Przejdź do treści

„Ważne jest zrozumienie przez kobiety, że ich ciała mają wszystko, co potrzebne do urodzenia dziecka” – mówi położna Izabela Dembińska

Zdjęcie: iStock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Nie wstydź się puszczania gazów! Poinformują cię o twoim stanie zdrowia
Odgłosy, które doprowadzają do szału. Czy to mizofonia?
STOP Barierom. Ruszyła kampania zwracająca uwagę na problemy niepełnosprawnych
7 rzeczy, którymi nieświadomie pogarszasz chorobę lokomocyjną dziecka
„Wyrazy miłości dla mam zawstydzających mnie za występ na stand upie”. Amy Schumer świetną ripostą odpowiada na hejt

Jest położną, psychologiem, trenerem świadomego ruchu, a także mamą Leona i Nadii. Niedawno wydała poradnik „Rodzić można łatwiej”, w którym udowadnia, że to dziecko ostatecznie decyduje, jak chce przyjść na świat, i że warto mu zaufać. Izabela Dembińska w rozmowie z Hello Zdrowie szczerze o tym, co czeka każdą kobietę podczas porodu. – Kobiety zbyt rzadko są kształtowane w poczuciu, że to co czują w porodzie to uczucia, z których mają korzystać, a nie walczyć z nimi – mówi.

Magdalena Bury: Moje koleżanki, które rodziły, mówią, że poród to coś strasznego. Słyszałam już, że dziecko, wychodząc, rozrywa cię od środka, a każdy skurcz sprawia, że chcesz umrzeć. Ty mówisz, że poród wcale nie jest taki zły. Komu wierzyć?

Izabela Dembińska, położna: Zły nie jest z pewnością (śmiech)! Chcę odczarować poród, ale go nie lukrować. Niestety, w naszym kraju mamy bardzo skrajne podejścia do porodu – albo jest on duchową ekstazą albo bardzo trudnym doświadczeniem pełnym bólu i kresu sił. Brakuje złotego środka, brakuje dobrego ogólnego przekazu o porodzie, brakuje „kultury” rodzenia, rytuałów przygotowania kobiet do porodu.

Może to kwestia braku rozmów matek z córkami?

Kuleje przekaz z matki na córkę o porodzie. Mam wrażenie, że nie wychowujemy córek w podejściu o swoją moc rodzenia, co oczywiście nie oznacza zawsze szybkiego porodu. Poród – zjawisko tak naturalne dla nas i fizjologiczne – postrzegane jest jako wydarzenie niemal zagrażające życiu. Oczywiście, patologie przebiegu ciąży i możliwe nieprawidłowości istnieją, ale nie jest to norma z zasady. Kiedy rozmawiam z kobietami w szkole rodzenia i pytam: „Co się w tobie pojawia na hasło poród?” dość często pada odpowiedź: ból, lęk, krew, „jakoś przetrwać”, a na kolejne pytanie: „Co słyszysz o porodach od kiedy zaszłaś w ciążę?” padają te niezbyt pozytywne opowieści…

Dodatkowo mass media przytaczają historie traumatycznych porodów. Brakuje kręgów kobiecych i wzajemnego wsparcia kobiet w przygotowaniu do porodu. To wszystko istnieje w niewielkich kręgach kobiet, ale nadal tak mocno nie oddziałuje na społeczny ogląd o rodzeniu.

Jak mam myśleć o porodzie?

Subiektywna ocena porodu kobiety to składowa wielu elementów, takich jak: doświadczany etap porodu, kwestia medykalizacji, osobowości kobiety, ale w ogromnie dużym procencie to też postawa wobec procesu rodzenia, w jakim została ukształtowana w każdej z nas.

Izabela Dembińska. Zdjęcie: archiwum prywatne

Kobiety potrafią i nie boją się „używać” swojego ciała w seksie, które tak samo jest zjawiskiem fizjologicznym jak poród! Co więcej, podczas porodu produkuje się dokładnie ten sam koktajl hormonalny jak podczas aktu seksualnego. Mówię tu o oksytocynie, adrenalinie i endorfinie.

Jeśli kobieta od zawsze kształtowana jest w podejściu, że seks jest „dobry” tylko w celach prokreacyjnych, zabija się w niej radość i przyjemność z seksu. I podobnie jest z kształtowaniem w nas, kobietach, tej siły do rodzenia.

W końcu tam, w porodzie, przecież tylko coś się rozciąga, skraca, coś co wynika nie z nieprawidłowości w ciele, ale z fizjologii. Mamy na to sposoby w porodzie, aby te uczucia łagodzić, jednocześnie wspierając przebieg porodu i rodzące się dziecko, które także wykonuje w porodzie pewną pracę.

Bez tego rodzić jest trudniej?

Medycznie i mechanicznie możemy „otworzyć” kobietę, ale jednym z ważniejszych elementów poza budową kobiecej miednicy i częstości skurczy jest właśnie to wewnętrzne otwarcie się na proces rodzenia. Otwarcia się samej kobiety, ale też wszystkich tych, którzy są przy porodzie, aby dali jej to poczucie emocjonalnego bezpieczeństwa. Jest ono tak samo istotne jak bezpieczeństwo medyczne.

Często może to wymagać współpracy wielu osób w okresie przygotowań do porodu, zarówno położnej i lekarza, jak i osteopaty, psychologa i douli. Przygotowanie do porodu to zarówno opieka medyczna, opieka psychologiczna i opieka nad ciałem fizycznym kobiety.

A każda z nas jest inna…

Nie wolno kobiety z lękiem przed porodem lub kobiety bez silnie ukształtowanej postawy wobec porodu pozostawić sobie samej. Po prostu nie wolno, jeśli chcemy zmniejszyć odsetek cięć cesarskich i uchronić jakość narodzin i poród naturalny.

To, co jest dla mnie zrozumiałe, to lęk kobiet o potraktowanie ich przez osoby z zewnątrz w porodzie. A przecież to jest taki moment, kiedy kobieta jest „niewinna” i w pewien pozytywny sposób bezbronna z wbitym w siebie różnym podejściem do porodu, doświadczeniami ciąży czy też z negatywnymi doświadczeniami życia seksualnego.

Izabela Dembińska
Jeśli kobieta od zawsze kształtowana jest w podejściu, że seks jest „dobry” tylko w celach prokreacyjnych, zabija się w niej radość i przyjemność z seksu. I podobnie jest z kształtowaniem w nas, kobietach, tej siły do rodzenia

Właśnie dlatego szalenie potrzebuje w porodzie otulenia i ogromnego poczucia bezpieczeństwa, aby móc się otworzyć w akcie rodzenia – dokładnie tak, jak podczas seksu!

W poradniku piszesz, że dziecko samo zdecyduje, kiedy i jak chce przyjść na świat. Mam zaufać maluchowi, który nawet mnie nie widział?

Warto, aby kobieta patrzyła przez pryzmat pozytywnego spojrzenia. Mam zaufać temu, że nawet jeśli dziecko rodzi się przed czasem lub ostatecznie poród naturalny kończy się przez cięcie cesarskie to dla wyższego dobra tego dziecka. I warto cieszyć się, że w XXI wieku medycyna poszła na tyle do przodu, że jesteśmy w stanie pomóc tym dzieciom i pozwolić kobiecie cieszyć się macierzyństwem.

Sama jesteś mamą. Jakie były twoje porody?

Pierwszy poród piękny, o czasie, pełna fizjologia z poczuciem: „Hmm, będę rodzić po raz pierwszy, ale w sumie przecież my kobiety robimy to od zawsze, idę na żywioł i dam radę!”. Ale to poczucie wynikało głównie z ukształtowania mojej postawy wobec roli kobiety w porodzie i samego aktu rodzenia. Jako córka położnej od małego miałam styczność z położnictwem, kobietami i historiami porodowymi – bardzo różnymi, nie zawsze  łatwymi.

Rozmowy mamy z kobietami, jej praca w szkole rodzenia, nocne wyjazdy do porodów – po prostu to wszystko było tak naturalne, jak inne nasze zachowania instynktowne, które na co dzień wykonujemy. Brak jakiegokolwiek tabu w domu rodzinnym w kwestiach kobiecości, dojrzewania, seksu czy porodów był według mnie najważniejszym elementem.

Kilka lat później po pierwszym porodzie znów planowałam urodzić drugie dziecko w domu i z planów porodowych został tylko plan. W 35. tygodniu ciąży, znacznie przed czasem, odpłynął mi płyn owodniowy. Pierwsza reakcja? Łzy. Moja koncepcja domowego, pięknego porodu w moim wewnętrznym mniemaniu tego najlepszego dla mnie, legła w gruzach. Ale przecież to niczyja „wina”. To nie ja i nie moje ciało zawiodło, a czasem kobiety tak to odczuwają.  Przecież to, że tak potoczyła się moja historia porodowa, może mieć pozytywny ogląd. Leon urodził się ostatecznie naturalnie, ale znacznie przed czasem i w szpitalu. Ze względu na łożysko, Leon nie doczekałby swojego czasu planowanego terminu. To, co pozostało mi w tamtym momencie, to podziękować dziecku, że „zdecydował się urodzić” w pewien sposób dobrym i jedynym możliwym czasie dla siebie.

Izabela Dembińska. Zdjęcie: archiwum prywatne

Wiem, że to trudne dla wielu kobiet. Plany porodowe to jedno, a porody toczą się „swoimi” planami. Warto jednak, abyśmy w tym wszystkim zaufały mądrości ciała. Porody nie lubią koncepcji i sztywnych ram w kobiecie, uczą pokory i szacunku tak, jak dalej kolejne dni i lata macierzyństwa. Nie walczmy z tym, a zaakceptujmy!

Zdanie „Własna moc rodzenia pomaga kobietom przejść przez poród” brzmi dla mnie trochę zbyt magicznie. O co chodzi?

Ważne jest zrozumienie przez kobiety, że ich ciała mają wszystko, co potrzebne do urodzenia dziecka i nigdy nie zawodzą – niezależnie od tego, jak poród się ukończył! To kobieta wykonuje największą pracę w trakcie porodu, a położna i personel czuwają nad jego bezpieczeństwem, ale nie urodzi za nas. Tu bywa jak z eksplorowaniem gór – jedni lubią wspinać się i iść pieszo, a inni wybierają opcję kolejki linowej. Niestety…

Niestety?

Kobiety zbyt rzadko są kształtowane w poczuciu, że to co czują w porodzie to uczucia, z których mają korzystać, a nie walczyć z nimi. Skurcz jest przyjacielem kobiety i porodu. I wcale nie ma na myśli gloryfikacji bólu i cięrpiętnictwa, bo zupełnie nie o to chodzi.

Izabela Dembińska
Kobiety zbyt rzadko są kształtowane w poczuciu, że to co czują w porodzie to uczucia, z których mają korzystać, a nie walczyć z nimi. Skurcz jest przyjacielem kobiety i porodu. I wcale nie ma na myśli gloryfikacji bólu i cięrpiętnictwa, bo zupełnie nie o to chodzi

Warto odpowiednio nauczyć się korzystać z rodzącego ciała podczas porodu lub przynajmniej nie przeszkadzać mu. Prawda jest taka, że bez skurczu nie urodzimy. Od umysłu zależy to, czy potraktuję tę sytuację jako dobre, umacniające doświadczenie czy jako coś, co jest poza mną. Jeśli zaszłaś w ciążę i nosisz dziecko pod sercem – potrafisz je urodzić – swoim ciałem lub ze wsparciem medycyny, ale nie podcinaj sobie skrzydeł porodowych już na starcie.

Chodzi np. o zgodę na znieczulenia?

Nie mam na myśli namawiania kobiet do rodzenia bez znieczulenia farmakologicznego, ale chciałabym aby starały się wyjść z postawą „spróbuję”. Historie i doświadczenia koleżanek i internetu nie są moimi. Nie nasączajmy swojej „czystej karty porodowej” jeszcze przed pierwszym porodem lękiem. Pracujmy z tym! To ważne, ale też wymaga odpowiedniego wsparcia.

Dlaczego chcesz zmienić utartą od lat opinię, że poród to trud, maraton i wysiłek? Nasze mamy rodziły nas w tej indoktrynacji, a chyba jakoś nie marudziły… Masz już tego dość?

Nasze mamy rodziły w bardzo trudnych położniczo czasach i warunkach – na salach porodowych wieloosobowych, gdzie poród był na tyle zagrażający życiu kobiety i dziecka, że mogła tylko leżeć, bez możliwości opowiedzenia o swoich potrzebach i każdy inny lepiej wiedział, co jest dla niej lepsze podczas porodu niż ona sama.

Kobieta z dzieckiem

Nie było mowy o pozycjach, o ruchu w porodzie, bliskiej osobie obok, ale jednak w pewien sposób rodziły łatwiej, choć dostęp do wiedzy był znikomy w porównaniu do dzisiejszych czasów. Wiedziały natomiast, że jest to naturalna kolej rzeczy po zajściu w ciążę i po prostu jest to do zrobienia.

Nie chce rozkochiwać kobiet w rodzeniu, bo nie o to chodzi. Chcę pokazać, że masz moc kobieto, ale zajrzyj w głąb siebie, wyciągnij ją na powierzchnię, skontaktuj się z instynktem, nie uciekaj…

A co przed porodem? Czyli nie wystarczy tylko złożyć łóżeczka i kupić śpioszki?

Warto łączyć 4 filary w przygotowaniu się do porodu: opieka medyczna sprawowana przez położną lub/i ginekologa, przygotowanie emocjonalne we współpracy z położną, doulą i czasem psychologiem oraz przygotowanie ciała z odpowiednio wykwalifikowanym trenerem, fizjoterapeutą, położną czy osteopatą. Ciałem można dużo, ale nie wszystko.

Czasami w życiu każdego człowieka dochodzimy do „uwolnienia głowy„, zaczynając pracę nad ciałem i tym, co w sobie kumuluje – lęki, traumy. Czasami jednak trzeba zacząć od pracy ze swoim wnętrzem, aby uwolnić i rozluźnić ciało. Będzie nam za to wdzięczne.

Poza współpracą ze szpitalem, pracuję także w klinice osteopatii ginekologicznej, którą szalenie sobie cenię i w której także współpracują lekarze ginekolodzy i psycholog. To pięknie niejednokrotnie pozwala nam na zespołowe, holistyczne zaopiekowanie się kobietą w trakcie ciąży i przed samym porodem oraz po urodzeniu dziecka.

Prowadzisz też szkołę rodzenia, indywidualnie pracujesz z parami w domu a także pracujesz z ciałem kobiet w ciąży w przygotowaniu do porodu.

Prowadzę zajęcia z pracy z ciałem kobiet w okresie okołoporodowym, ale nie w nurcie fitnessu, a bardziej świadomego czucia, świadomego ruchu z naciskiem na wydobycie z ciał kobiet kompetencji,  których będą potrzebowały w samym porodzie.

Niestety zdarza się, że kobiety ćwiczące w ciąży nie zawsze wiedzą, jak później efektywnie wykorzystać to podczas porodu, a utarte określenia „Ćwicz, bo poród to maraton” są dla mnie zupełnie nieadekwatne. Nadają porodowi cech ogromnego trudu, rywalizacji, celu a tym właśnie poród nie jest…

Słyszałam, że dzięki odpowiednim ćwiczeniom można zmienić położenie dziecka w łonie. To brzmi trochę jak nie z tego świata…

Mamy specjalne techniki pracy z ciałem i korzystania z jego kompetencji, aby pośrednio móc wpłynąć na dobre położenie dziecka poprzez pozycje ćwiczeniowe z dodatkowym wsparciem osteopaty i fizjoterapeuty, które będą wpływać na normalizację napięć więzadeł miednicy, ustawienie przepon w naszym ciele (a mamy ich aż 3!), postawę ciała oraz normalizowanie ciśnienia w korpusie naszego ciała.

Izabela Dembińska
Nie wolno kobiety z lękiem przed porodem lub kobiety bez silnie ukształtowanej postawy wobec porodu pozostawić sobie samej. Po prostu nie wolno, jeśli chcemy zmniejszyć odsetek cięć cesarskich i uchronić jakość narodzin i poród naturalny.

Oczywiście nie daje to gwarancji, ale wpływa znacznie wspomagająco. Gdy te techniki nie pomogą, pozostaje już tzw. medyczny obrót zewnętrzny, który dokonywany jest w szpitalu przez lekarza ginekologa.

Czyli jeśli przez całe życie nie byłam aktywna fizycznie, a teraz jestem w ciąży, wcale nie muszę rozpocząć trenowania?

W prawidłowej ciąży warto, o ile mamy ochotę i czujemy poprawę samopoczucia w ciele i nastroju, zdrowo i świadomie się ruszać. Motywacją do ćwiczeń nie powinien być jednak argument, że da mi to gwarancję szybkiego porodu, bo zależy to od innych czynników.

Warto, by wszelkie ćwiczenia oddechowe, relaksacyjne i rozluźniające – nie mylmy z rozciąganiem – były codzienną rutyną. Dzięki tym formom pracy z ciałem budujemy kontakt ze sobą, kierujemy się do wnętrza.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

para z testem ciążowym

Odpowiednia dieta ma wpływ na jakość spermy. Dowiedz się, jak podkręcić jego płodność

Kobieta rodząca dziecko porodem kleszczowym

Możliwe konsekwencje, które mogą wystąpić podczas porodu kleszczowego

Kobieta w ciąży podczas badania krzywej cukrowej.

Krzywa cukrowa i jej znaczenie podczas ciąży

kobieta ciąża

Planujesz ciążę? Przygotowania zacznij już dziś

„Mieliście rację” – Amy Schumer szczerze o porodzie i pierwszych chwilach z synem

Mamy fragment książki Małgorzaty Rozenek-Majdan o in vitro. Przeczytaj historię Artura i Moniki

„Poród ma IV okresy”. Jak długo trwa rodzenie dziecka? Pisze ginekolog Wojciech J. Falęcki

Amy Schumer

Amy Schumer urodziła! „Nasze królewskie dziecko przyszło na świat”

„Nieprawdą jest, że to defekt, z którym borykają się głównie kobiety w ciąży” – dermatolog Michał Rogowski-Tylman o rozstępach na udach

Pink

Pink po raz pierwszy o poronieniu. „Czułam, że moje ciało mnie nienawidzi”

Hemoroidy w ciąży – jak sobie z nimi radzić?

Nadmierna potliwość to sygnał od organizmu, że coś ci dolega. Poznaj 7 rzeczy, o których informuje twój pot

Jesteś w ciąży? Wypróbuj zestaw ćwiczeń na jędrne pośladki

Jesteś w ciąży? Oto kilka ćwiczeń, które pozwolą ci zadbać o nogi

„Nie wiedziałam, że to może tak boleć, ale zrobiłam to, urodziłam dziecko”. Zamiast cesarskiego cięcia, wybierają poród naturalny

Mama Prawniczka Marzena Pilarz-Herzyk

„Wypijasz 3 łyki wody, zwracasz 33. Nie jesteś w stanie normalnie funkcjonować”. Mama Prawniczka o tym, jak wygląda ciąża z hyperemesis

Chwile, kiedy dziecko wyrasta z małej fasolki, warte są każdej sekundy. Zobacz galerię niesamowitej radości z oczekiwania

Kobieta w ciąży siedząca na kanapie i stresująca się

Stres w ciąży – czy ma negatywny wpływ na rozwój dziecka?

kobieta karmiąca dziecko piersią chodzi po polu

Jakie są zasady prawidłowego odżywiania się matki karmiącej piersią

„Dopada mnie z tego powodu smutek, że nigdy nie pokażę tego brzucha na plaży”. Rozstępy na brzuchu po ciąży – czy to oznacza pożegnanie z bikini?

Amy Schumer "Growing"

Amy Schumer o ciąży w „Growing”: nie wiedziałam, że może być trudna, bo wszystkie kłamiecie na ten temat

„Wiele osób myśli, że jak nie będą mówić o nieżyjącym dziecku, to rodzicom będzie lżej. To nieprawda. Rodzice chcą, aby mówiono o ich dzieciach” – mówi Agata Kotoska, która straciła dziecko jako nastolatka

Z rozstępami, cellulitem i fałdkami. Mamy na Instagramie przeciwstawiają się nierealistycznemu wizerunkowi brzucha kobiety po porodzie

Czy w ciąży można…? – odpowiada lekarz Łukasz Stelmaszczyk