Przejdź do treści

Świadome festiwalowanie

Świadome festiwalowanie
Zdjęcie: retro-kapturek marki Equilicuá
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
surfująca dziewczyna
Światowa Liga Surferów wprowadziła takie same stawki dla kobiet i mężczyzn
Kampania Fundacji Arena i Świat
Wspaniałe bohaterki w kampanii „Badaj się i żyj pełną piersią. Nie daj się rakowi”
Agnieszka Hyży o macierzyństwie: wszystkie jedziemy na tym samym wózku!
Michał Lipa o dodatkowych kilogramach w ciąży. Ile może przytyć ciężarna?
Fryzjerka znalazła dziwną plamkę na jej głowie. Okazało się, że po 13 latach ma nawrót raka

Na początek słówko o samym OFFie. Mam ogromną sympatię dla festiwalu Artura Rojka, który – festiwal, nie Artur – jest bezpretensjonalnym, zrelaksowanym i dopasowanym do ludzkiej miary wydarzeniem muzycznym.

W ciągu tych trzech sierpniowych dni nie przebiega się dziesiątek kilometrów, próbując zdążyć ze sceny na scenę, bo wielkie koncerty się nie zazębiają, a odległości są przyjazne; nie jest też problemem dopchanie się pod scenę, żeby zobaczyć z bliska, a nawet uściskać – jak działo się w tym roku na występach Charlesa Bradleya, Iggy’ego Poppa i Dâm Funka – swojego idola. I choć na OFFie codziennie jest ledwie kilkanaście tysięcy ludzi (to nic w porównaniu z pół miliona na Przystanku Woodstock czy nawet 80 tysiącami na Open’erze), to nawet taka liczba gości potrafi być dla środowiska naturalnego sporym obciążeniem. Na szczęście mam kilka patentów, żeby zminimalizować koszty dla środowiska!

Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby sami twórcy OFFa zadbali o takie rzeczy, jak segregacja odpadków (na festiwalu były tylko zbiorcze kontenery), ekologiczne toi-toie (takie cuda naprawdę istnieją!) czy jadalne talerzyki, z których na wyraźne życzenie zespołu korzystały chociażby firmy cateringowe podczas koncertu Radiohead w Poznaniu kilka lat temu. Ponieważ jednak znacząco podnosiłoby to koszty organizacji festiwalu, warto samemu zaopatrzyć się w kilka tego rodzaju sprytnych urządzeń, by ulżyć ekosystemowi Doliny Trzech Stawów.

Same wspomniane talerzyki to już coś – ja pożarłam w ciągu trzech dni OFFa co najmniej cztery porcje na plastikowych lub papierowych tackach. Gdybym zaopatrzyła się wcześniej w któryś z produktów firmy Nvyro, mogłabym oszczędzić koszom na terenie festiwalu odpadków – talerzyki, miseczki i sztućce tej firmy są bowiem w 100% biodegradowalne, jako wykonane ze skrobi lub manioku jadalnego.

Zdjęcie: http://nvyro.com

Jeśli jest się bardzo głodnym, można je nawet zjeść albo nakarmić nimi psa, ale jeśli tylko pozostawimy je naturalnym procesom, talerzyki i miseczki po prostu ulegną nieszkodliwemu rozkładowi.

Biodegradowalne są ponoć również ekologiczne toalety czy ich odpowiedniki – np. torebki do siusiania marki Cleanwaste, które po użyciu rozkładają się w normalnych śmieciach, a ich wykorzystanie nie wiąże się dla festiwalowicza z taką traumą jak wizyta w niejednym toi-toiu.

Zdjęcie: www.cleanwaste.com/pee-wee-urine-bag

Problemem w ich przypadku może być jednak trudność ze znalezieniem ustronnego miejsca, które nada się na skorzystanie z PeeWee Bag. Wiele można bowiem powiedzieć o festiwalach muzycznych, ale raczej nie to, że ich uczestnik bywa samotny. Tak czy owak – te praktyczne urządzenia są do kupienia na http://www.cleanwaste.com/pee-wee-urine-bag za 18,99 dolara (opakowanie zawiera 12 sztuk).

W miejsca takich jak Polska warto mieć też ze sobą ekologiczną pelerynkę. Najwspanialszym z dotychczas wymyślonych wzorów jest płaszczyk ze skrobi ziemniaczanej, którego odnawialne właściwości nie ograniczają się do tego, że po zużyciu rozkłada się w całości.

To zdjęcie i kolejne: Equilicua.com

Produkt firmy Equilicuá zawiera także glinianą kulkę (technologia autorstwa Masanobu Fukuoki, japońskiego mikrobiologa) pełną zarodków śródziemnomorskich krzaków, drzew i aromatycznych ziół, która po zużyciu płaszcza pozwoli dać życie nowym roślinom!

Zdjęcie: www.equilicua.com/en/

W dodatku kosztuje tylko 8 euro. Equilicuá odniosła swoimi płaszczami taki sukces, że od niedawna mają w sprzedaży także skrobiowe retro-kapturki (5 euro) i nową kolekcję płaszczy w trzech wzorach (10 euro), które zamiast wszytej w płaszcz kulki z zarodkami zawierają torebeczkę z nasionami, pozwalającymi na założenie przydomowego sadu.

Jestem przekonana, że gdyby ci uczestnicy OFFa wiedzieli, że tak łatwo można stać się roślinnym nośnikiem, nie próbowaliby zrosnąć się z drzewem podczas koncertu Chromatics…

Zdjęcie: Archiwum autorki

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Dizajn dla zmysłów

Sól z Islandii

Sól z Islandii

Zielone smoothie

Zielone smoothie

Dizajn na jesień

Dizajn na jesień

Marmolada dla oczu

Marmolada dla oczu

Dizajnerska iluzja

Dizajnerska iluzja

Ostatni piknik lata

Ostatni piknik lata

Must Have eko dizajnu

Must Have eko dizajnu

Rzecz dla miejskiego ogrodnika

Rzecz dla miejskiego ogrodnika

Meblowy azyl

Meblowy azyl

Panda i papier

Panda i papier

Własna piekarnia

Własna piekarnia