Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Niezłe klimaty

Rakietą w zorzę

Rakietą w zorzę
Zorza ponad kanadyjskim Jukonem we wrześniu 2012 r. Źródło: David Cartier, Sr
Przygotowania do tego niecodziennego eksperymentu trwały trzy lata, on sam – piętnaście minut.

Jedyny na świecie poligon rakietowy, którego właścicielem jest uczelnia, znajduje się niedaleko Fairbanks na Alasce, kilkudziesięciotysięcznego miasta, w którym zima trwa od września do maja, a w lutym temperatury regularnie spadają poniżej -40°C. Tak też było w tydzień temu. Nie bacząc na siarczyste, lutowe mrozy grupa badaczy z NASA i Uniwersytetu Alaski (to on jest szczęśliwym posiadaczem wyrzutni rakiet) postanowiła wspólnie zapolować na zorzę polarną. Za dnia krajobraz okolicy wyglądał malowniczo:

Źródło: NASA/Goddard/D. Rowland

Ale naukowcy rzadko go oglądali. Krótki dzień przesypiali bowiem, by o dziesiątej wieczorem znów być na czatach, które trwały siedem godzin. Małe zorze pojawiały się i znikały na nocnym niebie. Oni jednak czekali na tę jedną jedyną, dzięki której mogliby zbadać, co się dzieje ponad nią w najwyższych warstwach atmosfery. Wraz z nimi na lot czekała rakieta:

Rakieta Talos--Terrier-Oriole-Nihka otulona pianką termiczną. Źródło: NASA/Goddard/D. Rowland

Aż w końcu po siedmiu dniach czekania nadeszła ta najważniejsza noc. Chmury znikły, wiatr ucichł i nagle... niebo się zazieleniło. To oznaczało, że słoneczne cząstki już wpadły w pułapkę ziemskiego pola magnetycznego, a teraz pędziły w dół, zderzając się z atomami tlenu i azotu w atmosferze i wywołując ich świecenie.

Nie było na co czekać - lada minuta mógł się rozpocząć spektakl na niebie. Rakietę pośpiesznie odpakowano i odpalono. Jakże niesamowicie jej lot wyglądał z daleka! 

Zdjęcie rakiety wykonano z odległości 200 km. Źródło: Sebastian Saarloos/NASA Earth Observatory

Cienka biała linia na zielonym i wspaniale rozgwieżdżonym niebie to ślad pozostawiony przez  wystrzelony ułamek sekundy wcześniej pocisk balistyczny. Poszybował on na wysokość ponad 100 km. Jego kolejne człony odpadały w miarę wyczerpywania się paliwa. W końcu pozostał moduł badawczy, wciąż siłą rozpędu mknący do góry. Pomiary trwały zaledwie parę minut. Potem grawitacja wygrała i resztka rakiety, po przesłaniu wszystkich danych do satelity, spadła do Oceanu Arktycznego. Tymczasem zorza nad Alaską świeciła nadal:

Źródło: Joshua Strang/USAF

 

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Najpopularniejsze na blogu

Powiązane artykuły

Hello, to halo!

Lubicie spacery? To dobrze. Podobno są dobre dla zdrowia. Na dodatek przy okazji przechadzki trafić Wam...
Lubicie spacery? To dobrze. Podobno są dobre dla zdrowia. Na dodatek przy okazji przechadzki trafić Wam się może, jak pewnemu naukowcowi, spotkanie ze „słonecznymi psami”, a to niepowtarzalny świetlny spektakl.

Magiczny księżyc nad Wellington

Tak, wiem, wiele razy obserwowaliście, jak znad horyzontu wyłania się księżyc w pełni. Ja też. Ale czegoś...
Tak, wiem, wiele razy obserwowaliście, jak znad horyzontu wyłania się księżyc w pełni. Ja też. Ale czegoś tak fenomenalnego jeszcze nie widziałem.

Srebrzysta inwazja

Trudno oderwać wzrok od tego świetlistego cuda natury. Oto przed nami jedno z najbardziej tajemniczych...
Trudno oderwać wzrok od tego świetlistego cuda natury. Oto przed nami jedno z najbardziej tajemniczych zjawisk atmosferycznych – obłoki srebrzyste. Piękne zdjęcia najwyższych ziemskich chmur przesłała Międzynarodowa Stacja Kosmiczna.

Czerwony haboob

Oto widok zapierający dech w piersiach: wysoka na kilkaset metrów ściana czerwonego pyłu uderza znad...
Oto widok zapierający dech w piersiach: wysoka na kilkaset metrów ściana czerwonego pyłu uderza znad tafli wody w ląd. Takie rzeczy mogą się zdarzyć tylko tam, gdzie wielka pustynia graniczy z morzem, na przykład w Australii Zachodniej.