Przejdź do treści

„My tu pamiętamy Czarnobyl, nam korona nie straszna”. Jak Polacy mieszkający za granicą znosili kwarantannę

Polacy za granicą w czasie koronawirusa
Polacy za granicą w czasie koronawirusa. Zdj: Getty Images
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Krowa za bramą
Hodowla zwierząt wyrządza większe szkody dla klimatu niż auta, podaje raport Greenpeace
Kobieta w ciąży
Włosy w ciąży. Co można a czego nie wolno? Wyjaśnia trycholożka Marta Klowan
Muesli/iStockphoto
Muesli – szczęście w proszku. 3 pomysły na zdrowe śniadanie
Dorośli stoją w szlafrokach
Duńska telewizja publiczna pokazuje dzieciom nagich dorosłych: „Tak wyglądają normalne ciała”
Mamy polski lek na COVID-19! To pierwszy taki produkt na świecie
Mamy polski lek na COVID-19. To pierwszy taki produkt na świecie

Na Ukrainie w czasie kwarantanny działały sex shopy, w Egipcie groziła kara więzienia za złamanie godziny policyjnej, a w Hiszpanii umierało tyle ludzi, że krematoria nie były w stanie spalać ciał na bieżąco. Poznaj historie Polaków, których pandemia koronawirusa zastała za granicą.

Wojciech Cora, architekt, Kijów, Ukraina

Kiedy wybuchła pandemia koronawirusa byłem w delegacji w Kijowie. Pracowałem od kilku tygodni koordynując budowy sklepów, które mają swoje siedziby na całym świecie. Na Ukrainie spędziłem czas od 12 marca do 24 czerwca. Przez cały czas atmosfera była spokojna, ale też „Werchowna Rada”, czyli ukraiński parlament nie zdecydował się na wprowadzenie tak ścisłych restrykcji, jakie obowiązywały w Polsce. Dyskutowano też o wprowadzeniu godziny policyjnej, ale finalnie się na to nie zdecydowano. Oficjalnie w czasie pandemii zamknięte było wszystko, poza szpitalami, sklepami, bankami i stacjami benzynowymi. Restauracje nieczynne były dla klientów, ale i tak było w nich tłoczno. W środku ustawiały się kolejki dostawców jedzenia, którzy w czasie lock downu przeżywali prawdziwy czas żniw. Popularny był mem z kurierem, obwieszonym złotem. Można było też zamówić danie przez telefon i odebrać je osobiście. Widziałem nawet czynne kawiarnie, przed którymi stali ludzie, a kelnerzy i kelnerki sprzedawali kawę na wynos.

Dostawcy jedzenia w lokalu w Kijowie. Zdj: Wojciech Cora

Na ulicach, mniej więcej, połowa ludzi chodziła w maseczkach. Można je było kupić bez problemu, choć od czasu wybuchu pandemii ich cena znacznie wzrosła. Kosztowały 15 hrywien za sztukę, co po przeliczeniu wynosiło około 2,20 zł. Wcześniej ich cena wynosiła zaledwie 2 hrywny. Do sklepów ludzie obowiązkowo wchodzili w maseczkach. I to też nie wszyscy na raz, liczona była maksymalna liczba klientów. We wszystkich miejscach publicznych, w środku i przed wejściem, stoły dozowniki z płynem antybakteryjnym, a ochroniarze sprawdzali, czy klienci używali środków ochrony. Jeśli ktoś nie ma swoich rękawiczek, dostaje jednorazowe od sklepu. W supermarketach sprzedawcy mają przyłbice, maski i rękawiczki i oddzieleni są od kupujących porozwieszanymi przezroczystymi foliami.

Wojciech Cora
Moja znajoma zrobiła zapasy na cztery miesiące. Kupiła kilkanaście kilogramów ryżu, mąki, cukru i wyposażyła się w dodatkową lodówkę na mięso. Jej największym zmartwieniem było to, że opiekunka do dzieci jest starszą osobą i odmówiła wychodzenia z domu, a, tak jak wszędzie, żłobki, przedszkola i szkoły zostały zamknięte do odwołania.

Niektóre sklepy miały powyklejane taśmami miejsca na podłodze, w których można było stawać, żeby zachować 2 metry odstępu od siebie. W weekend pojechałem do marketu budowlano-ogrodniczego, który w czasie pandemii działał wyłącznie on line, choć towar można było odbierać osobiście. Wejście na teren sklepu oddzielone było szarfami zakazującymi wstępu. Mimo to, w środku, między regałami, zauważyłem kupujących. Zapytałem sprzedawcę, czy można wejść, czy nie. Odpowiedział, że nie można, „przepisy to przepisy”, po czym wzruszył ramionami i poszedł w swoją stronę. Tak więc granice tego, co wolno, a czego nie wolno, w niektórych miejscach, były płynne. Na tyle, że koło sklepu spożywczego zobaczyłem otwarte drzwi sex-shopu świadczącego nieprzerwanie swoje usługi, włącznie z masażem erotycznym. Widocznie właściciel uznał że jego interes stoi na równi z aptekami i sklepami spożywczymi.

Kiedy wyglądam przez okno mieszkania, które wynajmowałem w zabytkowej dzielnicy Kijowa, Podił, widziałem chłopaka jadącego na rolkach i grupkę trzech rowerzystów. Nie mieli maseczek, ale spacerowicze je nosili. Nie słyszałem o nikim, kto dostałby mandat, ale oficjalnie parki, lasy i boiska były zamknięte. W niektórych częściach miasta jeździły auta z megafonem, przez który nawoływano mieszkańców do pozostania w domach. Komunikacja miejska, poza metrem, działa, ale wyłącznie jako dojazd pracowniczy. Przepustki dostawało się w miejscu pracy. W sklepach był pełny asortyment, ale to pewnie dlatego, że na początku pandemii ludzie rzucili się na towar. Moja znajoma zrobiła zapasy na cztery miesiące. Kupiła kilkanaście kilogramów ryżu, mąki, cukru i wyposażyła się w dodatkową lodówkę na mięso. Jej największym zmartwieniem było to, że opiekunka do dzieci jest starszą osobą i odmówiła wychodzenia z domu, a, tak jak wszędzie, żłobki, przedszkola i szkoły zostały zamknięte do odwołania.

„Wszystko będzie dobrze” – napis na Teatrze w Kijowie. Zdj: Wojciech Cora

Kłopotem była dostępność testów i ich mała wiarygodność. Istniało ryzyko 15-20 proc., że test nie poda prawidłowej odpowiedzi, czy ma się przeciwciała. Tak więc, negatywny wynik testu, w zasadzie nic nie oznaczał i należało go powtórzyć. W tym momencie jest ponad 74 tys. osób zarażonych, ponad 1700 zmarłych, a blisko 40 tys. wróciło do zdrowia. Niedługo przed wyjazdem, na tetrze dziecięcym zobaczyłem zawieszony baner, że jest kwarantanna, ale żeby się nie martwić, bo wszystko będzie dobrze. I ten nastrój optymizmu czuć było w społeczeństwie. Nieraz słyszałem że „my tu pamiętamy Czarnobyl, nam corona nie straszna”.

Aleksandra Zemke, edukatorka, Barcelona, Hiszpania

Kwarantanna trwała od 14 marca. W mieście, zawsze tak gwarnym i pełnym turystów, było niebywale cicho. Krzyk mew stał się najgłośniejszym dźwiękiem, jaki można było usłyszeć na ulicy. W miejscu, w którym mieszkam, pod moimi oknami, jest bar. Codziennie dobiegały mnie z niego głosy sąsiadów. Zdarzało się, że ktoś szedł ulicą z psem, a znajomy, który dostrzegał go przez balkon zatrzymywał go nawoływaniem, żeby wymienić choć kilka zdań uprzejmości. Przez 5 ostatnich lat słyszałam głosy i śmiechy sąsiadów, a nagle nastała cisza.

Przerywały ją jedynie brawa bite codziennie o 20 dla ratowników medycznych, pracowników supermarketów i kierowców transportu miejskiego. Te kilka minut aplauzu pozwalało nam się na chwilę zobaczyć na balkonach. Machaliśmy do siebie, uśmiechaliśmy się. W pierwszych tygodniach niektórzy włączali muzykę i podrygiwali do niej wspólnie. Z czasem, górę wzięła frustracja i strach przed konsekwencjami ekonomicznymi i społecznymi, jakie nas czekają, a także strach przed samą chorobą.

Pokazaliśmy, że potrafimy radzić sobie w trudnych sytuacjach i wspierać się nawzajem – mówi Filip Żulewski, pomysłodawca facebookowej grupy Widzialna ręka

Pytasz mnie o nastrój społeczny? W pierwszych dniach mieliśmy wrażenie, że doświadczamy czegoś zupełnie abstrakcyjnego. Ale liczby rosły i bardzo szybko okazało się, że każdy z nas zna kogoś, kto stracił bliskiego lub znajomego w wyniku koronawirusa. To już nie były tylko doniesienia z mediów, to było coś, co dotykało nas wszystkich. Moja znajoma straciła kuzyna. Bliskiemu znajomemu umarła babcia. Co prawda nie w wyniku pandemii, ale jakie to ma znaczenie w obliczu tego, że nie mógł się z nią pożegnać, a rodzina nie mogła zorganizować pochówku, bo system został przeciążony. Smuci i frustruje, że system nie poradził sobie z zapewnieniem bezpieczeństwa osobom starszym. A to oni tworzyli to społeczeństwo, całe życie płacili tu podatki i w takim momencie nie mieli zapewnionego podstawowego prawa do godnej śmierci.

 

Aleksandra Zemke
W miejscu, w którym mieszkam, pod moimi oknami, jest bar. Codziennie dobiegały mnie z niego głosy sąsiadów. Przez 5 ostatnich lat słyszałam głosy i śmiechy sąsiadów, a nagle nastała cisza

Umierało tyle ludzi, że krematoria nie były w stanie spalać ciał na bieżąco. Przez moment zaczęły nawet rosnąć ceny usług pogrzebowych. Szczęśliwie, szybko pojawiły się mechanizmy regulowania cen, żeby nie okazało się, że tracisz kogoś, a pogrzeb kosztuje 3 razy więcej niż przed pandemią. Rząd ustalił także maksymalną cenę maseczki na 99 centów, żeby zablokować spekulacje cenowe. Każdemu przysługuje jedna darmowa maseczka, którą można odebrać w aptece. Trzeba je obowiązkowo zakładać w zatłoczonych miejscach. Nie ma za to zalecenia, żeby nosić rękawiczki, a odkażacze do rąk trudno dostać.

La Rambla w czasie kwarantanny

La Rambla w czasie kwarantanny. Zdj: Aleksandra Zemke

Pojawiło się sporo inicjatyw oddolnych, żeby szyć maseczki, zbierać produkty spożywcze dla osób, które znalazły się w trudnej sytuacji ekonomicznej, robić starszym sąsiadom zakupy. Jendnak oddolne oranizowanie materiałów medycznych, maseczek, fartuchów nie przybrało  takiej skali jak w Polsce. Hiszpanie mają większe oczekiwania, że to jednak rola rządu, żeby zapewnić społeczeństwu dostęp do dobrze działającej opieki zdrowotnej. Ludzie nie chcą przejmować kompetencji rządzących. Wyczuwa się nawet frustrację, że decyzje o pozostaniu w domach zostały podjęte za późno.

W początkowej fazie pandemii można było jeździć do pracy mając przy sobie zaświadczenie od pracodawcy, że podróżuje się do siedziby firmy. Po kilku dniach zakazano i tego. Jedynymi osobami, które mogły się przemieszczać po mieście byli lekarze, pracownicy sklepów spożywczych i aptek. Miasto wyszło im naprzeciw i zapewniło darmowy transport miejski. Pozostali mieszkańcy mogli wychodzić jedynie do najbliższego sklepu, apteki i śmietnika. Psa można było wyprowadzić tylko koło domu. Za nieprzestrzeganie tych zasad groziły mandaty do 30 tys. Euro, za podróżowanie miedzy miejscowościami. Policja bardzo pilnowała porządku. Nie słyszałam o tym, żeby ktoś dostał najwyższy mandat, ale takich w wysokości 600 Euro dostało wiele osób.

Magda – imię zmienione na prośbę rozmówczyni, Kair, Egipt

Jeśli będziemy pamiętać, że Egipt liczy ponad 100 mln. mieszkańców, z czego w samym Kairze żyje ponad 20 mln, to 94 500 zachorowań nie wydaje się wstrząsającą liczbą. Wyzdrowiało 41 137 osób, a zmarły 4863. Tak niska statystyka zachorowań może wynikać z kilku powodów. Pierwsza, to brak oficjalnych danych, które rząd ukrywa przed obywatelami. Drugi powód, to mała liczba wykonywanych testów, a trzeci, to młode społeczeństwo. Średnia wieku w Egipcie to 18 lat, więc jeśli osoby z tej grupy wiekowej zarażą się, to mogą przejść chorobę bezobjawowo. Tutaj, koronawirusa traktuje się jak zwykłe przeziębienie. Matki mówią dzieciom, że mają jeść pomarańcze, żeby się wzmocnić.

Wśród moich znajomych Egipcjan uchodzę za przewrażliwioną Europejkę. Z jednej strony bali się zarazić, a z drugiej, śmiali się, kiedy opowiadałam o obostrzeniach w Europie. Pamiętam rozmowę ze znajomym, który w kwietniu wybierał się pod Gizę na wesele. Kiedy wyraziłam zaskoczenie, bo wesela w tym czasie były zakazane, powiedział, że policja wydała na nie zgodę, a poza tym gośćmi mieli być jedynie ludzie z wioski. Takie tu panuje myślenie, że jeśli wszyscy w wiosce są zdrowi, to znaczy, że koronawirusa nie ma i nie będzie. Większość osób bagatelizuje problem. W Gizie, już po oficjalnym zamknięciu, nielegalnie działało 2 tys. knajp, które zamknięto po nalotach policji i nałożeniu wysokich kar.

Magda
W Egipcie koronawirusa traktuje się jak zwykłe przeziębienie. Matki mówią dzieciom, że mają jeść pomarańcze, żeby się wzmocnić.

Któregoś razu widziałam też przez okno mieszkania pannę młodą, która przyjechała do Kairu z 15 druhnami i profesjonalnym fotografem na sesję zdjęciową w parku. Parki, podobnie jak publiczne plaże, były wtedy zamknięte. Zastanawiałam się, czy była tak nieświadoma tego, co się działo, czy tak zdesperowana, że postanowiła spróbować zrealizować sesję za wszelką cenę. Finalnie została uwieczniona z koleżankami na przystanku autobusowym. W Egipcie ślub to najważniejsze wydarzenie w życiu, punkt honoru dla rodziny. Bywa, że na wesele zapraszana jest cała dzielnica.

Z okna widziałam też supermarket i tabuny ludzi, którzy z niego wychodzą. Nie ma obostrzeń, ile osób może w nim przebywać, ani zaleceń, żeby płacić kartą. W niektórych miejscach byłoby to nawet niemożliwe, bo przyjmowana jest wyłącznie gotówka. Ludzie do sklepów wchodzili bez maseczek. Sprzedawca, który podawał, warzywa miał rękawiczki, ale kasjerka już nie. Na ulicach ludzie raczej też nie zasłaniają ust. W biednych dzielnicach Kairu nikt nie przestrzega zasad higieny, która i na co dzień, kuleje. W miejscu, w którym mieszkam, gdzie standardy życia są ciut lepsze, mijałam średnio jedną na dziesięć osób w maseczce.

Transport miejski w Kairze działał. Jedynie metro nie jeździ w czasie godziny policyjnej, czyli między 20 a 6 rano. Kilka dni temu widziałam na ulicy scenę, kiedy do mikrobusa pakowało się kilkunastu chłopaków. Wszyscy bez maseczek, a w środku siedzi się jeden obok drugiego. Ciekawostką, która różniła Egipt od Europy, była dostępność papieru toaletowego. Żartowaliśmy ze znajomymi, że będziemy go wysyłać do Polski w paczkach, jako produkt luksusowy, bo tu, mogło zniknąć wszystko z półek, ale papier był nadal.

Wieczorami, kiedy zaczyna się godzina policyjna, ulice patroluje policja i wojsko. Za jej złamanie grożą wysokie mandaty – od 4 tys. funtów egipskich do kary więzienia. Dodam, że średnia pensja w Egipcie to 2 tys. funtów egipskich. W czasie Ramadanu ludzie zostawali u rodzin i znajomych na noc i w ten sposób radzili sobie ze świętowaniem. Początkowo rząd zastanawiał się, czy nie nałożyć większych ograniczeń na obywateli, niż jedynie godzina policyjna i zamknięcie uczelni, szkół, przedszkoli, restauracji, kin, targów turystycznych, ale ostatecznie nie zdecydowana się na to. Już teraz jest ogromna liczba ludzi żyjących na skraju ubóstwa, wiec gdyby pozamykano wszystkie małe biznesy, ludzie zostali by bez środków do życia. Rząd zaoferował jedynie po 500 funtów przez 3 miesiące dla ludzi prowadzących własne działalności.

Gdyby nie godzina policyjna, właściwie trudno byłoby zauważyć, że cokolwiek się zmieniło. W ciągu dnia ludzie uprawiają jogging, biegając wokół zamkniętych parków, matki spacerują z dziećmi po ulicach, ludzie robią zakupy w supermarketach. Pusto robi się o 20. Na ulicach widać jedynie policjantów, którzy rozstawiają blokady. Momentami robi się złowrogo, przerażająco, jak z horroru. Wyją bezdomne psy, a ich ujadanie miesza się z dźwiękiem syren, jadących na sygnale aut.  A potem nastaje poranek i znów wszystko wraca do normy.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Kobieta chora na COVID-19 wyszła na zakupy. Sąd wydał wyrok

Kobieta chora na COVID-19 wyszła z domu na zakupy. Teraz sąd wydał wyrok

Tabletki

Rosyjski lek na COVID-19 już w aptekach. Jego cena: równowartość średniej rosyjskiej emerytury

koronawirus, pandemia

Główny Inspektor Sanitarny o COVID-10: spodziewamy się wzrostów zachorowań w ciągu najbliższego miesiąca

Michał Domaszewski, lekarz rodzinny

Przychodzi koronasceptyk do lekarza… Czyli Michał Domaszewski o tym, jak rozmawiać z osobami, które nie wierzą w pandemię

szczepionka na grypę

Ograniczenia w zapisywaniu i wydawaniu szczepionek przeciw grypie na jednego pacjenta

Jest prototyp polskiej szczepionki na koronawirusa. Różni się od tych opracowywanych w Chinach czy USA

Jest prototyp polskiej szczepionki na koronawirusa. Różni się od tych opracowywanych w Chinach czy USA

Spirometria

Spirometria w czasie pandemii koronawirusa SARS-CoV-2. Dlaczego większość gabinetów jej nie wykonuje?

koronawirus

Stworzono lek „całkowicie neutralizujący” koronawirusa. To może być przełom w walce z pandemią

Ekspedientka nie obsłużyła klientki, która nie miała maseczki. Teraz zapadł wyrok

Ekspedientka nie obsłużyła klientki, która nie miała maseczki. Teraz zapadł wyrok

koronawirus

Ile osób bez chorób współistniejących zmarło na COVID-19 w Polsce? Są konkretne liczby

Od dziś trzy typy szpitali dla chorych na COVID-19. Jak system będzie działał w praktyce?

Od 15 września trzy typy szpitali dla chorych na COVID-19. Jak system będzie działał w praktyce?

Madison Presser

4-latka odgrywa sceny z filmowych hitów. W czasie pandemii zebrała ponad 12 tys. dolarów dla potrzebujących

Benjamin Netanjahu

Izrael ponownie wprowadza lockdown z powodu koronawirusa. Liczba zakażeń w tym kraju drastycznie rośnie

Szczepionka na COVID-19

Prawie połowa Polaków nie chce się szczepić przeciwko COVID-19. Podobnie sceptyczni jedynie Węgrzy i Rosjanie

Ludzie w maseczkach ochronnych

Padł kolejny światowy rekord zakażeń SARS-CoV-2. Gdzie jest ich najwięcej?

Szczepionki

W których krajach jest najwięcej antyszczepionkowców? Jak na ich tle wypada Polska?

Koronawirus w Polsce. Potwierdzono pierwszy przypadek ponownego zarażenia SARS-CoV-2

Koronawirus w Polsce. Potwierdzono pierwszy przypadek ponownego zarażenia SARS-CoV-2

Kobieta w maseczce

Połowa ozdrowieńców z włoskiego Bergamo wciąż nie czuje się w pełni sił

Lek. med. Dawid Ciemięga szczerze o teleporadach podczas pandemii. „Wiele osób mówi, że przychodzi do lekarza, bo w domu nie ma co robić”

Kobieta w laboratorium

Wstrzymano testy szczepionki przeciw COVID-19. Powodem groźna reakcja u jednego z ochotników

Młoda para na weselu

Zakaz tańczenia uratuje nas przed koronawirusem? Nowe restrykcje w Hiszpanii

„COVID równa się samotność”. Pielęgniarz Przemysław Błaszkiewicz pokazuje na zdjęciach, jak wygląda walka z pandemią

Europejskie Towarzystwo Oddechowe o pacjentach zakażonych koronawirusem: uszkodzenia w płucach występują po kilku tygodniach od wyjścia ze szpitala

kobieta trzyma strzykawkę z igłą

Szczepionki na grypę wyprzedają się w mgnieniu oka. Farmaceuci zgłaszają, że… jest ich jak na lekarstwo

Najpopularniejsze

Masturbacja może być jeszcze przyjemniejsza. Poznaj sposoby masturbacji

Płatki kwiatków na otwartej dłoni

Zastrzał – 7 domowych sposobów jak sobie z nim poradzić

Ból trzustki - kobieta trzymająca się za brzuch

Ból trzustki – jak boli trzustka i jak odróżnić ból trzustki od bólu żołądka?

Para na kanapie

Seks analny – co to jest i jakie są najlepsze pozycje analne?

5 rzeczy, które mężczyźni uwielbiają w łóżku

5 rzeczy, które mężczyźni uwielbiają w łóżku

Kobieta pokazuje język, na nim jest zaznaczony czerwony punkt

Krosta na języku – przyczyny powstawania, leczenie. Skąd się bierze krosta na języku i jakie ma formy?

Truskawki - produkty bogate w błonnik

Błonnik – w czym jest go dużo? Sprawdź, jakie owoce i warzywa są bogate w błonnik

kobieta, którą bolą plecy

O czym świadczy ból pod łopatką? Charakter bólu, objawy i możliwe sposoby leczenia

Lekarz siedzi przy biurku i wypisuje długopisem skierowania

Jak długo ważne są skierowania na badania lekarskie? Najważniejsze informacje, o których warto pamiętać.

Kobieta krzywi się z powodu bólu spowodowanego złamanym palcem

Jak rozpoznać złamanie palca – czyli objawy złamanego palca u ręki i stopy?

spuchnięta powieka - kobieca powieka

Spuchnięta powieka – przyczyny i leczenie opuchlizny. Domowe sposoby na opuchnięte powieki.

Kiedy występuje niskie ciśnienie i wysoki puls?

Niskie ciśnienie i wysoki puls – kiedy występują? Co to oznacza?

Wada wzroku minus czy plus? A może astygmatyzm? Rodzaje wad wzroku

Wada wzroku minus czy plus? A może astygmatyzm? Rodzaje wad wzroku

Objawy odstawienia alkoholu. Jakie są korzyści z niepicia alkoholu?

Co oznacza obniżona temperatura ciała i jakie są jej przyczyny? Kiedy spadek temperatury może być niebezpieczny?

Co oznacza obniżona temperatura ciała i jakie są jej przyczyny? Kiedy spadek temperatury może być niebezpieczny?

Orgazm - jak go osiągnąć? 10 sposobów na lepszy orgazm

Orgazm – jak go osiągnąć? 10 sposobów na lepszy orgazm