Przejdź do treści

„Warto jest ogrzewać chłód, aby samemu nie tracić ciepła. Czyli dawać z siebie, aby pozostać człowiekiem”

Zdjęcie: archiwum prywatne
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Hipercholesterolemia nie boli. Zrób lipidogram!
Hipercholesterolemia nie boli. Zrób lipidogram!
Madonna
61-letnia Madonna zapozowała topless. „Jesteś za stara na takie zdjęcia”
Wizyta u seksuologa / istock
Kiedy udać się do seksuolożki bądź seksuologa? Eksperci fundacji #SEXEDpl odpowiadają
Ronnie i Donnie Galyon / getty
Ronnie i Donnie Galyon, najstarsze bliźniaki syjamskie, nie żyją. Mężczyźni zmarli w wieku 68 lat
Zespół cieśni nadgarstka. Rozmowa z osteopatką Eweliną Tyszko-Bury
Zespół cieśni nadgarstka. Jak może pomóc osteopatia? Wyjaśnia Ewelina Tyszko-Bury

Ola żyje w dwóch światach. W Polsce, gdzie jest pediatrą i wychowuje dwójkę własnych dzieci, i w Afryce, gdzie w sierocińcu pomaga ponad 200 „obcym”. W obu miejscach czuje się jak w domu. Na jedną z misji zabrała swoją nastoletnią córkę. –  Jeśli ma się stać coś złego, to zdarzy się wszędzie. Dobrze jest pomagać. I dać sobie pomóc – mówi. Bo kto komu jest bardziej potrzebny: Ola misji czy misja Oli, to wcale nie jest takie oczywiste.

Ewa Kaleta: Jak się zostaje misjonarką?

Ola: Bardzo spontanicznie i niespodziewanie. Przynajmniej ja tak zostałam. Nie było w moim życiu takiego planu, żeby jechać do Afryki leczyć dzieci. Zaczęło się od tego, że przeprowadziłam się z Wrocławia do Warszawy i zaczęłam pracę w przychodni. Któregoś dnia wchodząc do pokoju socjalnego zobaczyłam przyklejoną do ściany kartkę. Było na niej napisane, że poszukiwany jest pediatra, który chciałby pomóc w sierocińcu prowadzonym przez polskie siostry zakonne. Sierociniec jest w Afryce w Zambii w miejscowości Kasisi.

Ta kartka po prostu do mnie przemówiła – tylko tak mogę to nazwać. Poczułam, że chcę tam jechać. Nigdy wcześniej nie myślałam o misjach, ale chciałam zawsze pomagać dzieciom. To wszystko. Za bardzo się nad tym nie zastanawiałam, po prostu poczułam, że muszę tam jechać. Miałam 36 lat, miałam już specjalizację, byłam pediatrą alergologiem, miałam dwoje swoich dzieci. Córka miała 10 lat a syn 6.

Co na to twoja rodzina, znajomi?

Rodzice się bali, pytali, po co mi to, dlaczego nagle podejmuję takie decyzje, o co mi chodzi. Bali się o mnie, że coś mi się stanie, że to niebezpieczne. Z dziećmi zawsze jestem szczera i mówiliśmy otwarcie o wyjeździe. Wyjazdy były krótkie, 6 tygodni. Wiedziałam, że damy radę i to przetrwamy. Codziennie na telefonach, esemesach.

 

Do Kasisi pojechałam 3 razy. Moim dzieciom zdarzało się bać o mnie, ale tłumaczyłam im, że nic mi nie grozi. Zresztą, córka na trzecią misję pojechała ze mną. Miała 15 lat, były akurat ferie, pojechałyśmy na miesiąc, więc zarwała 2 tygodnie szkoły. Dostałam od sióstr otwarte zaproszenie dla całej rodziny. Córka bawiła się z dzieciakami cały czas, spotykałyśmy się tylko na stołówce podczas posiłków. Wcale nie chciała być lekarzem. Chciała się opiekować dzieciakami, poznać je.

Pewnie słyszysz to pytanie często: nie bałaś się?

Bałam za pierwszym razem, ale wszystko minęło, kiedy wylądowałam na miejscu. Poczułam to ciepłe wilgotne powietrze. Takie przytulne. Poczułam się u siebie. Na swoim miejscu. Lęki minęły. Jak jechałam gruntową drogą przez busz dwie godziny, to byłam zdziwiona, ale nie było we mnie lęku. Do najbliższego miasta z Kasisi jedzie się godzinę. Najbliższy szpital jest w stolicy. Trudno o pomoc medyczną. Ale kiedy już się tam jest, nie patrzy się na to tak, jak tu. Tu to budzi lęk, a tam działasz w zastanej rzeczywistości, jesteś tu i teraz.

Jakie były trudności? Co cię przerosło na miejscu?

Nie można było ot tak wyjść sobie samemu z sierocińca wieczorem. Bo mogło zaatakować dzikie zwierzę. Obok były krokodyle, węże. Raz miałam spotkanie z kobrą. Zdarzało mi się czuć się trochę zamkniętą przez to, ograniczoną. Mogłam się przejść po wiosce, ale niezbyt daleko. Było fajnie, ale jednak teren i możliwości były bardzo ograniczone. Kiedy siostry to jakoś we mnie zauważały, to brały mnie na kawę do miasta. I to mi pomagało. Poznałam tam jedną siostrę, która ma ponad 90 lat, w sierocińcu jest od 40 i mówiła mi, że nie znosi monotonii. W związku z tym ciągle przemeblowuje na różne sposoby swój pokój.

Zdjęcie: archiwum prywatne

Poza tym dostałam tyle ciepła i miłości od dzieciaków na miejscu, że to przesłania wszystko inne. Lęki znikają. I to nie na zasadzie wdzięczności, że się do nich przyjechało i że się pomaga, tylko na zasadzie przyjaźni i czułości. Kiedy wsiadam do samolotu w drodze powrotnej, to już zaczynam tęsknić za nimi. Potem z czasem tęsknię mniej, wdrażam się w swoje życie w Polsce. Ale myślę o nich, dzwonię, zastanawiam się, co u nich słychać. Te momenty po powrocie są najtrudniejsze. I nie ma tu tego powietrza, mojej ulubionej ciepłej wilgoci.

Jak wyglądała twoja codzienność w sierocińcu?

Miałam mały pokój, który pełnił rolę przychodni. Codziennie miałam około 30 pacjentów, tak jak w szpitalu. W samym sierocińcu było od 200 do 300 dzieci. Doświadczyłam nowych rzeczy. Pamiętam, jak się stresowałam, jak ja sobie poradzę z diagnostyką na ciemnej skórze. I fakt, trudniej rozpoznać wysypkę, gorzej widać naczynia. 25 proc. dzieci było zarażone HIV. Chorowały na choroby, o których czytałam tylko w książkach, jak malaria. Leczyłam gruźlicę, z którą nie spotkałam się wcześniej, pracując na oddziale alergologicznym. A poza tym codzienność, małe wypadki, kaszel, ospa, rozcięta głowa do opatrzenia.

 

Poznałam też zupełnie inną kulturę i to też wyposaża, dziewczynki są osobno i chłopcy osobno, nie używają sztućców, je się rękami. Są tu i teraz, trudniej z planowaniem i przewidywaniem przyszłości. Poczułam to mocno, kiedy pojechałam na inną, czwartą z kolei misję, do Etiopii. Pojechałam ze sprzętem medycznym uczyć personel i docierać do małych miejscowości. Różnice kulturowe były bardzo wyraźne. Nie do końca miałam pewność, że będą chcieli korzystać ze sprzętu. Nie chodziło o brak zaufania do nas, tylko inne postrzeganie świata. Jeśli dziś sprzęt nie jest im potrzebny, to trudno im zrozumieć, że może przyjść taki dzień, że uratuje im życie. Ale to był zupełnie inny wyjazd, ukierunkowany na opiekę nad matkami i opieką okołoporodową.

Zdjęcie: archiwum prywatne

Tam pojawiły się w mojej głowie znaki zapytania, czy mamy prawo zmieniać ich mentalność, czy mam prawo wymagać, aby zaczęli myśleć inaczej. Czy muszą się dostosowywać do nas, nawet jeśli chcemy im pomóc i mamy jak najlepsze intencje. Niektórzy zastanawiają się, czy w ogóle misje w Afryce są potrzebne. I nadchodzi taki moment, kiedy chyba każdy o tym myśli. Ale ja pomyślałam, że jeśli mogę, to pomogę, jeśli gdzieś jestem potrzebna, to po protu tam pojadę i zrobię to, co mogę. Nie zastanawiam się, czy to Afryka, czy Polska.

Najtrudniejszy przypadek, z jakim mierzyłaś się na misji?

Dziewczynka, która miała wstrząs. Zaczynała się sepsa, była zupełnie zdana na mnie. W sierocińcu nie było karetki. Zresztą, nie byłaby w stanie jechać nawet, gdyby karetka była. Byłam tam jedynym lekarzem. Było zagrożenie życia. Miała HIV, drgawki, wysoką gorączkę. Wcześniej dwa razy przeszła gruźlicę. I udało się, przeżyła. To było medyczne wyzwanie. Ja jestem wierzącą osobą i mam w sobie przekonanie, że jest tak, jak miało być. Miałam tam być, miałam pomóc, udało się.

 

Ale nie miałam poczucia, że jestem im niezbędna. Oni sobie dają radę doskonale beze mnie. Nie czuję się niezastąpiona. Akurat wtedy miałam tam być. Ale niezbędni to oni są mnie. Trudno mi to nazwać słowami. Łączy mnie z sierocińcem wieź trudna do nazwania, szczególnie kiedy jestem tu.

Mówisz o misji jak o wolontariacie. To znaczy, że jadąc tam, nie zarabiasz pieniędzy?

Robię to za darmo. Kiedy jestem na miejscu, dostaję jedzenie i pokój na koszt sierocińca. Ale nie zarabiam na misjach.

Sierociniec w Afryce. To symbol największego braku, największych deficytów.

Misje nadają życiu sens. Czuję się człowiekiem, pełnym człowiekiem. Mam poczucie, że wszyscy jesteśmy ze sobą połączeni, że ludzie w pewnym sensie są tacy sami. Czuję się dobrze. Zastanawiam się, co mogę zrobić, żeby było jeszcze fajniej.

Kiedy patrzę na moją córkę, widzę, ile misje mogą dać. Jest pewna siebie, ma szersze horyzonty. No i jest w niej chęć niesienia pomocy, kiedy to jest potrzebne. Dziś przeczytałam takie zdanie, że warto jest ogrzewać chłód, aby samemu nie tracić ciepła. Czyli dawać z siebie, aby pozostać człowiekiem.

Nie obawiałaś się wypalenia? Patrzenia na cierpienie?

Dzieci w sierocińcu mają lepiej niż dzieci, które są na ulicy. A takie w Zambii też są, żyją w skrajnym ubóstwie, są bezdomne. W sierocińcu mają szansę, szczególnie że cała edukacja i praca sióstr skupia się na tym, żeby dzieci zostały na miejscu i zmieniały świat tam, nie skupiają się na tym, żeby znaleźć im domy poza Afryką

 

stół świąteczny

Poza tym kiedy spotykasz kogoś, komu możesz pomóc, to też od niego coś dostajesz. Misje nazwałabym taką wymianą. Między dziećmi a mną. Między siostrami a mną. Bardzo trudno jest ocenić, kto komu pomaga bardziej. Zupełnie inaczej mówi się o tym albo myśli, a inaczej się tego doświadcza. Wypalenia i zobojętnienia bałam się już na studiach, myślałam, że jak będę obcować dużo z cierpieniem, to mnie to zmieni na gorsze, stracę empatię. Ale kiedy jestem potrzebna, po prostu działam zadaniowo.

Planujesz już kolejną misję?

Tak, dostałam zaproszenie na misje jesienią na Wybrzeże Kości Słoniowej. Córka też chciała jechać, ale już wtedy zacznie się szkoła, więc niestety tym razem pojadę sama.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Mateusz Rojewski - teledysk "Ona by tak chciała, bym był zdrowy"

„Ona by tak chciała” – chory na chłoniaka Mateusz nagrał swoją wersję znanego utworu

Maja Kapłon z „The Voice od Poland” potrzebuje pilnej operacji. Lokalna społeczność prowadzi prawdziwą walkę. Dowiedz się, jak możesz jej pomóc

„Nie ma czystego altruizmu. Coś sobie po prostu tym pomaganiem kompensujemy” – mówi Kasia Nicewicz, która od kilku lat rozdaje bezdomnym herbatę i ciepłe posiłki

Pia Klemp

Pia Klemp: Nie ma takiej opcji, żebym trafiła do więzienia za pomaganie ludziom. To niedorzeczne na wielu różnych poziomach

„Ważne jest, żeby wejść na oddział z pozytywem. Jak mama przychodzi szczęśliwa, to dziecko wtedy myśli: no dobra, choruję, ale widocznie nic strasznego się nie dzieje”

„To jest naprawdę ciężka praca. Ale potrzebna. I warta szczęśliwego zakończenia” – mówi Magdalena Balcerek-Motyl z ośrodka „Ufność”

Pomaganie jest proste, a Ty jesteś dobrą osobą

Zamień granie w pomaganie. Grając w „2 The Light” wspomagasz chore dzieci

Kasia, ratowniczka medyczna: człowiek ma potrzebę, żeby znowu pod tę granicę życia i śmierci podjechać

Ile trzeba odczekać po jedzeniu, aby iść pływać? I czy to naprawdę konieczne?

Piersi nie powinny definować kobiety

Skończmy z ocenianiem kobiet przez pryzmat piersi – apeluje Kaya Szulczewska

Nieustanny stres sprawia, że czujesz się emocjonalnie wypruta? Sprawdź, jak sobie pomóc

Nie możesz skupić się w pracy? Może na to wpływać kilka czynników

Bieganie sprawi, że twoje ciało będzie umięśnione? A może wręcz przeciwnie?

dziewczyna z lodem - wakacje a koronawirus

Wakacje z koronawirusem. Jak bezpiecznie wyjechać na wczasy? Radzi Ola Dufour

Małgorzata Rozenek-Majdan po porodzie, z synem Henrykiem

„Jestem grubaską”. Małgorzata Rozenek-Majdan pokazała, jak naprawdę wygląda jej ciało po urodzeniu syna

kobieta i mężczyzna, aseksualność

Aseksualność to nowa orientacja seksualna? Tłumaczy Alicja Długołęcka

Ćwiczenia na mięśnie nóg z obciążeniem – skuteczny trening w domu

Duffy walczy o usunięcie filmu "365 dni" z Netflixa

 „Zostałam odurzona, porwana, byłam gwałcona”. Duffy walczy u usunięcie filmu „365 dni” z Netflixa

Ćwiczenia odchudzające – które są najbardziej efektywne?

Jestem po to, by razem z przyszłą mamą doprowadzić do szczęśliwego zakończenia - mówi położna Izabela Rychlik

„Jestem po to, by razem z przyszłą mamą doprowadzić do szczęśliwego zakończenia. Wymaga to zaufania ze strony kobiety. Powinna wierzyć, że mi także zależy na tym, by ujrzeć całego i zdrowego noworodka” – mówi Izabela Rychlik, położna z sześcioletnim stażem

Jennifer Aniston

Jennifer Aniston: Jeśli zależy wam na ludzkim życiu, proszę, noście cholerne maseczki

Wiesz, że codziennie szkodzisz środowisku? 5 zachowań, które musisz porzucić

Kąpiel w fontannie / unsplash

Podczas upałów pozwalasz dziecku beztrosko pluskać się w miejskiej fontannie? „Chłodzisz” je gronkowcem, salmonellą i bakteriami kałowymi

Najpopularniejsze

Kortyzol – jak go obniżyć? Objawy i przyczyny podwyższonego poziomu kortyzolu

Masturbacja może być jeszcze przyjemniejsza. Co robić, aby przenieść doznania na wyższy poziom?

Płatki kwiatków na otwartej dłoni

Zastrzał – 7 domowych sposobów jak sobie z nim poradzić

5 rzeczy, które mężczyźni uwielbiają w łóżku

5 rzeczy, które mężczyźni uwielbiają w łóżku

Para na kanapie

Seks analny – co to jest i jakie są najlepsze pozycje analne?

spuchnięta powieka - kobieca powieka

Spuchnięta powieka – przyczyny i leczenie opuchlizny. Domowe sposoby na opuchnięte powieki.

kobieta, ból

Fibromialgia – kiedy boli cię wszystko. Czym objawia się ta tajemnicza choroba?

Ból trzustki - kobieta trzymająca się za brzuch

Ból trzustki – jak boli trzustka i jak odróżnić ból trzustki od bólu żołądka?

Kobieta pokazuje język, na nim jest zaznaczony czerwony punkt

Krosta na języku – przyczyny powstawania, leczenie. Skąd się bierze krosta na języku i jakie ma formy?

Rak kości – objawy i przyczyny

Rak kości – przyczyny i objawy. Jak je szybko rozpoznać?

kobieta, którą bolą plecy

O czym świadczy ból pod łopatką? Charakter bólu, objawy i możliwe sposoby leczenia

Truskawki - produkty bogate w błonnik

Błonnik – w czym jest go dużo? Sprawdź, jakie owoce i warzywa są bogate w błonnik

Regeneracja organizmu po odstawieniu alkoholu. Sprawdź, jakie są efekty, kiedy zrezygnujesz z weekendowego drinka

Kiedy występuje niskie ciśnienie i wysoki puls?

Niskie ciśnienie i wysoki puls – kiedy występują? Co to oznacza?

Kobieta krzywi się z powodu bólu spowodowanego złamanym palcem

Jak rozpoznać złamanie palca – czyli objawy złamanego palca u ręki i stopy?

Co oznacza drętwienie rąk w nocy i podczas snu?

Co oznacza drętwienie rąk w nocy i podczas snu?