Przejdź do treści

„Postanowiłam, że to ja wydymam bulimię, a nie ona mnie”. Aleksandra Dejewska o wyjściu z zaburzeń odżywiania

Podoba Ci
się ten artykuł?
Udostępnij bliskim
Najnowsze
Ręce z pomidorami
Jak obniżyć ciśnienie? Podpowiada dietetyczka kliniczna z „Że Niby Fit”
Przechowywanie żywności / Ella Olsson, Unsplash
Opakowania, które nie szkodzą żywności. W co pakować posiłek, by nie tylko był smaczny, ale i zdrowy?
Stosunek seksualny a błona dziewicza / istock
Błona dziewicza – czy po latach bez seksu może się samoistnie odtworzyć? Ginekolog tłumaczy
Krótka Instrukcja Obsługi Poronienia
Pomóż nam zrobić kolejny krok w stronę stworzenia Krótkiej Instrukcji Obsługi Poronienia
FemFund - złóż wniosek / Simon Maage, Unsplash
Ubiegaj się o feministyczny grant na działanie wspierające kobiety

Inni pilnowali diety, ja kompulsywnie ćwiczyłam, wymiotowałam lub głodziłam się. To był mój sposób na kontrolowanie wagi i nie widziałam w tym nic złego.  Zawsze zakładałam, że zaakceptuję siebie jak osiągnę coś tam,  że polubię swoje ciało, kiedy będzie idealne. Zawsze  uzależniałam miłość i akceptację siebie od osiągnięcia czegoś, a przecież bliskich nie akceptujemy za coś, akceptujemy ich takimi, jacy są, z ich wadami i zaletami – opowiada o swojej bulimii terapeutka, Aleksandra Dejewska, która pokonała uzależnienie a teraz sama pomaga chorym.

Jolanta Pawnik: Co myślałaś o sobie jako młoda dziewczyna?

Aleksandra Dejewska: Nic dobrego. Zawsze porównywałam siebie do innych. Wręcz obsesyjnie. Moja wartość zależała od oceny innych i ich sukcesów. Dzisiaj wiem, że to nie ma sensu, ale wtedy wydawało mi się to jedyną słuszną drogą. Nie podobał mi się mój wygląd, jako młoda osoba byłam mało refleksyjna. To, co o sobie wtedy sądziłam,  było echem tego, co słyszałam na swój temat: „jesteś krnąbrna”, „jesteś leniwa”, „nic nie potrafisz doprowadzić do końca”, „ kto się wróblem urodził, kanarkiem nie zostanie”, „będziesz w przyszłości  zamiatać  ulice”.

Myślę, że mój problem zaczął się od relacji rodzinnych. Mój tata był alkoholikiem i zmarł, kiedy miałam siedem lat. Ojczym był tyranem stosującym przemoc. Również był alkoholikiem. Pamiętam sytuację, kiedy miałam 7, może 8 lat. Mój ojczym, jeszcze przed ślubem, bardzo kłócił się z moją mamą i groził rozstaniem. Chciałam, żeby ją zostawił i skierował swoją złość na mnie. Czułam silną potrzebę bronienia jej. Nie pamiętam, czy coś wtedy powiedziałam, czy zrobiłam, ale zaczął na mnie krzyczeć. Zrobiło mi się wtedy tak smutno, że na kanapie na której spałam, ułożyłam ze swoich pluszaków mur i bardzo chciałam za nim zniknąć. Myślałam, że jak zniknę, znikną też problemy.

Kiedy zaczęły się u ciebie zaburzenia jedzenia, co je wyzwoliło?

Zaczęło się od silnej potrzeby zgubienia paru kilogramów. Od zawsze coś mi się w sobie nie podobało. Najpierw pojawiła się niechęć do ciała, która z czasem przerodziła się w czystą nienawiść. Wyobrażałam sobie, że stoję naprzeciwko siebie i dosłownie okładam siebie pięściami. Gardziłam swoimi słabościami, wyglądem. Oczekiwałam od siebie perfekcji, której nie potrafiłam osiągnąć. Pamiętam moment, kiedy założono mi aparat ortodontyczny. Schudłam wtedy ok. 8 kg, ponieważ nie mogłam jeść stałych pokarmów. Bardzo spodobała mi się moja nowa waga, ale problem pojawił się,  kiedy mogłam znowu jeść normalnie. Pamiętam, jak płakałam nad talerzem spaghetti, bo nie chciałam przytyć. Moja mama stwierdziła wtedy z przekąsem, że jestem nienormalna i wydziwiam.

 

Aleksandra Dejewska
Najpierw pojawiła się niechęć do ciała, która z czasem przerodziła się w czystą nienawiść. Wyobrażałam sobie, że stoję naprzeciwko siebie i dosłownie okładam siebie pięściami. Gardziłam swoimi słabościami, wyglądem

Jak wyglądało codzienne życie z bulimią, krycie się, pozorowanie normalności? Miałaś jakieś swoje „sztuczki”, żeby nikt się niczego nie domyślił?

Życie z chorobą było dosyć łatwe, bo często byłam w domu sama albo tylko z bratem. Mama często pracowała po 12 godzin. Zawsze miałam wymówkę,  że już jadłam albo jadłam u koleżanki, w mieście. Ponieważ jedzenie znikało, nie było podejrzeń.  Potrafiłam też jeść normalnie i nie zwracać. Na początku głodziłam się i prowokowałam wymioty przed jakimiś okazjami, żeby wyglądać dobrze i szczupło. Było to raz na miesiąc, potem co trzy tygodnie, co dwa i tak doszłam do 5-6 napadów codziennie. W bulimii nie ma tak, że od razu  jest 15 napadów dziennie (objadanie się a potem wywoływanie wymiotów lub ćwiczenia sportowe mające na celu spalanie kalorii do zera).  Na początku nic nie widać, bo przecież chory zaczął zwracać uwagę na to, co je, ale JE. Z czasem zaczynają się głodówki.

 

 

Zobacz także

Potrafiłam planować napady. Wiedziałam np., że między 14.00 a 17.30 będę miała pusty dom, więc kupowałam drogie słodycze w sklepie z niemiecką żywnością, by następnie ponad 100 zł spuścić w toalecie. Zagłuszałam wymiotowanie odkręconą wodą w kranie albo kaszlem. Czasem robiłam to bez wydawania dźwięków. Używałam odświeżacza, by zamaskować zapach wymiocin. Potrafiłam wszystko zrobić po cichu. Kiedy nie mogłam się przeczyścić, katowałam ciało ćwiczeniami. Czasem do tego stopnia, że drętwiały mi kolana. Były oczywiście miejsca, gdzie nie miałam napadów, np. praca czy uczelnia. Z czasem jednak nawet te miejsca przestały być „bezpieczne”.

To o czym się nie mówi, to aspekt finansowy.  W tym czasie zrobiłam sobie długi na ok. 40 000 zł, bo zamiast spłacać zobowiązania, kupowałam ogromne ilości jedzenie i spuszczałam je w toalecie. Ktoś może zapytać, dlaczego nie mogłam poprosić o pomoc. Otóż mogłam, ale było mi wstyd. Tego, że wyrzucam pieniądze w postaci jedzenia oraz tego, że proszę o pomoc. Miałam wtedy silną potrzebę rządzenia własnym życiem i bycia samodzielną. Uważałam, że prośba o pomoc byłaby czymś w rodzaju upodlenia.

 

Aleksandra Dejewska
To o czym się nie mówi, to aspekt finansowy.  W tym czasie zrobiłam sobie długi na ok. 40 000 zł, bo zamiast spłacać zobowiązania, kupowałam ogromne ilości jedzenie i spuszczałam je w toalecie

Kiedy zdałaś sobie sprawę, że to, co robisz jest niepokojące, że jesteś chora?

Na początku nie widziałam problemu. To był mój sposób na kontrolowanie wagi i nie widziałam w tym nic złego. Inni pilnowali diety, ja kompulsywnie ćwiczyłam, wymiotowałam lub głodziłam siebie przez tydzień, czasem dwa tygodnie. Dopiero po paru latach zaczęłam dostrzegać takie konsekwencje jak krew w ślinie, palpitacje serca,  osłabienia, wypadające włosy, problemy z cerą, ból w stawach bez konkretnej przyczyny, migreny, bóle w brzuchu, pogłębiające się stany depresyjne. To, co mnie naprawdę przeraziło, to krew w ślinie i palpitacje serca. Dopiero wtedy dotarło do mnie, że sytuacja jest poważna. Wychowywałam się w środowisku medycznym – moja mama pracowała w szpitalu, więc wiedziałam, że pewnych sygnałów ciała nie należy lekceważyć.

Aleksandra Dejewska
fot: Alicja Bodnar

 

Wtedy też zaczęłam spotykać się z moim aktualnym partnerem, dla którego byłam ideałem.  Miałam wyrzuty sumienia, że go okłamuję. No bo jaki ideał wymiotuje? To zmotywowało mnie, by nowy związek budować na zdrowym fundamencie, takim jak szczerość. Był pierwszą osobą, której przyznałam się do choroby. Nie chciałam go oszukiwać. Dla niego chciałam być lepszą wersją siebie. Potem zrozumiałam, że tak naprawdę nie robię tego dla niego, ale dla siebie.

 

Mój partner nauczył mnie, że miłość jest bezwarunkowa. Zawsze zakładałam, że zaakceptuję siebie jak osiągnę coś tam,  że polubię swoje ciało, kiedy będzie idealne. Zawsze  uzależniałam miłość i akceptację siebie od osiągnięcia czegoś, a przecież bliskich nie akceptujemy za coś, akceptujemy ich takimi, jacy są, z ich wadami i zaletami.

Aleksandra Dejewska

Na informację o chorobie mój partner zareagował niesamowicie – zapytał się spokojnym i czułym tonem czy może jakoś mi pomóc. Byłam w szoku, spodziewałam się krzyków i awantury, bo taki model miałam w rodzinnym domu. Mama najpierw się zdenerwowała, ale nie nakrzyczała na mnie. Myślę, że się przestraszyła. Na początku traktowała to jako fanaberię, ale z czasem zrozumiała, że to jest choroba. Potem wspierała mnie tak, jak tylko potrafiła. Nie miała się wtedy kogo poradzić. Reszta rodziny domyślała się, że coś jest na rzeczy, ale nie wiedzieli dokładnie co. Reagowali różnie, starali się doradzać, ale częściej udawali, tak jak z alkoholizmem taty i ojczyma, że problemu nie ma. Pamiętam jak strasznie denerwowało mnie takie zamiatanie pod dywan, udawanie,  że problemu nie ma, nie sprawia przecież, że on znika. Choroba zweryfikowała też moje przyjaźnie. Z większością osób straciłam kontakt na stałe. Bardzo mnie to wtedy bolało, miałam żal, że mnie zostawili. Jako młoda osoba byłam pewna, że będą to przyjaźnie na całe życie. Dzisiaj nie mam żalu, nawet jestem wdzięczna za to, co mnie spotkało, ponieważ otaczam się osobami, dla których jestem ważna i na które mogę liczyć. Wspierają mnie w twórczym działaniu, nie ciągną na dół. Trudne sytuację są świetnym filtrem na znajomości.

Jak przebiegała twoja walka z chorobą? Czy bulimię/anoreksję można pokonać samemu?

Moja walka trwała dwa lata. Przeszłam przez ręce trzech specjalistów, po czym postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Udałam się do księgarni Akademii Medycznej w Gdańsku i kupiłam książki psychologiczne. Pod ich wpływem zaczęłam podważać to, co wiem na swój temat i bardziej świadomie analizowałam to, co mówią inni. Przestałam dyskredytować komplementy, w zamian zaczęłam je analizować: dlaczego tak powiedział? Czy naprawdę tak jest? Co sprawia, że widzę siebie inaczej? Odkryłam również, że tak jak moje zachowanie jest uwarunkowane przez środowisko w jakim się wychowałam, tak i zachowanie moich rodziców zostało w ten sam sposób ukształtowane. Dzięki temu przestałam obwiniać za chorobę moją rodzinę. Im bardziej rozumiałam ich, tym bardziej odpuszczałam sobie.

 

Aleksandra Dejewska
Odkryłam również, że tak jak moje zachowanie jest uwarunkowane przez środowisko w jakim się wychowałam, tak i zachowanie moich rodziców zostało w ten sam sposób ukształtowane. Dzięki temu przestałam obwiniać za chorobę moją rodzinę. Im bardziej rozumiałam ich, tym bardziej odpuszczałam sobie.

Niestety poznanie mechanizmów własnej rodziny nie uzdrowiło mnie, bo kolejne pytanie brzmiało: „ świetnie, że to wszystko wiesz, ale co masz teraz z tym zrobić?”. To było bardzo ważne pytanie, ponieważ sprawiło, że znowu szukałam rozwiązania. Znalazłam w swoim otoczeniu osobę, która była stabilna emocjonalnie i dobrze radziła sobie z jedzeniem (nie liczyła kalorii, odżywiała się zdrowo, ale były odstępstwa). Porównywałam nasze zachowania i zastanawiałam się, ile jest wpływu genów a na ile są to nawyki. Wiedziałam, że genów nie zmienię, ale jeśli chodzi o nawyki, okryłam, że skoro potrafię zmusić swoje ciało do ekstremalnych zachowań takich jak wymioty czy głodówki, to potrafię wyrobić w sobie każdy nawyk. I tak zaczęła się żmudna praca nad nowymi nawykami. Zdobywałam wtedy wiedzę na temat zaburzeń odżywiania. Założyłam blog, który okazał się dla mnie dodatkową terapią. Chciałam być szczera i naturalna. Ważyłam każde napisane słowo, bo wiedziałam że u innych źle dobrana treść może zwiększyć ilość napadów. Zaczęłam rozmawiać z innymi i dzięki temu przestałam czuć się jak odmieniec. Wtedy też złożyłam sobie obietnicę: „ to ja wydymam bulimię, a nie ona mnie.” i tak ją wykorzystałam, by pomagać innym. Od tamtego czasu nieustannie się uczę. Im więcej wiem, tym bardziej zdaje sobie sprawę, ile jeszcze czeka mnie nauki.

 

Aleksandra Dejewska
Złożyłam sobie obietnicę: „ to ja wydymam bulimię, a nie ona mnie.” i tak ją wykorzystałam, by pomagać innym. Od tamtego czasu nieustannie się uczę. Im więcej wiem, tym bardziej zdaje sobie sprawę, ile jeszcze czeka mnie nauki.

Napisałaś książkę dla osób zmagających się z chorobą, pomagasz ludziom z zaburzeniami odżywiania. Na ile Twoja historia jest typowa dla tych, z którymi spotykasz się w swojej pracy zawodowej?

Myślę, ze jest wiele wspólnych elementów. To, co najbardziej typowe to niska samoocena i perfekcjonizm.  Nie każda chora osoba wyrasta w domu, gdzie są problemy alkoholowe lub przemoc fizyczna. Czasem są to rodziny, w których jeden lub dwójka rodziców są nadopiekuńczy przez co dziecko nie jest w stanie osiągnąć własnej autonomii. Jedynym obszarem na który może mieć wpływ jest ciało. Dodatkowo jedzenie lub głód jest katalizatorem emocji. Na moment wyłączamy myślenie o problemie. Potem wraca do nas ze zdwojoną siłą.

 

Mówi się, że bulimia/anoreksja to choroby młodych ludzi. Tymczasem bardzo często wcale nie wyrasta się z problemów z niską samooceną, co więcej, doświadczenia życiowe sprawiają, że problemy wracają, albo nasilają się u kobiet znacznie starszych.

Nie są to choroby tylko młodych ludzi. Kontaktują się ze mną kobiety, które mają powyżej 50 lat. Samoocena sama się nie zbuduje, tak samo jak prawidłowa relacja z jedzeniem. W zasadzie nic w naszym życiu samo się nie dzieje. By pojawiły się zmiany, należy podjąć inne kroki niż do tej pory.

 

Aleksandra Dejewska
Samoocena sama się nie zbuduje, tak samo jak prawidłowa relacja z jedzeniem. W zasadzie nic w naszym życiu samo się nie dzieje. By pojawiły się zmiany, należy podjąć inne kroki niż do tej pory

Czy znajdujesz w swojej praktyce kobiety w wieku 40+ czy 50+, które podejmują walkę z zaburzeniami odżywania?

Tak, ale jest ich mniej i bardziej się wstydzą. Pokutuje stereotyp, że to anoreksja, bulimia to niedojrzałych emocjonalnie nastolatek. Każda chorująca osoba na początku ma mylne przekonanie, że skoro sama na to zachorowała, to sama z tego musi wyjść, bo to nie choroba lecz fanaberia. Prawda jest zupełnie inna, zaburzenia odżywiania są sklasyfikowane w DSM IV oraz ICD 10 jako jednostki chorobowe. Zauważyłam, że kobiety w wieku 40/50 + częściej rezygnują z terapii, nie kończą jej. Tak długo żyją z chorobą, ze nie wyobrażają sobie bez niej funkcjonowania. Być może dziwnie to zabrzmi, ale istnieje silny lęk przed zmianą, a  wyzdrowienie jest zmianą.

Co powiedziałabyś teraz młodej dziewczynie, która zaczyna niebezpiecznie eksperymentować ze swoim ciałem i ma poczucie, że to zmierza w niedobrym kierunku?

Po tylu latach pracy nic bym jej nie powiedziała. Pozwoliłabym jej mówić i słuchałabym. Skupiłabym się na tym, co do tej pory już osiągnęła, co potrafi zrobić, jakim jest człowiekiem, bo w tym wszystkim najmniej chodzi o wygląd. Jeżeli z taką osobą poruszamy kwestię wyglądu, nieświadomie dajemy temu wyższy priorytet, a to tylko wzmacnia złe nawyki, a nie osłabia.

 

Aleksandra Dejewska – od 6 lat pracuje terapeutycznie z chorymi zmagającymi się z zaburzeniami odżywiania i ich rodzinami.  Prowadzi edukację dietetyczna dla dzieci i młodzieży w szkołach i klubach sportowych. Jest prezesem Fundacji Aż Sobie Zazdroszczę, której celem jest pomoc osobom potrzebującym. Autorka poradnika „Uwolnij się! Poradnik eks bulimiczki”,  aktualnie prowadzi zbiórkę pieniędzy na nową książkę.

 

Podoba Ci się ten artykuł?

Tak
Nie

Powiązane tematy:

Zainteresują cię również:

Jak bez wyrzeczeń zwiększyć ilość jedzonych warzyw? Zdradza dietetyczka Iza Dejda ze Zdrowo w Biegu

Dieta

Dieta Dukana okiem dietetyczki Elizy Szyszko. Jak wyglądają zasady? Dla kogo jest wskazana, a kto nie może?

Martyna Wojciechowska o depresji

Martyna Wojciechowska tłumaczy się z wpisu o depresji. „Sama byłam wiele razy na dnie”

dieta

Osteoporoza. Jak pomóc sobie dietą?

jedzenie

Intermittent fasting inaczej post przerywany – na czym polega i w jaki sposób działa? Wyjaśnia dietetyczka

zaburzenia odżywiania

Zaburzenia odżywiania – jakie są rodzaje? Jak wygląda leczenie?

Dieta śródziemnomorska – jakie są zasady? Dietę śródziemnomorską ocenia ekspert

Co jeść, żeby nie zachorować zimą? Jak wesprzeć swoją dietę, tłumaczy dietetyczka Katarzyna Stachurska

Kompulsywne objadanie się

Kompulsywne objadanie się. Jak sobie z tym radzić?

Ciałopozytywna terapia / Instagram

Czego nie mówić osobie z depresją? Sara Cicherska z „Ciałopozytywnej terapii” na Instagramie opublikowała wzruszający post

Dieta DASH - zasady, dla kogo, kto nie może, opinie, okiem eksperta

Dieta DASH – jakie są zasady? Kto może korzystać z tej diety?

„Osoba, która nie ma sezonowych zaburzeń nastroju, zimą ma prawo mieć obniżony nastrój i chandrę”. O tym, czym jest fototerapia, mówi psychiatra Anna Antosik-Wójcińska

kobiety w przymierzalni

Szybkie diety oczyszczające przed Sylwestrem. Dietetyczka wyjaśnia, czy któraś z nich naprawdę działa

Świąteczne obżarstwo / istock

Świąteczne obżarstwo – jak przeżyć i nie przytyć?

kobiety w trakcie świąt

9 zasad, by spędzić święta zdrowo i bez zbędnych kilogramów

świąteczne ciasteczka

Świąteczne zasady na mniejsze zło. Jak jeść, by się nie przejeść?

7 rzeczy, które ułatwią poranne wstawanie

talerz zdrowego jedzenia

Masz zimową chandrę? Jej przyczyną może być dieta. Ekspertka radzi, co jeść, aby poprawić sobie nastrój

7 rzeczy, za które pokocha cię twoja wątroba

Paulina Smaszcz-Kurzajewska / Instagram

Paulina Smaszcz-Kurzajewska: Szczyt depresji? Kiedy wszyscy mówią co masz robić i jak żyć, a Ty słuchasz i nie wiesz o co im chodzi, bo przecież nie masz nawet siły oddychać i być

kobiety jedzące marchewki

10 zagrożeń drastycznych diet

Dysmorfofobia / istock

„Ludzie z zewnątrz mogą myśleć, że to są błahe rzeczy. A były takie momenty, że naprawdę chciałam skoczyć pod metro…” – mówi 30-letnia Alina, cierpiąca na dysmorfofobię

mężczyzna z dzieckiem

Nie tylko kobiety mają baby blues. Jak wygląda smutek poporodowy u mężczyzn?

Kobieta je jedzenie z pudełka

Jesz tylko dwa lub trzy posiłki dziennie? Dietetyczka tłumaczy, czy to problem

Najpopularniejsze

8 rzeczy, których organizm kobiety nie wybacza po 30-tce

„Wyjście z toksycznego związku nie łatwe, ale jest możliwe. I trzeba to zrobić. Dla siebie”. Dr Bogdan Stelmach o niezdrowych relacjach w parze

Masturbacja może być jeszcze przyjemniejsza. Co robić, aby przenieść doznania na wyższy poziom?

Sandra Kubicka

Sandra Kubicka: nigdy już nie powiem, że jestem w stu procentach zdrowa, nawet jeśli kiedyś będę czuła się lepiej

kobieta, którą bolą plecy

O czym świadczy ból pod łopatką? Charakter bólu, objawy i możliwe sposoby leczenia

Lekarz siedzi przy biurku i wypisuje długopisem skierowania

Jak długo ważne są skierowania na badania lekarskie? Najważniejsze informacje, o których warto pamiętać.

Regeneracja organizmu po odstawieniu alkoholu. Sprawdź, jakie są efekty, kiedy zrezygnujesz z weekendowego drinka

kleszcze

Borelioza: objawy po wielu latach. Jak można wykryć chorobę?

kobieta, leżąca na łóżku, z bolącym brzuchem

Jak rozpoznać zakażenie owsikami? Czy pasożytów można pozbyć się domowymi sposobami?

8 sposobów na podniesienie libido

Mama zakleja plaster dziekcu. Na zdjeciu widoczne dłonie na drewnianym stole

Zastrzał – 7 domowych sposobów jak sobie z nim poradzić

Kobieta pokazuje język, na nim jest zaznaczony czerwony punkt

Krosta na języku – przyczyny powstawania, leczenie. Skąd się bierze krosta na języku i jakie ma formy?

8 rzeczy, za które pokocha cię twoja trzustka

8 rzeczy, za które pokocha cię twoja trzustka

mózg

Chorzy ze stresu – co się dzieje z naszym organizmem w sytuacjach stresowych?

kobieta z bólem zęba

Ropień zęba – domowe sposoby na opuchliznę

sen

Co oznacza drętwienie rąk w nocy i podczas snu?