Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy organizm

To bakterie decydują o tym, co jesz!

To bakterie decydują o tym, co jesz!
Ilustracja: shutterstock
Od kilku dekad wiadomo, że dieta wpływa na skład flory bakteryjnej w naszym przewodzie pokarmowym. Jednak to oddziaływanie nie jest jednokierunkowe. Niedawno naukowcy wykazali, że również flora bakteryjna może wpływać na skład diety. Czyżby to drobnoustroje, a nie nasze świadome wybory, wpływały na to, co jemy?

Za twierdzącą odpowiedzią na to pytanie przemawiają wyniki badań na drozofili, czyli muszce owocowej, opisane niedawno na łamach czasopisma „PLOS Biology”. Naukowcy z portugalskiego ośrodka badań biomedycznych Champalimaud Center for the Unknown odkryli, że niektóre gatunki drobnoustrojów pomagają owocówce w identyfikacji brakujących składników odżywczych. Wpływ ten przejawia się w postaci zwiększonego apetytu na „deficytowe” związki i preferowaniu określonego pożywienia zawierającego te właśnie substancje. Jednak może również polegać na „oszukiwaniu” mózgu gospodarza i zmuszeniu go do funkcjonowania w warunkach zubożonej diety. – Wpływ bakterii na apetyt można porównać do optymalizacji jazdy samochodem w celu jak najmniejszego zużycia paliwa – tłumaczy wyniki eksperymentu Carlos Ribeiro, jeden z autorów badania, w wypowiedzi dla „Scientific American”.

Bakterie oszukują mózg

Podczas eksperymentu naukowcy karmili jedną grupę owocówek roztworem sacharozy zawierającym wszystkie niezbędne aminokwasy. Drugiej grupie muszek podawano roztwór zawierający tylko wybrane aminokwasy, w którym brakowało składników niezbędnych do syntezy białek. Trzeciej grupie zwierząt serwowano pożywienie, z którego po kolei usuwano aminokwasy egzogenne (takie, które muszą być dostarczane z żywnością, bo organizm nie jest zdolny wytworzyć ich samodzielnie), by sprawdzić, które z nich wykrywane są przez bakterie.

Po trzech dobach muszkom z wszystkich grup „zaoferowano” menu złożone z dotychczasowego pokarmu oraz bogatych w białka drożdży. Drozofile, których pożywienie zostało zubożone o aminokwasy, rozsmakowały się w drożdżach. Gdy jednak badacze zwiększyli w ich przewodach pokarmowych ilość bakterii, które naturalnie zamieszkują „trzewia” muszek, owocówki straciły zainteresowanie dodatkowym białkiem.

Można by się domyślać, że drobnoustroje uzupełniały niedobór aminokwasów, syntetyzując je z innych składników odżywczych. Jednak sprawa jest bardziej zagadkowa. Okazuje się, że bakterie, wykorzystując substancje zawarte w żywności, tworzyły zupełnie inne związki chemiczne, które sygnalizowały zwierzęciu-gospodarzowi, by funkcjonowało w warunkach ograniczonej dostępności białek.

Chemiczny komunikat był do tego stopnia „przekonujący”, że muszki były zdolne do rozmnażania się w naturalnym tempie. To o tyle zaskakujące, że niedobór białek – budulca uczestniczącego we wzroście i regeneracji komórek – zazwyczaj spowalnia proces reprodukcji. Szczególną rolę w „okłamywaniu” mózgu owocówek odegrały dwa gatunki bakterii - odpowiedzialne za fermentację octową Acetobacter i bakterie kwasu mlekowego Lactobacillus. Hamowały one apetyt na białko u muszek i zwiększały łaknienie cukru, ale również przywracały ich zdolności reprodukcyjne.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij