Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Slow Motion

Praktyka wdzięczności

Praktyka wdzięczności
Ilustracja: Luiza Kwiatkowska | www.behance.net/luilula

Jaka jest najprostsza droga do szczęścia? Pieniądze, kariera, miłość? Nic z tych rzeczy! Długotrwałe poczucie szczęścia może zapewnić nam wdzięczność. Tyle że to nie takie proste, gdyż mamy naturalną skłonność do niedostrzegania spełnionych potrzeb i oczekiwań i trudno nam skontaktować się z poczuciem pełni i obfitości, które może mieć każdy z nas.

Przykład? Proszę bardzo. Przyjaciel wrócił z Hawajów i mówi: „Fajnie było, ale po powrocie koszmar. Już nawet nie pamiętam o tych wakacjach.” I opowieść o koszmarze ciągnie się przez kwadrans. Próbuję dopytać o wyprawę życia, a on opowiada o tym, jak lecąc z jednej bajkowej wyspy na drugą, zostawił w samolocie Kindla. Ani słowa o widokach, palmach, legendach. Zamiast fascynującej opowieści o raju wysłuchałam monologu niewdzięcznika. Ręce mi opadły.

To wielka sztuka cieszyć się tym, co mamy, lub tym, czego doświadczamy. Zwykle jednak albo nie dostrzegamy obfitości, która jest naszym udziałem, albo ciągle nam mało, albo wychodzimy z założenia, że się nam należy. Taka optyka jest jak kawałek diabelskiego lustra w oku z baśni Andersena - zatruwa nasze serca i umysły i skutecznie uniemożliwia przeżywanie radości. Nie pozwala zwolnić w nieustannym pościgu za tym co większe, lepsze, nowsze. Tej pogoni stale towarzyszy niezadowolenie i niespełnienie. Widzimy to, czego nam brak, zamiast być zadowolonymi z tego, co już mamy. Trawa nie jest dostatecznie zielona, partner nie do szaleństwa zakochany albo praca niedobrze płatna. A gdyby tak spojrzeć na to z innej perspektywy? Trawa wyrosła bujna i zielona, jak to dobrze, że nie żyjemy w rejonie dotkniętym suszą. Partner kocha tak, jak potrafi, może warto wreszcie podziękować mu za to, że z nami wytrzymuje? Praca jest, a to już powód do zadowolenia, wiec może zamiast narzekać na niskie zarobki, skierować swoją energię na nowe pomysły, które przyniosą uznanie i premię.

Czy rzeczywiście można nauczyć się bycia wdzięcznym? Można, bo to w gruncie rzeczy nic innego jak umiejętność doceniania małych wielkich rzeczy, zwykłych niezwykłych cudów i codziennych niecodziennych chwil. Jak to zrobić? Warto zacząć od tego, żeby każdego dnia zaraz po obudzeniu powiedzieć „dziękuję”. Dziękuję za to, że zadzwonił budzik, bo to znaczy, że żyję. Dziękuję za to, że jestem zdrowy, bo mogę bez niczyjej pomocy wziąć prysznic. Dziękuję za to, że świeci słońce, bo to znaczy, że wstał nowy, piękny dzień. Dziękuję za to, że obudziły mnie dzieci, które wpadły z piskiem do sypialni, bo to znaczy, że mam wspaniałą rodzinę. Dziękuję za to, że mogę przygotować dla wszystkich śniadanie, bo to znaczy, że mamy co jeść. To niesamowite, ale ten prosty zabieg, zwykłe „dziękuję”, zupełnie odmienia perspektywę. Nawet u zgorzkniałego malkontenta może wywołać uczucie ciepła w okolicy serca. Więc jeśli masz nie najlepszy nastrój, po prostu zrób to - powiedz „dziękuję” na głos albo w myślach. Efekt może Cię bardzo zaskoczyć. 


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij
Pytania zadane przez innych użytkowników
SWIECA zapytał(a) 6 sierpnia 2014
Pytanie dotyczy artykułu Praktyka wdzięczności
Witam ,chodzi o ta prakyyke wdziecznosci bardzo dobry artykul i trafiony w sam problem wielu ludziale pytanie brzmi jak reagowac na narzekania ludzi a ze pogoda nie taka a nie mamy na nia wplywu a ze nic mi sie nie chce robic ciagle jest jakis problem i taka aura udziela sie innym?

Polecane wpisy

Festiwal narzekania

Marta Witkowska

Puść to

Kasia Bem

Najpopularniejsze wpisy