Przejdź do treści

„Nie jestem nikomu winna wyglądu” – mówi Maja Staśko, wyjaśniając zjawisko przemocy psychicznej w sieci

Tekst o hejcie w sieci i samoakceptacji. Na zdjęciu: Kobieta trzymająca ręką przy nosie - HelloZdrowie
Maja Staśko o hejcie / Pexels Liza Summer
Podoba Ci
się ten artykuł?
Podoba Ci
się ten artykuł?

„Nie jestem nikomu winna wyglądu – i ty też nie! To hejt i ocenianie jest problemem, a nie nasze ciało. Nie musimy się tłumaczyć z tego, jak wygląda nasze ciało i w co się ubieramy (i czy strój 'podkreśla naszą sylwetkę’), bo to nie jest błąd ani przewina. Tłumaczyć powinni się hejterzy i osoby oceniające ludzi po wyglądzie” – apeluje w swoim najnowszym poście na Instagramie Maja Staśko. 

Nie jestem nikomu winna wyglądu

„Podobało mi się to zdjęcie, więc podzieliłam się nim na swoim profilu” – pisze Maja Staśko, pokazując zdjęcie, na którym uśmiechnięta pozuje w białej sukience i z wiankiem na głowie.

„Sukienka ok, ale totalnie nie na twoją figurę. Obiektywnie, bez hejtu”, „Najpierw trzeba mieć figurę”, „Ale tu nie trzeba doktoratów! Biodra jak chłop”, „Po prostu wygląda ch***. Z rady skorzysta lub nie”, „Podstawą jest kompletny brak bioder i brzuch jak piłeczka. Nie mam doktoratu z sukienkologii, za to mam piękną żonę. Ona jest świadectwem mojego gustu. Proszę” – skomentowali zdjęcie inni użytkownicy.

W pewnym momencie aktywistka zaczęła się tłumaczyć: „Jestem tam świeżo po posiłku i napoju – stąd brzuch! Tak działa ciało, że po jedzeniu brzuch jest większy – nie dziękuj za tę wiedzę, przyda się”.

Jak komentuje Maja Staśko, zaczęła się tłumaczyć, jakby to ona zrobiła tu coś złego, a nie hejter.

„Tłumaczyć z tego, jak wygląda moje ciało na zdjęciu. Hejt sprawił, że poczułam się winna – że mam ciało” – dodała.

Tak działa przemoc psychiczna

Maja Staśko wyjaśniła, że po przeczytaniu komentarzy w swoim zdjęciu i w ciele widziała tylko jedno: małe biodra, szerokie ramiona i odstający brzuch. A wszystko to zamiast szczęśliwej osoby na randce i pięknych wspomnień.

Tak działa przemoc psychiczna: sprawia, że zaczynamy w siebie wątpić, czuć się ze sobą źle, pojawiają się kompleksy i poczucie winy – cokolwiek byśmy nie zrobiły. Hejt to przemoc psychiczna!” – dodaje Maja Staśko.

I wyjaśnia, że nie jest nikomu winna wyglądu, a nieproszone rady dotyczące ciała także mogą być krzywdą – nie wiemy przecież, jakie doświadczenie ma za sobą ta osoba i z czym się mierzy. „Lepiej odpuścić sobie udzielenie rady niż skrzywdzić albo przyczynić się do kryzysu zdrowia psychicznego – wyjaśnia aktywistka.

„Mogę wrzucać swoje zdjęcia na swój profil i nikomu nie daje to przyzwolenia na obrażanie mnie. Jeśli nie proszę o rady, nie dawaj mi ich. Nie wiesz, jaka historia jest za tym ciałem i z czym się mierzy” – dodaje Staśko.

Maja Staśko – kim jest?

Do wyświetlenia tego materiału z zewnętrznego serwisu (Instagram, Facebook, YouTube, itp.) wymagana jest zgoda na pliki cookie.Zmień ustawieniaRozwiń
Maja Staśko to aktywistka, publicystka, krytyczka literacka. Autorka książki ,,Gwałt to przecież komplement. Czym jest kultura gwałtu?” (darmowy ebook) i ,,Gwałt polski”. Jej profil obserwuje na Instagramie ponad 89 tysięcy osób.

Zobacz także

Podoba Ci się ten artykuł?

Powiązane tematy: