Przejdź do treści

Zielenina w środku zimy

Zielenina w środku zimy
Zdjęcie: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Ewa Chodakowska
Ewa Chodakowska zachęca do badań piersi
Lizi Jackson-Barrett
Łysa Lizi Jackson-Barrett: Rok temu płakałam. Teraz czuję się świetnie
Masaż blizn. Mama Kosmetolog pokazuje jak go wykonywać prawidłowo
Zadbaj o własne piersi. Ruszyła kampania Fundacji Rak’n’Roll
doktor michał lipa przodem
Czy USG jest bezpieczne? Dr Michał Lipa uspokaja

Nie jest łatwo zachęcić dzieci do jedzenia świeżych warzyw, zwłaszcza zimą – gdy akceptowane przez większość maluchów pomidory i ogórki są bez smaku. Gdzie szukać naturalnych witamin? Najlepiej wyhodować je na własnym parapecie – w roli głównej kiełki.

Na porannej kanapce nuda, w lunchboxie nie lepiej, a przed nami jeszcze kilka zimnych miesięcy, gdzie o apetyczny kolor, zachęcający smak i oszałamiający zapach warzyw bardzo trudno. Szczęśliwi, których latorośle bez mrugnięcia okiem wcinają kiszonki, bo to samo zdrowie, ale i wielbiciele kiszonego ogórka z pewnością mieliby czasem ochotę na coś radośnie świeżego. Zima to doskonały czas na domową uprawę… kiełków. Zaskakujące? Wcale nie trzeba czekać do wiosny i wcale nie musi być to wysiewana na kawałku ligniny wielkanocna rzeżucha.

Skąd się biorą kiełki? Dla niektórych maluchów może to być wielkie odkrycie. Oto mikroskopijne ziarenka w kilka dni zmieniają się w zielony przysmak. Tak – przysmak, bo jeśli posiejecie kiełki razem z dziećmi, efekt własnej uprawy będą degustować zdecydowanie chętniej niż anonimową zieleninę z warzywniaka. Kiełki nie potrzebują wielu zabiegów i po 3-4 dniach są gotowe do jedzenia. Do uprawy wystarczy kawałek wilgotnej ligniny, ale dobrym rozwiązaniem jest też profesjonalna kiełkownica. Ta ma zazwyczaj kilka poziomów, dzięki czemu jednocześnie można posiać kilka rodzajów kiełków, a potem delektować się subtelnymi różnicami smaku i wybrać swoje ulubione. Przezroczysta kiełkownica ma jeszcze jeden ogromny plus: wszystko, co dotąd działo się poza zasięgiem wzroku, pod ziemią, odbywa się na oczach zafascynowanego małego obserwatora. A kiełki naprawdę rosną z minuty na minutę.

Zalet kiełki mają całe mnóstwo. To bomba witamin i mikroelementów w naturalnej postaci, których zimą tak bardzo potrzeba, żeby wzmocnić odporność, poprawić sobie samopoczucie i ukoić tęsknotę za smakami późnej wiosny. Można ozdobić nimi kanapki, posypać sałatkę albo naleśniki z wytrawnym farszem. Można podskubywać prosto z kiełkownicy i bawić się w królika. A najważniejsze, że dzieci chcą je wcinać. Nawet jeśli myślicie, że wasze maluchy takich cudów nie tkną, sprawa diametralnie zmienia się, gdy kiełki są osobiście wybrane (brokuł, rzodkiewka, lucerna, a może jeszcze coś innego?), własnoręcznie podlewane i pod czujnym okiem domorosłego ogrodnika rosną w pojemniku na parapecie (na efekt długo czekać nie trzeba, więc o nudzie mowy nie ma). Takie witaminy chce się jeść!

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Dlaczego warto zabrać całą rodzinę na rower?

Co nam zostanie z wakacji? Lista dobrych praktyk

Daj dziecku komiks

Przez pianino do… języka

Potówki – problem upalnego lata

5 sposobów, jak chronić skórę podczas upałów

Owoce i warzywa bez przemycania

Owoce i warzywa bez przemycania

Co nam daje plaża?

Dzieciak w wodzie: subiektywny poradnik bezpieczeństwa

Pod kontrolą

Jak chronić dziecko przed upałem?

Pora na rower