Przejdź do treści

Minimalizm – mniej znaczy więcej

Mniej znaczy więcej
Ilustracja: Luiza Kwiatkowska | www.behance.net/luilula
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Kampania Fundacji Arena i Świat
Wspaniałe bohaterki w kampanii „Badaj się i żyj pełną piersią. Nie daj się rakowi”
Agnieszka Hyży o macierzyństwie: wszystkie jedziemy na tym samym wózku!
Michał Lipa o dodatkowych kilogramach w ciąży. Ile może przytyć ciężarna?
Fryzjerka znalazła dziwną plamkę na jej głowie. Okazało się, że po 13 latach ma nawrót raka
szczepionka
Grypa – dlaczego się szczepimy?

Każdy, kto kiedykolwiek pozbył się z domu zbędnych rzeczy, dobrze wie, jaka to ulga. Usunięcie nadmiaru stwarza przestrzeń, odblokowuje energię, wprowadza do życia lekkość i światło. Mniej znaczy więcej, bo rezygnując z rzeczy, odzyskujemy wolność, czas oraz siebie.

Gdy oglądałam film o wybitnej artystce Marinie Abramović „Artystka obecna”, utkwił mi w pamięci fragment, w którym opowiada o czasach, gdy z wyjątkiem miłości, przyczepy i psa nie miała nic. „To był najszczęśliwszy czas w moim życiu.” – mówi wiele lat później, siedząc na designerskim fotelu w swoim luksusowym apartamencie w Nowym Jorku.

W tym samym roku, kiedy powstawał film o Marinie, młody Amerykanin Graham Hill, siedząc na tekturowym pudle w studio organizacji TED, z błyskiem w oku przekonywał, że mniej rzeczy, to więcej szczęścia. Graham mieszka w małym mieszkaniu na Manhattanie, które jest dla niego zarówno przestrzenią prywatną, jak i biurem. Nie trzyma tam zbędnych rzeczy – to, co posiada, mieści się w kartonie. Jednak na niewielkim metrażu ma wszystko, co mu potrzebne, łącznie ze sprytnie ukrytymi w ścianie łóżkami dla gości, ogromnym kinem domowym oraz schowkiem na sprzęt do kite’a, który jest jego pasją. Graham zdecydowanie wygląda na człowieka, któremu niczego do szczęścia nie brakuje. Warto posłuchać tego, co ma do powiedzenia.

Ja nie zmieściłabym wszystkich swoich rzeczy do tekturowego pudła, prawdopodobnie nie wystarczyłby mi nawet spory kontener, ale konsekwentnie pozbywam się przedmiotów i wyrzucam z życia to, co zbędne (spróbujcie i wy, podejmując wyzwanie). Bez rzeczy żyje mi się łatwiej, lżej. Nigdy nie zdarzyło mi się zatęsknić za tym, czego się pozbyłam, a odchudziłam już naprawdę wiele szaf i szafek. Wyniosłam z domu sterty niepotrzebnych czasopism, wrzuciłam do kontenerów PCK stosy dawno już nieużywanych ubrań, pozbyłam się setek „przydasiów”. Nie chcę przez to powiedzieć, że odchudzanie przestrzeni jest łatwe. Wcale nie. Powodowani sentymentem lub źle pojmowanym zmysłem praktycznym toniemy w stertach pokrytych kurzem fotografii albo przechowujemy na wszelki wypadek plastikowe pojemniki po lodach i tysiące równie absurdalnych i niepotrzebnych rzeczy. Precz z tym! To, co warte zapamiętania, jest w sercu, a miejsce na zużyte pudełka to śmietnik. Pozbywając się, musimy być stanowczy, bo jak nie my je, to one nas… Rzeczy są jak ptaki filmu Hitchcocka – gdy jest ich za dużo, obezwładniają i przerażają.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Weekendowy detoks sokowy

Weekendowy detoks sokowy

5 pomysłów na 1-dniowy detoks

5 pomysłów na 1-dniowy detoks

Witaj Słońce!

Witaj Słońce!

Proszę o chwilę uwagi

Nauka uważności i świadomości

7 sposobów, by się nie przeziębiać

7 sposobów, by się nie przeziębiać

5 rzeczy, które możesz uprościć od zaraz

5 rzeczy, które uproszczą ci życie

Jaka jest dla ciebie ta chwila?

Jaka jest dla ciebie ta chwila?

Klucz do szczęścia

Klucz do szczęścia

Jak rozładować złość?

Jak rozładować złość?

5 pobudek lepszych niż kawa

5 sposobów na lepszą pobudkę

Czy umiesz zmywać naczynia?

Czy umiesz zmywać naczynia?

O co prosi twoje ciało?

O co prosi twoje ciało?