Przejdź do treści

Zrozumieć roślinożercę

Ilustracja: Julia Szostak
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Dziewczynka bawiąca się zabawkami w pokoju
Pół miliona na dziecko. Wyniki raportu „Ile kosztuje dziecko w Polsce?”
para leży w łóżku z białą pościelą i rozmawia
Stres jest największym zabójcą libido
Kobieta smarująca twarz kremem w łazience
Niedobór witamin widać na skórze. Dietetyk radzi, jak zadbać o odpowiednie odżywienie
Przyprawa curry na łyżeczce
Curry to mieszanka najzdrowszych przypraw
Hanna Lis w czarnym golfie
Hanna Lis o endometriozie: miałam szczęście, że choroba nie odebrała mi szansy na macierzyństwo

Zastawiacie się czasami, dlaczego niektórzy rezygnują z mięsa i zamieniają niedzielnego schabowego i świąteczny bigos na tofu i ciecierzycę? Chcę Wam pokazać, jak różne są motywacje wegan i wegetarian do przejścia na roślinną stronę mocy.

Dlaczego nie jesz mięsa? To pytanie będzie mi towarzyszyło jeszcze przez długi czas. Jednak chętnie na nie odpowiadam, bo chcę, żeby mój wybór nie był postrzegany jako chwilowa zachcianka czy fanaberia, ale jako świadoma decyzja. Gorzej jest, kiedy ktoś nie rozumie moich argumentów i na siłę chce mnie przekonać w trakcie obiadu – „a może jednak zjesz kotlecika?”. Dlatego chcę Wam pokazać, że większość osób, które decydują się na niejedzenie mięsa, ma ku temu ważne powody. Tym razem opieram się na przykładach z życia, a nie teorii, które, mam nadzieję, przekonają Was do pełnego zaakceptowania wegan i wegetarian z najbliższego otoczenia, a być może – skierują w podobną stronę.

Po pierwsze – zwierzęta

Dobro zwierząt jest dla niektórych priorytetem. Dzięki ograniczeniu popytu na produkty odzwierzęce być może zmniejszy się też podaż, a tym samym skala cierpienia zwierząt w przemyśle spożywczym. Liczba wegan i wegetarian wciąż rośnie, więc i efekt zmniejszonego zapotrzebowania na mięso będzie coraz bardziej widoczny.

Emil Stanisławski z Veganworkout.org.pl nie je mięsa od wielu lat, a jego forma sportowa wciąż rośnie. Pokazuje, że nawet sportowcy dźwigający ciężary są w stanie z sukcesem rozwijać się na białku roślinnym. Argument, że to nie możliwe, już dawno odszedł do lamusa.

– Wybrałem dietę roślinną ze względów etycznych. Jeżeli mogę żyć, rozwijać się i budować progres treningowy bez przykładania ręki do cierpienia zwierząt, dlaczego miałbym tego nie robić?

Moja podopieczna i dobra koleżanka Magdalena Maślak, z którą na co dzień trenuję, jest wegetarianką. – Niejedzenie mięsa to połączenie trzech najważniejszych dla mnie rzeczy: ekologii, zdrowia i niekrzywdzenia innych. Produkcja mięsa bardzo poważnie szkodzi środowisku, a to współcześnie produkowane zawiera w sobie mnóstwo chemii. Ale mój argument kluczowy to niezjadanie tego, co żyje i czuje – może gdybym potrafiła bez problemu patrzeć na to, co się dzieje w masowych rzeźniach, lub sama zabić kurczaka, zjadłabym go. Po prostu nie chcę do tego wszystkiego przykładać ręki.

Po drugie – zdrowie

A jak to jest ze mną? U mnie w rodzinie choroby serca, zawały, miażdżyca i wysoki cholesterol to norma. Mimo zbilansowanej diety (w końcu jestem dietetykiem) i uprawiania sportu od najmłodszych lat też nie mogłam się pochwalić najlepszymi wynikami (o cholesterolu przeczytacie tutaj). To właśnie zmotywowało mnie do radykalnych zmian i rezygnacji z mięsa. Dodatkowo raport WHO z 2015 r. informujący, że przetwory mięsne (tj. wędliny, kiełbasy) zwiększają ryzyko wystąpienia nowotworu, a mięso prawdopodobnie ma działanie rakotwórcze, utwierdził mnie w moim przekonaniu. Wyniki teraz mam książkowe, ale to niejedyna zmiana. To lawina zmian, która wpłynęła na moje postrzeganie świata. Ta decyzja to już nie tylko kwestia zdrowia, ale także ochrony zwierząt i środowiska oraz osobista walka z problemem głodu na świecie. Dzięki diecie roślinnej poznałam wspaniałych ludzi, którzy pokazali mi, jak decyzje żywieniowe wpływają na otaczający nas świat. Dodatkowo walczę ze stereotypami, bo jestem chodzącym wzorem zdrowego, pełnego energii, trenującego (a na dodatek niewychudzonego i całkiem nieźle umięśnionego) weganina.

Po trzecie – środowisko

Najbardziej się cieszę, że najbliższe mi osoby także powoli dostrzegają korzyści z ograniczenia mięsa. Moment, gdy moja starsza siostra oświadczyła, że i ona podziękuje za kurczaka, bo woli zjeść gulasz z soczewicą, był dla mnie niezwykle miły. No i trzeba zaznaczyć, że nie skończyło się na jednorazowej podmianie. Nie je mięsa, czuje się świetnie, a badania krwi potwierdzają, że żelazo, z którym zawsze miała problemy, trzyma się teraz na idealnym poziomie. Dlaczego Marta Puciłowska zdecydowała się na pierwszy krok w stronę diety roślinnej?

– Nie jem, bo szkoda mi środowiska i zniszczeń, jakie powoduje przemysł mięsny, nie jem, bo przemysłowa hodowla zwierząt to horror, a dziś jedzenie mięsa nie jest już koniecznością i można je łatwo zastąpić.

Niejedzenie mięsa, a ochrona środowiska? Ale jak to? Zmniejszenie produkcji mięsa to między innymi ograniczenie produkcji gazów cieplarnianych, wycinki lasów pod wielohektarowe pastwiska, zużycia wody, degradacji gleb…

Na koniec zostawiam was z mocnym cytatem z książki Głód Martína Caparrósa, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie:

Problem polega na tym, że potrzeba czterech kalorii pochodzących z roślin, aby wyprodukować jedną kalorię, jaką daje kurczak, sześć do wyprodukowania jednej wieprzowej i dziesięć w przypadku kalorii z wołowiny czy jagnięciny. To samo dzieje się z wodą; potrzebne jest 1500 litrów wody, aby wyprodukować kilogram kukurydzy, ale 15 tysięcy idzie na kilogram wołowiny. Hektar dobrej ziemi może dać 35 kilogramów białka roślinnego; jeśli produkcja będzie przeznaczona na wykarmienie zwierząt – 7 kilogramów. Czyli jeden człowiek jedzący mięso zagarnia dla siebie środki, które, rozdzielone, wystarczyłyby dla pięciu albo dziesięciu ludzi. Jedzenie mięsa wprowadza bezwzględną niesprawiedliwość: pozwalam sobie na jedzenie produktu pięć, dziesięć razy droższego niż ten, który jesz ty. Jeść mięso znaczy mówić: mam gdzieś pozostałych dziewięciu”.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Nie mam czasu na zdrową dietę!

Święta bez jaj, czyli Wielkanoc na diecie wegańskiej

Mała czarna dla zdrowia?

Gęstość energetyczna i odżywcza – jak jeść dużo, ale zdrowo?

Alkohol na diecie – tak czy nie?

Oleje roślinne – tłusto nie znaczy niezdrowo

Laktoza – kiedy staje się problemem?

Wychodź sobie zdrowie

5 zdrowych nawyków żywieniowych do zapamiętania

Supermisja na zimę: wzmacniamy odporność!

Choroby autoimmunologiczne – gdy organizm jest swym własnym wrogiem

Świąteczne triki dietetyka