Przejdź do treści

U dentysty fajnie jest!

U dentysty fajnie jest!
Zdjęcie: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Kampania Fundacji Arena i Świat
Wspaniałe bohaterki w kampanii „Badaj się i żyj pełną piersią. Nie daj się rakowi”
Agnieszka Hyży o macierzyństwie: wszystkie jedziemy na tym samym wózku!
Michał Lipa o dodatkowych kilogramach w ciąży. Ile może przytyć ciężarna?
Fryzjerka znalazła dziwną plamkę na jej głowie. Okazało się, że po 13 latach ma nawrót raka
szczepionka
Grypa – dlaczego się szczepimy?

Czy u dentysty może być miło? Pewnie, że może. Zwłaszcza gdy wizyta kojarzy się z szaloną jazdą na fotelu, w górę i w dół. O dobre skojarzenia trzeba jednak odpowiednio wcześnie zadbać. Jak? Podpowiadamy.

Stomatolodzy zalecają, żeby zabrać dziecko do dentysty, jak tylko w buzi pojawi się pierwszy mleczny ząb. U dzieci rozwijających się książkowo będzie to czas między 6 a 12 miesiącem życia, więc margines jest dość szeroki. Pierwszą wizytę trudno nazwać adaptacyjną. Na taką przyjdzie pora, gdy maluch będzie bardziej świadomy i komunikatywny. Chodzi o to, żeby specjalista doradził, jak dbać o dziąsła i pojawiające się zęby malucha, na co zwracać uwagę, co powinno rodziców zaalarmować, a co jest zupełnie normalne. Właściwa pielęgnacja to pierwszy krok do sukcesu. Jeśli wizyty w gabinecie będą ograniczać się do przeglądu, nie będzie powodu do paniki.

Jeśli nie widzicie nic niepokojącego – bo oczywiście wiecie, co dzieje się z zębami potomka, pomagacie w ich myciu i od czasu do czasu do dziecięcej buzi zaglądacie – najrozsądniej jest zapoznać malucha z gabinetem, gdy będzie się już dało z nim dogadać. Zazwyczaj taki stan porozumienia jest osiągalny po ukończeniu 2 lat (pełen garnitur mleczaków powinien pojawić się mniej więcej do 3. roku życia). Żeby dobrze zacząć, pozytywne nastawienie muszą mieć obie strony, i rodzic, i dentysta. Dobrze jest znaleźć gabinet specjalizujący się w stomatologii dziecięcej i wcale nie chodzi o kolorowe ściany, dyplomy i telewizor z bajkami w poczekalni, ale o doświadczenie i podejście do mocno nieletnich pacjentów. Dobry specjalista wie, że wizyta kilkulatka w gabinecie może potrwać dwie minuty albo pół godziny, że jeden będzie chciał siedzieć wyłącznie na kolanach mamy, a drugi wybebeszy całą szufladę lusterek, wacików i innych stomatologicznych akcesoriów. Bywa, że na pierwszej wizycie nie uda się zachęcić malucha do otwarcia ust. Trudno, nic na siłę. Być może pozwoli podmuchać na siebie powietrzem ze ssaka, pośmieje się wniebogłosy, jadąc do góry na fotelu i tyle. Ale wróci bez strachu i o to w wizycie adaptacyjnej chodzi. Pamiętajcie, że pierwsze wyjście do dentysty to dla kilkulatka przygoda jak każda inna. Zapewnienia, że „nie ma się czego bać” nie są dobrą taktyką. Taki komunikat od razu zapala czerwoną lampkę, że coś z tym strachem (i bólem!) jest na rzeczy.

Gdy opcja „na przygodę” odniesie sukces, pozostaje pilnować terminów kolejnych wizyt i pamiętać, że o zęby mleczne dbamy tak samo jak o stałe. A kiedy mleczaki zaczną wypadać, rozpocznie się ekscytujący dla dzieciaków czas. Nie dość, że ich gubienie zazwyczaj przebiega zupełnie bezboleśnie i bezkrwawo, to przydarza się przecież DUŻYM dzieciom i gwarantuje wizyty Zębowej Wróżki. Wymiana schowanego pod poduszką mleczaka na monetę lub drobną zabawkę to czary, dzięki którym hasło „zęby” budzi bardzo pozytywne emocje.

 

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Agnieszka Hyży o macierzyństwie: wszystkie jedziemy na tym samym wózku!

Dlaczego warto zabrać całą rodzinę na rower?

Co nam zostanie z wakacji? Lista dobrych praktyk

Daj dziecku komiks

Przez pianino do… języka

Potówki – problem upalnego lata

5 sposobów, jak chronić skórę podczas upałów

Owoce i warzywa bez przemycania

Owoce i warzywa bez przemycania

Co nam daje plaża?

Dzieciak w wodzie: subiektywny poradnik bezpieczeństwa

Pod kontrolą

Jak chronić dziecko przed upałem?