Przejdź do treści

Dlaczego wciąż jestem singlem?

Ilustracja: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
miód, propolis
Propolis może mieć działanie przeciwnowotworowe
ruch uliczny, samochód, autobus, dym z kominów
„Smog ma wpływ nie tylko na kobietę w ciąży, ale także na jej dziecko” – mówi Emilia Piotrowska z Warszawskiego Alarmu Smogowego
pluszaki zaprojektowane przez dziecko dla ikea
8-latka z Polski finalistką w światowym konkursie IKEA
Gaydos i Nergal w sesji
Melanie Gaydos. Modelka, które zainspirowała Nergala
Kobieta w ciąży, która układa dziecięce ubranka
Matki częściej cierpią na depresję poporodową, jeśli mają syna? Ginekolog komentuje

Singielstwo dla jednych jest wyborem, dla innych wyrokiem. To jednocześnie styl życia, który staje się coraz popularniejszy – a przynajmniej coraz bardziej rozpowszechniony – w krajach Zachodu. Co sprawia, że wielu z nas żyje w pojedynkę?

Życie singla jest zarówno trudne, jak i wygodne. Trudne – bo samotność to nic przyjemnego. Wygodne – bo brak partnera to również brak zobowiązań, większa możliwość realizacji założonych celów i ogólny „święty spokój”. Niektórzy singielstwo traktują jako stan przejściowy, inni wybierają je po nieudanym związku, jeszcze inni tkwią w nim „z konieczności”, bo nie potrafią znaleźć wymarzonej drugiej połówki. Są też tacy, dla których to optymalny styl życia, bo zwyczajnie dobrze czują się w samotności

[sticker]

To ogólny obraz zjawiska, znany z życiowego doświadczenia, rozmów ze znajomymi czy lektury tekstów prasowych. A co mówią na ten temat badania?

Singli nieustannie przybywa

W 2014 r. GUS szacował liczbę żyjących w Polsce singli na 5 milionów. Według statystyk za rok 2017 „samotników” jest już 7 milionów. Stanowią oni aż 26 proc. dorosłego społeczeństwa nad Wisłą, a ich odsetek ciągle rośnie, szczególnie w gronie osób po trzydziestce. Na Zachodzie singielstwo jest jeszcze bardziej rozpowszechnione. Według danych ONS (brytyjski odpowiednik GUS) za rok 2016 aż 34,5 proc. dorosłych mieszkańców Wysp nigdy nie zawarło związku małżeńskiego lub nigdy nie zamieszkało razem z partnerką bądź partnerem. W USA odsetek singli wśród osób między 18. a 24. rokiem życia wynosi 64 proc. Średnia dla Europy, według danych Eurostatu za 2013 r., to 31,7 proc. – taki jest odsetek jednoosobowych gospodarstw domowych w krajach unijnej dwudziestki ósemki.

Trend związany z życiem w pojedynkę związany jest ze zmieniającymi się standardami kulturowymi. Na Zachodzie coraz mniejszą rolę w życiu społecznym odgrywa rodzina i wartości określane mianem tradycyjnych. To sprzyja tkwieniu w stanie singielstwa lub świadomemu obieraniu tej drogi. Nieco inaczej jest nad Wisłą, gdzie presja społeczna dotycząca życia w związku jest znacznie większa. W udzielonym kilka lat temu wywiadzie prof. Zbigniew Lew-Starowicz stwierdził, że w Polsce osoba wybierająca bycie singlem „jest przytłoczona polską rodzinnością”, ponawiającymi się pytaniami o dzieci, zamiar wejścia w stały związek. Obyczaje jednak się zmieniają, szczególnie w dużych miastach, gdzie mieszają się rozmaite wzorce kulturowe. To właśnie tam żyje najwięcej singli. Zazwyczaj są to osoby w wieku od 25 do 40 lat, pracujące w korporacjach. Dlaczego żyją samotnie?

Samotni z „konieczności” i z wyboru

Szczegółowych odpowiedzi na to pytanie jest zapewne tyle, ilu singli – bo każdy powód wynika z indywidualnych uwarunkowań życiowych i osobowościowych. Jednak w zgrubnym ujęciu przyczyny życia w pojedynkę dają się zaklasyfikować do znacznie mniejszej liczby kategorii. Taki wysiłek podjął prof. Menelaos Apostolou z Uniwersytetu w Nikozji. Wykorzystał w tym celu zasoby internetowe, a konkretnie 13,5 tys. komentarzy w serwisie społecznościowym Reddit (anglojęzyczny odpowiednik Wykopu). Stanowiły one odpowiedzi na postawione w poście pytanie: „Guys, why are you single?”, czyli „chłopaki, dlaczego żyjecie w pojedynkę?”.

Apostolous wybrał z tej masy wypowiedzi 6794 komentarzy i przypisał je do 43 kategorii. A właściwie 42, bo ostatnia nosi nazwę „inne”. Okazuje się, że najczęstszą przyczyną samotności u mężczyzn jest negatywna ocena swojego wyglądu. 622 „respondentów” postrzegało się jako nieatrakcyjnych dla kobiet, np. z powodu niskiego wzrostu lub ogólnej urody. Drugim najczęstszym powodem singielstwa okazała się niska samoocena i brak pewności siebie. Wśród 544 odpowiedzi zaklasyfikowanych do tej kategorii pojawiły się m.in. głosy dotyczące poczucia własnej bezwartościowości, wyalienowania.

Te reakcje dają dość ponury obraz na temat stanu emocjonalnego osób żyjących w samotności. Pokazują, że singielstwo często nie jest wyborem, ale raczej czymś w rodzaju wyroku –  a przynajmniej tak jest postrzegane. Jednak pojawiają się również wypowiedzi świadczące o tym, że samotność dla wielu osób jest wyborem – choć często pasywnym. Tak jest w przypadku osób z trzeciej kategorii (514 odpowiedzi), które jako powód podają niski wysiłek w staraniach o nawiązanie relacji z drugą osobą. Kolejna grupa „respondentów” (424) deklaruje, że po prostu nie jest zainteresowana wchodzeniem w związek. Inni twierdzą, że brak im okazji do nawiązania znajomości (319), jeszcze inni mają „inne priorytety” (309) lub są „zbyt wybredni” (294). Badanie Apostolousa zostało opisane na łamach „Evolutionary Psychological Science”. Z pełną listą kategorii można zapoznać się pod tym adresem.

Ilustracja: shutterstock

Stan przejściowy z wizją na związek

Niestety, badanie nie daje wglądu w przyczyny singielstwa kobiet. Można jedynie podejrzewać, że przynajmniej częściowo pokrywają się one z tymi, które dotyczą mężczyzn. Z sondażu przeprowadzonego przez TNS Pentor na zlecenie serwisu Sympatia.pl wynika, że dla ponad połowy singli obu płci samotność jest wyborem. Jako powód podają oni brak potrzeby bliskości lub obawę przez zranieniem. Zaskakujące, że większość żyjących w pojedynkę jako najcenniejszą wartość wymienia rodzicielstwo. Świadczy to o traktowaniu singielstwa jako stanu przejściowego. Jako główną zaletę samotności single wskazują wolność, jako główną wadę – brak towarzystwa.

Jeszcze ciekawsze wnioski płyną z innego badania: „Pokolenie singli”, również zrealizowanego przez portal Sympatia.pl, tym razem we współpracy z Uniwersytetem Łódzkim. Wynika z niego, że większość polskich singli to katolicy (95 proc.), z których ponad jedna trzecia regularnie chodzi do kościoła, a ponad dwie trzecie za największą wartość w życiu uważa rodzinę. Co znamienne, aż 96 proc. respondentów przyznało, że poszukuje stałego związku, a samotność traktuje jako stan przejściowy. To obraz nieco odmienny od tego, który ukazuje analiza autorstwa prof. Apostolou. Również dlatego, że w wymienionych opracowaniach zastosowano odmienną metodologię.

Badanie oparte na wątku dyskusyjnym w Reddit pokazuje, że single płci męskiej często tkwią w samotności z powodu niskiej samooceny, której czasem (często?) towarzyszy znikoma chęć dokonania zmian w swoim życiu. Większość z nich jest jednak potencjalnie zainteresowana nawiązaniem bliskiej relacji z kobietą. Badania z rodzimego podwórka nie podważają tych obserwacji. Wskazują jednak, że zdecydowana większość z nas bardziej ceni życie w związku – i dąży do niego w dłuższej perspektywie. Nawet jeśli po drodze musi uporać się z szeregiem problemów emocjonalnych lub życiowych.

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

5 sposóbów na problemy z płodnością u mężczyn

Ciemna strona inteligencji emocjonalnej

Nie usuwaj migdałków! (Chyba że naprawdę musisz)

Tylko nie wstawaj lewą nogą

Piwko po treningu? Lepiej nie…

Dr Google cię nie wyleczy

Nie odkrywaj swojej pasji – stwórz ją

Inteligencja jako źródło cierpień

Depresja jako stan zapalny

Żywność przeciwko alergii

Przepis na lidera: skromność z… narcyzmem

Dbaj o zdrowie bez przesady