Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Wodny reflektor, czyli jak kajakiem pływać nocą?

Wodny reflektor, czyli jak kajakiem pływać nocą?
zdjęcie: www.nocqua.com

O technikaliach nie ma sensu się w tym przypadku rozpisywać. Nocqua to specjalnie uszczelnione pasy z diod świecących, które są zasilane z odpowiedniej baterii i które należy przytroczyć do kadłuba naszego pojazdu pływającego. Włącza się to ustrojstwo za pomocą normalnego guzika i tyle. Na pewno tylko tyle?

No nie, bo przecież byle banał was nie zainteresuje. Tu akurat najfajniejsza jest idea lub – jak kto woli – filozofia tego amerykańskiego gadżetu. Pasy diod, oczywiście dokładnie uszczelnionych, podłączone do kajaka, łodzi lub kanoe sprawiają, że pływa się przyjemniej i bezpieczniej. Tak, tak, również bezpieczniej, bo światło jest na tyle silne, że rozprasza głębinowe mroki. Widać dokąd płyniemy, a jeśli przydarzy się awaria (dowolnego rodzaju i w dowolnej chwili), wystarczy przytrzymać włącznik nieco dłużej, żeby światła przełączyły się w tryb SOS – błyskanie z daleka pomoże w przywołaniu pomocy.

Fajne, ale z dwiema wadami. Pierwsza to kwestia użyteczności. Nocqua nadaje się do pływania jeziorowego, generalnie po spokojnej wodzie. Nie wyobrażam sobie (a uwierzcie, że kajakiem spłynąłem kilka polskich rzek i to uwielbiam), żeby z tymi w gruncie rzeczy delikatnymi światłami wypuścić się w rzeczny przełom, między drzewa i kamienie. Inna sprawa – jestem przy zdrowych zmysłach, więc nocne pływanie po wodzie z przeszkodami raczej mnie nie rajcuje. 

Wada numer dwa? Koszt. Zestaw kajakowych świateł diodowych kosztuje 400 dolarów (około 1200 zł). To dużo. Za tyle można mieć przecież kajak klasy popularnej! Idea fajna, wykonanie też, ale cena... No, powiem wprost, mnie odstrasza.

zdjęcie: www.nocqua.com

zdjęcie: www.nocqua.com



Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Najpopularniejsze na blogu

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Powiązane artykuły

Kajak z doładowaniem

Kajak? Genialny, bo da się nim pływać po wodzie głębokiej ledwie na kilkadziesiąt centymetrów. Genialny...
Kajak? Genialny, bo da się nim pływać po wodzie głębokiej ledwie na kilkadziesiąt centymetrów. Genialny - fakt, ale ma też pewną wadę – trzeba wiosłować. Dla faceta to zwykle nie problem. Kobiety jednak narzekają, że „ręce bolą i że ramiona mdleją”. A gdyby tak do kajaka założyć... silnik? Wtedy można przepłynąć (prawie cały) Atlantyk!...

Odleć... wodolotem: Quadrofoil

Nie brakuje mu elegancji, jest eko i pływa (a właściwie lata) tak samo szybko jak słynne wodoloty na...
Nie brakuje mu elegancji, jest eko i pływa (a właściwie lata) tak samo szybko jak słynne wodoloty na Hel.

Kajakowy reset

Wiecie, co jest fajnego w spływach kajakowych? To, że ładują akumulatory i resetują przemęczony organizm...
Wiecie, co jest fajnego w spływach kajakowych? To, że ładują akumulatory i resetują przemęczony organizm w sposób zupełnie inny niż wszystkie znane nam formy odpoczynku. Momentami bardzo aktywnie, innym razem spokojnie, prawie błogo. Proporcja idealna.

Kajak w teczce

Nie wygląda solidnie, ale za to dzielnie pływa nawet po morskich falach. Choć jest delikatny, Oru Kayak...
Nie wygląda solidnie, ale za to dzielnie pływa nawet po morskich falach. Choć jest delikatny, Oru Kayak wytrzyma uderzenie w podwodną przeszkodę, a do jego kokpitu wchodzi 130-kilogramowy facet. Kajak, moi drodzy, da się przy tym błyskawicznie składać i mieści w... teczce.