Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Płyn do mycia naczyń – wybierz eko!

Płyn do mycia naczyń – wybierz eko!
Uwaga na chemię w płynie do mycia naczyń. Zdjęcie: shutterstock

Jasne, że zmywarki są już dziś w większości domów. I dobrze, bo bardziej to ekologiczne i ekonomiczne niż zlewozmywakowanie. Ale jeśli już myjemy naczynia tradycyjnie, a to zdarza się każdemu, powinniśmy wiedzieć, co zawiera tradycyjny płyn…

Nie każdy ma w domu zmywarkę, ale nawet szczęśliwi jej posiadacze nie umyją w niej drewnianych łyżek, desek do krojenia, kryształowych kieliszków i zastawy po babci. Zacznijmy więc od zlewozmywaka. Rękawiczki to podstawa. Wiem, że nie zawsze nam się chce do umycia jednej łyżki je zakładać, ale gładkie dłonie to nie tylko zasługa dobrego kremu, to także to, jak chronimy ręce w czasie prac domowych. Zawsze, gdy do ręcznego mycia naczyń założymy rękawiczki, unikniemy przesuszenia skóry rąk.

Chemia w płynie

Nawet jednak mając ochronne rękawiczki, powinniśmy przyjrzeć się składnikom płynu do mycia naczyń. Ktoś kiedyś napisał, że nie ma co się przejmować listą składników żeli pod prysznic i szamponów, bo w sumie skład jest podobny do płynu do mycia naczyń. Cóż, nie widziałam jeszcze łazienki, w której na wannie stoi płyn do mycia naczyń, ale zgadzam się z tym stwierdzeniem. Dlatego nie używam popularnych żeli pod prysznic ani szamponów i uważnie studiuję listę składników owych przed zakupem. Wróćmy jednak do kuchni.

Głównym składnikiem płynu do mycia naczyń są środki powierzchniowo czynne. Składają się na nie emulgatory, środki zwilżające, pianotwórcze i detergenty. Nie będziemy analizować wszystkich po kolei, ale powinniście wiedzieć, że pod tym hasłem mogą się kryć sztuczne zapachy, barwniki, konserwanty i mnóstwo innych składników, które w najlepszym wypadku powodować będą alergie, a w najgorszym mogą się okazać rakotwórcze. W wielu płynach do mycia naczyń na liście składników znalazłam konserwant o skomplikowanej nazwie Benzisothiazolinone. Komisja Europejska dwa lata temu wydała opinię na jego temat. Konkluzja? Owszem, jest bezpieczny w dopuszczalnym (bardzo niewielkim) stężeniu, ale problemem jest jego potencjał uczulający. Oznacza to, że konsumenci dostają uczulenia, alergii kontaktowej i alergicznego zapalenia skóry wynikającego z kontaktu z produktem zawierającym Benzisothiazolinone. A więc uwaga na ten konserwant!

Natomiast w zeszłym roku Cosmetics Europe (europejska organizacja sektora kosmetycznego) zaleciła europejskim koncernom kosmetycznym zaprzestanie stosowania w swoich produktach  składnika o nazwie Methylisothiazolinone. Zalecenie niestety nie jest wiążące i producenci nie muszą się do niego stosować, ale można się spodziewać, że w ciągu kilku następnych lat Komisja Europejska będzie rekomendowała całkowite wycofanie z rynku tego składnika, co – zapewne – zostanie wdrożone w życie na mocy odpowiedniej dyrektywy. Zanim to jednak nastąpi, Cosmetics Europe nieśmiało apeluje do koncernów kosmetycznych, żeby nie stosować Methylisothiazolinone w produktach niespłukiwanych. Niby nic, ale teraz wyobraźcie sobie, że dozwolone stężenie tego konserwantu wynosi obecnie 0,01 proc. Nie wydaje się to dużo, a jednak sprawa jest poważna, skoro nawet taka znikoma ilość okazuje się szkodliwa dla naszej skóry. Po co tyle o tym piszę? Bo Methylisothiazolinone jest równie popularnym konserwantem stosowanym w płynach do mycia naczyń. Rozumiem, że ktoś może powiedzieć, że to produkt, który się spłukuje, a więc nie zostaje na skórze. Oczywiście. Możecie ryzykować. Ja wolę ekologiczne płyny do mycia naczyń. Zamiast chemicznych środków powierzchniowo czynnych wybieram związki pochodzenia roślinnego. Zamiast sztucznych zapachów – naturalne olejki eteryczne. I unikam alergizujących konserwantów.

Jak je znaleźć? Nie przestawać czytać listy składników kupowanych produktów i szukać ekologicznych certyfikatów (np. ecolabel, ecocontrol, ecogarantie). Hasło sensitive czy delikatny dla skóry rąk do mnie nie przemawia, za to lista składników – zawsze. 


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij