Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Monkii bars, czyli siłownia na sznurkach

Monkii bars, czyli siłownia na sznurkach
zdjęcia: www.monkiibars.com
Dwa drążki i trochę mocnych sznurków. Oto monkii bars, czyli gadżet, który potrafi zastąpić siłowniane "atlasy".

Zakochałem się w siłowni. Jak dotąd, a żyje już 45 lat, w żadnym postanowieniu nie wytrzymałem  tak długo. Ćwiczę od jesieni i robię to prawie codziennie. Zasuwam głównie na maszynach do pocenia (tak je nazywam), czyli na tych do wykonywania ćwiczeń aerobowych. Po pół roku wytrzymuję godzinę biegu wykonywanego z dużą intensywnością. Od niedawna złapałem się również za ciężary, ale na razie ćwiczenia ze sztangami i hantlami wychodzą mi jeszcze dość mizernie. Siłownia ma niestety pewną wadę. Nie mam jej we własnym domu, czyli trzeba wyjść na zewnątrz, na mróz (wciąż jeszcze jest zimno). Niby nie mam daleko, ale człowiek z upływem lat robi się wygodny. Tymczasem maszyn do własnego mieszkania nie wniosę, bo miejsca mało. Czy można je czymś zastąpić? Można! Od tego są właśnie monkii bars (pisownia oryginalna!). To wydrążone drewniane drążki (odpowiednio zabezpieczone przed wysuszaniem, utwardzone specjalnym lakierem), w których projektanci z USA, David Hunt i Dan Vinson, umieścili 6 metrów sznurkowego systemu do podwieszenia na suficie, drzewie lub na framudze drzwi. Sznurek nie jest całkiem zwyczajny! Amerykanie użyli włókna o nazwie Spectra, które jest tak wytrzymałe jak stal - cienkie podwieszenie monkii bars wytrzyma obciążenie siłą ponad 250 kilogramów. Jak się na tym ćwiczy? Niech wam podpowie wyobraźnia – można się wieszać, balansować, naciągać, rozciągać, napinać itd. Generalnie tymi dwoma kawałkami drewna da się zastąpić kilka skomplikowanych maszyn! Cena? Na razie monkii bars można kupić w przedsprzedaży na Kickstarterze. Po 6 kwietnia (bo pieniądze na rozwijanie projektu już udało się zebrać), gdy skończy się kampania poszukiwania inwestorów, monkii bars trafią do sklepów. David Hunt i Dan Vinson szacują, że ich cud-drążki będą kosztować maksymalnie 120 dolarów. 

zdjęcia: www.monkiibars.com

zdjęcia: www.monkiibars.com

zdjęcia: www.monkiibars.com

Tagi: siłownia

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Najpopularniejsze na blogu

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Powiązane artykuły

Trener personalny - jak go widzą, tak go piszą

Trener personalny to dziś "instytucja", w dodatku coraz bardziej popularna....
Trener personalny to dziś "instytucja", w dodatku coraz bardziej popularna. Ludzie widzą potrzebę zmian w swoim ciele, ale najczęściej nie mają pojęcia, jak mają się za to zabrać. Szukasz trenera? Najpierw oceń jego wygląd, dopiero potem zacznij z nim rozmawiać.

Sport na Instagramie

Uwaga! Bardzo dobry trend - obserwować, naśladować. Celebryci wreszcie zrozumieli, że sport jest na topie....
Uwaga! Bardzo dobry trend - obserwować, naśladować. Celebryci wreszcie zrozumieli, że sport jest na topie. Na ich Instagramach już nie królują dzióbki i imprezy, tylko właśnie sport. Tak trzymać!

Seks zamiast siłowni? Niestety, niekoniecznie...

Seks zamiast siłowni? Brzmi dość zachęcająco. Ale aż tak różowo nie jest....
Seks zamiast siłowni? Brzmi dość zachęcająco. Ale aż tak różowo nie jest. Trzeba by się mocno wysilić, żeby rezultat szaleństw w sypialni i porządnego treningu był taki sam. Leniwy seks to zaledwie 21 spalonych kalorii…

Cubii: trenuj pod biurkiem

Uwielbiam maszyny eliptyczne. Na niczym nie trenuje się tak fajnie. A teraz – dzięki Cubii – będę trenować...
Uwielbiam maszyny eliptyczne. Na niczym nie trenuje się tak fajnie. A teraz – dzięki Cubii – będę trenować także we własnym... biurze.