Przejdź do treści

„Nie mówcie im co będzie za rok, że będą święta, że ani się obejrzą, a dzieci pójdą do przedszkola, że jutro będzie lepiej. Jest tylko tu i teraz”

Zdjęcie: iStock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
jerzy sthur ściąga bluzę z napisem rozpacz
Jerzy Stuhr w kampanii dotyczącej nowotworów. „Zdejmij z siebie ciężar diagnozy”
„Tęczowe dzieci”, czyli macierzyństwo po stracie dziecka, niczym słońce wychodzące po burzy. Zobacz galerię dzieci niosących nadzieję
zakochana para
„Nieszczerość tylko pozornie oszczędza komuś przykrości. W rzeczywistości dostarcza jej w nadmiarze, ale z opóźnionym zapłonem”. O szczerości w relacjach rozmawiamy z psycholog Katarzyną Łapińską
Desery
Szefowie kuchni kontra rak piersi. Pink Pudding Challenge promuje zdrowe jedzenie i zapobiega nowotworom
młoda kobieta w czarnych ciuchach stoi na scenie podczas konferencji tedx
„Rak szyjki macicy jest winą chorej” – mocne słowa artystki, której choroba zmieniła życie

Do porodu jadą często zanim ciąża na dobre stanie się widoczna. Rodzą dzieci o wadze 600 czy 700 gram. A potem się boją. Drżą gdy słyszą diagnozę, bo ta może brzmieć jak wyrok. Puls przyspiesza na dźwięk telefonu, bo przecież mogą dzwonić ze szpitala. Nie śpią, nie jedzą, nie myślą o niczym innym poza tym, żeby przeżyło, żeby wytrzymało jeszcze godzinę, jeszcze dzień, jeszcze noc. „Bądź silny” – szepczą, a same opadają z sił. Są wycieńczone ciągłym strachem o życie i zdrowie dziecka, a muszą mierzyć się jeszcze z bezdusznością personelu i brakiem wsparcia. Matki wcześniaków.

Gosia, mama Dawida

„Czułam się cały czas bardzo dobrze, ciąża prawidłowa, ja młoda, zdrowa. Aż któregoś wieczora zaczął boleć mnie brzuch, pojechaliśmy do szpitala. Tej samej nocy urodziłam synka. Ważył 770 gram, szybko przewieźli go do szpitala o wyższym stopniu referencyjności. Nie mogłam go nawet zobaczyć” – mówi Gosia. Mimo tego, że była zaledwie kilkanaście godzin po porodzie, już następnego dnia pojechała do syna w odwiedziny. „Jeździliśmy tam codziennie. Tak bardzo chciałam go przytulić. Serce pękało, gdy patrzyłam na matki, które mogą wziąć swoje dzieci na ręce, a ja nie mogłam go nawet dotknąć. ” A potem wydarzyło się to, czego boją się wszystkie mamy wcześniaków, wystąpiły komplikacje. „Zadzwonił lekarz, powiedział, że Dawidowi pękło jelito, że czeka go operacja i że jego stan jest krytyczny. Pojechaliśmy tam, tak bardzo bałam się, że go stracę. Czekaliśmy pod salą operacyjną, modliłam się i nasze modlitwy zostały wysłuchane, synek przeżył. Operacja zakończyła się założeniem stomii, jej obsługa długo była dla nas wyzwaniem.”

Zdjęcie: iStock

Gosia opowiada o kolejnych dniach i tygodniach. „Cieszyliśmy się z każdego samodzielnego oddechu, ruchu nóżką czy rączką, a nawet z tego, że zapłakał.” I choć lekarze nadal pozostawali sceptyczni, młodzi rodzice wierzyli, że już niebawem będą wszyscy razem w domu. A potem nastąpił wielki dzień, po prawie dwóch miesiącach od porodu Gosia mogła wziąć swojego synka na ręce. „Pamiętam, gdy pierwszy raz zobaczyłam synka bez całej szpitalnej aparatury, był taki piękny, patrzyłam na niego i nie mogłam przestać płakać. Zaczęliśmy kompletować wyprawkę, cieszyliśmy się z każdego dodatkowego grama na wadze i odliczaliśmy dni do wyjścia ze szpitala.”

Pytam, co oprócz lęku o życie i zdrowie dziecka było najtrudniejsze. ”

To, że lekarze ciągle straszyli nas, że syn nie przeżyje. Miałam poczucie winy, myśli samobójcze. Gdyby nie wsparcie narzeczonego, nie wiem czy bym tu dzisiaj była”.

Dawid ma 5 miesięcy, jest zdrowym, pogodnym chłopcem, rozwija się prawidłowo, czeka go operacja zamknięcia stomii.

Małgosia, mama bliźniaczek

„Leżałam na sali z kobietami, które przewijały i karmiły swoje dzieci. Ja nie wiedziałam czy moje córki w ogóle żyją. Słyszałam płacz maluchów, zachwyty i gratulacje odwiedzających. Ja nie wiedziałam jak wyglądają moje dzieci. Jak się czułam? A jak się miałam czuć? Ból rozrywał mnie od środka.” Małgosia, ze względu na swój stan zdrowia, nie mogła wstawać z łóżka, nie mogła nawet pójść zobaczyć swoich córeczek przez szybę inkubatora. „Miałam bardzo duże nadciśnienie, lekarze zalecali, żeby się nie denerwować i nie płakać. Kiedyś w końcu wybuchłam, jak miałam się nie denerwować, skoro chodziło o moje dzieci?!”

Małgosia została wypisana ze szpitala w 10 dobie po porodzie, jej córeczki tego samego dnia trafiły do szpitala w innym mieście, żeby, jak powiedział lekarz, „nie zajmować miejsca w inkubatorach”.

„W tym drugim szpitalu był wyznaczony czas na odwiedziny, 15:30 -16:00. Pół godziny. Nie mogłam kangurować dzieci. Byliśmy traktowani jak intruzi. Rolą rodzica jest przyjść, zobaczyć dziecko i pójść do domu. Codziennie dojeżdżałam do dzieci, ale nie czułam się ich mamą. Bałam się, że gdy zbuduję z nimi więź, oszaleję bez nich w domu. Po kilku tygodniach przestraszyłam się własnych emocji, a raczej ich braku. Rzeczywistość bez dzieci stała się normą, funkcjonowałam jak robot, byleby tylko przetrwać dzień. Ja wtedy nie czułam nic, a to gorsze niż czuć smutek, żal czy tęsknotę. ”

Co chciałabyś przekazać osobom z najbliższego otoczenia rodziców wcześniaków? – pytam Małgosię.

Małgosia, mama bliźniaczek
Nie mówcie im co będzie za rok, że będą święta, że ani się obejrzą, a dzieci pójdą do przedszkola, że jutro będzie lepiej. Dla rodziców wcześniaków jutra w ogóle może nie być. Jest tylko tu i teraz

Bliźniaczki mają dziś 11 miesięcy i są dla rodziców prawdziwym podwójnym szczęściem.

Wiola, mama Mikołaja

„Mikołaj jest moim drugim dzieckiem, ale pierwszym, które mogą tulić w ramionach.” – zaczyna swoją historię Wiola, a potem opowiada jak pod koniec drugiego trymestru ciąży wybrała się z mężem na romantyczny wypad do SPA. W drodze powrotnej, na stacji benzynowej, odpłynęły jej wody płodowe. Wiola trafiła do szpitala, który mieścił się 3 minuty drogi od stacji i… kilkaset kilometrów od domu. Tej samej nocy, o wiele za wcześnie, na świat przyszedł Mikołaj.

 

„Odzyskuję przytomność i pytam czy syn żyje. Słyszę, że tak, że jego stan jest stabilny, że synek jest silny. Te słowa dodają mi otuchy. Czuję, że będzie dobrze. Musi być. Musi.” Wiola opowiada, że od pierwszych chwil w szpitalu personel jest nie tylko profesjonalny, ale także pomocny i empatyczny. „Lekarze cały czas informują nas o stanie zdrowia synka, odpowiadają na wszystkie pytania. Cały czas ktoś mnie pyta jak się czuję i czy czegoś mi potrzeba. Dzięki wsparciu położnych i lekarzy udaje mi się pobudzić laktację, a ja mogę zostać w szpitalu dopóki będę karmić swoim mlekiem.”

Bywają okresy, w których stan zdrowia małego Mikołaja nieco się pogarsza, ale Wiola może liczyć na wsparcie pracowników szpitala, to tym ważniejsze, że mężowi kończy się urlop i musi wrócić do rodzinnego miasta.

„Święta spędziliśmy w szpitalu. To znów zasługa personelu, pielęgniarki były cudowne!”

Wiola, zapytana o to, co jest najważniejsze, kiedy na świat przychodzi wcześniak, nie ma wątpliwości.

 

Wiola, mama Mikołaja
Pozytywne myślenie, jeszcze raz pozytywne myślenie, a potem kangurowanie. Nie bójcie się lekarzy, nie martwcie się, że czegoś nie rozumiecie, zadawajcie pytania. Zaprzyjaźnijcie się z inną mamą wcześniaka, to gwarancja 100% zrozumienia. Bardzo polecam też poradnik dla rodziców wcześniaków

Mikołaj niedawno skończył rok, jest tak pozytywnym młodym człowiekiem, jak historia jego przyjścia na świat.

Małgorzata, mama Justynki

„Córka urodziła się w 29 tc., pamiętam dokładnie co czułam, na sali z dziećmi – a ja bez. Nie wierzyłam, że mojego dziecka nie mam w brzuchu. Dopiero gdy zobaczyłam córeczkę w inkubatorze, całą w rurkach, z CPAPem, z tym całym piszczącym osprzętem… wiedziałam, że ona wygrała swoją walkę – jest z nami, żyje. I wiedziałam też, że zaczyna się dla mnie jedna z najtrudniejszych walk – walka o pokarm.”

Małgorzata opowiada o tym, jak wszystko podporządkowała rytmowi odciągania mleka – co 2-3 godziny praca z laktatorem, karmienie dziecka, sterylizacja sprzętu, kwadrans przerwy na posiłek, szybki prysznic czy chwilę snu, a potem od nowa. Dzień w dzień, przez całą dobę.

Kinga opowiada o trudnych chwilach w szpitalu i o tym, jak żyje się teraz. „U nas nie ma normalności. Nie ma spacerków i zupek gotowanych z ekologicznych warzyw, nie ma czystego mieszkania pachnącego bobasem. Jest za to rehabilitacja. Dwa dni w tygodniu jeździmy 60 km w jedną stronę. Godzinka rehabilitacji i godzina jazdy do domu. Kiedy nie jeździmy, przychodzi do nas znajoma fizjoterapeutka i ćwiczy w domu z małą. Wróciłam do pracy na pół etatu. Praca pozwala na chwilę mi się oderwać. Odpocząć. Poza tym pozwala mi opłacić dojazdy do lekarzy, utrzymać dom. Pensja męża nie wystarczyłaby na wszystko.”

 

Czy bycie mamą wcześniaka różni się czymś od bycia mamą dziecka urodzonego o czasie? – pytam Kingę, która ma również starszego synka z 41 tc. „Bycie matką wcześniaka to bycie specyficzne – widzisz więcej niż inni, czujesz też inaczej. Zwykłe rzeczy budzą wspomnienia i wywołują ból, ktoś mówi o przekłuciu uszu, a Ty widzisz ciało dziecka, całe w siniakach od igieł i wenflonów.”

Madzia ma 9 miesięcy, rehabilitowana jest w powodu wzmożonego napięcia mięśniowego, rehabilitacja coraz bardziej przybliża ją do osiągnięcia normy rozwojowej dla jej wieku.

Kasia, mama Janka

34 tc, Kasia trafia do szpitala z powodu nadciśnienia. Lekarz pyta czy chce, żeby ratować jej dziecko. Kasia się boi. Po cc trafia do sali, na której inne mamy tulą swoje maluchy. Płacze, synek jest w innej sali, w inkubatorze, a ona nie może go zobaczyć. Potem płacze też zawsze wtedy, kiedy może do niego pójść. Patrzę na niego i płaczę. Walczę o pokarm. Jestem tak rozbita, że idę do psychologa, pierwszy raz w życiu. Mówię, łkam, że tyle lat czekałam na dziecko, a teraz ktoś inny się nim zajmuje. Ja muszę pytać czy mogę go przewinąć, nakarmić. Czy naprawdę jestem matką?”

Kasia opowiada jak rzeczywistość rozmijała się z jej wyobrażeniami o macierzyństwie i opiece w szpitalu. „Pielęgniarki i położne są bardzo różne, rozmijają się w zaleceniach i sposobach opieki. Działam zgodnie z zaleceniami jednej, dostaję burę od drugiej. Czuję się niepewnie, ciągle ktoś patrzy mi na ręce, mam wrażenie, że wszyscy chcą mi udowodnić, że nie jestem dobrą matką. Unikam lekarzy, boję się, że wypiszą mnie do domu, a Jaś zostanie sam. Pytam o pobyt komercyjny, ale dowiaduję się, że mnie się nie należy. Lekarka dziwi się, że nie chcę wyjść do domu. A co w tym dziwnego, że chcę być przy dziecku? W końcu mnie wypisują, Jasiek zostaje. Wynajmujemy z mężem mieszkanie 400 metrów od szpitala, chcę być jak najbliżej syna, spędzać z nim jak najwięcej czasu.”

Zdjęcie: iStock

To jednak wcale nie jest takie proste, Kasia chce być w szpitalu każdego dnia tak długo, jak tylko to możliwe. Personel ją wyprasza, grozi, że jeśli nie wyjdzie, zostanie wyprowadzona siłą. Teraz jest tu tylko gościem. Do tego lekarze kwestionują jej wiedzę na temat opieki nad dzieckiem i starszą, że nie będzie w stanie wykarmić synka.

„Dzwonię do rzecznika praw pacjenta, składam skargę na personel. Szpital zostaje poinformowany, że mam prawo stale być przy dziecko, ordynator przeprasza, dostajemy izolatkę i jakoś trwamy do końca, w końcu możemy wyjść do domu.”

Kasia podkreśla, że matki wcześniaków muszą mierzyć się z wieloma trudnościami. Nie dość, że żyją w ciągłym strachu o życie dziecka, to jeszcze nieustannie toczą walkę – o pokarm, o możliwość bycia przy dziecku, o przyzwoite traktowanie przez personel szpitalny, o dostęp do informacji.

 

Edyta Broda bezdzietnik.pl

Jaka jest w tym wszystkim rola taty, jak ojcowie mogą wesprzeć swoje partnerki?
„Często wystarczy, że powiedzą partnerce: kocham Cię, jeśli chcesz, to płacz, nie musisz być silna. Ojcowie bądźcie stanowczy i walczcie o prawa do dziecka, kiedy matki są w rozsypce i nie myślą racjonalnie. Kobieta, której nagle przerwano ciążę i która nie jest ani emocjonalnie, ani fizycznie gotowa na poród, bardzo potrzebuje wsparcia partnera.”

Jaś ma dziś 9 miesięcy, jest zdrowy, rozwija się prawidłowo.

Dlaczego matki wcześniaków czują się winne?

W opowieściach mam, które zechciały podzielić się ze mną swoimi historiami, a których dostałam kilkadziesiąt, dominuje lęk o zdrowie i życie dziecka. Bardzo często pojawia się w nich jednak także wątek braku wsparcia ze strony personelu w szpitalu i najbliższych oraz wątek poczucia odpowiedzialności za przedwczesny poród i związanych z tym wyrzutów sumienia. Psycholog Agnieszka Sulik opowiada, że to naturalne zjawisko. „Praktycznie każda kobieta oczekująca narodzin dziecka czuje się za nie odpowiedzialna z uwagi na charakter i przebieg ciąży. Powszechnie wiadomo, że wiele czynników wpływa na rozwój dziecka w okresie płodowym m.in. dieta matki, jej styl życia, stres jaki przeżywa, a także wszelkiego rodzaju infekcje czy leki jakie przyjmuje. Lekarze zalecają spokojny, oszczędny tryb życia, zdrową, wartościową dietę oraz unikanie stresu. Poczucie winy pojawiające się u matki, która urodziła dziecko przedwcześnie jest reakcją naturalną. Wiele kobiet bardzo szczegółowo analizuje cały przebieg ciąży próbując w ten sposób doszukać się przyczyny wczesnego porodu. Mając na uwadze pierwotne poczucie odpowiedzialności, szukają tej winy w sobie, swoim zachowaniu i wiele z czynników mogą uznać za zagrażające.” – wyjaśnia.

Zdjęcie: iStock

Podobnego zdania jest psycholog Magdalena Chorzewska. „Większość kobiet będąc w ciąży ma pewne wyobrażenie na temat siebie w roli mamy. Planują jak będą rodzić, karmić, opiekować się dzieckiem itp. Przedwczesny poród burzy plany i zderza z brutalna rzeczywistością, gdzie ich dziecko musi walczyć o życie. Zbyt duża odpowiedzialność i nadmiar negatywnych emocji( mieszanka lęku, złości, bezradności, niepewności, powinności ) wpędza je w poczucie winy.

Bardzo często matki wcześniaków maja sobie za złe, że zrobiły coś nie tak w trakcie ciąży, że przedwczesny poród to ich wina.”

Jak wesprzeć mamę wcześniaka?

 „Mama wcześniaka w tej bardzo trudnej dla siebie i dziecka sytuacji przede wszystkim potrzebuje wsparcia psychicznego. Na pewno nie powinno się zostawiać jej samej. Należy okazać jej dużo zrozumienia i słuchać. Pozwolić jej mówić o swoich odczuciach, obawach i emocjach. Każda kobieta po porodzie jest wulkanem emocji, często bardzo skrajnych. Mama wcześniaka doświadcza tych emocji więcej i są one silniejsze. Ważne jest aby zachęcać ją do wyrażania tych emocji, racjonalizować jej obwinianie się i nie dopuszczać do stałego pogłębiania się poczucia winy i nasilania się lęku. Dodatkowo istotne jest wsparcie organizacyjne w okresie hospitalizacji np. w kwestii opieki nad starszymi dziećmi i domem tak aby mogła bardziej skupić się na sobie i maluszku” – mówi magister psychologii Agnieszka Sulik.

„Wsparcie matki wcześniaka polega głównie na obecności i kontenerowaniu jej emocji. Nie ma takich słów, które mogą jej pomoc, liczy się postawa i wsparcie. Ważne, żeby nie zadawać zbyt wielu pytań, nie oceniać, nie doradzać. Warto natomiast przytulić i wysłuchać. Z czasem stan matek się poprawia, mniej jest w nich lęku i poczucia bezradności. Początkowo ważne, żeby młoda mama miała się komu wypłakać lub zezłościć, tę złość trzeba czasem na siebie po prostu przyjąć.” – dodaje psycholog Magdalena Chorzewska.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

„Tęczowe dzieci”, czyli macierzyństwo po stracie dziecka, niczym słońce wychodzące po burzy. Zobacz galerię dzieci niosących nadzieję

Kobieta trzyma wynik badania usg

„Każdego dnia myślałam o ciąży, do momentu aż dostałam okres”. O przyczynach spóźniającej się miesiączki opowiada ginekolog Iwona Szaferska

Zdjęcia, które poruszają – historie, które chwytają za serce. Ogłoszono nominacje do World Press Photo 2019

Kobieta w ciąży

Czy wywoływanie porodu jest bezpieczne dla dziecka? Rozmawiamy z położną

Podejrzewasz ciążę? Sprawdź, jak najszybciej to zweryfikować. Tłumaczy ginekolog Michał Strus

kobieta w ciąży leży na łóżku, a partner całują ją w goły brzuch

Masz ochotę na seks w ciąży, ale się boisz? „Lęki i mity na temat seksu w ciąży są w wielu przypadkach nieuzasadnione” – uspokaja dr Wojciech Falęcki

kobieta w bieliźnie

Wygląd pochwy po porodzie naturalnym. Czy poród zmienia pochwę i zewnętrzne narządy płciowe?

kobieta w ciąży

Twardy brzuch w ciąży – jakie mogą być jego przyczyny i o czym to świadczy? Metody na złagodzenie dolegliwości

pacjentka dostająca znieczulenie

Znieczulenie zewnątrzoponowe metodą na szybszy powrót do zdrowia po operacji chirurgicznej. Jak przebiega i jakie są do niego wskazania?

„Mamy w naszej szerokości geograficznej bardzo dzielne kobiety. Pokoleniowo przekazywano nam, że mamy być silne”. Doula Basia Purgał o swojej pracy i mitach związanych z ciążą

O seksie półżartem, półserio. „Jak TO robić?” – nowy kanał na YouTube

Co można po okresie? Ginekolog odpowiada na najczęściej wyszukiwane w Google’u pytania