Przejdź do treści

Lunch w wielkim mieście

Lunch w wielkim mieście
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Chora kobieta stoi z kubkiem w ręku i chusta na głowie i patrzy przez okno
Przełom w leczeniu chorób nowotworowych. „Ostatnia nadzieja dla pacjentów bez nadziei”
Kobieta w ciąży trzyma w ręku zdjęcie z badania USG
Rezygnacja z Banku Tkanek Germinalnych. Czy jest szansa dla kobiet chorych na raka?
kobieta używająca mikroskopu
Leki na cukrzycę i nadciśnienie sposobem na raka?
wegański stek wydrukowany w drukarce 3D
Wegański stek z drukarki 3D
Białe rzeźby przedstawiające troje młodych lduzi siedzących na ławce i patrzących w telefony. Telefony oświetlają ich twarze.
Jak bardzo jesteśmy uzależnieni od smartfonów? Zobacz wymowną rzeźbę

Jako zajęty pracownik śródmiejski borykam się z ważkim problemem – co zjeść w porze lunchu, żeby było smacznie, niezbyt drogo i żeby nie trzeba się było nachodzić. Jeśli ma być jeszcze wege i eko, to wybór znacznąco maleje.

Oto, co udało mi się w tej kwestii wyśledzić.

Oczywiście najbardziej ekologiczne jest zjedzenie na miejscu w knajpie – nie produkuje się wtedy żadnych opakowań. Można śmiać się z babć, które przychodzą do barów mlecznych z własnymi menażkami, ale mimowolnie to one najbardziej dbają o środowisko. Niektórzy stołeczni szczęściarze mają też to udogodnienie, że lunche same przyjeżdżają w ich okolicę w food truckach, czyli ciężarówki przystosowanych do przygotowywania i serwowania jedzenia. Taki np. Bobby Burger z burgerami parkujący swoim vanem w biurowym zagłębiu wokół ulic Domaniewskiej, Wołoskiej i Marynarskiej, ratuje pewnie życie niejednemu mięsożercy z agencji.

Ale cóż począć, jeśli jednak trzeba zostać w biurze, bo terminy gonią, albo temperatura za oknem nie nastraja do dalekich eskapad? W dużych miastach dość łatwo znaleźć restauracje lub cateringi, które zajmują się dowozem dań do biur w porze obiadowej. W Warszawie i Trójmieście działa np. Czerwony Widelec, który zrzesza sporo restauracji z dowozem. Na adres mojej redakcji obiady dostarczy aż 27 knajp obecnych w serwisie; jakieś przystawki, sałatki czy dania wegetariańskie znajdą się w większości z nich. To jednak z pewnością po prostu pizze w wielkich kartonach lub dania w styropianowych pojemniczkach. Trochę lepiej jest w przypadku popularnych i całkiem smacznych Noodli w Pudle, czyli orientalnej z ducha franczyzy, za pośrednictwem której zamówimy – w Bydgoszczy, Kielcach i Warszawie – makaron w kartonowym pudełeczku, przyniesiony w papierowej torbie. Jakiej jakości jest to papier, i czy pochodzi z odnawialnych zasobów, próbuję się właśnie dowiedzieć. Grunt jednak, że nie jest to styropian, który w izolacji od warunków termicznych i atmosferycznych będzie się rozkładał nawet przez stulecia, a poddany ostremu promieniowaniu UV może ulec dekompozycji nawet w przeciągu kilku miesięcy. Dla papierowych i kartonowych opakowań ten okres to maksymalnie dwa miesiące.

Znalazłam jednak jedno rozwiązanie, które satysfakcjonuje mnie zarówno pod kątem zawartości, jak i ceny, smaku oraz opakowania! Lunche od Veg Deli, czyli Joanny Szachowskiej-Tarkowskiej, są – przynajmniej na razie – niestety przywilejem warszawskiej klasy pracującej, a szkoda, bo to świetne rozwiązanie! Za 25 zł otrzymujemy do biura wegański (sic!) zestaw złożony z głównego dania (np. wegańskiego kotlecika, placków czy ratatouille), sałatki lub innej surowej przegryzki, zupy i mini deserku! Wszystko jest przygotowane na świeżo, dostarczone dość sprawnie i to – od niedawna – w ślicznych maleńkich słoikach marki Weck, za które Veg pobiera przy pierwszym razie kaucję w wysokości 20 zł.

Słoiczki z wegańskimi przysmakami, zdjęcie: Veg Deli

Potem przy każdej kolejnej dostawie oddajemy umyte słoiki, a w zamian dostajemy nowe. Świetny patent, prawda? Aż chciałoby się mieć takie cacka dla siebie. Żałuję tylko, że jeszcze danie główne wciąż podawane jest w styropianie – Joanno, liczymy i w tej kwestii na Twoją inwencję! W najbliższą sobotę rusza zresztą stacjonarna miejscówka Veg Deli – zobaczymy, jak tam poradzą sobie z ekologicznymi wyzwaniami.

Zdjęcie: Joanna Szachowska-Tarkowska

Jeśli natknęliście się na podobnie udane lunchowe rozwiązania, donoście via Facebook!

Pożarte!

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Dizajn dla zmysłów

Sól z Islandii

Sól z Islandii

Zielone smoothie

Zielone smoothie

Dizajn na jesień

Dizajn na jesień

Marmolada dla oczu

Marmolada dla oczu

Dizajnerska iluzja

Dizajnerska iluzja

Ostatni piknik lata

Ostatni piknik lata

Must Have eko dizajnu

Must Have eko dizajnu

Rzecz dla miejskiego ogrodnika

Rzecz dla miejskiego ogrodnika

Meblowy azyl

Meblowy azyl

Panda i papier

Panda i papier

Własna piekarnia

Własna piekarnia