Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z pamiętnika dietetyka

Dietetyczna edukacja

Dietetyczna edukacja
Wizyta u dietetyka nie rozwiąże wszystkich problemów z odżywianiem. Oczywiście na pewno pomoże obrać drogę, którą powinniście podążać w celu odzyskania jedzeniowej równowagi, ale gdy skończy się rozpisany przez specjalistę jadłospis, warto wziąć sprawy w swoje ręce, by utrzymać postanowienia. Przyda się więc trochę wiedzy na temat jedzenia.

Zazwyczaj w nowy rok wkraczacie z nowymi postanowieniami. Często na świeczniku noworocznych wyzwań znajduje się dieta, aktywność fizyczna itp. Jak się przygotować do wytrwania w zgodzie ze zdrowymi nawykami bez uzależnienia się od pomocy dietetyka, cateringu dietetycznego czy aplikacji liczącej kalorie? Mam jedną odpowiedź: edukacja! Świadome odżywianie to podstawa. Bez elementarnych informacji na temat racjonalnej diety trudno skomponować prawidłowo posiłek czy wybrać zdrową przekąskę w sklepie. Bez odpowiedniej wiedzy ciężko wam też będzie kontrolować zdrowe nawyki. Dlatego zacznijcie od podstaw. Pewnie niejeden z was zna piramidę zdrowego żywienia i aktywności fizycznej. Oczywiście nie jest ona jedynym najlepszym wyznacznikiem, ale już znając kolejność pięter, a co ważniejsze - stosując się do jej zaleceń, można naprawdę nieźle wpłynąć na jakość swojej diety.

To, co u podstawy, jest najważniejsze!

Po pierwsze, aktywność fizyczna. Niby wszyscy wiedzą, a już w lutym styczniowe tłumy z fitness klubów nagle się przerzedzają. Napadacie na siłownię, jakby zaraz miał ktoś ją zamknąć, a po miesiącu już jesteście zmęczeni codziennymi treningami. Nikt nie powiedział, że musicie się katować dzień
w dzień intensywnymi ćwiczeniami. Tym bardziej jeżeli zaczynacie od zera lub po długiej przerwie. Zacznijcie od czegoś spokojniejszego (żeby wasze ciało nie przeżyło szoku), np. długich spacerów. Powszechnie mówi się o 10 000 kroków (ok. 7 km) dziennie codziennie. Uwierzcie - i to wystarczy na początkowy rozruch. Oczywiście jeżeli macie ochotę na intensywniejszy trening, to jak najbardziej tak, ale może warto zacząć od 2-3 razy w tygodniu? Rozkręcicie się i będziecie chcieli więcej. Ciało się przyzwyczai do wysiłku, będziecie czerpać coraz więcej przyjemności ze sportu i może tak łatwo się nie zniechęcicie?

Wróćmy do jedzenia, bo dieta to 70 proc. sukcesu. Przede wszystkimi warzywa i owoce! To jest podstawa waszego jadłospisu. Tak powinno być i nie można z tym dyskutować. Błonnik, witaminy, minerały to wszystko znajdziecie w brokułach, jarmużu, pomidorach, papryce... mogłabym wymieniać bez końca. A więc pół obiadowego talerza to warzywa. Jeśli owsianka, to z dodatkiem świeżych owoców. Zamiast batona - banan. Na kolację możecie zjeść kanapkę, naprawdę nie jest to najgorszy wybór (pamiętając o dobrym pieczywie i dodatkach), tylko musicie zadbać o dużą porcję sałatki czy oddzielny talerz warzyw. Pamiętajcie o tym, że to warzywa, a nie owoce, stanowią podstawę. Instytut Żywności i Żywienia podkreśla jak istotne są proporcje: 3/4 warzywa, 1/4 owoce.

Pieczywo to nie grzech

Kolejne piętro piramidy to produkty pełnoziarniste, inaczej razowe. Chcę zwrócić waszą uwagę na to, że wbrew powszechnej opinii nawet pieczywo pszenne nie jest największym grzechem, jeżeli jest zrobione z mąki z pełnego przemiału. Najczęściej wybierajcie makaron razowy, brązowy ryż, wszelkiego rodzaju kasze, dobrej jakości pieczywo, a do wypieków mąkę jak najwyższego typu. Wtedy będziecie mieli pewność, że wasza dieta będzie bogata w błonnik i minerały. Niech biała kajzerka czy bagietka zbyt często was nie kusi, szkoda zdrowia.

Naturalne produkty mleczne

Jogurty, kefiry czy maślanka to nie tylko dobra dawka wapnia czy białka, ale także probiotyki wspomagające m.in pracę przewodu pokarmowego czy waszą odporność. Wybierajcie chudy nabiał (mleko też) i nie martwcie się - tam też jest wapń. Pamiętajcie, że jedyną opcją dodatku na kanapkę nie jest żółty ser. Zapomnijcie o istnieniu owocowych jogurtów czy serków. Im bardziej naturalny produkt, bez długiej listy dodatków, tym lepiej.

Codziennemu jedzeniu mięsa mówimy NIE!

Białko to nie tylko mięso, to także ryby, jaja, rośliny strączkowe (fasola, groch, soja, ciecierzyca soczewica). Wybór jest dosyć obszerny. Stawiajcie na różnorodność. Zróbcie sobie 1-2 dni w tygodniu z obiadem bezmięsnym. Wybierajcie częściej białe chude mięso. Czerwone niech pojawia się na stole od święta. Jeżeli na obiad przygotowaliście kurczaka, to na kolację zjedzcie kanapkę z hummusem, a nie wędliną. Na śniadanie zjedliście jajecznicę? To może na obiad wybierzecie gulasz warzywny z roślinami strączkowymi. Równowaga i urozmaicenie przede wszystkim. No i pamiętajcie: gotowanie, gotowanie na parze i pieczenie to podstawa w kuchni. Smażenie odstawcie na bok.

Najlepsze są tłuszcze roślinne

Jak je przemycać w diecie? Jako dodatek do sałatek, w orzechach jako przekąska, w siemieniu lnianym dosypanym do owsianki. Tutaj wyjątkowo ważny jest umiar. Sałatka powinna być skropiona oliwą, a nie w niej pływać. Przeciętny Kowalski powinien jeść 30 g orzechów dziennie codziennie, a nie rzucać się od razu na całe opakowanie 100 g. Tłuszcz znajduje się na szczycie piramidy, czyli w waszej diecie powinno być go najmniej.

No i nie zapominajcie o wodzie (słodkie napoje wypadają z jadłospisu), ograniczeniu alkoholu
i słodyczy, niedosładzaniu herbaty czy kawy, stosowaniu dużej ilości ziół zamiast wszędobylskiej soli.

Pewnie teraz myślicie: przecież to takie oczywiste! Pewnie, że tak. Tylko czy stosujecie się na co dzień do tych wszystkich zasad, jeżeli to takie proste? Podstawy są najtrudniejsze i założę się, że prawie każdy z was będzie miał jakiś element w swojej diecie, nad którym będzie musiał jeszcze trochę popracować. Nie poddawajcie się i spróbujcie jeszcze udoskonalić swoją dietę, zaczynając właśnie od podstaw. Małymi krokami do przodu.

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Najpopularniejsze na blogu

Domowe wojny jedzeniowe

Natalia Puciłowska

Powiązane artykuły

Raz, dwa, trzy – liczymy porcje!

Każdy z was chyba kojarzy slogan powtarzany wielokrotnie w telewizji, radiu i prasie: jedz 5 porcji owoców...
Każdy z was chyba kojarzy slogan powtarzany wielokrotnie w telewizji, radiu i prasie: jedz 5 porcji owoców i warzyw dziennie, codziennie. Tylko czy każdy z was wie, co to oznacza? Co to jest ta tajemnicza porcja? I czy naprawdę tych pięć porcji wystarczy, żeby w pełni zadbać o zdrowie?

Krótki poradnik dla słodyczoholików

Uwielbiam ten moment, kiedy robię sobie popołudniową kawę, siadam na kanapie i... jem coś słodkiego....
Uwielbiam ten moment, kiedy robię sobie popołudniową kawę, siadam na kanapie i... jem coś słodkiego. Dietetyczka i trenerka opowiada, jak to zajada się codziennie słodyczami?! Tak, właśnie tak. Bo słowo SŁODYCZE niejedno ma imię.

Poczytaj dla zdrowia

Prawda jest taka, że chcąc szybko zdobyć potrzebne informacje na jakikolwiek temat, najczęściej sięgamy...
Prawda jest taka, że chcąc szybko zdobyć potrzebne informacje na jakikolwiek temat, najczęściej sięgamy do internetu. Szybko, pod ręką – najlepsze źródło wiedzy wszelakiej współczesnego człowieka. W ramach wakacyjnych atrakcji postanowiłam zaproponować Wam jednak powrót do wiedzy książkowej, ale nie byle jakiej!

Bo po treningu trzeba zjeść!

„Nie po to tyle się napracowałam/em, siódme poty wylałam/em, żeby teraz po treningu jeszcze jeść. Przecież...
„Nie po to tyle się napracowałam/em, siódme poty wylałam/em, żeby teraz po treningu jeszcze jeść. Przecież moje wszystkie wysiłki pójdą na marne!". Z taki opiniami spotykam się na co dzień, pracując jako trenerka i dietetyczka. Teraz, raz na zawsze, zapamiętajcie te słowa: PO TRENINGU TRZEBA ZJEŚĆ!