy mogą mieć działanie rakotwórcze. Zagrożeniem są substancje, które powstają po przetwarzaniu oleju w temperaturze powyżej 200 st

Sól i gotowe soki

Zwróćcie także uwagę na sól. Jest wszędobylska. Znajdziemy ją w pieczywie, serach, przetworach mięsnych, ale też w płatkach śniadaniowych! Nadmiar soli to problemy z nerkami, nadciśnienie – i to nie tylko u dorosłych – i zaburzenia gospodarki wapniowej. Nawet zjedzenie kolejnego serka wzbogaconego w wapń tutaj nie pomoże… Czyli chowamy solniczki do szuflady i korzystamy z całego bogactwa suszonych i świeżych ziół. 

No, to przyjrzyjmy się napojom w rodzinnych koszykach. Co my tu mamy? Soki. W kartonach. Musicie wiedzieć, że soki owocowo-warzywne zgodnie z prawem można dosładzać, a cukier brązowy, dodawany do takiego soku, poza smakiem i kolorem, nie różni się niczym od zwykłej sacharozy. Powiecie, że wybieracie tylko soki 100% owoców, bez dodatku cukru? Niestety, to także nie jest najlepszy wybór. Sok owocowy to produkt pozbawiony błonnika, witamin, składników mineralnych i polifenoli, bo większość tego, co dla nas najcenniejsze, zostało w skórce i wytłokach. Lepiej dać dziecku owoc czy warzywo w całości, a do picia zaproponować po prostu wodę.

Co w zamian?

Zdaję sobie sprawę, że większość błędów, które są popełniane już przy wyborze produktów w sklepie, wynika z niewiedzy, a nie ze złej woli. Producenci to w niecny sposób wykorzystują. Nie dajmy się więc nabić w butelkę. Moje rady? Czytajcie etykiety! Nie kupujcie produktów, do których dodawany jest cukier. Wybierajcie żywność jak najmniej przetworzoną. Postawcie na świeże i suszone owoce, warzywa, orzechy i nasiona (siemię lniane obowiązkowo). Sięgnijcie po pełne ziarno: kasze, makarony, ryż brązowy, różnego rodzaju płatki. Wybierajcie chudy nabiał (nie 0% tłuszczu, bo w nim możemy znaleźć niepotrzebne dodatki), częściej jedzcie ryby i rośliny strączkowe. Ograniczajcie mięso w diecie i rezygnujcie jak najczęściej z przetworów mięsnych. Próbujcie gotować w domu wspólnie ze swoimi dzieciakami, nie korzystajcie z „gotowców”. Jeżeli brakuje wam pomysłu, co zdrowego zapakować do koszyka, a potem do dziecięcych śniadaniówek, by dzieciom smakowało, a przy okazji było naprawdę zdrowe, oto nasze inspiracje:

Zdrowe śniadanie do szkoły: falafele i warzywne zoo
Zdrowe śniadanie do szkoły: orkiszowy omlet plus sok marchwiowy
Zdrowe śniadanie do szkoły: tartaletki plus jogurt z ananasem

Na pewno dacie radę. Małymi krokami do przodu! Powodzenia.

 

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Nie mam czasu na zdrową dietę!

Święta bez jaj, czyli Wielkanoc na diecie wegańskiej

Mała czarna dla zdrowia?

Gęstość energetyczna i odżywcza – jak jeść dużo, ale zdrowo?

Alkohol na diecie – tak czy nie?

Oleje roślinne – tłusto nie znaczy niezdrowo

Laktoza – kiedy staje się problemem?

Wychodź sobie zdrowie

5 zdrowych nawyków żywieniowych do zapamiętania

Supermisja na zimę: wzmacniamy odporność!

Choroby autoimmunologiczne – gdy organizm jest swym własnym wrogiem

Świąteczne triki dietetyka