Przejdź do treści

Musztarda nie tylko po obiedzie

Musztarda nie tylko po obiedzie
Ziarna gorczycy, głównego składnika musztardy, już od niepamiętnych czasów uznawane były za lekarstwo. Ilustracja: Julia Szostak
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Polskie nastolatki uważają się za grube. Badania pokazują co innego
Ginekolog Michał Lipa o tym, jak i kiedy można ocenić długość i wagę dziecka
Chemioterapia: kobiety silniej odczuwają skutki niż mężczyźni
Mama Ginekolog: nie sprawdzajcie w ulotkach, czy dany lek można stosować w trakcie karmienia piersią
michał domaszewski
Dr Michał Domaszewski: nie bójmy się odpoczywać, kiedy chorujemy

Znam pewnego miłośnika musztardy, który nie wyobraża sobie bez niej kromki chleba z wędliną. Musztarda – tak popularna przyprawa – to nie tylko smaczny dodatek. Jej charakterystyczny ostry smak to nie tylko doznanie dla podniebienia, ale też – tak! – lekarstwo dla żołądka.

Ziarna gorczycy, głównego składnika musztardy, już od niepamiętnych czasów uznawane były za lekarstwo. Leczą niestrawność, zaburzenia trawienia, działają antybakteryjnie i przeciwzapalnie, pomagają także w odtruwaniu organizmu z toksycznych substancji. Musztarda sprawia, że tłuste mięsa stają się lżej strawne. Nie wszyscy wiedzą, że musztarda uznawana jest także za afrodyzjak, bo podkręca libido i zwiększa ukrwienie narządów płciowych.

Najsmaczniejsza, oryginalna musztarda pochodzi oczywiście z Dijon – niewielkiego miasta we Francji, gdzie do ziaren gorczycy dodaje się moszcz winny zamiast stosowanego wcześniej octu. Niestety, większość musztard Dijon, jakie docierają do Polski, ma niewiele wspólnego z pilnie strzeżoną od wieków francuską recepturą. Dobra musztarda to ziarna gorczycy, ocet winny, cukier i sól. Pomysłowi producenci rozpoczynają manipulacje już od octu. Zamiast winnego stosują tańszy ocet jabłkowy czy spirytusowy. Zamiast cukru dodają powodujący tycie syrop glukozowo-fruktozowy, ewentualnie syrop z palonego cukru. Musztarda zupełnie niepotrzebnie wzbogacana jest także często winem.

Uważajmy także na kremy musztardowe, które ładnie wyglądają w słoiczku, ale z pewnością nie ułatwią trawienia. Wręcz odwrotnie. Głównym składnikiem pewnego „wynalazku”, który figurował jako musztarda na półce sklepowej, był olej roślinny. Do oleju dodano wodę, ocet z białego wina, cukier, żółtko, modyfikowaną skrobię kukurydzianą, sok z cytryny i dopiero ziarna gorczycy. Nie obyło się bez regulatorów kwasowości, substancji konserwujących, zagęszczających i barwników. Wśród konserwantów prym wiodą dwutlenek siarki (E220) i wodorosiarczyn sodu (E222), więc zamiast dobrego trawienia możemy się spodziewać zapalenia oskrzeli, astmy oskrzelowej i podrażnienia skóry.

Najzabawniejszą listę składników miał produkt rodem z Francji, który wedle podanej na opakowaniu informacji dystrybutora składał się z nasion… musztardy. Z Dijon czy nie, zanim musztarda wyląduje w naszym koszyku, sprawdźmy, czy nasiona gorczycy zajmują należyte miejsce na liście składników (najlepiej drugie w kolejności) i czy nie ma tam niepotrzebnych dodatków chemicznych. Wówczas będziemy cieszyć się nie tylko jej charakterystycznym smakiem, ale też dobroczynnymi właściwościami zdrowotnymi. Na zdrowie, musztardożercy!

 

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Zostań profesjonalnym etykietoznawcą – cz. 2

Zostań profesjonalnym etykietoznawcą

Jak kupować sok malinowy?

4 noworoczne postanowienia kosmetyczne

Czego nie powinna zawierać odżywka do włosów?

Jak kupić dobry ocet balsamiczny?

Zdrowe jedzenie – co to właściwie jest?

Zdrowe jedzenie – co to właściwie jest?

Jak kupować mleko?

Jak kupować mleko?

Chrupkie pieczywo – zdrowe czy jednak nie?

Chrupkie pieczywo – zdrowe czy jednak nie?

Kupujemy dobry dżem

Kupujemy dobry dżem

Kawa o idealnej porze

Kawa o idealnej porze

Miód – jak wybrać prawdziwy?

Miód – jak wybrać prawdziwy?