Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z czym do dzieci

Podwórko idealne

Podwórko idealne
Zdjęcie: shutterstock
Osiedlowe place zabaw są nowoczesne, piękne pięknem kolorowego plastiku i bezpieczne (szczelny płot plus certyfikaty). Zaspokajają potrzeby wielu dorosłych. Dzieci – zwłaszcza tych trochę starszych – nie zachwycają. Jeśli nie zjeżdżalnia, karuzela i piaskownica, to co?

Żeby stworzyć fascynujące miejsce do zabaw na świeżym powietrzu, wcale nie trzeba ani wygranej w totka, ani wielkiej działki. Fantastyczny plac zabaw może powstać z najprostszych materiałów, a im prościej, tym lepiej, bo przeładowany sprzętami nie zostawi wiele miejsca dla wyobraźni. Co powinno się znaleźć na podwórku idealnym?

Kryjówka

Płaski jak patelnia plac zabaw z równiutko wykoszonym trawnikiem to marzenie każdej niani i niejednej mamy, bo na takiej przestrzeni nie ma szans, żeby dziecko zniknęło z pola widzenia. Ale przecież w zabawie nie o to chodzi. Kryjówka, baza, klub – nazw może być wiele, pod każdą kryje się miejsce ściśle tajne, dostępne dla najbardziej zaufanych. Do bazy nie wchodzi się bez podania hasła, to tu przekazywane są największe tajemnice i powstają plany kolejnych zabaw. Bazą może być domek na drzewie (kto nie marzył o takim domku!), zrobiony z patyków i gałęzi szałas, rozpięty między drzewami kawałek materiału tworzący namiot, wycięta w gęstym żywopłocie jama, w której zmieści się, chociażby w kucki, kilkoro dzieci. Baza dostosuje się do każdej zabawy – w miarę potrzeb zamieni się w sklep, warownię, posterunek policji lub biuro detektywa.

Coś do bujania

Huśtawka to taki sprzęt, który lubią wszyscy, bez względu na wiek. Maluch będzie krzyczał „jeszcze, jeszcze!”, starszak bujał się bez opamiętania tak wysoko, jak to tylko możliwe. Adrenalina plus tysiąc. Najprostsza huśtawka to deska lub opona zawieszona na linkach na porządnej gałęzi drzewa. Jeśli drzew jest więcej, łagodniejszą formę kołysania zapewni hamak. Że nuda? Nieprawda, jeszcze będzie do niego kolejka. Kołysanie jest fenomenem, uspokaja (przyjemność z kołysania czerpiemy już przecież w życiu płodowym) i ma zbawienny wpływ na rozwój mózgu.

Miejsce do brudnej roboty

To prawda, ubrudzić można się wszędzie, ale – wbrew powszechnej opinii o usmarowanych błotem, więc szczęśliwych, dzieciach - nie wszyscy zawsze mają na to ochotę, dobrze jest więc wyznaczyć miejsca na wyjątkowo brudną zabawę. Po pierwsze: punkt z dostępem do bieżącej wody. Uniezależniamy się od deszczu i kałuże tworzymy od ręki. Woda przyda się do zabawy w restaurację, do ochłody w upalny dzień i do tysiąca innych rzeczy, o jakich dorośli prawdopodobnie nigdy nie pomyślą. Po drugie: miejsce do mazania po ścianach. Tak, tak – zamiast zabraniać rysować po elewacji, lepiej przeznaczyć na twórczość kawałek muru.

Zabawa na ziemi i odrobinę nad ziemią

Na płaskim jest nudno. Zamiast wybetonowanych alejek postawmy na trawę (czasem fajnie jest pobiegać boso). Trawnik dobrze jest urozmaicić – wystarczy kilka starych opon albo wkopanych w ziemię różnej wielkości pieńków, żeby stworzyć tor przeszkód lub ścieżkę do ćwiczeń równoważnych. Pieńki świetnie sprawdzają się też jako siedziska, dodajemy kilka drewnianych palet i powstanie miejsce na piknik. Zdarza się, że teren, jaki mamy do dyspozycji, nie pozwala na wielkie szaleństwa, ale uatrakcyjnić da się nawet wybetonowane podwórko. Asfalt może służyć do kopania piłki, ale nikomu nie zaszkodzi wymalowanie na nim planszy do gry w klasy, twistera albo kółko i krzyżyk.

Do stworzenia podwórka marzeń warto zaprosić samych zainteresowanych. Wszystkich prac może samodzielnie nie wykonają, ale poradzą sobie choćby z malowaniem drewnianych elementów, a pracę własnych rąk docenią bardziej niż gotowe, postawione przez opłaconą ekipę sprzęty. Integracja przyda się też dorosłym - pora skrzyknąć sąsiadów i działamy!

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Najpopularniejsze na blogu

Śniadanie, które szkodzi

Agnieszka Radziszowska

Dziewczynka czy chłopczyk?

Agnieszka Radziszowska

Powiązane artykuły

Powrót na podwórko

Pamiętacie świat widziany z perspektywy trzepaka? Skoki przez gumę albo szalone rajdy w wyścigu kapsli?...
Pamiętacie świat widziany z perspektywy trzepaka? Skoki przez gumę albo szalone rajdy w wyścigu kapsli? Pokażcie to dzieciom. To nie nostalgia, to rozsądek i banał: ruch na świeżym powietrzu to zdrowie. Czas na renesans podwórkowych szaleństw!

Trampolina - nie takie sobie skakanie

Dzieci instynktownie wiedzą, co dobre. Podskakują na wszystkim, co choć odrobinę sprężynuje, a największą...
Dzieci instynktownie wiedzą, co dobre. Podskakują na wszystkim, co choć odrobinę sprężynuje, a największą frajdę sprawiają im skoki na trampolinie. Trampolina to doskonale zamaskowany sprzęt gimnastyczny - pod niezobowiązującą zabawą kryje się porządna dawka ruchu.

Pora na korę

Kora zwykle nie wzbudza specjalnego entuzjazmu wśród parkowych zbieraczy i miało kto widzi w niej produkt...
Kora zwykle nie wzbudza specjalnego entuzjazmu wśród parkowych zbieraczy i miało kto widzi w niej produkt do majsterkowania i jesiennych czarów. Błąd! Jeśli z dziećmi przerobiliście już kasztany, żołędzie i jarzębinę, zobaczcie, co można zrobić z kory.

W co się bawić?

Czym się bawić na podwórku, gdy znudzą się hulajnogi, piłki i huśtawki? Tu sprawdza się zasada: daj dziecku...
Czym się bawić na podwórku, gdy znudzą się hulajnogi, piłki i huśtawki? Tu sprawdza się zasada: daj dziecku kijek, a przemieni go w galopującego rumaka, samolot, węża oraz tysiąc innych rzeczy. Wyobraźnia młodego człowieka nie zna granic.