Przejdź do treści

Interwał – fitnessowy zwycięzca

Interwał - fitnessowy zwycięzca
Interwały/ fot. Katarzyna Milewska
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Ewa Chodakowska
Ewa Chodakowska zachęca do badań piersi
Lizi Jackson-Barrett
Łysa Lizi Jackson-Barrett: Rok temu płakałam. Teraz czuję się świetnie
Masaż blizn. Mama Kosmetolog pokazuje jak go wykonywać prawidłowo
Zadbaj o własne piersi. Ruszyła kampania Fundacji Rak’n’Roll
doktor michał lipa przodem
Czy USG jest bezpieczne? Dr Michał Lipa uspokaja

Wiele osób dziwi się, kiedy mówię, że trening interwałowy jest skuteczniejszy niż długi i – umówmy się – czasem dość monotonny trening kardio. Dlaczego stawiam na interwały i czemu według mnie wygrywają? Powód jest prosty.

Zacznę od tego, że wysiłek typu kardio jest super, w dodatku jest nam bardzo potrzebny. Usprawnia pracę całego organizmu, poprawia funkcjonowanie wielu układów – w tym głównie krwionośnego – i jest dobrym kumplem naszego serducha. Ale do rzeczy. Gdybyście spytali mnie, jaki typ treningu polecam, jeśli chodzi o spalanie tkanki tłuszczowej – zdecydowanie byłby to trening interwałowy, sprinterski. Być może zapytacie – dlaczego, skoro od lat trąbią, że to właśnie kardio jest królem odchudzania. No cóż. Prawda jest taka, że trening typu kardio charakteryzuje się tym, że wasze tętno podczas ćwiczeń jest mniej więcej na stałym poziomie i nie jest to poziom szczególnie wysoki. Aczkolwiek podczas jego trwania organizm czerpie energię z kwasów tłuszczowych. Ok – to się zgadza. Weźmy jednak pod uwagę, że do tego typu wysiłku organizm bardzo szybko się dostosowuje, w związku z czym pojawia się mały minus – brak nowego bodźca treningowego, brak takiego spalania, jakiego byście sobie życzyli.

W drugim narożniku pojawia się jednak trening o wysokiej intensywności. Nie musi trwać długo, ale musi dać wam w kość. Co go wyróżnia? Poprawia przemianę materii nawet do kilkunastu godzin po zakończonej sesji. Zjawisko to wiąże się ze spalaniem tkanki tłuszczowej po wysiłku – czyli zwiększonej powysiłkowej konsumpcji tlenu (EPOC). Im bardziej wyczerpujące ćwiczenia, tym bardziej wzrasta EPOC. Jack Wilmore i David L. Costill napisali w Physiology of Sport and Exercise, że powysiłkowa nadkonsupcja tlenu po umiarkowanie wyczerpującym treningu (czyli bez hardcore'u, ale jednak niezła jazda), w którym tętno będzie skakało do 85% swojego maximum, wynosi około 0,25 kcal na minutę. Gdyby taki stan utrzymywał się przez 5h, a wiecie już przecież, że po interwałach utrzymuje się znacznie dłużej (do kilkunastu godzin), energia zużyta po zakończeniu ćwiczeń wynosiłaby 75 gratisowych kalorii. 

Podczas najnowszych badań przeprowadzonych na Appalachian State University poproszono ochotników, aby przez 45 minut ćwiczyli, utrzymując tętno na poziomie 85% tętna maksymalnego. Naukowcy mierzyli przemianę materii uczestników do 14 godzin po zakończeniu wysiłku, włączając porę snu. W tym czasie EPOC wyniósł 190 dodatkowo spalonych kalorii.

Wniosek jest prosty – interwałom mówimy głośne i wyraźne TAK!

 

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Jedzenie dla kształtów

Trenować przed czy po posiłku?

Obsesja na punkcie wagi?

Magia naturalnego oddechu

Odchudzanie – o czym musisz pamiętać?

Podejmij się wyzwania – Fitness challenge

Metabolizm – czym jest i co na niego wpływa

Otwórz klatkę – weź oddech cz. 2

Otwórz klatkę – weź oddech cz. 1

Mocny brzuch od A do Z – propozycja ćwiczeń

Fit na co dzień

Ashtanga da ci kopa!