Przejdź do treści

Odkryj potęgę small talku

Odkryj potęgę small talku
Ilustracja: shutterstock
Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Kampania Fundacji Arena i Świat
Wspaniałe bohaterki w kampanii „Badaj się i żyj pełną piersią. Nie daj się rakowi”
Agnieszka Hyży o macierzyństwie: wszystkie jedziemy na tym samym wózku!
Michał Lipa o dodatkowych kilogramach w ciąży. Ile może przytyć ciężarna?
Fryzjerka znalazła dziwną plamkę na jej głowie. Okazało się, że po 13 latach ma nawrót raka
szczepionka
Grypa – dlaczego się szczepimy?

Wydaje ci się, że small talk, czyli kurtuazyjna rozmowa o niczym, to zawsze strata czasu? Przekonaj się, że może być użyteczna. I można dowiedzieć się z niej czegoś naprawdę ciekawego. A rozmiar rozmowy może mieć znaczenie…

Winda, spacer z psem, podróż pociągiem, nieoczekiwane natknięcie się na kogoś w sklepie, jazda taksówką – to w tych okolicznościach i miejscach najczęściej uprawiamy tak zwany small talk. „Ciekawe, kiedy zrobi się ciepło”, „Jakie w tym roku plany na urlop?”, „Świetnie wyglądasz”, „Słyszałem, że mamy wspólnych znajomych. Jaki ten świat mały…” – tak brzmią zdania, które często otwierają pozorną rozmowę „o niczym”. Czyli rozmowę na neutralny temat. Prowadzoną głównie po to, żeby podtrzymać kontakt, gdy widzimy się z kimś tylko na chwilę i tylko „w przelocie”. Taką komunikacyjną grę wstępną.

Small talk = lepsze samopoczucie?

– Wielu moich pacjentów narzeka, że inni poświęcają im mało czasu, a oni czują podskórnie, że powinni bardziej angażować się w kontakty z innymi: bardziej systematycznie dzwonić do swoich rodziców lub częściej kupować drobne prezenty bliskim. Dodają, że czują się traktowani po macoszemu, bo wszyscy dookoła nich, w tym oni sami, są nieustannie zajęci tysiącem spraw – mówi psycholog Edyta Jakubasz. – Small talk może być skutecznym narzędziem walki z poczuciem bycia ignorowanym przez pędzący świat – przekonuje.

Zróbmy ćwiczenie. Wyobraź sobie, że spotykasz w windzie nieznajomą osobę. Zjeżdżacie wspólnie z szesnastego piętra na parter. W czasie tej krótkiej podróży wymieniacie między sobą kilka zdań: o tym, że jest szalony dzień, ale coraz bliżej są święta, więc będzie okazja odetchnąć, że macie nadzieję, że winda się nie zawiesi, bo oboje się spieszycie, życzycie sobie nawzajem miłego dnia, wbrew wszystkiemu, co się jeszcze wydarzy i… jest parter. Czas wysiadać. Jak czujesz się po takiej krótkiej pogawędce? – Założę się, że trochę lepiej. Bo wydarzyło się coś niezaplanowanego, prostego i w ogólnym odbiorze miłego. Ktoś okazał się życzliwy i pozytywnie nastawiony. Nie było punktów zapalnych. Nawet jeśli była to tylko kurtuazja i w gruncie rzeczy zwykła „rozmowa o niczym”, to jednak w ostatecznym rozrachunku oceniamy ją na plus – dodaje Edyta Jakubasz.

Small talk jest bezpieczny

Jaki jest największy atut small talku? Lekka rozmowa nie generuje konfliktów. – Gdy zaczynamy dyskutować o sprawach z pierwszych stron gazet, gwałtownie rośnie prawdopodobieństwo sprzeczki, kłótni lub po prostu negatywnych emocji – mówi psycholog Edyta Jakubasz. – I tak jadąc z kimś windą czy siedząc przy wielkanocnym stole, nie rozwiążemy problemu przyjeżdżających do Polski uchodźców czy zamieszania wokół Trybunału Konstytucyjnego. Jasne, warto podyskutować. Powymieniać się merytorycznymi argumentami. Ale może czasem warto świadomie odpuścić i pójść w kierunku small talku? – dodaje.

Small talk może być też dobrą lekcją słuchania drugiej osoby. – Gdy jesteśmy na wykładzie czy na szkoleniu i ktoś kieruje w naszą stronę wielokrotnie złożone zdania, które musimy na bieżąco analizować, łatwo się zapomnieć i coś pominąć. Bo akurat nasze myśli skupiały się na tym, co było powiedziane dziesięć sekund temu. Efekt? Zarzucamy sobie, że znowu tylko słyszeliśmy, a nie słuchaliśmy – mówi psycholog. – Small talk może być treningiem uważnego i dokładnego słuchania tego, co ktoś ma nam do powiedzenia. Słowo za słowem. Wykorzystajmy to, że treść jest łatwa i lekka. Kilka takich rozmówek i będziemy lepsi przy okazji rozmów, których small talkiem nazwać nie można – radzi.

Może, np. rozmawiając z rodzicami po ciężkim dniu przez telefon, nie warto wnikać w szczegóły planów politycznych opozycji i zaangażowania Polski w NATO. Może lepiej się uśmiechnąć, przytaknąć i umówić na kolejny telefon lub spotkanie. Lepiej i zdrowiej: dla siebie i dla naszej relacji. 

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy

Zainteresują cię również:

Jak zamykać sprawy?

Ile powinien trwać urlop?

Zerwij z „Czy zasłużyłem?”

Naucz się cieszyć sukcesem

Jak odpocząć w jeden wieczór?

Udawanie kogoś jest groźne

Dlaczego nie warto narzekać

Czy mówienie do siebie jest zdrowe?

Sztuka odpuszczania w 4 krokach

Jak rozpoznać narcyza?

5 rzeczy, za które polubią cię inni

Odkryj potęgę próbowania