Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Patchnride: napraw dziurę w rowerowej oponie

Patchnride: napraw dziurę w rowerowej oponie
zdjęcie: www.patchnride.com
Złapaliście gumę na rowerze? Z tym gadżetem naprawicie oponę dosłownie w kilka sekund.

Dziura w oponie rowerowej rzecz przykra. Zwykle, bo taka jest natura pecha, łapiemy gumę z daleka od serwisów rowerowych. Efekt? No co ja wam będę tłumaczyć – każdy, kto jeździ na dwóch kołach z pedałami przynajmniej raz w życiu rower musiał prowadzić. Wiadomo, że to ani miłe, ani wygodne, a w dodatku nieźle potrafi zmęczyć (gdy maszyna ciężka albo droga piaszczysta czy pod górkę). Zwykle przebicie jest od czegoś cienkiego i niedużego, czyli gwoździa, szkła itd. Dziurka, przez którą tracimy powietrze z opony, ma niewielką średnicę. I tu mała dygresja. Parę lat temu byłem na terenowym rajdzie w Rosji. Złapaliśmy gumę. Wiecie jak naprawił ją rosyjski wulkanizator? Wystrugał kołek z drewna, oblepił klejem typu hermol czy butapren, a następnie wbił ją w miejsce, gdzie wlazł jakiś wraży post-sowiecki gwóźdź. Następnie użył zwyczajnej pompki i... po robocie. Naprawa wprawdzie starczyła tylko na 30 kilometrów, ale ów Wania czy inny tam Stiopa nie był do końca trzeźwy i pracować mu się nie chciało. Po co ta rosyjska anegdota? Bo dokładmie tę samą zasadę wykorzystuje urządzenie Patchnride. Najpierw trzeba namierzyć dziurę, potem wbić w nią igłę urządzenia (całość bardzo przypomina automatyczną strzykawkę dla diabetyków), załadować i "strzelić". Dziura zostanie szczelnie wypełniona i zaklejona minikołeczkiem. Co dalej? No jak u tego mojego "ruskiego" z opowiadania: kilkanaście ruchów pompką i koło znowu jest gotowe do drogi. Patchnride ma specjalny magazynek na kołki, a więc jest to urządzenie wielorazowe. Ma też niewielkie rozmiary, nadaje się do każdego typu opony (najwygodniej namierzać dziury w rowerach wyścigowych, ale równie dobrze da się naprawić tą metodą gumę w "góralu" czy rowerku dziecięcym). Cena? Od 50 dolarów w górę. Opłaca się. Wulkanizacja jest droższa, a łatki awaryjne – mało wygodne. 

zdjęcie: www.patchnride.com

zdjęcie: www.patchnride.com

Tagi: rower

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Najpopularniejsze na blogu

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita

Powiązane artykuły

Napęd do roweru

Zwykły człowiek w ciągu jednego dnia może pokonać na rowerze nawet sto kilometrów. Ale jeśli do roweru...
Zwykły człowiek w ciągu jednego dnia może pokonać na rowerze nawet sto kilometrów. Ale jeśli do roweru założy przyczepkę Ridekick – pojedzie jeszcze dalej i na miejsce dotrze mniej zmęczony. Małe oszustwo? Nie, raczej udogodnienie. Bo nawet najwytrawniejszemu cykliście należy się czasem chwila oddechu…

Lusterko wsteczne do roweru

Jeśli pędząc na dwóch kółkach ruchliwą trasą, wciąż zastanawiasz się, czy za Twoimi plecami nie szarżuje...
Jeśli pędząc na dwóch kółkach ruchliwą trasą, wciąż zastanawiasz się, czy za Twoimi plecami nie szarżuje właśnie jakiś pirat drogowy, wynalazek kamery, która skontroluje to za Ciebie, powinien Ci się spodobać.

Revolights, czyli rower dobrze zauważony

Rower nocą jest niebezpieczny. Nie, nie dlatego, że kolarz nie widzi drogi przed sobą! Słabe oświetlenie...
Rower nocą jest niebezpieczny. Nie, nie dlatego, że kolarz nie widzi drogi przed sobą! Słabe oświetlenie roweru sprawia, że go po prostu trudno dostrzec. Kent Frankovich z USA znalazł na to doskonały sposób.

Rowerem na festiwal

Prawie 350 kilometrów. Trochę zwiedzania mazowieckich wsi, odpoczynek na stogu siana i mnóstwo pedałowania....
Prawie 350 kilometrów. Trochę zwiedzania mazowieckich wsi, odpoczynek na stogu siana i mnóstwo pedałowania. Kiedy znajomy opowiadał, że na katowicki Off Festival ma zamiar dostać się ze stolicy rowerem, patrzyłam na niego raczej z pobłażaniem... A jednak!