Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z pamiętnika dietetyka

Wizyta u dietetyka – ten pierwszy raz

Wizyta u dietetyka – ten pierwszy raz
Ilustracja: Julia Szostak
Zastanawiacie się, jak wygląda pierwsze spotkanie z dietetykiem? Dla wielu z was może to być stresujące. Nic dziwnego, spowiadanie się obcej osobie ze wszystkich dietetycznych grzechów nie należy do najprzyjemniejszych i najłatwiejszych zadań. A jednak będę was zachęcać i przekonywać, że nie ma się czego bać!

Mówienie na głos o tym, że się w nocy zjadło pół tabliczki czekolady albo pożarło całą tłuściutką pizzę na obiad, mimo nadwagi i problemów ze zdrowiem, jest dużym wyzwaniem. Często sami przed sobą nie jesteśmy w stanie się przyznać do tego, że nasza dieta nie wygląda tak, jak powinna. Pomyślałam, że tym wpisem oswoję was trochę z myślą o pierwszym spotkaniu z dietetykiem. Na początek więc małe przesłanie. Jeżeli tylko spotkacie się z dietetykiem, który na każdym kroku was ocenia, krytykuje i wytyka błędy, to czym prędzej uciekajcie. Zapamiętajcie, dietetyk nie jest od oceniania, tylko od tego, by wam pomóc. Po poradę idzie się, by otrzymać wsparcie w walce
z pokusą niezdrowego jedzenia, po pomoc w odzyskaniu zdrowia, a nie karę za złe zachowanie.

Pewnie każdy dietetyk ma swój wypracowany system działania. Opowiem wam, jak to wygląda u Ciało i Zdrowo, czyli u mnie, autorki bloga „Z pamiętnika dietetyka”. Przekonacie się, że my, dietetycy, jesteśmy całkiem fajni, a swoją wiedzą i doświadczeniem możemy pomóc wam w niełatwych, codziennych dietetycznych zmaganiach.

Krok pierwszy: jadłospis zanotowany

Gdy umawiam się z nowym klientem na poradę dietetyczną, to na początek proszę o spisanie trzydniowego jadłospisu. Już kiedyś wam o tym wspominałam. Na podstawie takich notatek mogę zobaczyć, jak wygląda wasz aktualny sposób odżywiania. Sprawdzam, od jakiego jedzeniowego poziomu wtajemniczenia startujemy. Jestem w stanie ocenić, jakie zmiany należy wprowadzić na początku waszej dietetycznej drogi. Czy potrzebna jest totalna rewolucja w jadłospisie, czy może wystarczą małe korekty w sposobie odżywiania, żeby dieta była pełnowartościowa. Trochę z premedytacją i celowo ukrytym podstępem daję takie zadanie przed poradą dietetyczną. Okazuje się, że wiele osób rezygnuje ze spotkania w przedbiegach, bo... nie jest w stanie wykonać zleconych notatek. Jest to dla mnie znak, że dana osoba nie jest jeszcze wystarczająco zdeterminowana do podjęcia dietetycznej walki. Jeżeli zrobienie notatek jest zbyt trudnym wyzwaniem, to co będzie potem? Być może taki ktoś potrzebuje jeszcze trochę czasu. Może za pół roku odpisze na mojego maila, gdy poczuje, że jest w stanie stanąć oko w oko z dietetycznymi „potworami”.

Krok drugi: mierzenie, ważenie, analiza

Przed samym spotkaniem musicie się odpowiednio przygotować. Najczęściej na poradzie będzie wykonywana analiza składu ciała. Specjalistyczne wagi w gabinetach dietetycznych posiadają elektrody, przez które przepuszczany jest prąd o niskim natężeniu. Brzmi to trochę jak narzędzie tortur, ale spokojnie, wszystko jest pod kontrolą, nawet nie poczujecie łaskotania. Sygnał elektryczny przepuszczany jest przez wasze ciało, a tam, gdzie znajduje się tkanka tłuszczowa, napotyka opór. Czarodziejska maszyna zwana analizatorem składu ciała za pomocą odpowiednich wzorów matematycznych oblicza procentowy skład ciała (m.in. zawartość wody, tkanki tłuszczowej i mięśni w organizmie). I gotowe. Na poradzie poznacie interpretację wyników i dowiecie się, jak to się przekłada na waszą aktualną kondycję fizyczną. Najlepiej do takiego pomiaru podejść na czczo, ale oczywiście nie zawsze jest to możliwe, więc nie powinniście nic jeść co najmniej trzy-cztery godziny przed ustaloną godziną porady. Nie możecie raczej też już pić około godziny przed wizytą, alkohol w dniu wizyty i dzień przed powinien być wykluczony. Niestety, trening dwanaście godzin przed spotkaniem też trzeba odpuścić. No i pamiętajcie o pustym pęcherzu podczas badania. Nie ma lekko. Oprócz ważenia dietetyk często też mierzy wszelakie obwody, tj. talię, biodra, udo, by jeszcze dokładniej kontrolować efekty wdrożonych działań dietetycznych.

Kok trzeci: od ogółu do szczegółu

Pierwsza porada jest dosyć dłuuuga. Ja potrafię wypytywać o najmniejsze szczegóły nawet przez dwie godziny. Muszę się dowiedzieć, jaki jest wasz styl życia. Chcę wiedzieć, o której wstajecie i o której chodzicie spać. Czy macie pracę siedzącą, czy w ogóle i jak dużo trenujecie, kto gotuje w domu i czy często jecie na mieście itp. Chcę się dowiedzieć, jakie są wasze ulubione lub znienawidzone produkty spożywcze, żeby dostosować dietę do indywidualnych potrzeb. Oczywiście, że nie będziecie jeść codziennie frytek, jeżeli powiecie, że nie możecie bez nich żyć, ale może wymyślimy zdrowszą wersję warzywnych frytek z pieczonych buraków, batatów, ziemniaków, pietruszki i selera? Będzie zdrowo, a i człowiek szczęśliwy, że może jeść to, co lubi. Intensywnie zadaję także pytania dotyczące stanu zdrowia, przebytych chorób, alergii pokarmowych, a nawet chorób występujących w najbliższej rodzinie. To, czy wasza mama, babcia, tata czy dziadek cierpią na choroby serca, cukrzycę, problemy z tarczycą, może dać mi wskazówkę w tworzeniu przyszłych zaleceń dietetycznych. Mając takie informacje, mogę także zasugerować wizytę u odpowiedniego lekarza specjalisty, co pozwoli prawidłowo zdiagnozować problem. Chcę wiedzieć wszystko, co mogłoby wpłynąć na skuteczną pomoc dietetyczną. Jestem jak detektyw - podejrzliwy, tropiący złe nawyki, chcący znać każdy szczegół i jeszcze więcej na temat waszego zdrowia i waszych przyzwyczajeń jedzeniowych. Ale bez przesady! To wszystko w miłej atmosferze i dla waszego dobra.

Jeszcze jedna rzecz. Na pierwsze spotkanie warto przynieść najświeższe badania krwi i listę aktualnie przyjmowanych suplementów, ziół leków. Dopiero po takiej szczegółowej rozmowie, poznając nawyki człowieka, jestem w stanie zaproponować mu sposób, w jaki będziemy dalej pracować. Wspólnie wypracowujemy system działania, tak aby dieta była skrojona na miarę.

To kto się wybiera do dietetyka?

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Najpopularniejsze na blogu

Powiązane artykuły

Domowe wojny jedzeniowe

Na początku mojej przygody z dietetyką czułam, że mogę podbić świat. Zaczęłam studia i wierzyłam w...
Na początku mojej przygody z dietetyką czułam, że mogę podbić świat. Zaczęłam studia i wierzyłam w to, że od razu będę w stanie zmienić nawyki żywieniowe nocnych podjadaczy, wielbicieli fast foodów i słodyczoholików jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. No, niestety...

Co każdy dietetyk chciałby, żebyś wiedział o zdrowym odżywianiu

Wielu z nas czerpie wiedzę na temat zdrowego odżywiania z internetu. Niestety,...
Wielu z nas czerpie wiedzę na temat zdrowego odżywiania z internetu. Niestety, przekłamań tam nie brakuje. Co chwila atakowani jesteśmy nowymi, często sprzecznymi ze sobą informacjami. W takich przypadkach z pomocą przychodzi dietetyk.

Dietetyk – zawód do zadań specjalnych

Parafrazując klasyka, można zapytać: co ty wiesz o pracy dietetyka? Czy słusznie uważasz go za żandarma,...
Parafrazując klasyka, można zapytać: co ty wiesz o pracy dietetyka? Czy słusznie uważasz go za żandarma, który wypunktuje dietetyczne wpadki, produkuje gotowe jadłospisy, narzuci, co, ile i kiedy masz jeść?