Przejdź do treści

Dzieciak w wodzie: subiektywny poradnik bezpieczeństwa

Źródło: www.stocksnap.io | Janko Ferlic
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Amy Schumer w czerwonej sukience pozuje na ściance
Amy Schumer w szpitalu. Aktorka cierpi na ciążowe dolegliwości
kobieta, mężczyzna, czwórka dzieci
„Matczyna emerytura” później niż zakładano
Kobieta w aptece rozmawia z farmaceutą
Szczepienia w aptekach? Co na to krajowy konsultant?
Kobieta trzyma w ręku e-papierosa
E-papierosy mają szkodliwy wpływ na układ oddechowy
Anja Rubik na spotkaniu z mediami
Anja Rubik popiera akcję #ThisIsNotConsent

Dlaczego powinniśmy bać się przydomowego basenu bardziej niż broni palnej, dmuchane rękawki zostawić w domu i nie ufać żadnemu ratownikowi? Sprawdź, a twoje dziecko będzie tego lata bezpieczniejsze.

Ze statystyk wyłania się przykry obraz dotyczący bezpieczeństwa dzieci nad wodą. Okazuje się, że niestety najwięcej przypadków utonięć dotyczy dzieci poniżej 5 lat (więcej chłopców niż dziewczynek). A w najbardziej uprzemysłowionych krajach utonięcia są drugą lub trzecią (po wypadkach samochodowych i pożarach) najczęstszą przyczyną wypadków śmiertelnych wśród dzieci poniżej 15. roku życia. To daje do myślenia, prawda? Wkraczające w nasz klimat lato skłania do większej czujności. Co może pomóc w ochronie dzieci podczas wakacyjnych kąpieli?

Dmuchane rękawki (nie) do pływania

Rękawki, motylki, dmuchane koła i makarony dają rodzicom i dzieciom fałszywe poczucie bezpieczeństwa – uważają eksperci z amerykańskiej organizacji zrzeszającej ratowników wodnych United States Lifesaving Association. Odradza je również rządowa agencja Centers for Disease Control and Prevention. Po pierwsze, według specjalistów nie dają one gwarancji ochrony z prozaicznych powodów – może z nich nieoczekiwanie zejść powietrze, mogą też przemieścić się w niepożądane miejsce lub „zaprowadzić” dziecko w rejon, w którym nie chciałoby się znaleźć. Po drugie, to co zostało napisane wyżej, dają fałszywe poczucie bezpieczeństwa, a przez to mogą uśpić czujność nie tylko rodziców, ale też dzieci, i skłonić ich do ryzykownej zabawy w wodzie. I po trzecie, chyba najlepiej, jeśli dziecko pozna wodę, jej naturalne działanie na ciało, i swoje możliwości w takim otoczeniu. Tego efektu nie da się uzyskać, opasając malucha dmuchanym kołem. Z młodszym dzieckiem można po prostu zanurzyć się w wodzie i w sposób kontrolowany pozwolić mu odczuć moc żywiołu. Starszym dzieciom obowiązkowo powinniśmy wyłożyć kilka zasad „wodnego bhp” przed kąpielą.

Nadgorliwość, która może uratować życie

Nie bójmy się zwrócić uwagi innym rodzicom, jeśli zauważamy niebezpieczną sytuację. Zdrowie i życie dziecka to priorytety. Jeśli sąsiedzi na plaży są zbyt zajęci przekładaniem kiełbasy na grillu, by dostrzec niebezpieczne oddalanie się od brzegu podopiecznych, nie bądźmy obojętni. Reagujmy! Nawet kosztem krzywych spojrzeń.

Dodatkowe lekcje pływania to za mało

Jeśli dziecko radzi sobie doskonale w wodzie, a na liście dodatkowych zajęć odhaczyliśmy już lekcje pływania, to nadal za mało, by pozostawić je bez nadzoru w wodzie. Zawsze należy swoją pociechę obserwować, niezależnie czy ma 5, 8 czy 12 lat, i stwarzać warunki do bezpiecznego pływania, np. ostrzegając, by nie zbliżało się do falochronów (panują przy nich wiry, a dno może być śliskie!) czy nie opuszczało wydzielonego basenu, nad którym nadzór sprawuje ratownik.

Przydomowe baseny jako źródło zła

Latem przy wielu domach wyrastają jak grzyby po deszczu baseny i brodziki. I choć przede wszystkim kojarzą nam się z fajną zabawą i oazą chłodu w upalny dzień, to jednak, uwaga, amerykański raport wykazał, że to właśnie przydomowe baseny są najczęściej miejscem fatalnych wypadków. Tylko w samych basenach przenośnych (naziemnych) w USA co pięć dni ginie dziecko. Autorzy zauważają też, że skoro baseny te są stosunkowo tanie, łatwe w montażu i niewielkich rozmiarów, to rodzice nie do końca zdają sobie sprawę z zagrożenia. W Stanach wykorzystywano nawet argument, że znacznie więcej dzieci ginie w basenach koło domu niż w wyniku używania broni palnej, co akurat statystycznie jest prawdą. Skutecznym zabezpieczeniem może być ogradzanie basenów. Ale nic nie zastąpi naszej kontroli.

Nie ufaj w 100 proc. ratownikowi

Ratownik doglądający kąpieliska to raczej dodatkowe wsparcie dla rodzica niż osoba go wyręczająca. W pilnowaniu własnej pociechy najlepiej zaufać przede wszystkim sobie. Choć trzeba napisać, że rola ratownika jest nie do przecenienia nad wodą, i jeśli już coś się groźnego zadzieje, to prawdopodobnie będzie on pierwszą osobą, która to zauważy i zareaguje. Mimo wszystko co dwie pary oczu, to nie jedna!

Więcej informacji, które będą bardzo fajnym wsparciem w edukacji dziecka i rodzica, można znaleźć tutaj: Bezpieczna Woda (poradnik opracowany w ramach akcji informacyjno-edukacyjnej Ministerstwa Sportu i Turystyki)

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Agnieszka Hyży o macierzyństwie: wszystkie jedziemy na tym samym wózku!

Dlaczego warto zabrać całą rodzinę na rower?

Co nam zostanie z wakacji? Lista dobrych praktyk

Daj dziecku komiks

Przez pianino do… języka

Potówki – problem upalnego lata

5 sposobów, jak chronić skórę podczas upałów

Owoce i warzywa bez przemycania

Owoce i warzywa bez przemycania

Domykamy walizki i jedziemy na plażę!

Zabawki dla dziecka, które łatwo spakować

Co nam daje plaża?

Pod kontrolą

Jak chronić dziecko przed upałem?