Przejdź do treści

Jakie zwierzątka są szczęśliwe?

Źródło: materiały prasowe
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
kobieta myje twarz
Seks dobry na wszystko, nawet na trądzik? HZ kontra mity #10 Trądzik
Kobieta dekoruje pierniki
8 sposobów na spędzenie świąt bez wyrzutów sumienia
Dobra wiadomość dla chorych na rdzeniowy zanik mięśni – lek na SMA będzie refundowany w Polsce
stół świąteczny
Racjonalne podejście do jedzenia podczas świąt. Dietetyk radzi, jak znaleźć złoty środek
Magiczne portrety chorych dzieci w szpitalach. Zobacz zdjęcia z projektu „Heart Project”

Na farmie jest wesoło, krowy leniwie żują źdźbła trawy, świnki taplają się w błotku, a kury i króliki biegają swobodnie między nimi. To beztroski obrazek rodem z kreskówek, ale… nie wszystkie zwierzęta mają tak dobrze. Czy wasze maluchy są tego świadome? Jak sprzedać dzieciom wiedzę o (nie)szczęśliwych kurach, krowach albo zamkniętych w schroniskach psach?

Po co to całe „eko”?

Maluchy długo nie widzą związku między skacząca w kałużach Świnką Peppą a ulubionymi parówkami. I wcale nie trzeba im tego związku w brutalny sposób uświadamiać. Można, a nawet należy, pokazywać, że mamy wpływ na to, w jakich warunkach zwierzęta są hodowane. To lekcja empatii, mądrego odżywiania i nauka konsumenckich wyborów w jednym.

Co maluch o hodowli wiedzieć powinien? Że szczęśliwa kura, krowa, świnka czy królik to takie zwierzę, które nie jest stłoczone z innymi w ciasnej klatce czy hali bez dostępu dziennego światła, ale może wychodzić na powietrze i korzystać ze słońca. Że pozwala mu się rosnąć we własnym tempie i że może robić to, co lubi (grzebać w ziemi, brodzić po kałużach czy leżeć swobodnie na trawie – kto jak kto, ale dzieci rozumieją doskonale, że to czysta przyjemność!). Że „eko” działa w dwie strony – daje nie tylko smaczne i zdrowe produkty na śniadanie, ale i godne warunki do życia dla zwierząt. I że mamy na to wpływ – kupując produkty eko, wspieramy hodowców, którzy zwierzęta taktują z szacunkiem.

Weźmy na przykład jajka. Zakupy w markecie to doskonała okazja do wytłumaczenia, dlaczego ważne jest, które jaja kupujemy. Że szczęśliwe kury to te, które mają dostęp do wybiegu, trawy i słońca, a ich jajka oznaczone są kodem rozpoczynającym się cyferką 0 (ekologiczne) lub 1 (z wolnego wybiegu). Macie jak w banku, że dzieciaki zaangażują się w znalezienie na półce tych właściwych, a potem będą pilnować, czy jajka na ich niedzielną jajecznicę aby na pewno zniosła zadowolona z życia kura.

Na ratunek!

Czy da się w łagodny sposób przejść od teorii do praktyki? Jak zwykle, gdy chodzi o dzieci, najlepiej przez zabawę. O ile zabawek z kręgu „gospodarstwo na wsi” jest naprawę mnóstwo (bo przecież maluchy kochają słodkie króliczki, cielątka i owieczki), wszystkie te figurki, klocki i puzzle pokazują sielankowe życie wiejskich zwierząt, które z losem tych hodowlanych tak naprawdę ma niewiele wspólnego. Kreatywnie i bez epatowania drastycznymi szczegółami z tematem mierzy się drewniana farma od fundacji CIWF (Compassion in World Farming, organizacja działająca na rzecz dobrostanu zwierząt). Na farmie, jak to na farmie – są krowy, świnki, kury. Są też… ciasne klatki, jest budynek pozbawiony okien i mnóstwo antybiotyków. Na szczęście farmę można przeorganizować – to właśnie zadanie dla dzieciaków. Z rozłożonych ścian budynku powstaje pastwisko, zwierzęta zyskują przestrzeń i swobodę. Jasny i prosty przekaz, a zmiany widoczne czarno na białym. Zabawka ma też bardziej dostępną, odpowiednią dla starszych dzieci, wersję online, znajdziecie ją tu.

Nie tylko hodowlane

Dzieciakom warto uświadamiać, że „gorzej” mogą mieć też zwierzęta domowe. Starszaki, zwłaszcza te uwielbiające psy, można zabrać do schroniska. Tu kontrast widoczny jest jak na dłoni: smętny psiak zamknięty w kojcu i radosny na spacerze. Nie każdego możemy adoptować, pomóc (i zaangażować w pomoc dzieci) da się jednak na wiele sposobów. Sprzątanie klatek, wyprowadzanie na spacer, kupno karmy czy zbiórka starych koców – możliwości jest mnóstwo. Być może po takiej wizycie dzieciak przeznaczy na schronisko kieszonkowe czy zaskórniaki od babci?

Najważniejsze to pokazać, że zwierzęta – wszystkie, bez wyjątku – myślą, czują, martwią się, cieszą tak samo jak my. Ze świadomego malucha nie musi od razu wyrosnąć zagorzały wegetarianin, wystarczy, że wyrośnie empatyczny człowiek.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

ojciec całuje niemowlę trzymane na rękach

Późne ojcostwo – czy ma to wpływ na dziecko?

Dziewczynka w różowymswetrze siedzi na podłodze w przedszkolu i bawi się klockami

Smog – oczyszczacze powietrza w poznańskich żłobkach

Dziecko jedzące czekoladę

Jak świadomie zmienić nawyki żywieniowe dziecka? Psycholog wyjaśnia

Dwójka dzieci siedząca na kanapie w kaskach korekcyjnych

Kaski korekcyjne dla dzieci. Pediatra zapewnia o bezpieczeństwie i skuteczności

Dziewczynka bawiąca się zabawkami w pokoju

„Ile kosztuje dziecko w Polsce?” Zaskakujące wyniki

Agnieszka Hyży o macierzyństwie: wszystkie jedziemy na tym samym wózku!

Dlaczego warto zabrać całą rodzinę na rower?

Co nam zostanie z wakacji? Lista dobrych praktyk

Daj dziecku komiks

Przez pianino do… języka

Potówki – problem upalnego lata

5 sposobów, jak chronić skórę podczas upałów