Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Wózek nowej ery

Wózek nowej ery
Trochę jak w motocyklu, trochę jak w skuterze. A tymczasem to po prostu wózek dla dziecka. Zdjęcie 4Moms.com

"Origami” wygląda dość nowocześnie, ale – umówmy się – kwestia tzw. designu jest subiektywna. Wiem, że to, co podoba się Jemielicie, nie musi się podobać reszcie populacji. Wózek Origami jest jednak sprytny technologicznie, a ja jestem od podobnych rzeczy uzależniony. Gdybym miał gruby portfel, kupowałbym wszystko co dziwne, ekstrawaganckie, przełomowe i właśnie przemyślane.

Wygląda jak zwykły wózek? Jak najbardziej, ale możecie mi uwierzyć - jest więcej niż sprytny. Zdjęcie 4Moms.com

A „Origami”, powiem Wam szczerze, jest w czołówce mojej osobistej listy gadżetów „muszę to mieć”! Dlaczego? Bo przypominam sobie czasy, kiedy na parkingu musiałem składać wózek z dzieciakiem na ręku. Jedną ręką większości wózków nie da się złożyć, więc był pot na czole, były przekleństwa, w ogóle źle było… Tymczasem „4Moms Origami” składa się automatycznie. Przekręcamy pokrętło w odpowiednią stronę, naciskamy guzik i reszta dzieje się z magiczną pomocą cichego silnika elektrycznego. Akumulatory nie wymagają dodatkowego ładowania – wystarczy spacer, żeby wolty generować tak samo jak w rowerowym dynamie.

Po złożeniu "Origami" jest zaskakująco płaski. Wydaje się, że da się go włożyć nawet do bardzo niskiego bagażnika. Zdjęcie 4Moms.com

Wózek, który jest produkowany w amerykańskim Pittsburgu, ma własne światła obrysowe (widać z daleka na ile wystaje na boki), zaś oddzielne reflektorki oświetlają drogę przed kołami. Każdemu rodzicowi przyda się ciekłokrystaliczny ekran, na którym sprytna elektronika wyświetla prędkość, temperaturę i dzienny „przebieg”. Wózek ma mnóstwo miejsca na upchanie zapasowych pieluch, termosu z gorącą herbatą, jest też dodatkowa torba na mamowo-tacine drobiazgi, niezależne zawieszenie wszystkich kółek oraz... Ha, jest też prawdziwa NIESPODZIANKA i to na miarę naszego XXI wieku! Ciekłokrystaliczny ekran pełni podwójną rolę. Można do niego podłączyć telefon, a następnie w ten sposób naładować jego pustą baterię. Odlot! A cena? Cóż, w sieci „4Moms Origami” kosztuje 850 dolarów, czyli około 2,7 tys. złotych. Dużo, bo przecież jeszcze transport itd. Ale moim zdaniem warto. Takie gadżety outdoorowo-familijne bardzo nam się podobają, zgodzicie się, panowie?

To jest coś, co może uratować nam skórę - wózek z możliwością podładowania baterii w naszym telefonie. Zdjęcie 4Moms.com

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Najpopularniejsze na blogu

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Powiązane artykuły

Najgorszy ojciec świata

Jak być najlepszym tatą na świecie? To i "jak wygrać w totka" to główne pytania, które nurtują męską...
Jak być najlepszym tatą na świecie? To i "jak wygrać w totka" to główne pytania, które nurtują męską część ludzkości (nie licząc oczywiście tych związanych z seksem). Dave Engledov podszedł do tematu ojcostwa przewrotnie - przy okazji zyskał popularność i całkiem sporo zarobił.

Biuro ojcowskich podróży

Chcesz spędzić fajny dzień z dzieckiem, ale brakuje Ci pomysłu? Wasz weekend naprawdę nie musi zaczynać...
Chcesz spędzić fajny dzień z dzieckiem, ale brakuje Ci pomysłu? Wasz weekend naprawdę nie musi zaczynać się i kończyć na placu zabaw. Zajrzyj na stronę tatostrefa.pl. Może sobotnia wycieczka Tatobusem po ciekawych miejscach Warszawy albo dwudniowy Weekend z Tatą na łonie natury to coś dla Was?

Wirtualna galeria

Na początku jest jedna teczka. Później pudełko. Pudło. Cztery szuflady w garderobie. Potem kolekcja dziecięcych...
Na początku jest jedna teczka. Później pudełko. Pudło. Cztery szuflady w garderobie. Potem kolekcja dziecięcych prac rozrasta się w sposób niekontrolowany i najwyraźniej zaczyna żyć własnym życiem. Włazi na szafy, zajmuje ściany i półki… Jak okiełznać ten chaos?

Telefon lepszy od lustrzanki

Cały świat fotografuje smartfonami. Dlaczego? Bo mieszczą się w kieszeni, a jeśli zainwestujemy w dobry...
Cały świat fotografuje smartfonami. Dlaczego? Bo mieszczą się w kieszeni, a jeśli zainwestujemy w dobry model, zrobimy nimi zdjęcie nie tylko przyzwoitej, ale wręcz świetnej jakości.