Przejdź do treści

Historia pewnego „babochłopa”

Historia pewnego "babochłopa"
Fot. Katarzyna Milewska
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
doktor michał lipa przodem
Czy USG jest bezpieczne?
Meghan Markle jest w ciąży. Poinformował Pałac Kensington
Marta Frej dla Hello Zdrowie!
smutna kobieta
Czy kobiecy gniew może być zdrowy?
trójka niemowlaków na łóżku
Mama trojaczek zawiedziona swoim poporodowym brzuchem

Na początku wszyscy myślą, że chodzi o piękne ciało, potem przekonują się co oznacza bycie silnym, sprawnym i w świetnej formie. Niestety nie wszyscy. Dziś trochę personalnie o umięśnionych, kobiecych sylwetkach.

Parę dni temu wrzuciłam na swój fp zdjęcie jednej z moich kursantek. Zrobiłam to pełna dumy, bo dziewczyna w ciągu dwóch lat systematycznej pracy, dziś  cieszy się życiową formą i ze swoim wypracowanym ciężkimi treningami six packiem wygląda jak milion dolarów. Niestety zdjęcia jej sylwetki spotkały się z różnym przyjęciem. Ogarnęła mnie fala wzburzenia i… załamania, kiedy zaczęłam czytać, że wygląda jak babochłop itd. Nie umiem przejść obok tych komentarzy obojętnie. Wracam zatem do starego wątku, który już kiedyś poruszałam, ale teraz zasłużył na oddzielny wpis.

Zastanawiam się często, czemu ludzie uprawiają sport? Dlaczego ćwiczą? Jasne, że dobrą motywacją jest fajnie wyglądająca w jeansach pupa i brak oponki na brzuchu, ale czy naprawdę to jedyny powód, dla którego mamy być aktywni? Wygląd?! I choć doskonale wiem, że wiele osób zaczyna trenować tylko i wyłącznie z powodów sylwetkowych, to osobiście uważam, że gdybym ja sugerowała się wyłącznie tym, szybko straciłabym motywację do działania. Nie katuje się wykrokami i przysiadami ze sztangą, żeby moja pupa była bardziej „brazylijska” (kto to w ogóle wymyślił?) nie cisnę brzuchów, tylko dlatego, że wymarzyłam sobie 6packa (bez mocnego brzucha cała moja przygoda gimnastyczna z pole dance nie miałaby szans. Tu brzuch to podstawa), nie wylewam też siódmych potów na interwałach i Crossficie, żeby spalić tłuszczyk i nie umieram od 100 burpees na czas dla ładnych rak. To wszystko i tak przychodzi i jest super!  Ale ja robię to przede wszystkim, żeby być silna, zwinna, szybka i mieć szansę na stały rozwój swojej pasji. Moje ciało musi za mną nadążyć. Nie przejmuje się zbytnio także tym, że moje proporcje są zaburzone i mam „za mocno zbudowane ramiona”, że – jak napisały osoby w komentarzach „ciało przestaje wyglądać kobieco”. Moje ciało (podobnie jak six pack Pauliny – to ta ze zdjęć na fan page’u) jest żywym odzwierciedleniem pracy, mojej pasji i mojego zawodu. Kto powiedział, że dla każdego kanon piękna to 90:60:90? Jeśli chcesz robić rzeczy, które sprawiają, że chce ci się latać, albo że dosłownie latasz, wtedy nie myślisz o tym , jaki rozmiar zaczyna mieć twój biceps.

Ja, Paulina i inne osoby, których ciała przez ciężką pracę i odpowiednią dietę są znacznie bardziej umięśnione, w życiu nie czuły się bardziej kobieco. Ludzie lubią mylić aktywność z walką o szczupłe, jędrne ciało. Na tym kończy się pole ich widzenia. A przecież to walka o marzenia, codzienne poświęcenia, wyzwania, pokonywanie wielkich i mniejszych strachów. Ciągłe stawanie przed sobą poprzeczek i wreszcie radość z tego, że udało się na przykład przebiec maraton, wziąć 100 kg w przysiadzie czy zrobić ludzkią flagę na drążku. Czy umięśnione damskie plecy są tu ceną? Stają się raczej trofeum, śladem i świadectwem tego ogromu pracy. Dziś wiem, że ci, którzy oceniają: „źle wygląda; przesadziła; to za wiele; nie jest kobieco” – prawdopodobnie nigdy nie poczuły co oznacza prawdziwa sportowa pasja. Co oznacza przeświadczenie, że bez tego ruchu nie da się żyć. Nie mają pojęcia jak się czujesz kiedy wstajesz z kurami (podczas gdy inni w tym czasie zajadają się do śniadania pączkami), bo mają do wykonania zadanie. Bo mają jakiś cel. I uwaga – nie jest nim tylko utrzymanie wagi. Prawdopodobnie dla nich aktywność fizyczna wiąże się TYLKO z wyglądem (nie przesadnym broń Boże). Ich kryteria oceny są zupełnie inne, a zamknięcie w tym przeświadczeniu nie pozwala widzieć nic więcej. Nie widzą efektów ciężkiej pracy, widzą „babochłopa”. Nie myśl, że ci przyklasną, gdy uda ci się coś osiągnąć, a nie będzie to równało się z ich personalnym oglądem rzeczywistości. Udało ci się wygrać zawody, a na zdjęciu pamiątkowym trzymasz puchar? Nie zdziw się, jeśli większość komentarzy będzie dotyczyła tego, że twoje nogi są zbyt muskularne. Jeśli ktoś, kto czyta ten tekst zna to ze swojego życia – mówię wam jedno: róbcie swoje i za nic w świecie nie dajcie się zbić z tropu! Bądźcie z siebie dumni każdego dnia.

Oczywiście również uważam, że zgrabne ciało jest sprawą świetną, napawa dumą, podnosi poczucie wartości i pewności siebie.  Ale dla mnie nie jest celem samym w sobie. Znam i dzielę się ćwiczeniami na różne partie ciała (wciąż będę się dzielić. Moje dywagacje nie zmieniają faktu, że martwe ciągi i ćwiczenia ze sztangą są wyjątkowo świetną opcją nie tylko dla mężczyzn. Rzeźbią, usprawniają ciało, podnoszą siłę i procentową ilość tkanki mięśniowej, co z kolei wpływa na przyśpieszony metabolizm itd. Powinniśmy je wykorzystywać tak, aby wycisnąć z nich jak najwięcej dla siebie). To wszystko jest ważne, ale powinniśmy się rozwijać wszechstronnie. Szukać aktywności, które będą stawały się częścią naszego życia, czymś przyjemnym. Osoba, która zakocha się w golfie raczej nie dorobi się muskularnej sylwetki, ale czy jest to powód dla którego powinna oceniać czyjąś kobiecość, tylko dlatego, że nie wpisuje się w jej prywatne kryteria piękna?

Osobiście trenuję, ponieważ chcę być mocniejsza i silniejsza niż byłam wczoraj. Potrzebuję tego, by iść dalej. Stale podnoszę sobie poprzeczkę, bo chcę być lepsza w tym co robię. Bo sprawia mi to wielką radość. Bo zawsze jest coś do zrobienia i nauczenia. Podobnie jest z wieloma osobami, które ze mną trenują.

Bardzo polecam każdemu znalezienie takiej aktywności, która wyzwoli w was chęć do życia i przekraczania własnych granic! To są prawdziwe powody, dla których warto jest trenować! Sylwetka jest ważna, nawet bardzo, zwłaszcza dla osób z nadwagą (zrzucenie dodatkowych kilogramów to zawsze dobry powód do rozpoczęcia ćwiczeń), ale umówmy się – czy w którymś momencie nie stracicie zapału? Szukajcie ludzi, którzy będą trenować z wami i ładować pozytywną energią! Szukajcie treningów, po którym będzie wam się chciało zdobywać świat. Życzę wam, aby sport oznaczał dla was coś więcej niż tylko wymarzona, idealna para jeansów na fajnym tyłeczku.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Jedzenie dla kształtów

Trenować przed czy po posiłku?

Obsesja na punkcie wagi?

Magia naturalnego oddechu

Odchudzanie – o czym musisz pamiętać?

Podejmij się wyzwania – Fitness challenge

Metabolizm – czym jest i co na niego wpływa

Otwórz klatkę – weź oddech cz. 2

Otwórz klatkę – weź oddech cz. 1

Mocny brzuch od A do Z – propozycja ćwiczeń

Fit na co dzień

Ashtanga da ci kopa!