Przejdź do treści

Czy czujesz, że twoja praca ma sens? „Z badań wynika, że tylko 14 proc. Polaków jest zaangażowanych w swoją pracę. To jest absolutnie przerażające!” – mówi Dobrosława Gogłoza

Dobrosława Gogłoza - założycielka serwisu Doing Good - Hello Zdrowie
Dobrosława Gogłoza - założycielka serwisu Doing Good, który pomaga znaleźć pracę w branżach działających na rzecz ludzi, klimatu, rozwoju demokracji / fot. archiwum prywatne
Podoba Ci
się ten artykuł?
Podoba Ci
się ten artykuł?

– Jest taka klasyczna anegdota: trzech pracowników, wszyscy robią to samo. Jeden wydaje się szczególnie zmęczony i na pytanie: „Co robisz?” odpowiada, że układa cegły. Drugi, trochę bardziej żwawy, mówi: „Stawiam mur”. A trzeci podśpiewując, odpowiada: „Buduję katedrę”. Myślę, że dziś to jest zadanie dla szefów i zarządów firm: tworzenie narracji na temat firmy i konkretnych prac, które się w nich wykonuje. Nadawanie im znaczenia. Sama staram się to robić, i chciałabym, żeby Doing Good szkoliło z tego zarządy – mówi Dobrosława Gogłoza, założycielka serwisu, który pomaga znaleźć pracę z sensem.

 

Marta Szarejko: Lubisz pracować?

Dobrosława Gogłoza: Bardzo. Myślę, że w dużym stopniu wynika to z tego, że od wielu lat pracuję w miejscach, które mają pozytywny wpływ na świat. Najpierw były Otwarte Klatki – stowarzyszenie, które zapobiega cierpieniu zwierząt, potem założyłam All Hands – agencję, która zajmuje się komunikacją w obszarach zrównoważonego rozwoju. Teraz jestem w Pomagam.pl i jednocześnie rozwijam Doing Good – serwis do szukania pracy, która ma realny wpływ na społeczeństwo. Widzę, jak ten temat działa ludziom na wyobraźnię.

Myślisz, że to trend, który rozwija się w bańce uprzywilejowanej klasy, czy szersze zjawisko? I czy to jest pokoleniowe?

Bańka tak, ale nie pokoleniowa. Powodem, dla którego założyliśmy Doing Good, było to, że z jednej strony obserwowaliśmy taki trend w pokoleniu Z i najmłodszych milenialsów, a z drugiej coraz więcej starszych osób trafiało do mnie na różnego rodzaju konsultacje. Pracowały od kilkunastu lat w korporacjach i miały dosyć przepisywania danych z tabelki do tabelki. Mówiły, że nie chcą już robić rzeczy, które nie dają im satysfakcji. Dlatego myślę, że to raczej duch naszych czasów, a nie pokoleniowy trend.

Z czego wynika?

Czasem myślę, że przyspieszyła go pandemia i wojna w Ukrainie. One sprawiły, że częściej zaczęliśmy myśleć o śmierci, ryzyku utraty wszystkiego. Codziennie obserwowaliśmy tysiące osób, które z dnia na dzień straciły wszystko. Może bardziej zaczęliśmy czuć, że jesteśmy tym, co robimy, a nie tym, co mamy? Kiedy było spokojniej, łatwiej nam było myśleć o pomaganiu innym w kontekście wolontariatu, zaangażowania się raz czy dwa razy w tygodniu. I tyle. Od kilku lat częściej myślimy o fundamentalnych kwestiach w naszym życiu, a praca – oczywiście poza bliskimi relacjami, do nich należy. Zaczęliśmy myśleć, że chcemy być częścią rozwiązania, nie problemu.

Jednocześnie jesteśmy narodem, który od lat jest w czołówce najwięcej pracujących w Europie.

Czytałam analizę, według której wynika to między innymi z tego, że u nas bardzo mało popularna jest praca na cząstki etatu. Gdyby więcej osób pracowało na trzy czwarte, cztery piąte etatu, statystki wyglądałyby inaczej. Praca w skróconych godzinach jest dobra w dwóch aspektach. Po pierwsze, pozwala na przedsiębiorczość. Możemy podjąć decyzję, że pracujemy na pół etatu, bo zakładamy własną firmę, chcemy rozwijać coś swojego. Jednocześnie nie jesteśmy w stanie całkowicie się temu oddać, bo nie wiemy jeszcze, czy będziemy w stanie się z tego utrzymać. I to jest ok. A po drugie: tym, którzy się kimś opiekują, łatwiej dzięki takiemu systemowi wrócić do pracy. Nie tylko matkom małych dzieci, ale też osobom, których rodzice albo partner czy partnerka chorują. Każdy może być w takiej sytuacji na różnych etapach życia. Ale u nas to mało popularne, ponieważ mamy mało elastyczny kodeks pracy i dużo konkretnych, związanych z całym etatem przyzwyczajeń.

A może wmówiono nam, że praca musi być pasją i że trzeba wykonywać ją zawsze na sto procent? Pamiętam wywiad z Martą Niedźwiecką o pracy, w którym padła taka wypowiedź: „Człowieka, który powiedział jako pierwszy: ‘Jeśli twoja praca jest twoją pasją, nie przepracujesz ani jednego dnia w życiu’ – zepchnęłabym do najniższego kręgu piekła. To zdanie zryło berety naprawdę bardzo wielu ludziom i jest po prostu nieprawdziwe. Pasja to aktywność, która ma cechy zabawy według definicji Johana Huizingi – jest podejmowana dobrowolnie i celowo, ma swoją strukturę i reguły, ale nie są one regułami kapitalistycznego świata. Pasja pozostanie pasją tylko wtedy, kiedy nie będzie monetyzowana, a tym jest przecież praca. To sprzedawanie swojego czasu, energii i kompetencji za pieniądze”. Co o tym myślisz?

Według mnie to bardzo złożone. Bo z jednej strony jest dobrowolność – w tej chwili mam takie doświadczenie, że jestem w stanie pracować w miejscach, które wybieram. Bo chcę w nich pracować. I nie tylko ja jestem w takiej sytuacji. Z drugiej, jeśli chodzi o wątek zabawy – zgadzam się, ale jednocześnie zadaję sobie pytanie, czy nie powinniśmy tworzyć miejsc pracy, w których zabawa będzie częścią tego, czym się zajmujemy.

I nie mówisz o stołach do ping-ponga w biurze.

Nie, myślę o budowaniu zespołów w taki sposób, żeby ludzie, którzy pracują razem, czuli się ze sobą dobrze. I bezpiecznie. To mi się wydaje naprawdę ważne. Zwłaszcza jeśli spojrzymy na to tak: kiedy byliśmy młodzi, przyjaciół i znajomych poznawaliśmy w szkole, na studiach. W dorosłym życiu poznajemy ich w pracy – w tym kontekście praca to naprawdę duża część naszego życia, bo nagle nabiera też wymiaru prywatnego. Od jakiegoś czasu zaczęłam zwracać na to uwagę – bardzo lubię nasz zespół także dlatego, że dbamy o to, żeby nie zatrudniać osób, które źle wpływają na innych.

Z ostatnich badań Gallupa wynika, że 14% Polaków jest zaangażowanych w pracę. To jedna z najgorszych statystyk w Europie, przy czym Europa w ogóle wypada słabo, Stany Zjednoczone wypadają dużo lepiej. Podobna liczba jest aktywnie niezaangażowana, czyli niemal bojkotuje to, co robi. A reszta, czyli prawie 70% jest obojętna. To jest absolutnie przerażające!

Da się to ocenić na samym początku?

Czasem już na etapie rekrutacji, ale najczęściej trochę później. Jeśli tak się dzieje, nie przedłużamy okresu próbnego. I to działa, często słyszę od ludzi, z którymi pracuję, że mamy fajny zespół, bez żadnego knucia przeciwko sobie, plotkowania. W pewnym momencie zorientowaliśmy się, że to, na co wszyscy zwracamy uwagę podczas rekrutacji, to poczucie humoru. Bo problemy zawsze się pojawią, ważne, żeby mieć wtedy wokół ludzi z dystansem do siebie. Ale z trzeciej strony nie da się zaprzeczyć, że zdanie „jeśli twoja praca jest pasją, nie przepracujesz ani jednego dnia w życiu” tworzy nierealistyczne oczekiwania.

W jakim sensie?

Ludziom często się wydaje, że jeśli trafią do wymarzonej pracy, nigdy nie będą zmęczeni, znudzeni, sfrustrowani. Że nie będzie trudniejszych momentów. To oczywiście niemożliwe. Czasem to wypalenie, ale częściej zupełnie naturalny, ludzki odruch! Masz na przykład świetny weekend, pojechałaś w góry z przyjaciółmi i zwyczajnie nie chce ci się wracać w poniedziałek do pracy. Nie ma w tym niczego złego. Ale ci, którzy są w wymarzonej pracy, natychmiast zadają sobie pytanie: „Czy to już koniec?”.

Z jednej strony nie chcemy pracy, która nie daje satysfakcji, z drugiej totalne zanurzenie w niej też chyba nie jest wyłącznie dobre.

Nie chodzi mi o absolutne zachłyśnięcie pracą i myśl, że tylko ona jest w życiu ważna, bo tak nie jest. Ale mam wrażenie, że narracja o pracy stała się w ostatnich latach bardzo negatywna. Właściwie bez przerwy zastanawiamy się, jak skrócić tydzień pracy. Tymczasem nie to jest rdzeniem problemu. Interesował mnie kiedyś temat przychodu gwarantowanego – są już eksperymenty, dzięki którym wiemy, że wysłanie ludzi do domu i zagwarantowanie im przychodu nie powoduje poczucia szczęścia. Bo ludzie naprawdę chcą współdziałać, czuć, że wnoszą wartość do społeczności, w której żyją.

Sposoby na odzyskanie energii po pracy

Przypomina mi się książka Davida Graebera „Praca bez sensu”, w której pojawiła się informacja, że na pytanie: „Czy Twoja praca daje światu coś sensownego?” 37% Brytyjczyków i 40% Holendrów odpowiada, że za istnieniem ich zajęcia nie przemawia nic.

Z ostatnich badań Gallupa wynika, że 14% Polaków jest zaangażowanych w pracę. To jedna z najgorszych statystyk w Europie, przy czym Europa w ogóle wypada słabo, Stany Zjednoczone wypadają dużo lepiej. Podobna liczba jest aktywnie niezaangażowana, czyli niemal bojkotuje to, co robi. A reszta, czyli prawie 70% jest obojętna.

Straszne.

To jest absolutnie przerażające! Dlatego myślę, że skrócony tydzień pracy to temat zastępczy. Ważniejsze jest przywrócenie stanu, w którym ludziom będzie się chciało w pracę angażować. Często czytam badania o tym, co powoduje wypalenie w pracy, a co sprawia, że czujemy się w niej dobrze. I okazuje się, że poza misyjnością ważny dla ludzi jest udział w czymś większym. Bo my jednak często zadajemy sobie pytanie: jaka jest nasza rola? Co po sobie zostawimy? Po co żyjemy? Brzmi to patetycznie, ale jest ważne. Oprócz niego istotne są dwie sprawy: przewidywalność i elastyczność godzin, w których pracujemy. To oczywiście wymaga przeorganizowania, ale czy na pewno nie da się tego zrobić właściwie wszędzie? Umawiamy się na to, ile godzin pracujesz w tygodniu, ale czy będziesz to robić rano, czy wieczorem, to już twoja sprawa. Jako szefowa nic na tym nie tracę, zyskuję dużo.

Najważniejsze momenty w moim życiu, do których lubię wracać pamięcią, to właśnie momenty wytężonej pracy. Nawet jeśli wtedy nie było przyjemnie, wiem, że właśnie ona miała sens

Ale czy nie jest tak, że w ten sposób mogą myśleć osoby wykonujące kreatywne zawody? Jako dziennikarka faktycznie mogę pisać w nocy albo wcześnie rano, a w połowie dnia zrobić sobie długą przerwę. I dalej czuć z pracy satysfakcję. Ale osoba, która rozkłada produkty w sklepie? Albo kurier?

Na różne zawody można patrzeć z różnych perspektyw. Pamiętam firmę, która zajmowała się wywózką śmieci – co raczej nie kojarzy nam się z satysfakcjonującą pracą, ale ta firma zrobiła niesamowitą kampanię przyciągającą ludzi tym, że to jest praca, która zapewnia dużo ruchu. I udało jej się zachęcić ludzi, którzy uprawiają różne sporty. Dodatkowo ważny jest teraz temat recyklingu, ludzie mają poczucie, że dbając o miasto w tym kontekście, zabiegają o jego bezpieczeństwo. Dlatego wydaje mi się, że nie ma co się poddawać, z każdego zawodu można coś wyciągnąć.

A z rozkładania ubrań w sklepie?

Myślę o tym, odkąd zadałaś to pytanie, i przyszła mi do głowy firma „Ubrania do oddania” i tworzone przez nią sklepy. Ona próbuje zmienić rynek fast fashion, wejść w obieg cyrkularny. Czy osoba, która w niej pracuje, na pewno nie może czerpać satysfakcji z rozkładania ubrań? Myślę, że może! Albo kiedy masz swój sklep, ewentualnie markę modową? To może być niesamowita satysfakcja. Jest o tym zresztą klasyczna anegdota.

Opowiedz.

Jest trzech pracowników, wszyscy robią to samo. Jeden wydaje się szczególnie zmęczony i na pytanie: „Co robisz?” odpowiada, że układa cegły. Drugi, trochę bardziej żwawy, mówi: „Stawiam mur”. A trzeci podśpiewując, odpowiada: „Buduję katedrę”. Myślę, że dziś to jest zadanie dla szefów i zarządów firm: tworzenie narracji na temat firmy i konkretnych prac, które się w nich wykonuje. Nadawanie im znaczenia. Sama staram się to robić, i chciałabym, żeby Doing Good szkoliło z tego zarządy. I oczywiście: nie wszędzie się da, niektóre branże są totalnie szkodliwe, ale wiem, że jest mnóstwo miejsc pracy, w których jest sens, ale rzadko go widzimy i wszyscy na tym tracimy.

Czym jest dla ciebie praca z sensem?

Pracą, w której pomagam innym i jestem częścią czegoś większego. Na przykład dużych, społecznych zmian. Najważniejsze momenty w moim życiu, do których lubię wracać pamięcią, to właśnie momenty wytężonej pracy. Nawet jeśli wtedy nie było przyjemnie, wiem, że właśnie ona miała sens.

 

Dobrosława Gogłoza: dyrektorka zarządzającą serwisu Pomagam.pl oraz prezeska Fundacji Pomagam.pl. Założycielka agencji All Hands, która specjalizuje się w promowaniu biznesów mających pozytywny wpływ na świat oraz serwisu Doing Good, który pomaga znaleźć pracę w branżach działających na rzecz ludzi, klimatu, rozwoju demokracji. Była założycielką i wieloletnią prezeską Stowarzyszenia Otwarte Klatki, organizacji zajmującej się ochroną zwierząt hodowlanych, która została uznana za jedną z najskuteczniejszych na świecie.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Powiązane tematy: