Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Maszeruj, bo się opłaca

Maszeruj, bo się opłaca
Źródło: www.stocksnap.io

Szybkie marsze w plenerze i najlepiej w grupie - to jest to. Listę korzyści sporządzili ostatnio austriaccy badacze. Na pierwszy miejscu znalazło się zmniejszenie ryzyka depresji.

Autorzy badań, którymi objęto ponad tysiąc osób w różnym wieku i w różnym stanie zdrowia, wyliczają oczywiście także te znane nam wszystkim doskonale korzyści płynące z regularnej aktywności fizycznej, w tym zmniejszenie ryzyka udaru, choroby wieńcowej, nadciśnienia i otyłości. Jednak głównym obiektem ich zainteresowania byli w tym przypadku ludzie nękani dolegliwościami natury emocjonalnej i psychicznej. Dwie główne grupy, które wzięto pod lupę, to ofiary nerwicy i ofiary depresji. Markus Tschentscher i jego współpracownicy z akademii medycznej w Salzburgu chcieli sprawdzić, czy rzeczywiście uczestnictwo w grupowych zajęciach może pomóc takim ludziom w uporaniu się z problemami. Wyniki badań naukowcy przedstawili w marcu tego roku na łamach fachowego czasopisma „American Journal of Preventive Medicine”.

Tschentscher twierdzi, że marsze w towarzystwie innych osób są najprostszą i najtańszą formą aktywności fizycznej wspomagającą właściwe leczenie depresji i nerwic. – Ruch pomaga wzmocnić psychikę - mówi. Ale – jak podkreśla - nie każdy ruch, a tylko taki, w którym nie ma elementów rywalizacji. Kluczowe znaczenie ma obecność innych ludzi wokół, ale i tu liczy się też forma tego kontaktu. - Taka jak na sali gimnastycznej lub siłowni, gdzie każdy robi swoje, i taka jak na przykład podczas aerobiku, gdzie kładzie się nacisk na ćwiczenia, a nie na relaks, są nieodpowiednie – uważa naukowiec. Co innego marsze, spacery i wycieczki terenowe. Te są znacznie ciekawszą alternatywą dla osób z osłabioną psychiką, które mało obchodzi szlifowanie formy i bicie rekordów. Potrzebują raczej spokoju, wyciszenia i życzliwej atmosfery. Psychologowie z Uniwersytetu Stanowego Illinois twierdzą, że półgodzinny energiczny marsz, powtarzany codziennie przez sześć tygodni, przynosi efekty zbliżone do psychoterapii. Po części jest to efekt korzystnych zmian zachodzących w samym organizmie: uspokojenia rytmu serca, zmniejszenia poziomu cholesterolu, zrzucenia zbędnych kilogramów, zwiększenia pojemności płuc.

Ale ważną rolę, jak wynika z ankiet, które na prośbę Tschentschera wypełniali uczestnicy zajęć, odgrywał też kontakt z naturą. „Najwyraźniej było to widać u ludzi znerwicowanych. Kontaktu z przyrodą działał na nich kojąco. Dla osób z depresją też było to istotne, ale większą rolę przypisywali możliwości obcowania z innymi ludźmi. Grupa sprawiała, że czuli się mniej wyizolowani i pozostawieni samym sobie ze swoimi kłopotami” – relacjonuje Tschentscher. Jego zdaniem lekarze i psycholodzy powinni zalecać marsze w plenerze (lub też mniej intensywne wędrówki typu nordic walking) wszystkim ludziom, u których zdiagnozowano nerwice lub depresję.


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij