Przejdź do treści

Weronika Marczuk o późnym macierzyństwie. „Myślę o tym, że Ania nie będzie miała tak długo mamy, jak ja mam”

Weronika Marczuk/ fot. PIOTR ANDRZEJCZAK/MWMEDIA WARSZAWA 17.06.2015
Weronika Marczuk/ fot. PIOTR ANDRZEJCZAK/MWMEDIA WARSZAWA 17.06.2015
Podoba Ci
się ten artykuł?
Podoba Ci
się ten artykuł?

Chociaż późną ciążę Weroniki Marczuk szeroko komentowano w plotkarskich mediach, ona nigdy nie wątpiła w siebie jako w matkę i wiedziała, z czym będzie się łączyć późne macierzyństwo. Dwuletnia Ania od chwili narodzin jest największą miłością producentki filmowej. Teraz jednak 50-latka ma pewne obawy. Marczuk boi się, że jej córka szybko zostanie sama. 

Weronika Marczuk

Weronika Marczuk od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych osobowości medialnych w naszym kraju. I chociaż jakiś czas temu wycofała się z życia w świetle reflektorów, po urodzeniu córki w styczniu 2020 roku powróciła na nagłówki w mediach. Bycie matką było marzeniem Marczuk od dawna, czego celebrytka nigdy nie ukrywała. Po poronieniu 50-latka myślała nawet o adopcji. Okazało się jednak, że może zostać matką biologiczną.

Marczuk nigdy nie żałowała decyzji o późnym macierzyństwie. Teraz w wywiadzie dla portalu „Co za tydzień” przyznała jednak, że martwią ją przyszłe lata.

„Mam świadomość, że jak moja córka będzie wychodziła za mąż, będę miała 70 albo 80 lat, albo w ogóle tego nie doczekam. To jest mój problem. Nie mojego dziecka. Nie chcę, żeby moja córka odczuwała to w kategorii problemu. Wiem, że się zorientuje w pewnym wieku, że jest różnica, ale ten temat przerobiłam jeszcze przed zajściem w ciążę” – powiedziała Weronika Marczuk.

Małgorzata Kożuchowska

Konsekwencje późnego macierzyństwa

Celebrytka wyjaśnia jednak, że jest świadoma ewentualnych konsekwencji późnego macierzyństwa.

„Nie martwię się o siebie. Dorosłość polega też na tym, że trzeba się pogodzić z pewnymi rzeczami, że mogę nie doczekać ważnych dla niej wydarzeń, jak np. ślubu. Gdy myślę o tym, że Ania nie będzie miała tak długo mamy, jak ja mam, bo może się tak zdarzyć, układam wszystkie klocki, wszystkie sprawy rodzinne, prawne, majątkowe. Zabezpieczam ją na przyszłość. Nikt nie jest chroniony przed utratą rodziców. Ile dzieci wychowuje się w domach dziecka? Ile dzieci straciło rodziców w wypadkach? Oni nie mogli tego przewidzieć. Nie mogli właściwie zareagować” – tłumaczy Weronika Marczuk w rozmowie z „Co za tydzień”.

I dodaje, że pomimo 50 lat, nadal jest w dobrej formie i ma siłę do opieki nad małą Anią.

„Moi rówieśnicy mają już wnuki i rzeczywiście niektórzy potrafią myśleć jak emeryci. Moja serdeczna przyjaciółka prawniczka, wspaniała kobieta, która pracowała w Służbie Więziennej, jest już na emeryturze, a dopiero wyszła ponownie za mąż. Ja przepracowałam więcej niż 30 lat, a wciąż zaczynam nowe projekty, mam start up i czasem się zastanawiam, czy to jest normalne. Może też powinnam już odpoczywać na emeryturze i odcinać kupony? (…)

Na posiadanie dzieci – wyłączając biologiczną zdolność do urodzenia – też wiek nie ma ani wpływu, ani znaczenia. Nie ma tu żadnych reguł i trzeba o tym mówić. Osobiście będę się starać jak najdłużej nie 'wbijać w lata’, jak to mówią niektórzy. A że będzie po mnie widać? No to będzie” – wyjaśnia.

Do wyświetlenia tego materiału z zewnętrznego serwisu (Instagram, Facebook, YouTube, itp.) wymagana jest zgoda na pliki cookie.Zmień ustawieniaRozwiń

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Powiązane tematy: