Przejdź do treści

Ekocertyfikaty – bezpieczeństwo gwarantowane

Ekocertyfikaty – bezpieczeństwo gwarantowane
Ilustracja: Julia Szostak
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Cytologia – zwróć uwagę na to, czym masz pobierany materiał
płaczące dziecko
Zimne powietrze na obrzęk krtani. 31-letnia matka uratowała swoje dziecko za pomocą zamrażarki
Sałatka: sałata, burak, fiołek trójbarwny
Jadalne kwiaty, które mogą być trujące
mężczyzna w koszulce z kieszenią na piersi, w której siedzi dziecko
T-shirt, który ułatwia ojcom zajmowanie się dzieckiem
Uczestniczki kampanii Rimmel #iwillnotbedeleted
Red Lipstick Monster, Rita Ora i Cara Delevingne w światowej kampanii przeciwko hejtowi

Certyfikat ekologiczny to dobra rzecz. Jeżeli nie mamy ochoty szukać listy składników na opakowaniu kosmetyku, możemy mu zaufać, bo gwarantuje bezpieczeństwo stosowania i to, że kosmetyk nie jest „naturalny” tylko z nazwy. Ale producenci są sprytni, więc warto zachować czujność.

Żeby sprawdzić, czy kosmetyk jest dla nas odpowiedni i nie zawiera szkodliwej chemii, najlepiej przeczytać listę składników na opakowaniu. W przypadku jednak niewielkich opakowań (tusze do rzęs, pomadki) często znajdziemy jedynie odesłanie do listy składników (ilustruje to obrazek z palcem na książce), którą powinniśmy otrzymać od sprzedawcy. Próbowałam kilka razy zapytać o taką dodatkową listę składników, ale przeważnie ekspedientki były zdziwione moim zapytaniem i nie wiedziały, o co w ogóle mi chodzi.

Dlatego właśnie warto sięgać po kosmetyki z certyfikatem. Taki certyfikat gwarantuje, że kosmetyk nie zawiera szkodliwych konserwantów ani innych składników podejrzewanych o rakotwórcze właściwości. Certyfikowane kosmetyki nie są testowane na zwierzętach ani nie zawierają składników testowanych na zwierzętach. Jest to o tyle ważne, że czasami producent kremu chwali się, że ów krem nie był testowany na zwierzętach, gdy tymczasem jego składniki były. Certyfikat gwarantuje też, że rośliny użyte do produkcji kosmetyków pochodzą z upraw ekologicznych i nie są genetycznie modyfikowane.

Nazwy do zapamiętania

Ekocertyfikaty – bezpieczeństwo gwarantowane

Ilustracja: Julia Szostak

Certyfikaty wydawane przez poszczególne kraje różnią się nieznacznie wymaganiami – niemniej jednak warto zapamiętać nazwy tych najpopularniejszych. Najpopularniejszym w Europie jest niewątpliwie francuski Ecocert. Choć powstał we Francji, dziś jest międzynarodową organizacją działającą w ponad 80 krajach świata. Ten znaczek pojawia się coraz częściej także na kosmetykach polskich firm, które starają się sprostać coraz większym wymaganiom konsumentów. W Niemczech z kolei popularny jest certyfikat BDIH, który powstał w połowie lat 90. we współpracy z czołowymi niemieckimi producentami kosmetyków naturalnych. Kosmetyki z tym certyfikatem znajdziemy w popularnych drogeriach w Niemczech i w Polsce. W Wielkiej Brytanii w 1973 roku powstała organizacja non profit Soil Association Certification, która przyznaje certyfikaty ekologiczne gospodarstwom i przedsiębiorstwom spełniającym wyznaczone ekologiczne standardy. Wymagania Brytyjczyków są dużo wyższe niż ustawodawstwo brytyjskie i unijne. Najbardziej restrykcyjne wymagania w porównaniu do obowiązującego prawa mają Amerykanie. Certyfikat USDA Organic to spełnienie surowych norm wyznaczonych przez Amerykański Departament Rolnictwa, który wyznaczył uregulowania zarówno dla farm, jak i dziko rosnących roślin. Nie toleruje się roślin modyfikowanych genetycznie, testowania na zwierzętach, sztucznych kolorów i zapachów, oleje roślinne są tłoczone wyłącznie na zimno, a składniki pozyskiwane są w sposób przyjazny dla środowiska.

Uwaga na ekościemę!

Ekocertyfikaty – bezpieczeństwo gwarantowane

Ilustracja: Julia Szostak

Producenci kosmetyków są jednak sprytni i czasami próbują nas oszukać. Chwalą się na opakowaniu, że krem nie zawiera sztucznych zapachów i olejów mineralnych, a tymczasem jest konserwowany pięcioma parabenami. Albo na opakowaniu czytamy, że to linia „eco”, 100% naturalne ekstrakty, a w składzie DMDM Hydantoin (pochodna rakotwórczego formaldehydu) i Triethanolamine (silnie zasadowa substancja, toksyczna dla skóry). Nie dajmy się również zwieść hasłom typu „produkt naturalny”, „certyfikowane ekologicznie składniki”. Napis na kremie „zawiera masło karite”, a obok znaczek Ecocert nie oznacza, że cały produkt ma ekologiczny certyfikat, tylko jeden składnik, a reszta zwykle ma niewiele wspólnego z Ecocertem. W Stanach Zjednoczonych takie praktyki zostały określone mianem „greenwashing”, czyli (w moim wolnym tłumaczeniu) ekościema. Oglądajmy dokładnie opakowania. Żaden certyfikat ekologiczny nie akceptuje formaldehydów, sztucznych zapachów i rakotwórczych konserwantów. Nie dajmy się nabrać na byle ekowabik. Nasza skóra nam za to podziękuje.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

5 naturalnych źródeł magnezu

5 naturalnych źródeł magnezu

Jak naturalnie zadbać o włosy?

Akcja regeneracja

Najważniejsze dla skóry po lecie? Nawilżanie!

Uroda w pigułce

Jak kupować mniej ubrań?

Letni demakijaż

Eko made in Poland – cz. 2

Eko made in Poland – kosmetyki naturalne polskich producentów

10 ekokosmetyków idealnych na lato

Miód – jak wybrać prawdziwy?

Miód – jak wybrać prawdziwy?

Kosmetyczne nowości na rynku eko

6 sposobów na jesienną pielęgnację