Przejdź do treści

Krótki poradnik dla słodyczoholików – cz. 2

Ilustracja: Julia Szostak
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Niepożądany odczyn poszczepienny. Jak często występuje?
Mama Kosmetolog o bliznowcu – czym się charakteryzuje i jak powstaje?
Joanna Horodyńska
Karolina Gilon i Joanna Horodyńska zachęcają do badań piersi
magda gessler
Magda Gessler ambasadorką kampanii „Diagnostyka Jajnika”
Keira Knightley
Keira Knightley zakazała swojej córce oglądania filmów Disneya

Wiele osób chwali się tym, że robi fitsłodycze, bez cukru, bez tłuszczu, zdrowsze niż tradycyjne. Bardzo się cieszę, że powstał taki kulinarny trend i mu kibicuję. Ale… nadal liczy się nie tylko jakość, ale i ilość, jaką pochłaniamy!

Coraz więcej na Facebooku czy Instagramie zdjęć batonów muesli, jaglanych serników czy daktylowej nutelli, które powodują, że ślinka cieknie, a ochota na czekoladę ze zdjęcia na zdjęcie rośnie. W takim razie nie pozostaje nic innego jak jeść na śniadanie, obiad i kolację domowe ciasteczka i własnoręcznie robione desery… W poprzednim wpisie dzieliłam się z wami patentami na zdrowe słodycze, bo sama jestem fanką słodkości. Ale nawet jeżeli użyjecie najlepszej jakości surowców, skupicie się na naturalnych składnikach, ograniczycie dodatek najbardziej niezdrowych składników, to muszę wam przypomnieć, że ZDROWE JEDZENIE TEŻ TUCZY. Taka jest prawda, że kalorie to kalorie i jeżeli przesadzimy z ilością, to nadmiar słodkich przyjemności odłoży nam się wcześniej czy później w niechcianych boczkach. Więc gdy piszę o ukochanej kawie w towarzystwie czegoś słodkiego, to mam na myśli maksymalnie trzy kostki gorzkiej czekolady, dwa ciastka owsiane czy małą miseczkę budyniu jaglanego (dodatkowo chcę tu zaznaczyć, że ćwiczę prawie codziennie). LICZY SIĘ ILOŚĆ! I chyba to jest najtrudniejsze wyzwanie, z którym musimy się zmierzyć. Zatrzymać bezwiednie wędrującą rękę w drodze po kolejne słodkie pyszności. Bo kto z nas nie zna sytuacji, gdy obiecujemy sobie, że to ostatni kawałek, a po chwili orientujemy się, że połowa ciasta zniknęła, a nas aż mdli z przejedzenia…

Jak sobie radzić z pokusami?

Warto się zastanowić, dlaczego mamy tak wielką ochotę na coś słodkiego. Ważne jest włączenie uważności, przyjrzenie się swoim potrzebom. Często to, że macie ochotę na batona, nie wynika wcale z tego, że jesteście głodni. Jest to zwykła zachcianka, czasami sposób na poprawę nastroju, odpowiedź na burzę hormonalną. Napad na słodycze to często także konsekwencja tego, że cały dzień nic nie jedliście, cukier wam spadł poniżej krytycznego poziomu i wierzycie w to, że jedynie coś bardzo tłustego i słodkiego jest w stanie was uratować przed śpiączką w pracy. Łapiecie cokolwiek, co jest dostępne w automacie na korytarzu w pracy, a po chwili chce wam się jeszcze bardziej spać. I koło sie zamyka.

Po pierwsze – myślcie o diecie racjonalnie. Rezygnacja z posiłku na rzecz kawałka tortu nie jest dobrym pomysłem. Kolejny krok – postarajcie się zrobić porządki w domu. Pozbądźcie się zalegających w szafkach słodyczy. Im dalej od pokus, tym łatwiej. Jeżeli wieczorem siedzicie z rodziną przed telewizorem i macie nieodpartą ochotę coś zjeść, to wyłóżcie do miseczki określoną ilość np. daktyli, a resztę schowajcie. Telewizor czy komputer odwracają uwagę i sprzyjają pożeraniu tygodniowej porcji słodkości jednorazowo.

Swoje fitciasto – żeby mnie nie kusiło – rozdaję w większości w prezencie znajomym. Oprócz tego, że ratuję siebie przed pokusami, to dzielę się z innymi, co sprawia mi ogromną przyjemność. Przy okazji daję przykład, że nie trzeba być uzależnionym od klejących od cukru kupnych wafelków. A jak się okaże, że zjedliście więcej, niż ustawa przewiduje, to zaplanujcie danego dnia intensywniejszy trening. Jednorazowy wyskok nie spowoduje, że nagle przytyjecie pięć kilo. Ważne, żeby takie zachowanie nie stało się codziennością.

Nie chcę, żebyście pomyśleli, że namawiam was do jedzenia słodyczy. Nie macie zachcianek
na słodkie przysmaki? Super! Jednak jeżeli jesteście osobami lubiącymi takie przysmaki, to po pierwsze, lepiej postawić na zdrowsze zamienniki, a nie wcinać przetworzone, tłuste nieznanego pochodzenia produkty. Po drugie, nadal pilnować ilości. Naprawdę wszystko można mieć pod kontrolą!

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Nie mam czasu na zdrową dietę!

Święta bez jaj, czyli Wielkanoc na diecie wegańskiej

Mała czarna dla zdrowia?

Gęstość energetyczna i odżywcza – jak jeść dużo, ale zdrowo?

Alkohol na diecie – tak czy nie?

Oleje roślinne – tłusto nie znaczy niezdrowo

Laktoza – kiedy staje się problemem?

Wychodź sobie zdrowie

5 zdrowych nawyków żywieniowych do zapamiętania

Supermisja na zimę: wzmacniamy odporność!

Choroby autoimmunologiczne – gdy organizm jest swym własnym wrogiem

Świąteczne triki dietetyka