Przejdź do treści

„W Polsce kobiety stawiają sobie bardzo wysokie wymagania wobec tego, jak mają wyglądać. Są niezwykle urodziwe, a mimo to, mają bardzo dużo kompleksów” – mówi Natalia Zawada, projektantka i właścicielka marki STARSEEDS

Natalia Zawada. Zdj: archiwum prywatne
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
alkohol
Na czym polega detoks alkoholowy? Gdzie poddać się oczyszczeniu organizmu z toksyn?
kobieta w pracy
5 podstępnych odciągaczy uwagi. Zdemaskuj je i spróbuj wyeliminować
trening funkcjonalny
Trening funkcjonalny. Wystarczy 5 naprawdę prostych ćwiczeń, które pobudzą całe ciało
krowa mleczna
Alergia czy nietolerancja pokarmowa? Jak je odróżnić i jak postępować?
śmiejąca się kobieta
W zdrowym ciele zdrowy ząb. Oto, co może cię spotkać, jeśli w porę nie zadbasz o swój uśmiech

– Jako nastolatka słyszałam, że nie powinnam nosić krótkich sukienek, bo mam za długie nogi i wyglądam zbyt seksownie albo wyzywająco. Zaszczepiło to we mnie przekonanie, że nie mogę wyglądać, ani nawet czuć się za ładnie i że wręcz wypada mieć do siebie zastrzeżenia – mówi Natalia Zawada, projektantka i właścicielka marki STARSEEDS, instruktorka jogi.

Nina Harbuz: Na Instagramie napisałaś, że praca w przemyśle modowym dosłownie wyprała ci mózg i spowodowała, że oderwałaś się od swojego ciała. Co takiego się zadziało?

Natalia Zawada: Świat mody to środowisko skupione tylko i wyłącznie na wyglądzie. Kanon piękna jest w nim bardzo ściśle określony. Nie ma tu miejsca na różnorodność. Oczywiście, to się powoli zmienia, ale nadal ideałem są chodzące avatary. A z wymiarami 90-60-90 można się tylko urodzić. Jednocześnie, poznając modelki zrozumiałam, że i one muszą włożyć dużo pracy w to, żeby dorównać „ideałom” narzuconym przez środowisko, które jest bezlitosne. Z kolei słuchając kobiet z branży, pracujących po drugiej stronie obiektywu, czyli stylistek, fotografek, producentek, które były niezwykle krytyczne wobec siebie, miałam wrażenie, że nie dają sobie w ogóle prawa by czuć się piękne. Tylko dlatego, że nie są modelkami.

Natalia Zawada
Dla mnie ciałopozytywność oznacza, że szanuję swoje ciało i dbam o jego sprawność, ale jednocześnie akceptuję to, co jest dla mnie osiągalne na daną chwilę. Ciało się przecież stale zmienia, wiec nie ma sensu się do niego przywiązywać, należy je traktować tak, jak swojego dobrego przyjaciela

Ty też sobie odbierałaś to prawo?

Tak, bo jak zaczęłam słuchać tego, co mówią o sobie starsze ode mnie kobiety, to uznałam, że ze mną też pewnie jest coś nie tak. Ciekawe, że jako nastolatka byłam dużo bardziej świadoma własnego ciała, niż w momencie kiedy już pracowałam zawodowo. W wieku 13 lat, zaczęłam zdrowo się odżywiać. Na własną rękę odkryłam, bo nie było to wtedy jeszcze popularne, że mam nietolerancję pokarmową. Intuicyjnie czułam, co mi szkodzi, więc zaczęłam eliminować niektóre składniki i pilnowałam, żeby moja dieta była zrównoważona. Kiedy skończyłam 19 lat, dostałam się na studia wieczorowe na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych i równocześnie zaczęłam pracę w magazynie Twój Styl, jako asystentka stylistów. To właśnie wtedy zaczęłam ignorować moje ciało.

Natalia Zawada. Zdj: archiwum prywatne

Dzień zaczynałam od kawy, która była moim jedynym śniadaniem, na 9 biegłam do redakcji, cały dzień intensywnie pracowałam wybierając ubrania do sesji, a gdy kończyłam o 17, to dopiero wtedy miałam czas na pierwszy posiłek. Zaczęło się jedzenie w biegu, piłam najgorsze energy drinki. Nie było przestrzeni na zdrowe odżywianie, tym bardziej, że na 18 szłam na Akademię. W moim odczuciu, taki sposób życia i odżywiania się jest oderwaniem od ciała i tego, co mu służy.

Twój organizm buntował się wtedy?

Nawet jeśli przybierałam na wadze, to wówczas nie miałam większego kłopotu ze zrzuceniem nadwyżki kilogramów. Wystarczyło parę razy się przegłodzić, choć dziś wiem, że nie było to zdrowe, i już był efekt. Czułam natomiast, że mam mało energii, przez co piłam duże ilości kawy i energy drinków. Pracując w modzie ważniejszy był dla mnie outfit, makeup, stylowe fryzury i szczupła sylwetka, a nie to, jak się czułam. Przez to jednak, że po każdym przybraniu na wadze szybko wracałam do formy, nie lubiłam i nadal nie lubię wypowiadać się na temat diety i ciałopozytywności. Parę razy usłyszałam od koleżanek, że na tyle dobrze wyglądam, że nie jestem wiarygodna w tym temacie. A fakt jest taki, że żeby zachować zdrowy wygląd ciała, muszę mu poświecić sporo uwagi. Po prostu, z czasem zaczęło mnie bardziej interesować to jak się czuję, a nie czy wpisuję się w jakiś kanon. Odchudzanie zastąpiłam ruchem. Wiele zmian nastąpiło też w moim myśleniu. Mimo to, koleżanki uważały, że wypowiadając się na temat ciała i bycia w dobrej formie, robię krzywdę tym, które nie maja 175 cm wzrostu i naturalnego wcięcia w talii.

Natalia Zawada
Myślę, że kobiety nie akceptują tego jak wyglądają przez to, że porównują się do innych, zamiast dążyć do bycia lepszą i szczęśliwszą wersją siebie, jakkolwiek to może banalnie brzmi

Przykre.

Pewnie każda dziewczyna usłyszała jakiś komentarz na swój temat… W każdym razie, w pewnym momencie, stwierdziłam, że może faktycznie lepiej nie będę włączać się w dyskusje o ciałopozytywności, bo nie chcę nikogo urazić.

Czyli tylko dlatego, że masz szczupłe, smukłe i wysportowane ciało…

Ty to powiedziałaś. Ale tak, myślałam, że brak nadwagi, czy wręcz wady genetycznej odbiera mi prawo do mówienia o ciałopozytywności i ciele. To jak wyglądam, zawdzięczam systematycznemu ćwiczeniu jogi i predyspozycjom genetycznym, a te po prostu dostałam w pakiecie od mamy. Nie uważam się za ideał. Dziś po prostu wiem, kiedy dobrze czuję się ze sobą. Dla każdej kobiety to jest rzecz indywidualna. Ciężko jednak prawić o tym wśród osób, które czują się na prawdę źle w swoim ciele i wiecznie się do kogoś porównują.

Wygląda na to, że niezależnie od tego, jak wyglądamy, czy jesteśmy smukłe, czy mamy realną nadwagę, będziemy poddawane krytyce.

I będziemy oceniane, a w głowach nasze ciało zawsze będzie nie takie, jakie być powinno. Myślę, że kobiety nie akceptują tego jak wyglądają przez to, że porównują się do innych, zamiast dążyć do bycia lepszą i szczęśliwszą wersją siebie, jakkolwiek to może banalnie brzmi. Ale to ze sobą powinnyśmy czuć się dobrze, a nie imponować światu. Pamiętam, że jako nastolatka słyszałam, że nie powinnam nosić krótkich sukienek, bo mam za długie nogi i wyglądam zbyt seksownie albo wyzywająco. Zaszczepiło to we mnie przekonanie, że nie mogę wyglądać, ani nawet czuć się za ładnie i że wręcz wypada mieć do siebie zastrzeżenia.

Natalia Zawada. Zdj: archiwum prywatne

Śmiejesz się, mówiąc to, a mnie się to wydaje smutne i okrutne, bo ktoś tłamsił twoją dziewczęcość, kobiecość, naturalność. Jak sobie z tym radziłaś?

Kilka lat zajęło mi uporanie się z tym przekonaniem. W pewnym momencie życia ukryłam swoją kobiecość. Miałam w sobie wręcz dużo męskiej energii. Uważałam, że muszę się skupić wyłączcie na rozwoju intelektualnym i artystycznym. Przez pewien czas chodziłam w konstrukcyjnych ubraniach, które były dziwne, asymetryczne. Stanowiły artystyczny wyraz tego, że jestem inna i chcę się wyróżniać, ale jednocześnie całkowicie zakrywały moją sylwetkę. Chowałam się za nimi. Myślę, że ta ukryta kobiecość widoczna była też w postawie mojego ciała, zamkniętej klatce piersiowej, lekkim przygarbieniu, w sposobie poruszania i mówienia. Dopiero 4 lata temu zaczęłam chodzić na warsztaty poświęcone odnajdywaniu kobiecości, zainteresowałam się tantrą, tańcem, acroyogą, dołączyłam na spotkania kobiecych kręgów, odkryłam swój głos dzięki śpiewaniu mantr.

Czyli dopiero 4 lata temu zaczęłaś myśleć o ciele i o tym, co mu służy?

Nie, wtedy zajęłam się przywracaniem swojej schowanej kobiecości. O ciele i o tym, co się z nim dzieje zaczęłam myśleć jeszcze kiedy mieszkałam w Londynie i pracowałam w domu mody Alexandra McQueena. W tamtym czasie też nie dbałam o siebie. Nie zwracałam uwagi na to, co jem i czy jem regularnie, nie wysypiałam się. Na pierwszym planie była praca artystyczna i to, jaki projekt stworzę. Aż w pewnym momencie moje zdrowie zaczęło podupadać i w wieku 26 lat zachorowałam na ospę wietrzną, z której nie mogłam wyjść przez 1,5 miesiąca i miałam po niej powikłania. Wtedy stwierdziłam, że coś jest nie tak, tym bardziej, że czułam się potwornie osłabiona. Lekarz, do którego poszłam, zapytał mnie, czy ruszam się regularnie. Odpowiedziałam mu pytaniem, że kiedy miałabym to robić, skoro pracę zaczynam o 8:30, a kończę o północy. Moim jedynym ruchem było wtedy bieganie z piętra na piętro, żeby pokazać projekt albo do kuchni, po herbatę dla przełożonej, ewentualnie po power bars, którymi się w tamtym czasie żywiłam. Zastąpiłam nimi co prawda najbardziej plugawe fast foody i energy drinki, ale to też nie mogło być długotrwałe rozwiązanie. Pytanie doktora, coś jednak we mnie uruchomiło. Przypomniało mi, że kiedyś bardzo lubiłam jogę i chętnie bym do niej wróciła, gdybym tylko miała czas. A na tamten moment, nie miałam go, bo pracowałam od poniedziałku do soboty. I wtedy, po raz pierwszy stwierdziłam, że muszę zmienić mój styl życia i poprosiłam o przeniesienie z pełnego etatu na połówkę.

Bardzo dojrzała decyzja.

To się zadziało kilka miesięcy po tym, jak McQueen popełnił samobójstwo. Wiele osób odeszło wtedy z firmy. Ja nie chciałam podejmować gwałtownych decyzji, zależało mi na tym, żeby skończyć kolekcję, nad którą pracowałam, a przede wszystkim, chciałam dać sobie czas na zrozumienie tego, co się wydarzyło. Jak to wpływa na mnie, na moje życie i co to dla mnie znaczy. Aż zrozumiałam, że wszystkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że to czas, żebym zajęła się swoim zdrowiem i spojrzała na siebie do wewnątrz, zamiast pracować ciągle dla kogoś albo dla jakiejś idei. To spowodowało, że przestałam na pierwszym miejscu stawiać sztukę i postanowiłam pomyśleć o człowieku.

Czyli o sobie?

To też, ale od tego momentu inaczej zaczęłam myśleć o modzie. Przestałam ją traktować wyłącznie jako sposób na zrealizowanie własnej wizji artystycznej, a zapragnęłam robić rzeczy, które służą ludziom i są przyjazne środowisku. W ten sposób narodziła się moja marka STARSEEDS (www.starseeds.eco). Projektuję ubrania z materiałów ekologicznych – bambusa i bawełny organicznej albo z fusów kawy połączonych z poliestrem z recyklingu. Nie farbuję tkanin toksycznymi dla człowieka i środowiska chemikaliami, a ubrania projektuję dla kobiet o różnych sylwetkach, zamiast dla avatarów.

Natalia Zawada
W Polsce kobiety stawiają sobie bardzo wysokie wymagania wobec tego, jak mają wyglądać. Są niezwykle urodziwe, a mimo to, mają bardzo dużo kompleksów

I tym wpasowujesz się w ruch body positivity. Czemu ci na tym zależy?

Czym jest body positivity zrozumiałam po przeprowadzce do Londynu w 2008 roku. Nagle zauważyłam, że w Anglii kobiety dobrze czują się w swoim ciele, niezależnie od tego, jaki noszą rozmiar. Gdy tylko przyjeżdżał odwiedzić mnie ktoś z Polski i widział większe dziewczyny zakładające krótkie sukienki albo odsłaniające znaczne partie ciała, słyszałam krytykę pod ich adresem. Na wierzch wychodziło pokutujące w Polsce przekonanie, że tylko szczupła osoba może nosić odsłaniającą nogi spódnice. A ja się pytałam, dlaczego? Dlaczego nie może cieszyć się modą? Dlaczego ma nie nosić legginsów? Patrzyłam na Brytyjki, jak czują się we własnej skórze, jakie są radosne i zadowolone i to całkowicie zmieniło moją definicję piękna. Drugim ważnym krokiem do zmiany były rozmowy z kobietami, które przychodziły na targi modowe i dość często słyszałam od nich, że robię piękne rzeczy, ale na pewno nie mam rozmiarówki na ich sylwetkę.

A miałaś?

Miałam, co bardzo je dziwiło. Faktycznie jest tak, że producenci odzieży i projektanci składając zamówienie na uszycie modelu muszą zamówić pewną minimalną ilość egzemplarzy. Sama nie projektuję ubrań XXS i XXL, bo najlepiej sprzedają się rzeczy w  standardowych rozmiarach i gdybym chciała oferować szerszą rozmiarówkę, to odzież zalegałaby mi w magazynach. To dlatego rynek jest tak ujednolicony. To jest ta druga, smutna, prawda o tym biznesie. Gdybym mogła, to szyłabym ubrania we wszystkich kształtach, rozmiarach i długościach i do tego chcę dążyć. Myślę, że plusem jest możliwość zadowolenia bardziej indywidualnego klienta, niszowego. Na szczęście, z odzieżą rozciągliwą, taką, jaką projektuję, jest prościej, bo stwarza dużo większe pole manewru i mogę wymyślać projekty pasujące na różne, także nietypowe, sylwetki. Staram się robić ubrania, które pasowałyby na różne figury i projektując, myślę o tym, jak będzie wyglądać kobieta z szerszymi ramionami albo węższa w biodrach. Sprawdzają się rzeczy dwuwarstwowe, czyli warstwa spodnia jest obcisła, dopasowana, a wierzchnia oversize i już można nieźle bawić się modą. Jednoczenie, nie chcę, żeby to, co tworzę, wychodziło z mody po jednym sezonie, bo moje założenie jest takie, żeby ubrania były ponadczasowe.

Mieszkasz teraz na Bali. Czy widzisz różnicę w podejściu do ciała, myślenia o nim, w porównaniu z tym, jak jest w Polsce czy w Anglii, czyli w miejscach, gdzie żyłaś wcześniej?

W Polsce kobiety stawiają sobie bardzo wysokie wymagania wobec tego, jak mają wyglądać. Są niezwykle urodziwe, a mimo to, mają bardzo dużo kompleksów. Kiedy zaczęłam sprzedawać w STARSEEDS leginsy, zaobserwowałam, że w Polsce największym zainteresowaniem cieszy się rozmiar M, a w Anglii XS, choć uważa się, że Angielki są większe od Polek.

Natalia Zawada. Zdj: archiwum prywatne

Jak to rozumiesz?

Angielki tak dobrze czują się w swoim ciele, że widzą się jakby były mniejsze niż są w rzeczywistości. Polki natomiast zawsze kupią coś za dużego, byleby tylko nie podkreślało za bardzo ciała. Zupełnie niesłusznie tak źle się postrzegają i to powinno się zmienić. W Anglii ciężko spotkać osobę z kompleksami na punkcie swojego wyglądu, ale i tak ludzie są oderwani od ciała. Głownie przez sposób w jaki się odżywiają. Jedzą dużo na mieście, co oznacza, że nigdy do końca nie wiedzą, co konsumują, a do tego, mało się ruszają. Ostatnio w Wielkiej Brytanii pojawiła się moda na fitness, więc wszyscy masowo zaczęli ćwiczyć, ale wcześniej mieli to w nosie, bo Anglicy żyją z dnia na dzień. Tu, na Bali, mieszkam nad Oceanem, w wiosce surferskiej, więc jest sporo ludzi wysportowanych, mających fioła na punkcie wyglądu, ale jest też duży ruch świadomych, zdrowych joginów i ludzi, którzy chcą wybierać dla siebie zdrowie, więc ćwiczą asany, interesują się ajurwedą i wszystkim tym, co składa się na zdrowy styl życia. Takie podejście, jest mi bardzo bliskie. Dla mnie ciałopozytywność oznacza, że szanuję swoje ciało i dbam o jego sprawność, ale jednocześnie akceptuję to, co jest dla mnie osiągalne na daną chwilę. Ciało się przecież stale zmienia, wiec nie ma sensu się do niego przywiązywać, należy je traktować  tak, jak swojego dobrego przyjaciela.

Zobacz także

Pierwsze suplementy od kobiet dla kobiet

Poznaj WIMIN

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

kobieta w lustrze

Kilka słów o akceptowaniu swojego ciała

Kaya Szulczewska ogłasza promocję cellulitu

Kaya Szulczewska o cellulicie: wytrzymały, lubi być głaskany i masowany

kobieta w ciąży przy oknie

Cholesterol w ciąży – kiedy powinnaś go zbadać?

Kobieta siedzi w ręczniku i szczotkuje szczotką łydkę

Szczotkowanie ciała na sucho – jakie są korzyści? Wymienia kosmetolożka Natalia Borczyńska

kobieta

Jak mieć lepszy seks? 7 sposobów, żeby czerpać jeszcze więcej przyjemności w łóżku

Utrata miesiączki przez stres zdarza się bardzo często

Stres a okres. Utrata miesiączki przez stres zdarza się bardzo często. To niestety usypia czujność lekarzy i pacjentów

Dziewczyny przed jogą / istockphoto.com

Pani Fizjotrener: wszyscy mamy taką samą anatomię, ale tak naprawdę nasze ciała różnią się od siebie

Blondynka na zakupach / Fot. Blondynka na zakupach

Blondynka za zakupach: jako kobieta myślę o wielu rzeczach w jednym czasie. Ciężko mi się skoncentrować na jednej… Z pomocą przyszedł WIMIN!

Macierzyństwo może być dobre dla twojej kariery

Dziecko przekreśli twoją karierę? Nie wierz w to! „Macierzyństwo uczy cierpliwości i umiejętności radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych, a także sztuki negocjacji i komunikacji”

Kobieta z owłosioną pachą w kampanii Dove

Dove zrywa z wizerunkiem wyidealizowanej pachy. Nowa kampania celebruje różnorodność

Kobiety też mają wąsik! Odważna akcja społecznościowa z okazji Movember 2019 na nowo definiuje kobiece piękno

„Kończę ósmy miesiąc ciąży i wypełnia mnie lęk. Czuję się niegotowa, chciałabym jeszcze poczekać, pochodzić w ciąży jeszcze kilka miesięcy. Dlaczego się boję porodu?”

relaksująca się kobieta

6 sposobów na to, by uniknąć przeziębienia w sezonie grypowym

kobieta

„Znalezienie endokrynologa, który nie mówił mi na dzień dobry «ma pani problem z hormonami, bo jest pani otyła», zamiast «jest pani otyła przez problemy z hormonami», zajęło mi dobrych parę lat” – mówi Paulina

„Przyjaźń jest wtedy, kiedy można sobie powiedzieć wszystko. Że można komuś wyrypać prawdę prosto w oczy, a nie tylko słodzić i rzucać lakoniczne «jakoś to będzie»”

palce w krwii

Dlaczego warto mówić o miesiączce? Polki podają 12 konkretnych powodów

Magda Jaskółka / Fot. Klaudia Kurek

„Radość mam wewnątrz siebie i dzięki temu mogę się z nią dzielić”. Magdalena Jaskółka o tym, co jest ważne w życiu każdej kobiety

kobieta jedząca babeczkę

„Jedzenie jest dla nas rozwiązaniem zarówno na okoliczność smutku, jak i radości. Tymczasem powinno służyć zaspokajaniu podstawowych potrzeb” – mówi Anna Sasin, psychodietetyk, autorka książki „Głodne emocje”

„Możesz pracować nad wyglądem i osiągać wspaniałe rezultaty, ale jeśli twoje organy wewnętrzne nie działają dobrze, to wszystko na nic” – mówi Mariola Madej, instruktorka Calligraphy Health System

kobieta pijąca koktajl

„Czysta micha” wcale nie taka czysta! Dlaczego trend „clean eating” przynosi więcej szkody niż pożytku?

"Kaja Godek upodlona menstruacją"

„Kaja Godek upodlona menstruacją”. Hanna Lis i Pani Miesiączka zareagowały na wpis działaczki

Do dobrego seksu potrzebna jest akceptacja

„Do dobrego seksu potrzebna jest akceptacja, nie tylko tego, jak wyglądamy, ale też jak się zachowujemy, jak pachniemy, jak się poruszamy”

Dlaczego często łapiemy infekcje?/Istock.com

Zielona herbata – napar, który warto pić! Dowiedz się, jak wybrać najlepszą i jak dobrze ją przygotować

Cynk – gdzie go szukać? Poznaj 5 naturalnych źródeł cynku

Najpopularniejsze

8 rzeczy, których organizm kobiety nie wybacza po 30-tce

dziewczyna trzyma blistry z witaminami

11 witamin i minerałów, których potrzebujesz, gdy masz 20, 30, 40, 50 lat

Masturbacja może być jeszcze przyjemniejsza. Co robić, aby przenieść doznania na wyższy poziom?

Sandra Kubicka

Sandra Kubicka: nigdy już nie powiem, że jestem w stu procentach zdrowa, nawet jeśli kiedyś będę czuła się lepiej

Lekarz siedzi przy biurku i wypisuje długopisem skierowania

Jak długo ważne są skierowania na badania lekarskie? Najważniejsze informacje, o których warto pamiętać.

„Wyjście z toksycznego związku nie łatwe, ale jest możliwe. I trzeba to zrobić. Dla siebie”. Dr Bogdan Stelmach o niezdrowych relacjach w parze

pms

„O PMS lubi się żartować, bo to przecież tylko gorsze dni kobiety. Tymczasem u podłoża PMS leży nierównowaga hormonalna”. Jak na nią wpłynąć, tłumaczy dietetyczka i naturopatka Monika Skuza

kobieta, którą bolą plecy

O czym świadczy ból pod łopatką? Charakter bólu, objawy i możliwe sposoby leczenia

Kobieta pokazuje język, na nim jest zaznaczony czerwony punkt

Krosta na języku – przyczyny powstawania, leczenie. Skąd się bierze krosta na języku i jakie ma formy?

Mama zakleja plaster dziekcu. Na zdjeciu widoczne dłonie na drewnianym stole

Zastrzał – 7 domowych sposobów jak sobie z nim poradzić

Kobieta krzywi się z powodu bólu spowodowanego złamanym palcem

Jak rozpoznać złamanie palca – czyli objawy złamanego palca u ręki i stopy?

kobieta, leżąca na łóżku, z bolącym brzuchem

Jak rozpoznać zakażenie owsikami? Czy pasożytów można pozbyć się domowymi sposobami?

Regeneracja organizmu po odstawieniu alkoholu. Sprawdź, jakie są efekty, kiedy zrezygnujesz z weekendowego drinka

sen

Co oznacza drętwienie rąk w nocy i podczas snu?

kobieta z bólem zęba

Ropień zęba – domowe sposoby na opuchliznę

spuchnięta powieka - kobieca powieka

Spuchnięta powieka – przyczyny i leczenie opuchlizny. Domowe sposoby na opuchnięte powieki.