Przejdź do treści

Małgorzata Rozenek-Majdan: za każdym razem rozpoczynając procedurę in vitro, widzę to dziecko i projektuję nasze wspólne życie na nowo

Małgorzata Rozenek-Majdan
Fot. PAWEL WRZECION/MWMEDIA
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
„Makijaż jest główną przyczyną trądziku lub problemów skórnych u ponad 30 proc. moich pacjentek”. Kosmetolożka o wpływie makijażu na naszą skórę
„Pielęgnujemy twarz, kremujemy nogi, szorujemy pięty – a piersi?” – pytają dermatolożki i tłumaczą, jak powinnaś dbać o skórę piersi
Dieta dla zdrowych stawów
Zadbaj o stawy. Sprawdź, które produkty im sprzyjają, a które szkodzą
Chia fresca - lemoniada z nasionami chia
Chia fresca – lemoniada z nasionami chia. Na upały idealna!
Nie nudź się treningiem – wykorzystaj gumy

– Kiedy jest się młodą osobą, ma się wyidealizowane poczucie, że poczęcie własnego dziecka będzie piękne i romantyczne. Odarcie z niewinności i naiwności jest bolesne, tak jak świadomość, że nagle musisz przejść przez procedurę, która ani nie jest łatwa, ani tania – tak o swojej trudnej drodze do szczęśliwego macierzyństwa mówi Małgorzata Rozenek-Majdan, autorka książki „In vitro. Rozmowy intymne”.  Gwiazda kilkakrotnie przeszła procedury in vitro i tak jak tysiące kobiet mających problem z zajściem w ciążę, zna radość sukcesu i smutek porażki.

Marta Dragan: Gdybyś miała podać jeden najważniejszy cel twojej książki, to jaki by on był?

Małgorzata Rozenek-Majdan: Przede wszystkim edukacja. Chciałam, by rozmowa o in vitro była prowadzona bez obarczania jej problemami natury etycznej. To, co najbardziej szokujące i bolesne, to fakt, że w trakcie rozmów na ten temat pojawia się wiele nieprawdziwych informacji. Trzeba to odczarować, pokazać jak naprawdę wygląda ta procedura i pomóc parom, które w ten sposób starają się o dziecko i borykają się z wieloma problemami.

Jakie utrudnienia na drodze do szczęśliwego macierzyństwa mogą spotkać? Co w obecnej ustawie o in vitro jest niewłaściwe?

Najgorszy jest brak refundacji tej procedury przez Narodowy Fundusz Zdrowia i ograniczenie ilości zapłodnionych komórek jajowych. To dusi w zarodku skuteczność tej metody i naraża na szwank zdrowie kobiet, a wynika – moim zdaniem – z braku wiedzy o tym, jak ta procedura wygląda.

Skupiając się tylko na samej metodzie, pomijając fazę diagnostyki i przygotowania ciała kobiety, polega ona na bardzo silnej, nie boję się nawet użyć określenia, agresywnej stymulacji hormonalnej, przygotowującej kobietę do wyprodukowania jak największej ilości dojrzałych komórek jajowych, które później są zapładniane plemnikiem. Jeżeli ograniczy się liczbę komórek i podda zapłodnieniu tylko dwie, a próba nie wyjdzie, narażamy kobietę na kolejne pobrania komórek i zapładniania ich, co jest nie tylko bolesne i stresujące, ale i kosztowne.

Ważne jest, żeby nie wymyślać sztucznych barier takich jak ilość komórek jajowych czy zakaz ich mrożenia. Przeciwnicy zamrażania komórek zdają się nie brać pod uwagę badań, które jasno mówią, że podanie do ciała kobiety embrionów zarodków natychmiast po stymulacji, nawet w 30 proc. może być zagrożeniem życia kobiety. Musimy więc zamrozić te zarodki, żeby uspokoić organizm kobiety po stymulacji hormonalnej, wyciszyć go do stanu, w którym podanie zarodków mogłoby go znowu „rozhuśtać”, np. ciążą.

Zakaz kriokonserwacji utrudnia skuteczność tej metody. Bardzo często powtarzają się też absurdy o wyborze płci, koloru oczu. To kolejne dowody, że brakuje wiedzy o tym, jak ta procedura naprawdę wygląda.

Myślisz o dziecku?

Sprowadzić na świat nowe życie to nie lada wyczyn. Ciała przyszłych mam przechodzą szereg zmian, warto wtedy skupić się na sobie. Sprawdź jak może Cię wesprzeć WIMIN.

Sprawdź

Przygotowanie do in vitro – jak ono wygląda i jak długo może trwać?

Jeśli ma się szczęście i trafi, tak jak ja, na lekarzy, którzy bardzo szybko stawiają diagnozę, wszystko może przebiegać w sensownym tempie. Moment, kiedy kobieta trafia do kliniki leczenia niepłodności, to dopiero początek diagnozowania. Często przyczyną niepłodności są problemy hormonalne, które wymagają uspokojenia czy wyprowadzenia na prostą. Mamy np. wysoki poziom prolaktyny, który powoduje, że nawet przez rok nie jesteśmy w stanie go uspokoić.

Bywa także tak, że pewne schorzenia w ogóle uniemożliwiają diagnostykę. Wówczas trzeba najpierw wyleczyć pewne dolegliwości, żeby sprawdzić czy możesz zajść w ciążę, a jeżeli tak, to jaką metodą. Później, w zależności od protokołu, który może być długi albo krótki, kobieta jest przygotowywana w różny sposób. Albo w naturalny sposób wygasza się działalność jej własnych hormonów, albo podaje zwiększone ilości estrogenu. Wszystko zależy od tego, z jakim problemem przychodzi kobieta i w jakim jest wieku.

Małgorzata Rozenek-Majdan i Marta Dragan na konferencji prasowej "In vitro. Rozmowy intymne"

Małgorzata Rozenek-Majdan i Marta Dragan na konferencji prasowej „In vitro. Rozmowy intymne” / Archiwum Hello Zdrowie

Doskonale wiesz, co przeżywają pary, które przez kilka lat z różnym skutkiem starają się o dziecko. Co było dla ciebie najtrudniejsze?

Pierwszym trudnym momentem była diagnoza. Kiedy jest się młodą osobą, ma się wyidealizowane poczucie, że poczęcie własnego dziecka będzie piękne i romantyczne. Odarcie z niewinności i naiwności jest bolesne, tak jak świadomość, że nagle musisz przejść przez procedurę, która ani nie jest łatwa, ani tania, jest też czasochłonna i bardzo obciążająca. Jestem typem kobiety, która bardzo wyraźnie reaguje na zmiany hormonalne i natychmiast to po mnie widać.

In vitro wymagało też ode mnie wyrzeczeń zawodowych. Przecież miałam nadzieję, że będę w ciąży, więc nie przyjmowałam zobowiązań na najbliższe miesiące. Później okazywało się, że w tej ciąży nie jestem, więc nie dość, że miałam poczucie straty wynikającej z tego, że kolejna próba się nie powiodła, to jeszcze poczucie straty zawodowej, bo zrezygnowałam z ciekawych projektów.

Wejście w procedurę in vitro to wiele innych ograniczeń, chociażby to, że nie możesz oddalać się od miejsca zamieszkania. Co drugi dzień musisz wracać do kliniki o konkretnej godzinie, np. dokładnie między 12.00 a 14.00, co nie jest do pogodzenia z pracą zawodową. Każda wizyta musi być poprzedzona badaniem krwi, które możesz wykonać godzinę wcześniej. To „wyrzuca” kobietę z pracy na co najmniej cztery godziny. Ja akurat mogłam sobie na to pozwolić, ale jest wiele kobiet, które pracują w określonych godzinach, w korporacjach i na pewno mają z tym ogromny problem.

Małgorzata Rozenek-Majdan
Małgorzata Rozenek-Majdan
Procedura in vitro wymaga pozytywnego myślenia. Jeżeli jest wiara w powodzenie, szanse są większe

Przed tobą ważny moment w życiu. Znów starasz się z mężem o dziecko. Jakie obawy dziś ci towarzyszą, a jakie towarzyszyły przy pierwszej i drugiej ciąży?

Najbardziej bałam się, że nie wyjdzie. Ten strach był dokładnie taki sam wtedy, jak i teraz. Inaczej patrzę na problem płodności teraz, mając prawie 41 lat, a inaczej patrzyłam jako osoba 28-letnia, jak w przypadku mojego starszego syna czy 32-letnia, kiedy rozpoczęłam procedurę z drugim synem. Przede wszystkim myślisz o tym, czy dziecko urodzi się zdrowe. Każda kobieta, która decyduje się na późne macierzyństwo, musi  pamiętać o tym, że odsetek dzieci z wadami i  nieprawidłowo rozwijających się ciąż jest dużo większy, niż w przypadku dziewczyn przed trzydziestką czy około trzydziestki.

Jednym z trudniejszych momentów jest także to, że w pewnym momencie musisz powiedzieć stop. Znam przypadki kobiet, które rodzą w bardzo późnym wieku, ale ja sama, mając dwójkę dzieci, wiem doskonale, ile wymaga to zaangażowania fizycznego i emocjonalnego i biorę to pod uwagę.

Ale jeszcze nie mówisz sobie stop…

Jeszcze nie.

Małgorzata Rozenek-Majdan
Małgorzata Rozenek-Majdan
Raz zdarzyło mi się tak, że do transferu w ogóle nie doszło. To jest bardzo trudna sytuacja zarówno dla kobiety jak i dla mężczyzny, bo z etapu pełnego zaangażowania trzeba nagle wyhamować

Jak odreagowujesz niepowodzenia?

Z trudem. To jest podwójny problem. Przede wszystkim ogromna, zawiedziona nadzieja. Procedura wymaga pozytywnego myślenia, jeżeli jest wiara w powodzenie, szanse są większe. Za każdym razem rozpoczynając procedurę in vitro widzę to dziecko i projektuję nasze wspólne życie na nowo. Staram się oczywiście o tym nie myśleć, żeby nie zapeszyć, ale z drugiej strony wiem, że wizualizowanie dziecka, jest potrzebne po to, żeby to się wydarzyło.

Znowu jest kwestia terapii hormonalnej, potem punkcja, po kilku dniach transfer embrionu. To bardzo trudny moment, bo po punkcji już nic więcej nie możesz zrobić,  los twojego przyszłego dziecka przekładasz na barki lekarzy. To oni dbają o embrion i musisz wierzyć, że cały czas robią wszystko, żeby się rozwijał. Raz zdarzyło mi się tak, że do transferu w ogóle nie doszło, dwie godziny wcześniej dostaliśmy informację, że nie ma sensu, żeby się odbywał. To jest bardzo trudna sytuacja i to nie tylko dla kobiety, ale i dla mężczyzny, bo z etapu pełnego zaangażowania, ogromnych emocji, trzeba nagle wyhamować.

To nie jest tylko psychiczne wyhamowanie. Natychmiast odstawiasz leki, co nie pozostaje bez wpływu na samopoczucie. Trzeba poradzić sobie nie tylko z poczuciem straty, ale również z nierównowagą biochemiczną. Niezbędne jest wsparcie rodziny, bliskich. Dlatego trzeba mówić o in vitro jak o czymś zupełnie normalnym, żebyśmy nie musieli mierzyć się z ostracyzmem otoczenia czy z poczuciem wstydu, kiedy nasz organizm mierzy się z tak trudnymi emocjami.

Nie masz poczucia, że mówiąc o tym odzierasz siebie samą z intymności?

Oczywiście wolałabym o tym nie mówić, zachować to dla siebie. Wbrew pozorom nie jestem przesadnie ekshibicjonistyczna i pokazuję to, co dzieje się w moim życiu w świadomy sposób. Nie jest tak, że pokazuję wszystko. Czasem jednak nie możesz milczeć. Mam poczucie, że to komuś pomaga. Dostaję sporo wiadomości od kobiet, zwłaszcza tych z mniejszych miejscowości, którym jest znacznie trudniej. Bywa, że taka kobieta mieszka nawet 200 km od kliniki. Nie dość, że musi ponosić koszty procedury, to jeszcze koszty dojazdu, koniecznych noclegów. Do tego wyalienowanie z codziennego życia. Dlatego mam poczucie, że nie mówię tego dla siebie, ale w imieniu tych kobiet.

Jak zmienia się ciało kobiety w czasie procedury in vitro?

Trzeba nastawić się na bardzo różne reakcje. Każdą kurację przechodzę w bardzo zauważalny sposób. Potrafię położyć się spać ważąc ileś tam, a rano ważyć o kilogram więcej. To nie jest kwestia tkanki tłuszczowej, ale zatrzymywania wody w organizmie, obrzęków. Zmieniają się rysy twarzy, pogarsza się kondycja włosów, paznokci. Bardzo pogarsza się sen. Rzadko się o tym mówi a to dość powszechny problem, jak zdążyłam zauważyć rozmawiając z innymi kobietami. Jest wiele objawów natury psychologicznej. Ja jestem dosyć stabilna, nie mam objawów stanów depresyjnych, mam dużo energii, więc nie zauważam aż tak bardzo tego spadku, ale dla wielu kobiet to potrafi być źródłem smutku, rozdrażnienia, braku cierpliwości. Ważne jest, żeby kobiety pozwoliły sobie na te zmiany, nie myślały o tym, wybierały taki sposób radzenia, jaki jest dla nich najlepszy.

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

Ciepło nie jest🤷‍♀️ 😄 zatem całujemy gorąco😘😘😘

Post udostępniony przez Małgorzata Rozenek-Majdan (@m_rozenek)

Ja wolę w tym czasie pracować. Taki bardzo trudny czas to dwa tygodnie od transferu embrionu do zrobienia testu ciążowego. Ten czas bardzo się dłuży, niepokoi cię każdy objaw, wszystko urasta do rangi niezwykle ważnej. Niektóre kobiety wolą wtedy oszczędzać się, ja zwariowałabym bez pracy. Dużo jeżdżę w tym czasie, angażuję się w szkole w moich synów, biorę dodatkowe projekty. Oczywiście dbam o swoje zdrowie i nie przemęczam się, ale nie mogłabym w tym czasie siedzieć w domu. Po prostu bym zwariowała.

Jak procedura in vitro wpływa na związek? Znamy wiele przypadków, kiedy staranie o ciążę przerodziło się w obsesję.

Długotrwałość leczenia dominuje życie rodziny. Przez rok, czy nawet dwa trzeba podporządkować procedurze wiele wyborów – od sposobu jedzenia, spędzania wolnego czasu, wakacji. Oczywiście dużo mówi się na temat spontaniczności pożycia, ale tak naprawdę dotyczy to samych początków leczenia. Znając diagnozę, niejednokrotnie wiemy, że seks uprawia się wyłącznie dla przyjemności.

Miałam ogromne szczęście, bo Jacek, mój były maż, który jest ojcem moich synów, i Radek mój obecny mąż, który, mam nadzieję, będzie ojcem moich przyszłych dzieci, ogromnie mnie wspierają. Zdarza mi się, i to zdecydowanie za często, spotykać kobiety, które kompletnie nie otrzymują wsparcia od swoich partnerów. Co więcej, panowie wykazują taką ucieczkową reakcję – niby są, ale trochę się wstydzą, trochę to ich nie dotyczy, uważają, że to problem ich partnerek. Tymczasem badania statystyczne dowodzą, że ponad 30 proc. przyczyny, nie winy – i to bardzo chcę podkreślić – leży po stronie mężczyzny, ok. 15 proc. to przyczyny, które leżą po obu stronach, a reszta to przyczyny idiopatyczne, nieustalone.

Małgorzata Rozenek-Majdan
Małgorzata Rozenek-Majdan
Brak refundacji procedury in vitro przez NFZ i ograniczenie ilości zapłodnionych komórek jajowych dusi w zarodku skuteczność tej metody i naraża na szwank zdrowie kobiet

Czy wątpiłaś w swoją kobiecość, kiedy dowiedziałaś się, że to ty masz problemy z płodnością a nie twój partner?

Nigdy nie wątpiłam. Wiem, że ludzie lubią rozgraniczać moje życie na to przed pracą w telewizji i po, ale ja tego nie zauważam, dla mnie cały czas jestem psychicznie tą samą osobą. Widzę tutaj ogromną zasługę w moich rodzicach i moim byłym mężu. Niektórzy mają problem z przewodem pokarmowym, inni łamią rękę, ja miałam problemy z płodnością. Nigdy nie poczułam się w żaden sposób dotknięta jako kobieta. Wiem jednak, że bardzo wiele kobiet tak to przeżywa, ale sądzę, że zależy to od środowiska w jakim żyją. Bo jeżeli twoja mama rzuci do ciebie: „co z ciebie za kobieta, skoro nie możesz urodzić dziecka”, albo mężczyzna mówi „ciesz się, że z tobą zostałem, bo mogłem znaleźć kobietę, która urodzi mi dziecko”, to jest taki ból, którego nawet nie chcę sobie wyobrażać.

Jakie rady dałabyś kobietom przygotowującym się do in vitro?

Przede wszystkim namawiam, żeby kobiety nie zwlekały i korzystały z pomocy ekspertów zajmujących się rozrodem. Czas jest bardzo ważny. Kliniki leczenia niepłodności są idealnym miejscem, do którego należy się udać, jeżeli nie dochodzi do naturalnego zapłodnienia. WHO zaleca, żeby to zrobić po 12 miesiącach. Moje doświadczenie i doświadczenie osób, które spotykam w klinikach pokazuje, żeby zrobić to po 8 miesiącach, chociażby po to, żeby się przekonać, że nic nie stoi na drodze i możemy dalej próbować.

 

Ilustracja - mama karmi piersią dziecko w wannie

Badania pokazują, że ponad 50  proc. kobiet, które przychodzą do kliniki leczenia niepłodności wie lub podejrzewa, że mogą mieć problemy, bo zwykle już od 15-16 roku życia mają do czynienia z ginekologiem. Mężczyzna bardzo często po raz pierwszy bada swoje nasienie, kiedy od dłuższego czasu nie udaje się począć dziecka. Apeluję, by nie zwlekać, tylko jak najszybciej korzystać z pomocy medycznej.

Kolejna rada, wiem, że dla wielu osób bardzo trudna, to żeby nie czytać forów internetowych. Lepiej zaufać lekarzom, którzy wiedzą, co robią. Wybierajmy ośrodki, które mają renomę, są zrzeszone także w światowych stowarzyszeniach leczenia niepłodności. To ważne, ponieważ muszą one raportować wyniki swojej skuteczności. Mamy takie ośrodki w Polsce. Nasz kraj – mimo niesprzyjającego klimatu politycznego – ma w tej dziedzinie bardzo duże sukcesy wypracowane przez lekarzy. Kolejna rada jest taka, by tak bardzo się tym nie przejmować, nie demonizować problemu. Każdy z nas ma jakiś problem z którym musi się mierzyć w swoim życiu.

"In vitro. Rozmowy intymne"

„In vitro. Rozmowy intymne” – książka Małgorzaty Rozenek-Majdan, Wydawnictwo Prószyński i S-ka / Archiwum Hello Zdrowie


Małgorzata Rozenek-Majdan – polska prezenterka i osobowość telewizyjna. Absolwentka Wydziału Prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2012 roku na stałe związana w telewizją TVN. Autorka kilku poradników. Od lat współpracuje z Centrum Zdrowia Dziecka i Szlachetną Paczką. W 2019 roku nagrodzona statuetką Gwiazda Dobroczynności. Od wielu lat zabiera głos w społecznej debacie o in vitro.

Zainteresował Cię WIMIN?

Zobacz więcej

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Polecamy

„Pary homoseksualne są rodzicami bardzo odpowiedzialnymi. Ich miłość jest taka sama jak heteroseksualnych rodziców. Ale mają więcej niepokoju” – mówi psychoterapeutka Agnieszka Gudzowaty

„Nie powinny odkładać ciąży kobiety ze schorzeniami ginekologicznymi – endometriozą, zaburzeniami endokrynologicznymi, na przykład zespołem policystycznych jajników” – mówi prof. Marzena Dębska

„Zajęcia jogi śmiechu działają jak masaż twarzy, a przecież śmiech prostuje opadające kąciki ust. Po co myśleć o zmarszczkach? Ważniejsze jest życie pełne radości” – mówi Piotr Bielski, jogin śmiechu

„Ja nie lubię swojego brzucha. Mam sobie wmawiać, że jest zajebisty, jak nie jest? Ale nie jest tak słaby, żebym miała się go bardzo wstydzić i nie wychodzić na plażę” – mówi Ewa Zakrzewska, modelka plus size

Zainteresują cię również:

cellulit

„Kilogramy łatwiej jest zredukować niż cellulit. Czasem schudnięcie nie wystarcza”. O tym, co łączy cellulit i dobre samopoczucie, mówi endokrynolog

Dlaczego nie ustępujemy miejsca ciężarnym kobietom? „Generalnie jestem mocno zaskoczona ludzką ignorancją, obojętnością i brakiem empatii” – pisze autorka bloga „Bieganizm”

Anna Reguła

Starasz się o dziecko, jesteś w ciąży, karmisz piersią? Jedz ryby i owoce morza! Radzi na Instagramie Anna Reguła, dietetyczka

samotnosc

Samotność ciąży. Felieton Ewy Kalety

Dlaczego warto budzić dzieci kwadrans wcześniej?

Sandra Kubicka

Sandra Kubicka: nigdy już nie powiem, że jestem w stu procentach zdrowa, nawet jeśli kiedyś będę czuła się lepiej

Szczere, na luzie i z uśmiechem. Najfajniejsze konta mam na Instagramie

„Wyrazy miłości dla mam zawstydzających mnie za występ na stand upie”. Amy Schumer świetną ripostą odpowiada na hejt

para z testem ciążowym

Odpowiednia dieta ma wpływ na jakość spermy. Dowiedz się, jak podkręcić jego płodność

Kobieta rodząca dziecko porodem kleszczowym

Możliwe konsekwencje, które mogą wystąpić podczas porodu kleszczowego

Kobieta w ciąży siedzi na blacie

Planuję ciążę, ale nie przyswajam kwasu foliowego. Rozmawiamy z ginekologiem o Quatrefolicu

Jak mi lekarka powiedziała o obumarciu płodu, to miałam ochotę jej coś zrobić.

„Jak mi lekarka powiedziała o obumarciu płodu, to miałam ochotę jej coś zrobić. Dla nich to płód, dla mnie to dziecko”

Kobieta w ciąży podczas badania krzywej cukrowej.

Krzywa cukrowa i jej znaczenie podczas ciąży

kobieta ciąża

Planujesz ciążę? Przygotowania zacznij już dziś

#youknowme

Kobiety walczą z całkowitym zakazem aborcji w Alabamie, opowiadając własne historie. Akcja #YouKnowMe

Żałuję rodzicielstwa

„Żałuję, że zostałam matką, beznadziejną matką, nie sprawdziłam się w tej roli. Gdybym mogła cofnąć czas o te kilka lat, nigdy nie zdecydowałabym się na dzieci”

„Mieliście rację” – Amy Schumer szczerze o porodzie i pierwszych chwilach z synem

Mamy fragment książki Małgorzaty Rozenek-Majdan o in vitro. Przeczytaj historię Artura i Moniki

Płacz, krzyk, bałagan, brak sił. Mamy na Instagramie pokazały, jak wygląda prawdziwe macierzyństwo

„Kobiety są o wiele bliżej”

„Partnerstwo w relacji z córką jest dla matki wielkim wyzwaniem. Podobnie jak i dla córki” – mówi socjolożka dr Elżbieta Korolczuk

„Poród ma IV okresy”. Jak długo trwa rodzenie dziecka? Pisze ginekolog Wojciech J. Falęcki

„Mother-life balance to pamiętanie o tym, że jesteś też kobietą. Nie tylko matką” – mówi Monika Pryśko, autorka bloga Tekstualna

Amy Schumer

Amy Schumer urodziła! „Nasze królewskie dziecko przyszło na świat”

„Nieprawdą jest, że to defekt, z którym borykają się głównie kobiety w ciąży” – dermatolog Michał Rogowski-Tylman o rozstępach na udach