Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Rodzaj męski

Antybiotyki a otyłość dzieci

Antybiotyki a otyłość dzieci
Ilustracja: Izabela Dudzik | www.izadudzik.pl
W zasadzie każdy artykuł na temat relacji pomiędzy podawanymi dzieciom antybiotykami i otyłością zaczyna się od przypomnienia, że przynajmniej od 70 lat używamy tych leków do tego, by tuczyć zwierzęta hodowlane i wiemy, że to działa. Niech zacznie się tak i ten...

Zaczyna się tak niemal każdy z nich, bo to właśnie wiedza o efektach stosowania antybiotyków w hodowli zwierząt zainspirowała wielu naukowców do sprawdzenia, jak wygląda sytuacja u ludzi. Pierwsze badania – prowadzone na rekrutach marynarki wojennej – prowadzono już w latach 70. i potwierdzono, że kilkutygodniowe przyjmowanie tych leków sprzyja nabieraniu masy ciała. Za nimi poszły kolejne, a ostatnio przybywa ich lawinowo. Sprzyja im bowiem rosnące zainteresowanie badaczy naszą florą bakteryjną i tym, jak wpływa ona na nasze zdrowie – od żołądka aż po mózg.

Wśród badających był między innymi zespół Franka Irvinga Scotta z University of Colorado. Naukowcy przyglądali się dzieciom dorastającym na Wyspach Brytyjskich i sprawdzali, czy przyjmowanie antybiotyków w pierwszych dwóch latach życia wiązało się z ryzykiem bycia otyłym po ukończeniu czterech lat. Ustalono, że tak. I że jedna lub dwie serie leczenia antybiotykami nie mają tu większego znaczenia, ale jeżeli dziecko jest poddane czterem lub sześciu takim kuracjom, to jako czterolatek zdecydowanie częściej jest otyłe. - Antybiotyki od kilkudziesięciu lat są używane, by przyspieszyć wzrost wagi zwierząt hodowlanych. Nasze badania potwierdzają, że tak samo działają na ludzi – komentował ich wyniki Scott, a podobne badania zwykle to potwierdzają.

Zwykle, bo ostatnio pojawili się autorzy, którzy mówią, że nie antybiotyki są tutaj problemem, tylko dziecięce infekcje. Ci jednak na razie nie zrobili wyłomu w panującej tutaj zgodzie. Między innymi dlatego, że badania nie tylko wskazują na korelacje, ale jest też podejrzany, który może wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje. Chodzi o mikrobiom, o naszą florę bakteryjną. Wiadomo, że ten bardzo mocno wpływa na to, jak radzimy sobie z trawieniem, w tym trawieniem cukrów. A jednocześnie wiadomo, że regularne otrzymywanie antybiotyków bardzo źle na niego działa. Niszczy bakterie dobre, a w ich miejsce często namnażają się takie, które niekoniecznie nam służą.

Dlatego bardzo wielu fachowców uważa, że antybiotyki blokują rozwój flory bakteryjnej lub ją zmieniają, co prowadzi do tego, że gorzej działa nasz układ trawienny, a efektem jest otyłość. Niektórzy dodają jeszcze, że rośnie także ryzyko pojawienia się cukrzycy, choć tutaj badania prowadzono głównie na myszach, więc trzeba zachować daleko idącą ostrożność. Trzeba także pamiętać, że nie chodzi o to, by antybiotyków unikać za wszelką cenę. Chodzi o to, by przyjmować je z umiarem i rozsądkiem. Zwłaszcza że najgorzej działają te o szerokim spektrum, po które szczególnie chętnie sięga się „na wszelki wypadek”. - Wyniki naszych badań nie mówią, że antybiotyki nie powinny być używane. Kiedy są potrzebne, trzeba po nie sięgać. Ale badania te powinny zachęcać lekarzy oraz rodziców, by zastanowić się dwa razy, zanim użyje się ich u niemowlaków. Zwłaszcza kiedy nie ma solidnych przesłanek, że są niezbędne – podsumował dr Frank Scott.

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane artykuły

Najpopularniejsze na blogu