Przejdź do treści

Powrót na podwórko

Powrót na podwórko
Zdjęcie: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Amy Schumer w czerwonej sukience pozuje na ściance
Amy Schumer w szpitalu. Aktorka cierpi na ciążowe dolegliwości
kobieta, mężczyzna, czwórka dzieci
„Matczyna emerytura” później niż zakładano
Kobieta w aptece rozmawia z farmaceutą
Szczepienia w aptekach? Co na to krajowy konsultant?
Kobieta trzyma w ręku e-papierosa
E-papierosy mają szkodliwy wpływ na układ oddechowy
Anja Rubik na spotkaniu z mediami
Anja Rubik popiera akcję #ThisIsNotConsent

Kiedyś życie toczyło się na podwórku. Trzepak, asfaltowe boisko, plac zabaw ze skrzypiącą huśtawką – to nie synonim wszystkiego, co najgorsze. To był magiczny trójkąt, gdzie nawiązywało się znajomości, zawierało przyjaźnie i rozwiązywało konflikty. A przede wszystkim było w ciągłym ruchu.

Oto zadanie na cieplejsze dni: zamieniamy fejsa, PSP i kanał z kreskówkami na plac pod blokiem, park czy dowolny kawałek zielonego i prezentujemy podwórkowe hity naszego dzieciństwa. Bo oldschool – w każdej dziedzinie – ma się dobrze. Bez ściągawki nie da rady? Oto i ona:

Trzepak – podstawowe wyposażenie okołoblokowe. Do wspinania się, wiszenia, kręcenia fikołków. Mistrzowie wykonywali na trzepaku akrobacje bardziej widowiskowe niż te na popularnej obecnie trampolinie.

Kapsle. Dziś powiedzielibyśmy „gra recyklingowa”, kiedyś szansa na wcielenie się w kolarzy Wyścigu Pokoju. Całe betonowe podwórko pokryte było labiryntami wyścigowych tras, które pokonywało się ulubionymi kapslami z wklejonymi do środka flagami wybranych państw. Bonus: nauka geografii.

„Grzybek”. Tylko dla prawdziwych twardzieli. Polegał na wbijaniu narzędzia: śrubokrętu lub… scyzoryka (czy ktoś wyobraża sobie dziś zabawę nożem?!) w narysowany na ziemi kształt grzyba. Kluczem do sukcesu była precyzja ruchów i trening. Adaptując „grzybka” do obecnych warunków, można posłużyć się rzutkami.

1-2-3 Klasy(k). Rysujemy diagram – rzucamy kamykiem – skaczemy.

Gra w gumę. Też skakanie, ale na wyższym poziomie. W dobie równouprawnienia zabawa nie tylko dziewczyńska! Obowiązkowa anegdota o wykorzystywaniu gumy do majtek i problemach z zaopatrzeniem.

„Wywołuję”. Gra politycznie niepoprawna, bo „wywołuję, wywołuję do wielkiej wojny światowej!” może na podwórku zabrzmieć nieco kontrowersyjnie. Ale to właśnie było grane – z narysowanego na ziemi okręgu niczym z tortu odkrawało się kawałki terytorium przeciwnika do momentu, gdy na pozostałej powierzchni nie zmieściła się już stopa. Między odkrawaniem była swoista odmiana berka, wywołany uciekał, wywołujący gonił go i musiał ustrzelić rzuconym patykiem. Emocje sięgały zenitu!

Szczur. Czyli to, co można zrobić ze skakanką, gdy chce się użyć tylko jednej ręki. Szczurzy ogon w postaci skakanki kręcił się szybko po ziemi i spotkania z nim należało za pomocą podskoków uniknąć. Bolesne zderzenie kończyło się efektownymi siniakami.

Podchody. Chyba najbardziej emocjonująca z podwórkowych gier. Wyszukiwanie zakamarków i wytyczanie ścieżek z kredą w ręku łączyło zwinność, spryt, bieganie aż do upadłego i uwielbiane przez dzieci rozwiązywanie zagadek godne Sherlocka Holmesa.

To co? – kreda, kapsle i guma lądują w plecaku – podwórko znów woła!

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Agnieszka Hyży o macierzyństwie: wszystkie jedziemy na tym samym wózku!

Dlaczego warto zabrać całą rodzinę na rower?

Co nam zostanie z wakacji? Lista dobrych praktyk

Daj dziecku komiks

Przez pianino do… języka

Potówki – problem upalnego lata

5 sposobów, jak chronić skórę podczas upałów

Owoce i warzywa bez przemycania

Owoce i warzywa bez przemycania

Domykamy walizki i jedziemy na plażę!

Zabawki dla dziecka, które łatwo spakować

Co nam daje plaża?

Dzieciak w wodzie: subiektywny poradnik bezpieczeństwa

Pod kontrolą